17 kwietnia 2021

Intuicja - jak to działa?

Brydż jest grą strategiczną z ograniczoną informacją, co oznacza, że zawodnik wiele decyzji podejmuje w warunkach niepewności bazując na rachunku prawdopodobieństwa. Aby być dobrym graczem trzeba mieć opanowany warsztat techniczny, znać na pamięć pewne bazowe szanse, trzeba też umieć je wyliczyć przy stoliku, jeśli jest taka potrzeba, trzeba logicznie rozumować, jednak gracz wybitny ma jeszcze coś. Nazywa się to "intuicja", która interweniuje, gdy nie ma warunków na zbyt dokładną analizę lub brakuje do niej wystarczających przesłanek. Co więcej, podpowiada ona czasem zagranie wbrew teorii, logice, wbrew szansom matematycznym.
Zostawmy na chwilę ten brydż i może zacznijmy od podstaw. Otóż człowiek percepuje świat za pomocą pięciu zmysłów, zbierając dane, informacje na jego temat. Filozoficzną kwestię na ile one się pokrywają ze stanem faktycznym, na ile zaś są to tylko jego iluzje pomińmy, nie jest ona teraz dla nas ważna. Te wszystkie dane są zapamiętywane zależnie od stopnia ich ważności dla osobnika, tudzież jakości jego pamięci. Są to informacje postrzegane świadomie, ale oprócz nich umysł rejestruje mnóstwo bitów, na które świadomość nie zwraca uwagi. Tych bitów jest co najmniej rząd wielkości więcej, niż tych świadomie zapamiętanych. Nimi zajmuje się podświadomość, która je magazynuje jak leci, po czym przetwarza już po swojemu. Niestety nie znamy algorytmów, którymi się posługuje, można wręcz uznać, że jest to taka "czarna skrzynka", której budowę /hardware/ bada neurologia mając nawet niezłe wyniki w tej materii, jednak psychologia, która zajmuje się oprogramowaniem /software/ wciąż jeszcze wie niewiele. Te bity informacji są niczym "przydaśki", często nigdy nie używane, ale bywa też nieraz tak, że gdy człowiek ma podjąć jakąś decyzję, podświadomość wtrąca swoje trzy grosze, dostarcza świadomości nieco danych. Ten przekaz informacji to jest właśnie INTUICJA, na tym to dokładnie polega. Jest tylko jeden problem, nawet kilka, ale wróćmy na chwilę do naszego brydżysty.
Bywa czasem tak, że ma on dwa zagrania do wyboru, oba mają tą samą szansę powodzenia 50%, jednak oba naraz się wykluczają. Takich sytuacji brydżyści na pewnym poziomie wybitnie nie lubią. Gracze nazywają to "palcówką", gdyż (w sytuacji rozgrywkowej) wszystko zależy od palców, którą kartę wybiorą randomowo. Niemniej jednak czasem się to zdarza, wtedy zaś gracz wybitny ma jeszcze intuicję do dyspozycji. Dokładnie to rzecz wygląda tak, że podświadomość dokonuje szybkiej analizy statystycznej wcześniej rozegranych podobnych rozdań, ich wyników zależnie od decyzji, po czym podszeptuje właściwy jej zdaniem wybór. Dlatego słuszną jest znana fraza: "doświadczenie intuicją zwane". Bo czym jest doświadczenie? Niczym więcej, jak tylko zbiorem informacji na temat pewnych wydarzeń, zaś to, czy rejestrujemy je świadomie, czy podświadomie jest kompletnie bez znaczenia.
Jako że intuicja mi mówi, iż w komentarzach mogą zaistnieć głupawe wypowiedzi wybitnie "na temat" w stylu "nie umiem grać w brydża"
, tedy użyjmy innego przykładu. Gdy człowiek kłamie, czyli świadomie przekazuje fałszywą informację, często zdradza go mimika, głos lub mowa ciała. Niektórzy potrafią to dość dobrze ukryć, łgać z "kamienną twarzą", ale do rzadkości należy, aby robili to perfekcyjnie. Na poziomie świadomym nieraz dajemy się zmylić, ale czasem czujemy, że coś jest "nie tak". To jest właśnie intuicja. Kiedyś byliśmy okłamani, podświadomość zarejestrowała była mikro detale mimiki kłamcy, skojarzyła sobie te fakty, zauważyła podobieństwa do bieżącego rozmówcy, po czym wysłała ostrzegawczy komunikat do świadomości. Proste, nieprawdaż?
