![]() |
Wreszcie jednak się napatrzyły, Mala zaś nagadała z oną paniusią, po czym przyszła do tego stolika, co trzeba, lecz jakby mniej roześmiana całą sobą. Cała siedząca czwórka nadstawiła policzki do powitalnego polizania, także Kaśka, mimo że godzinę wcześniej widziały się w pracy. Zaś gdy Mala się rozmościła na krzesełku zagaiła tak oto do tej czwórki:
- No, to już chyba wszystko wiem.
Pierwsza zareagowała Ruda:
- Wiedźma wie. A co jest to wszystko?
- Mam mnemofotkę i sygnaturę zaklęcia. Dziwna jakaś.
Anita spojrzała na nią jakby nieco zmęczonym wzrokiem.
- Możesz jaśniej? Bo jedna wiedźma ostatnio niewiele wie.
- Całość, czy puentę?
- Puentę, ale po zwięzłym wstępie.
To rzuciła Kaśka, zaś Malina dodała:
- No.
- Bo ja zapłaciłam tej pani za kawę.
Po czym Mala zamilkła, więc Roxy odparła szybko:
- No, tośmy się kurwa dowiedziały ważnych rzeczy.
- Gryzoń, nie przerywaj jej.
Wtrąciła Malina, ale Ruda zaprotestowała:
- Przecież ona nic nie mówi.
- Organizuje resztę wypowiedzi.
- Tak długo? To nie w jej stylu.
- Może na chwilę zmieniła styl?
Wtedy odezwała się Mala:
- Jak mi nie dacie mówić, to niczego się nie dowiecie.
- To mów!
- Już, już. Musiałam jeden taki wątek sobie ogarnąć. Więc tą panią okradziono, więc nie miała na kawę, na zapłacenie. Płakała, więc jej pomogłam. Fajnie jest pomagać.
- Cała Mala, cała ona.
Mruknęła Malina, po czym spytała:
- To jak ona tak na tą kawę przyszła? Na sępa, bez kasy?
- Bo się zorientowała dopiero przy płaceniu, że nie ma. Ale już wiadomo, kto jej to skubnął. Jedna nasza siostra. Mówię puentę, potem powiem jak to się stało. Na razie nie ma to znaczenia.
- Ile tego było?
Spytała rzeczowo Roxy.
- W chuj. Gotówka, karta, telefon. Ale już zdążyła zastrzec sobie konto z mojego. Więc tylko chyba trochę gotówki, parę setek.
- Parę setek to trochę? Dla niej chyba nie za bardzo, jeśli strzeliła w bek. Ja bym nie beczała za żadną kasą.
Skomentowała Kaśka, ale Roxy skomentowała ten komentarz:
- Bo prawdziwe Kasie nie płaczą. Za to ja płaczę czasami jak się rucham. Na przykład wtedy, jak na przykład...
- Wiewióra, zamknij się!
Syknęła Anita dodając:
- O kradzeniu jest, nie o twoim ruchaniu teraz.
Turbinka spojrzała z wdzięcznością mówiąc:
- Dziękuję Niteczko. To od słowa do słowa dowiedziałam się od tej pani, że stało się to dość niedawno. Znaczy sama się domyśliłam, bo zaklęcie jeszcze nie wywietrzało do końca, dlatego zdążyłam złapać sygnaturę. Od pani zaś mnemofotkę.
- Pokaż.
Mala uniosła się z krzesełka i dotknęła głową głowy Roxy. Zaś ta od razu się skrzywiła mówiąc wszem i wobec:
- O kurwa!
- Nie, czemu? Nawet ładna babka.
- Nie o babkę chodzi, tylko o sygnaturę.
Ruda pochyliła się w stronę Anity, a gdy zetknęły się głowami ta również się skrzywiła mówiąc też wszem i wobec:
- Ujujuj... Rzeczywiście o kurwa. Grube.
Wtedy odezwała się Malina:
- Czy my i Kasia też możemy prosić ten przekaz? Bo siedzimy jak te picze głupie, deprywacja danych nas uwiera w poślady.
Gdy Mala spełniła tą prośbę odezwała się Kaśka:
- Dupa jak dupa, ale o co chodzi z tą całą sygnaturą? Dla mnie wszystkie są jakieś dziwne, nawet moja własna. Anitko, możesz?
