Pułkownik Ivanow /nazwisko zmienione - licentia blogica/ w onym czasie był dopiero kapitanem. Dowodził on jednostką wojsk desantowych, które to w Polsce zwykło się popularnie określać słowem "komandosi". W grudniu 1981 roku jego oddział został przerzucony na obecną Białoruś i stacjonował kilkanaście kilometrów od granicy z Polską. Kilka dni później kapitan Ivanow otrzymał rozkaz w zapieczętowanej kopercie. Zawierała ona tekst tegoż oraz drugą zapieczętowaną kopertę, którą miał otworzyć dopiero na osobny rozkaz. Rzeczony tekst opisywał dane rejonu ewentualnego zrzutu spadochronowego, miał też załączony stosowny szkic sytuacyjny. Była to Warszawa, teren częściowo już nieużywanego lotniska na Bemowie. Zwykle ćwiczyło tam ZOMO, zaś już potem funkcjonowała giełda samochodowa. Obecnie teren zajmuje dzielnica mieszkaniowa, jedynie na jej skraju nadal funkcjonuje lotnisko sportowe. Oddział kapitana utrzymywany był w stałej gotowości bojowej, gdyż rozkaz co trzeba robić dalej mógł nadejść w każdej chwili. Nadszedł piętnastego grudnia. Znosił gotowość bojową, nakazywał zniszczenie wspomnianej drugiej koperty oraz przygotowanie wojska do transportu. Następnego dnia grupa kapitana Ivanowa została wycofana na dalsze tereny ówczesnego Związku Radzieckiego.
= = = = = = = = = = = = = = = = =
Pomijając nazwisko kapitan Ivanow jest postacią prawdziwą. Po opisanym wyżej wydarzeniu uczestniczył w radzieckiej interwencji w Afganistanie. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, jako pułkownik przeszedł na emeryturę. Inne detale biograficzne są nieistotne dla tej opowieści. Jego losy po roku 2006 są już nam nieznane. Oszacowanie stopnia wiarygodności opisanej historii pozostawiamy intuicji Kawiarni.
Ponieważ od wielu lat trzymamy się zasady nie wchodzenia w dyskusję na temat, czy decyzja wprowadzenia stanu wojennego czterdzieści lat temu była słuszna, czy też nie była, niektóre ewentualne komentarze mogą być pozostawione bez odpowiedzi.
= = = = = = = = = = = = = = = = =
Pomijając nazwisko kapitan Ivanow jest postacią prawdziwą. Po opisanym wyżej wydarzeniu uczestniczył w radzieckiej interwencji w Afganistanie. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, jako pułkownik przeszedł na emeryturę. Inne detale biograficzne są nieistotne dla tej opowieści. Jego losy po roku 2006 są już nam nieznane. Oszacowanie stopnia wiarygodności opisanej historii pozostawiamy intuicji Kawiarni.
Ponieważ od wielu lat trzymamy się zasady nie wchodzenia w dyskusję na temat, czy decyzja wprowadzenia stanu wojennego czterdzieści lat temu była słuszna, czy też nie była, niektóre ewentualne komentarze mogą być pozostawione bez odpowiedzi.