Jak już kiedyś to zostało wyjaśnione, konserwatyzm jako ideologia oraz konserwatywność jako osobniczy styl życia to są dwie różne sprawy. Nawet bywają przeciwne sobie niekiedy. Na przykład konserwatysta jest wrogiem kobiet, zaś osoba konserwatywna te kobiety szanuje, tedy nie odmawia im praw człowieka. Tak więc wszyscy ludzie high class minded totalitarnej ideologii zwanej "konserwatyzm" nawet kijem nie tkną, jednak chyba wszyscy są jakoś tam wybiórczo konserwatywni co do różnych tematów.
My jesteśmy na ten przykład konserwatywni w kwestii Świąt. Ich początek obchodzimy dziś, jest to naturalny termin, tak robili dawni Celtowie, Germanie, a przede wszystkim zaś Słowianie. Wszyscy oni wyznawali religie naturalne, rodzime, nie jakieś obce, napływowe, do tego sztuczne, wymyślone. Ale nie trzeba też wyznawać żadnej religii, aby czuć, iż ten dzień jest jakiś inny, dość ważny, czyli "święty". Na tą więc okoliczność życzymy Kawiarni dobrego zdrowia psychosomatycznego, fajnej zabawy według dowolnych pomysłów, przede wszystkim zaś LUZU. Luzu, czyli dystansu do świata, do siebie, tudzież do życia w tym świecie, bo bez luzu to życie zwykle jest nie do przyjęcia.
Na koniec drobne wyjaśnienie. Miało być trochę inaczej. Była koncepcja ukazania się na blogu posta literackiego, opowiadania, jeszcze przed Świętami, ale real zarządził inaczej. Niewykluczone jednak, że coś się zdąży zadziać jeszcze tego roku, ale nie jest to nic pewnego. Tymczasem zaś:
ROŚNIJCIE W SIŁĘ i BAWCIE SIĘ DOBRZE!
Jeszcze bonusowe haiku, tak żeby coś literacko było:
Beka i baka
Śmiech i radość na twarzach
Słoneczko wraca
My jesteśmy na ten przykład konserwatywni w kwestii Świąt. Ich początek obchodzimy dziś, jest to naturalny termin, tak robili dawni Celtowie, Germanie, a przede wszystkim zaś Słowianie. Wszyscy oni wyznawali religie naturalne, rodzime, nie jakieś obce, napływowe, do tego sztuczne, wymyślone. Ale nie trzeba też wyznawać żadnej religii, aby czuć, iż ten dzień jest jakiś inny, dość ważny, czyli "święty". Na tą więc okoliczność życzymy Kawiarni dobrego zdrowia psychosomatycznego, fajnej zabawy według dowolnych pomysłów, przede wszystkim zaś LUZU. Luzu, czyli dystansu do świata, do siebie, tudzież do życia w tym świecie, bo bez luzu to życie zwykle jest nie do przyjęcia.
Na koniec drobne wyjaśnienie. Miało być trochę inaczej. Była koncepcja ukazania się na blogu posta literackiego, opowiadania, jeszcze przed Świętami, ale real zarządził inaczej. Niewykluczone jednak, że coś się zdąży zadziać jeszcze tego roku, ale nie jest to nic pewnego. Tymczasem zaś:
ROŚNIJCIE W SIŁĘ i BAWCIE SIĘ DOBRZE!
Jeszcze bonusowe haiku, tak żeby coś literacko było:
Beka i baka
Śmiech i radość na twarzach
Słoneczko wraca
