Choć nieruchomość obiektu doświadczenia wywołała u Borka chwilowy dysonans poznawczy, to paradoksalnie wcale się tym faktem nie zmartwił. Uświadomił sobie, że to doświadczenie mogło zaskutkować wybitą szybą okna lub jakąś inną demolką. Dopóki nie nauczy się kontrolować mocy, dom jest ostatnim miejscem do takich zabaw. Ale dlaczego tym razem nie wyszło? Może to na skutek działania zioła? Co prawda nie jest to nie żaden narkotyk, czy psychodelik, niemniej jednak coś zmienia w umyśle i czasem drobnego figla może sprawić. Przy okazji zapyta Anity, która właśnie wyszła z łazienki i zmierzała do niego mając oczy pełne kurwików. Spojrzał na nią błagalnie i podjął próbę perswazji:
- Może zróbmy sobie drobną przerwę? To twoje zielsko jest super, ale chyba łapię fazę lekkiego muła.
Anita skinęła głową i usiadła obok niego.
- Nie ma sprawy, mówisz, masz. Zrobimy za to coś innego. Ja się teraz ubiorę i wyskoczę do domu po kilka rzeczy. A ty trochę ogarniesz ten drobny bałagan. Nieźle by też było, gdybyś wyskoczył do sklepu. Niby niedziela, ale Raczek otwarty, coś by się przydało na wieczór i na rano. Lodówkę już trochę przetrzepaliśmy.
Nie czekając na reakcję Borka dziewczyna wstała i zaczęła się szybko ubierać. Ale podczas tegoż spojrzała na niego rzewnym wzrokiem i spytała z udawanym smutkiem:
- A może nie chcesz, żebym wracała?
Na te słowa Borek nagle usiadł, chwycił ją za rękę, przyciągnął do siebie, przewinął przez kolano i wymierzył mocnego klapsa.
- Nigdy mnie tak nie czaruj!
- Wow! To się nazywa męska reakcja. Lubię tak.
Anita wyrwała się z jego uchwytu i wstała.
- Dobrze, to ja spadam, jestem za jakieś dwie, trzy godziny, A ty działasz tak, jak ustaliliśmy. Na kolację zamawiam sushi, a na rano co chcesz, ale coś skromnego, większe zakupy zrobimy jutro.
- Ustaliliśmy? My ustaliliśmy? Fascynujące.
Borek cicho cedził sekwencję tych słów tak powoli, że ostatnie okazało się być realnym monologiem. Spojrzał na zamykające się drzwi i dodał:
- Wychodzi na to, że foczka mi się zalęgła.
...
Jak pokazał najbliższy tydzień, konstatacja Borka nie była zbyt precyzyjna. Anita co prawda wprowadziła się do niego, ale nie rozsiadła się pełną buzią na jego włościach. Czasem mieszkała u siebie, tłumacząc to tym, że tam ma warunki do swojego czarowskiego rozwoju. Borek nie dopytywał o detale, w końcu też miał swój sekret, którego nie chciał ujawniać, przynajmniej na razie. Poza tym oboje planowali, że on do niej zajrzy, tylko chwilowo jakby nie było okazji. Generalnie dla Borka mieszkanie z kobietą pod jednym dachem było nowym doświadczeniem. Od zawsze był singlem, choć do końca nie wiadomo, czy z wyboru, czy z przypadku. Na brak dupek w swoim życiu nie narzekał, aczkolwiek pożycie z nimi trwało zawsze dość krótko, przeważnie od kolacji do śniadania. Anita była pewnym ewenementem, nowością w jego życiu. Ale nie narzekał, bo po prostu było mu z nią dobrze. Nie tylko pod kątem bliskości cielesnej zresztą. Do tego jeszcze mieli taką dobrą sytuację, że w ich wspólnym miejscu pracy nie obowiązywały chore, kołtuńskie, korporacyjne reguły, które zakazywały flirtów, romansów, czy też parowania się. Nie ukrywali więc tego, że są razem, ale nie informowali też nachalnie otoczenia o tym fakcie swoim zachowaniem. Sprawy szły po prostu normalnie, nawet wtedy, gdy któregoś dnia Anita spotkawszy Borka przypadkiem na korytarzu zaciągnęła go do toalety na szybkiego loda. Nic ekstraordynaryjnego, zwykła kobieca potrzeba.