Reasumując: Intuicja to nie jest żaden tam "szósty", czy dziesiąty zmysł, gdyż podświadomość używa tych samych, co świadomość. Nie jest to żaden "głos znikąd" działający randomowo nie dający się racjonalnie wyjaśnić. Jest to dokładnie przekaz informacji od podświadomości, tej części umysłu, której nie kontrolujemy, do świadomości. Choć intuicję postrzegamy jako coś irracjonalnego, de facto jest to efekt racjonalnego (w swej intencji) działania podświadomości na rzecz całości organizmu.
Niemniej jednak nie jest to mechanizm doskonały. Często się mawia, że intuicja bywa omylna lub zawodna. Czy na pewno? No cóż, mózg ludzki jest niczym ultra skomplikowany komputer, zaś nawet prosty arytmometr elektroniczny może doznać przekłamania "na łączach", tedy więc może błędnie przetworzyć dane. Detalami technicznymi tych przekłamań już się nie będziemy zajmować, to już niech ogarnia neurologia czy też nawet mechanika kwantowa. Ale jest jeszcze drugi motyw tej sprawy, o wiele ważniejszy. Rzecz polega na tym, że świadomość nie do końca potrafi otrzymany komunikat poprawnie odczytać, zaś sama podświadomość nie kwapi się wcale, aby jej to uławiać. Więc jakąż dla nas wartość ma list, z którego rozumiemy tylko pojedyncze słowa, do tego też niekoniecznie? Jednak puenta jest taka, że to raczej my jesteśmy omylni, dokładniej zaś leniwi, bo nie chce nam się tego języka uczyć. Podświadomość nie umie "po ludzku", tak została już "narysowana", że gada tylko po swojemu. Jest to pewien defekt gatunku ludzkiego, inne raczej ze sobą nie mają takiego problemu.
Jednak doświadczenie to jeszcze nie wszystko. Podświadomość oprócz bitów zapisanych podczas życia ma jeszcze do dyspozycji pewną bazę danych przekazaną genetycznie. Nic to jednak nie zmienia, jeśli chodzi o sam mechanizm intuicji.
Natomiast nieco osobniejszą sprawą jest przeczucie oparte na emocjach. Jest to po prostu iluzja powstała dzięki tym emocjom na bazie bieżących wydarzeń. Ktoś uznał, że popełnił błąd, marnie się z tym czuje, więc tworzy sobie wizję przykrych skutków tego błędu. Ktoś przeżył radosne wydarzenie, więc tworzy sobie wizję, że jutro też będzie miło. Tego nie tworzy podświadomość, lecz powstaje na pograniczu tejże oraz świadomości. Nie jest to jednak intuicja i można to kontrolować. Intuicji kontrolować nie można, ale można "ogłuchnąć" na nią, nie przyjmować do wiadomości jej przekazu, po prostu olewać to.
Na koniec uwaga językowa, terminologiczna. Słowo "intuicja" nie jest określeniem ściśle naukowym, używane bywa w różnych kontekstach. Na przykład "rozumowanie intuicyjne", które jest nieco osobną sprawą. Często też mówi się na temat "intuicyjności" czegoś jako metaforę nieokreśloności znaczeniowej, nieuchwytnej do końca za pomocą ścisłych definicji. Mówimy wtedy zwykle, że "wiemy, o co chodzi" i dalej się nie bawimy detalami. Jeszcze inną kwestią jest intuicyjne znaczenie pewnych pojęć matematycznych. Ale to wszystko jest już jakby obok tematu.
I to by było na tyle...
.