- Twoja sygnatura pochodzi od mojej, a moja od Ciociolalowej. Kiedyś ci tłumaczyłam, jak to wszystko działa. Za to dziwność to kwestia gustu.
- A co w tej jest nie tak, że was wzdrygło?
- Bo to jest Shiagu, wyjątkowe paskudztwo.
- Czarownice złodziejki.
Dorzuciła Roxy i zakontynuowała:
- Naprawdę chujowa linia przekazu nauki magii.
- Możesz więcej?
- Mogę. Ale najpierw zacznę tak, że się zapytam. Czy wiesz, jak najłatwiej zarabiać czarami na życie? To takie proste, prostsze niż sikanie. Rzucasz szybki urok na frajera, po czym sam ci oddaje portfel. Wpadało ci to Kasiu kiedyś do głowy?
- Wpadać wpadało, ale nigdy tego nie robiłam.
- Bo my tego nie robimy, większość sióstr tego nie robi. Trzeba mieć ambicję. Ale są też takie, które to robią. To jest ich sposób na jedzonko i całą resztę.
- Ja tak robiłam.
Wtrąciła Mala kontynuując.
- Zanim was poznałam. Jak przyjechałyśmy z ma... Z Pamalą do miasta, to było marnie z kasą. Ona mnie goniła żebym zarabiała dupą, to ja zamiast tego okradałam bojków. Szybki, prosty urok, po czym dupa takiego była moja. To znaczy jego portfel, nie dupa, metafora taka. Higieniczniej było jakoś tak.
- Maleczko, kochanie, nie musisz się tym już dręczyć.
- Luz. Już się nie dręczę. Kiedyś nie umiałam o tym wszystkim nawet myśleć, ale teraz mam to wszystko przepracowane do spodu. Cały siusiarski okres życia. Pojęcia nie macie, jak ja was wszystkie kocham.
Mala mówiąc to szybko przesunęła się na krzesełku w stronę Maliny i przytuliła do niej. Ta zaś ją objęła mówiąc:
- Mamy, mamy. Ale teraz ja chcę o tych, jak im tam?
- Shiagu.
Anita wzięła głęboki oddech i zaczęła:
- Shiagu to są takie czarownice, jak z moich starych majtek gęś wyścigowa, ogólnie to one nic nie umieją. To Mala już lepiej czarowała zanim do nas przyszła. Ale pewien rodzaj uroków mają opanowane do perfekcji. No, i jakieś klątwy obronne do kompletu, to raczej logiczne. Są bardzo, bardzo wąsko wyspecjalizowane. Oraz odizolowane. Żadna inna siostra nawet na taką nie pierdnie. To wszystko, więcej mi się nie chce o nich mówić.
W tym momencie ożywiła się Malina.
- Ej, bratowa! Oraz ty też Ruda gwiazdo porno! Mentorki nasze najdroższe. Czemu nam, znaczy mnie i Kasi nigdy nic o nich nie mówiłyście podczas szkoleń?
Piłkę przejęła Roxy:
- Bo ich właściwie nie ma. Taka fama chodziła, że ta linia wygasła. Więc po co strzępić dzioba gadaniem o gównie? A ty Lalka nie obrażaj, dobre? Znaczy wróć, sorry, bzdury gadam. W filmach dla dorosłych granie to żadna ujma. Praca jak inne, wcale nie taka łatwa. Tylko, że z nas wszystkich ty jedynie wypinałaś kiedyś brochę do obiektywu na rozkładówki trzepaków. Tak?
- Nie tak.
To wtrąciła Kaśka dodając:
- Ja też kiedyś wypinałam.
- Yoł! I ja nic o tym nie wiem? Przecież mówimy sobie wszystko, tak? Prawdziwe psiapsie... No?
- Tak i nie tak. Ale zostawmy może na boku filozofię. A o tym po prostu zapomniałam, bo to była tylko jedna sesja. Ale nie do trzepaka, tylko do reklamówki. Poza tym takie fotki to nie jest porno. Ty też nie wiesz, co to jest porno? Bo większość ludzi nie wie, nie ma pojęcia.
- Przepraszam, a co się reklamuje piczką? Wibratory?