W międzyczasie telefonicznie odezwała się Malina. Już dawno była po zabiegu, wręcz zapomniała o tym. Chwilowo siedziała z Kaśką u jej ciotki na wsi, gdzie aktywnie odpoczywała. Miała za co. Klinika pracowała okrągły tydzień, weekendy przeznaczając na Polki, którym udzielała bardzo grubego rabatu. Powrót do miasta siostra Borka planowała na sobotę, liczyła na jego pomoc przy wyprowadzce od damskiego boksera Jarka. To już było ogólnie omówione wcześniej, pozostały jedynie detale tej akcji. Malina swoimi kanałami pozyskała info, że jej były facet zareagował na całą sytuację iście narodowo, po katolicku, czyli po prostu zalewał problem popularnym, do tego legalnym narkotykiem. Borek przewidując pewne kłopoty techniczne zamówił pomoc kumpla zwanego Adaśko, który był do tego idealny. To był niespotykanie spokojny człowiek, do tego bardzo wielki gabarytowo. Tudzież uosobienie łagodności i życzliwości dla świata, ale gdy czasem uniósł brew, całe otoczenie milkło szukając miejsca do ukrycia się. Borek tylko raz widział, gdy ktoś miał czelność stawić czoła Adaśkowi. To trwało sekundy. Adaśko tylko westchnął smutno, po czym jednym ruchem ręki sprowadził gościa do parteru, następnie po prostu na nim usiadł.
...
To była chyba środa lub czwartek. Borek ćwiczył na placyku swoje nowe zdolności. Robił wyraźne postępy, jeśli chodzi o siłę i skupienie oddziaływania. Ćwiczył bardzo metodycznie, według planu. Nie dawał się ponosić euforii, robił stosowne przerwy, przegryzając podczas nich batonami energetycznymi. W pewnym momencie dojrzał, że ktoś wchodzi na ów placyk. Być może jakieś pijaczki, aby osuszyć jakieś szklane lub plastikowe naczynie? Borek na wszelki wypadek schował się za stertą rupieci. Wypiją i pójdą, ale okazało się, że nie są to jakieś tam meneliki. To były dwa narodowe drechy prowadzące dziewczynę. Laska wydawała się być pijana po samą krawędź dupy. Gdy weszli, zaczęli szarpać na niej odzież. Na światło dnia wyskoczyły cycuszki, do których jeden z drechów wpił się żarliwie ustami, jednocześnie gmerając dłonią pod sukienką ofiary. No właśnie, ofiary. Tak to rozpoznał Borek i uznał za stosowne ujawnić swoją obecność. Drugi drech zareagował natychmiast:
- Ty, gościu, spierdalaj!
Pierwszy, ten bardziej zajęty dziewczyną zarechotał:
- Chcesz się podłączyć? Ale dopiero za nami.
Borek nie wdał się w dyskusję, bez słowa pokazał palcem na kolano drecha, po czym wykonał strzał mocy.
- Kurwa!!! Co ty mi chuju zrobiłeś?!!!
- Nie maż się. Mężczyźni nie płaczą.
Drugi drech rzucił się do ucieczki, zaś Borek przerzucił swoją uwagę na panienkę. To nie był tylko alkohol jego zdaniem. Borek znał temat pigułek gwałtu tylko teoretycznie, ale intuicyjnie czuł, że jest to na rzeczy. Dzwonić na policję, na pogotowie? Borek wybrał trzecie wyjście, niesystemowe. Postanowił zawlec dziewczynę do domu.
- Ty pedale zasrany! Już jesteś trupem!
Pchnięcie mocy obezwładniło wrzeszczącego z bólu i wściekłości drecha. Na pewno go to nie zabiło, ale bez wątpienia mocno poturbowało, a co najważniejsze, uciszyło. I o to tylko chodziło Borkowi, gdy ten cios wykonał.
