wszystko jest tylko i wyłącznie złudzeniem,
absolutnie doskonałym,
które nie ma nic wspólnego z dobrem ani ze złem,
akceptacją ani odrzuceniem...
wszystkie rzeczy nie są takie, jakie wydają się być...
nie są także inne... można więc roześmiać się w głos i nie pytać, komu bije dzwon... bije, bo komuś płacą za szarpanie sznurem...
17 lipca 2025
ATROPOS /haiku takie/
Lipcowy ranek Randomowy ciach akcji Tak to się dzieje = = = = = "Jak zimpretujesz, tak się wyśpisz" /Joanna Kołaczkowska (RIP)/
To haiku uderzyło we mnie mocniej niż chcę się przyznać. Lipcowy ranek, przypadkowy moment, ciach – koniec. Tak to się dzieje. Tak też może się zdarzyć mnie. I wiem to aż za dobrze. Kiedy Atropos przetnie moją nić życia? To pytanie nie przychodzi z poezji lecz z choroby.
Masz rację – to pytanie nic nie zmienia. Ale czasem nie chodzi o zmianę, tylko o wypowiedzenie tego, co boli. Nie pytam z głowy, tylko z miejsca, gdzie żyję blisko niepewności.
Tak, z pewnością. Chociaż muzyka, gdyby symfonicznie to rozpracować, bardzo refleksyjna. Wielki żal, gdy odchodzą zbliżone roczniki, które nam tak bardzo umilały i rozweselały życie.
Ale najbardziej mnie rozśmieszyło stwierdzenie, że trzeba porządnie wytrzepać, bo kurz zajmuje miejsce w walizce. Ta Anka, Anka, Anka, stała się moim powiedzonkiem, kiedy zbyt dużo naraz zwala mi się na głowę.
Ten randamowy ciach wraz z wiekiem będzie coraz częściej się pojawiał i nic na to nie można poradzić. A tak chciałoby się wiedzieć, czemu taki los spada, gdy jeden wcześnie odchodzi, a inny stulatek umrzeć nie może, więc latami przykuty do łóżka prosi o śmierć, a ta nie przychodzi. Ironia losu. Zasyłam serdeczności
tak, ale ja miałem akurat taki chwilowy zastój produkcyjny, tworzyłem kolejne opowiadanie o naszych ulubionych czarownicach i coś mi się wątek zakorkował, nie kleiła się dalsza akcja, więc można by rzec, że te dwa zgony wybawiły mnie z opresji... ale w chwili obecnej jest już po kryzysie i nowe dzieło literackie już zostało opublikowane...
Oka nie wyjmiesz. Wyjmiesz oko? No, nie wyjmiesz i pogódź się z tym...
OdpowiedzUsuńwyjąć to wyjmę, ale i tak powiedzą, że wydłubałem...
UsuńTo haiku uderzyło we mnie mocniej niż chcę się przyznać.
OdpowiedzUsuńLipcowy ranek, przypadkowy moment, ciach – koniec. Tak to się dzieje.
Tak też może się zdarzyć mnie. I wiem to aż za dobrze.
Kiedy Atropos przetnie moją nić życia?
To pytanie nie przychodzi z poezji lecz z choroby.
nie warto sobie zadawać takiego pytania, nic nim nie zmienimy, jedynie tyle, że będziemy się nim męczyć...
UsuńMasz rację – to pytanie nic nie zmienia. Ale czasem nie chodzi o zmianę, tylko o wypowiedzenie tego, co boli.
UsuńNie pytam z głowy, tylko z miejsca, gdzie żyję blisko niepewności.
Mocne. Wystarczy ten ciach i wszystko już jest inne bez...
OdpowiedzUsuńinne i wciąż takie same...
UsuńŻycie toczy się dalej...
UsuńCzy to jedno cięcie, czy dłuższy proces, bliskich jednakowo boli...
OdpowiedzUsuńna swój sposób fascynujące jest, że o wielu ludziach wiemy, że są nam bliscy, a o wielu nie wiemy, dowiadujemy się o tym dopiero, gdy odejdą...
UsuńOj tak, to prawda!
UsuńJakby July morning się przypomniała w tej treści. A ileż przyjaciół młodości odeszło już od czasów, gdy słuchaliśmy tej piosenki.
OdpowiedzUsuńtego prywatkowego przytulanga nie sposób zapomnieć...
Usuńale tu mi akurat nie pasował do kompozycji...
Tak, z pewnością. Chociaż muzyka, gdyby symfonicznie to rozpracować, bardzo refleksyjna.
UsuńWielki żal, gdy odchodzą zbliżone roczniki, które nam tak bardzo umilały i rozweselały życie.
"Anka, Anka, Anka, wszystko tylko Anka....." Ech....
OdpowiedzUsuńi czarne pampersy, dzieciak na pogrzeb ma być wystrojony odpowiednio...
UsuńAle najbardziej mnie rozśmieszyło stwierdzenie, że trzeba porządnie wytrzepać, bo kurz zajmuje miejsce w walizce. Ta Anka, Anka, Anka, stała się moim powiedzonkiem, kiedy zbyt dużo naraz zwala mi się na głowę.
Usuńtak, wzmianka o kurzu była niezła :)
UsuńCiach!
OdpowiedzUsuńI zostaje wyrwa w przestrzeni.
teraz najważniejsze to pozwolić jej się zasklepić...
UsuńByle ślad pamięci pozostał
Usuńwydaje mi się, że w tym przypadku zostanie...
UsuńA teraz trzeba coś napisać dla Ozzy' ego.
OdpowiedzUsuńbljad'!... właśnie się dowiedziałem...
UsuńTen randamowy ciach wraz z wiekiem będzie coraz częściej się pojawiał i nic na to nie można poradzić. A tak chciałoby się wiedzieć, czemu taki los spada, gdy jeden wcześnie odchodzi, a inny stulatek umrzeć nie może, więc latami przykuty do łóżka prosi o śmierć, a ta nie przychodzi. Ironia losu.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
kiedy?...
Usuńnie wiem...
uniwersalna kwantowa odpowiedź zen...
p.jzns :)
Eh to trafiłam na dwa smutne posty pod rząd...
OdpowiedzUsuńtak, ale ja miałem akurat taki chwilowy zastój produkcyjny, tworzyłem kolejne opowiadanie o naszych ulubionych czarownicach i coś mi się wątek zakorkował, nie kleiła się dalsza akcja, więc można by rzec, że te dwa zgony wybawiły mnie z opresji...
Usuńale w chwili obecnej jest już po kryzysie i nowe dzieło literackie już zostało opublikowane...