- Na przykład biżuterię intymną. No wiesz, kto jak to... Rudzielcu, rozczarowujesz mnie czasami. Ty powinnaś najlepiej się na tym znać. Sama zresztą masz kolczyk na tej swojej nie do zdarcia. Nie widziałam, ale mówiłaś, a ja ci wierzę. Siostro.
- Czekaj! Ale ty przecież nie uznajesz piercingu.
- To były akurat klipsy. Przeważnie takie rzeczy prezentuje się na manekinach z żelu balistycznego. Ale tu akurat był taki pomysł. Na żywą modelkę. A ja wstydzić się nie mam czego. W poprzek nie jest bynajmniej przynajmniej.
- Zaskakujesz mnie Kasiu. Zawsze myślałam, że zbyt za szybko to ty z majtek nie wyskakujesz. Malina owszem, ale ty? A masz kopie fotek? Tylko nie myśl sobie, żem twojej Zuzi ciekawa. Te klipsy mnie zaintrygowały.
- W pewnym sensie dobrze myślałaś, w pewnym sensie źle myślałaś. Jeszcze nie wszystko o mnie wiesz. A kopie mam, znaczy cały folderek taki. Gdzieś tam leży w domu. Mogę przynieść jutro na sabat.
- No? To poproszę. Muszę jak Mala, bardzo, bardzo ładnie?
- Nie jesteś Mala, nie umiesz. Więc nie musisz.
- No, dobrze.
Wtrąciła nagle Anita i spytała od razu:
- Malciu, a właściwie po co ci te dane tej Shiagu?
- Jak to po co? Chcę odzyskać kasę tej pani. Namierzymy babsko twoją szklaną kulą, potem ją dopadniemy, całą zgrają, osaczymy, potem usadzimy, ujajimy...
- Co? Kochanie, zapomnij. Znaczy kuli mogę użyczyć, ale w dalszej akcji ci nie pomogę, nawet bez brzucha bym nie pomogła, bo to jest bardzo zły pomysł. Nikt nigdy nie zobaczył kasy, którą mu skubnęła Shiagu. Takie rzeczy tylko w bajkach fantasy o złych wróżkach i dobrych jędzach. Albo o tym nerdzie w okularach.
Roxy dodała:
- Ja też nie pomogę. Spraw beznadziejnych się nie dotykam. Levate dalocu ludere nescis idiota recede. Odpuść Turbinko, odpuść, to naprawdę nie ma sensu. Nita zdaje się wspominała coś na temat ich klątw obronnych? Możemy cię opancerzyć amuletami, przeżyjesz tą wojnę, nawet paznokcia nie złamiesz, ale grosza nie powąchasz, to masz pewne. Ile tego było?
- Parę setek, mówiłam.
- Parę setek to ja mam przy sobie. Masz i daj tej pani.
Roxy sięgnęła po torebkę.
- Robię to dla ciebie, nie dla niej, żeby nie było.
- No nieeee... Co wy odwalacie teraz?
Kaśce wyraźnie się to nie podobało.
- Ratujemy równowagę świata.
Nagle do akcji weszła Malina.
- Czekajcie, mam zajebisty pomysł. Skoro dziewczyny coś mówią na poważnie, to jest na poważnie. Więc ty się Młoda ich słuchaj.
- Puenta Lalka, puenta! Jaki masz ten pomysł?
Spytała Ruda i usłyszała:
- Kasa mnie nie obchodzi. Jest twoja, daj ją komu chcesz, ile chcesz. Byle nie za dużo, bo ci firma splajtuje i ja robotę stracę. Ale mówiłaś też o ratowaniu równowagi świata, więc...
Malina zawiesiła głos, co zirytowało Roxy.
- Zaraz ci jebnę tą torebką.
- Cicho! Więc... Wyrwiemy chwasta. Po prostu.
Zapadła cisza. Krótka, bo przerwała ją Kaśka:
- No! Brawo Lalka! Lubię prace growerskie. Wchodzę w to.
Anita i Roxy spojrzały na siebie, po czym ta druga podsumowała:
- Zajebiście. Do ujebania kogoś Kaśka zawsze pierwsza.
- Przecież wiesz, że ja tylko nie lubię chamstwa.
DOKOŃCZENIE WKRÓTCE POKRÓTCE