Laska szła niczym robot. Ale jakoś doszła.
...
Anita miała już swoje klucze do mieszkania Borka. Gdy tylko weszła do pokoju od razu spojrzała na łóżko.
- Kochanie, co to kurwa jest?
- Wyluzuj zaiste, to naprawdę nie jest tak, jak myślisz.
- Może zróbmy sobie drobną przerwę? To twoje zielsko jest super, ale chyba łapię fazę lekkiego muła.
Anita skinęła głową i usiadła obok niego.
- Nie ma sprawy, mówisz, masz. Zrobimy za to coś innego. Ja się teraz ubiorę i wyskoczę do domu po kilka rzeczy. A ty trochę ogarniesz ten drobny bałagan. Nieźle by też było, gdybyś wyskoczył do sklepu. Niby niedziela, ale Raczek otwarty, coś by się przydało na wieczór i na rano. Lodówkę już trochę przetrzepaliśmy.
Nie czekając na reakcję Borka dziewczyna wstała i zaczęła się szybko ubierać. Ale podczas tegoż spojrzała na niego rzewnym wzrokiem i spytała z udawanym smutkiem:
- A może nie chcesz, żebym wracała?
Na te słowa Borek nagle usiadł, chwycił ją za rękę, przyciągnął do siebie, przewinął przez kolano i wymierzył mocnego klapsa.
- Nigdy mnie tak nie czaruj!
- Wow! To się nazywa męska reakcja. Lubię tak.
Anita wyrwała się z jego uchwytu i wstała.
- Dobrze, to ja spadam, jestem za jakieś dwie, trzy godziny, A ty działasz tak, jak ustaliliśmy. Na kolację zamawiam sushi, a na rano co chcesz, ale coś skromnego, większe zakupy zrobimy jutro.
- Ustaliliśmy? My ustaliliśmy? Fascynujące.
Borek cicho cedził sekwencję tych słów tak powoli, że ostatnie okazało się być realnym monologiem. Spojrzał na zamykające się drzwi i dodał:
- Wychodzi na to, że foczka mi się zalęgła.
...
Jak pokazał najbliższy tydzień, konstatacja Borka nie była zbyt precyzyjna. Anita co prawda wprowadziła się do niego, ale nie rozsiadła się pełną buzią na jego włościach. Czasem mieszkała u siebie, tłumacząc to tym, że tam ma warunki do swojego czarowskiego rozwoju. Borek nie dopytywał o detale, w końcu też miał swój sekret, którego nie chciał ujawniać, przynajmniej na razie. Poza tym oboje planowali, że on do niej zajrzy, tylko chwilowo jakby nie było okazji. Generalnie dla Borka mieszkanie z kobietą pod jednym dachem było nowym doświadczeniem. Od zawsze był singlem, choć do końca nie wiadomo, czy z wyboru, czy z przypadku. Na brak dupek w swoim życiu nie narzekał, aczkolwiek pożycie z nimi trwało zawsze dość krótko, przeważnie od kolacji do śniadania. Anita była pewnym ewenementem, nowością w jego życiu. Ale nie narzekał, bo po prostu było mu z nią dobrze. Nie tylko pod kątem bliskości cielesnej zresztą. Do tego jeszcze mieli taką dobrą sytuację, że w ich wspólnym miejscu pracy nie obowiązywały chore, kołtuńskie, korporacyjne reguły, które zakazywały flirtów, romansów, czy też parowania się. Nie ukrywali więc tego, że są razem, ale nie informowali też nachalnie otoczenia o tym fakcie swoim zachowaniem. Sprawy szły po prostu normalnie, nawet wtedy, gdy któregoś dnia Anita spotkawszy Borka przypadkiem na korytarzu zaciągnęła go do toalety na szybkiego loda. Nic ekstraordynaryjnego, zwykła kobieca potrzeba.
W międzyczasie telefonicznie odezwała się Malina. Już dawno była po zabiegu, wręcz zapomniała o tym. Chwilowo siedziała z Kaśką u jej ciotki na wsi, gdzie aktywnie odpoczywała. Miała za co. Klinika pracowała okrągły tydzień, weekendy przeznaczając na Polki, którym udzielała bardzo grubego rabatu. Powrót do miasta siostra Borka planowała na sobotę, liczyła na jego pomoc przy wyprowadzce od damskiego boksera Jarka. To już było ogólnie omówione wcześniej, pozostały jedynie detale tej akcji. Malina swoimi kanałami pozyskała info, że jej były facet zareagował na całą sytuację iście narodowo, po katolicku, czyli po prostu zalewał problem popularnym, do tego legalnym narkotykiem. Borek przewidując pewne kłopoty techniczne zamówił pomoc kumpla zwanego Adaśko, który był do tego idealny. To był niespotykanie spokojny człowiek, do tego bardzo wielki gabarytowo. Tudzież uosobienie łagodności i życzliwości dla świata, ale gdy czasem uniósł brew, całe otoczenie milkło szukając miejsca do ukrycia się. Borek tylko raz widział, gdy ktoś miał czelność stawić czoła Adaśkowi. To trwało sekundy. Adaśko tylko westchnął smutno, po czym jednym ruchem ręki sprowadził gościa do parteru, następnie po prostu na nim usiadł.
...
To była chyba środa lub czwartek. Borek ćwiczył na placyku swoje nowe zdolności. Robił wyraźne postępy, jeśli chodzi o siłę i skupienie oddziaływania. Ćwiczył bardzo metodycznie, według planu. Nie dawał się ponosić euforii, robił stosowne przerwy, przegryzając podczas nich batonami energetycznymi. W pewnym momencie dojrzał, że ktoś wchodzi na ów placyk. Być może jakieś pijaczki, aby osuszyć jakieś szklane lub plastikowe naczynie? Borek na wszelki wypadek schował się za stertą rupieci. Wypiją i pójdą, ale okazało się, że nie są to jakieś tam meneliki. To były dwa narodowe drechy prowadzące dziewczynę. Laska wydawała się być pijana po samą krawędź dupy. Gdy weszli, zaczęli szarpać na niej odzież. Na światło dnia wyskoczyły cycuszki, do których jeden z drechów wpił się żarliwie ustami, jednocześnie gmerając dłonią pod sukienką ofiary. No właśnie, ofiary. Tak to rozpoznał Borek i uznał za stosowne ujawnić swoją obecność. Drugi drech zareagował natychmiast:
- Ty, gościu, spierdalaj!
Pierwszy, ten bardziej zajęty dziewczyną zarechotał:
- Chcesz się podłączyć? Ale dopiero za nami.
Borek nie wdał się w dyskusję, bez słowa pokazał palcem na kolano drecha, po czym wykonał strzał mocy.
- Kurwa!!! Co ty mi chuju zrobiłeś?!!!
- Nie maż się. Mężczyźni nie płaczą.
Drugi drech rzucił się do ucieczki, zaś Borek przerzucił swoją uwagę na panienkę. To nie był tylko alkohol jego zdaniem. Borek znał temat pigułek gwałtu tylko teoretycznie, ale intuicyjnie czuł, że jest to na rzeczy. Dzwonić na policję, na pogotowie? Borek wybrał trzecie wyjście, niesystemowe. Postanowił zawlec dziewczynę do domu.
- Ty pedale zasrany! Już jesteś trupem!
Pchnięcie mocy obezwładniło wrzeszczącego z bólu i wściekłości drecha. Na pewno go to nie zabiło, ale bez wątpienia mocno poturbowało, a co najważniejsze, uciszyło. I o to tylko chodziło Borkowi, gdy ten cios wykonał.
Laska szła niczym robot. Ale jakoś doszła.
...
Anita miała już swoje klucze do mieszkania Borka. Gdy tylko weszła do pokoju od razu spojrzała na łóżko.
- Kochanie, co to kurwa jest?
- Wyluzuj zaiste, to naprawdę nie jest tak, jak myślisz.
CIĄG DALSZY NASTĄPI