Słowa "lewak" i "lewactwo" znane są już od dawna, zaś ostatnio słyszy się je lub czyta wręcz nagminnie. Wiele osób nieraz pyta, co one tak naprawdę znaczą, tedy nadszedł czas, by ostatecznie to wyjaśnić. Zwłaszcza, że jakoś tak niedawno zarzucono mi odwracanie znaczeń, gdy użyłem byłem ich na określenie polskich narodowców, nazioli, faszystów wszelakich. Bo jakby nie było, to przecież oni tropią i tępią lewactwo. Tu warto dodać, że to ich "lewactwo", w ich rozumieniu, jeśli jakieś rozumienie mają, jest wrogiem urojonym. Co więcej, dla większości z nich każdy jest lewakiem, kto nie kaszle równo i sztywno, zgodnie z nimi.
Zacznijmy może od początku. Kiedyś słowo "lewak" oznaczało radykalnego, skrajnego komunistę, zaś jako że komunizm uznano za ideologię lewicową, lewak jest jeszcze bardziej na lewo. Za owo lewactwo można tedy uznać to, co wyznają wyznawcy konfabulacji Mao, czy Pol Pota na tenże przykład. Takich lewaków już nie ma poza bastionem zwanym "Korea Północna", choć niewykluczone, że jakieś absolutnie jednostkowe przypadki można spotkać gdzieś indziej. Ale czy na pewno? Wątpliwości powstają, gdy zdamy sobie sprawę, iż lewactwo to nie są konkretne poglądy, lecz mentalność. Dodajmy, że mentalność niewolnika, do tego jeszcze takiego, który wolności nie zna, zaś na samo brzmienie słowa "wolność" ma problem ze zwieraczami, które to generują mu problem higieny bielizny osobistej. Choć bywają też przypadki, że ów niewolnik używa tegoż słowa nader często, próbując wmówić sobie, tudzież innym, że na wolności zna się lepiej od najlepieja. Spróbujmy wyliczyć choćby kilka składowych elementów tejże mentalności. Przede wszystkim to brak umiejętności posługiwania się mózgiem, który zna tylko tryb zero-jedynkowy, zwany też "czarno-białym". Dalej wysoki poziom lęku, który to przejawia się co najmniej sporą niechęcią i agresją do wszystkiego, co inne. Do tego mamy stadny konformizm oraz uległość wobec autorytetów moralnych, czy też życiowych. Pewien brak kontroli nad emocjami, choć bywają też osobniki ich pozbawione. Skłonność do fanatyzmu, ale nie zawsze, bo lewak potrafi czasem zmienić ideologię na inną, jeśli dostanie lepsze warunki, by gnębić innych. Wspomniany zaś już lęk nie przeczy zdolności do sporadycznych aktów heroizmu. Zwłaszcza wtedy, gdy jest okazja pobić małą, śniadoskórą dziewczynkę, zaś towarzysze wspierają ów "heroiczny" czyn.
Dość. Może wystarczy tego profilu psychologicznego typowego lewaka. Takich ludzi jest sporo, ale gdy dołożymy sympatie dla zamordystycznych systemów społecznych, to dziwnym trafem jakowymś pasuje to idealnie do narodowców, zwanych popularnie "naziolami" lub też "faszystami" oraz fundamentalnych konserwatystów. Czy są jeszcze jakieś wątpliwości?
Jak wcześniej uzgodniliśmy, "czerwonych" lewaków już /raczej/ nie ma, są to więc lewacy urojeni. Teraz za to realnie są lewacy "brunatni" i faktu ich istnienia zaprzeczyć nie sposób. Zaiste zabawnie wtedy brzmią owi lewacy, którzy szastają słowem "lewactwo" na lewo i prawo, niepomni tego, że siedzą w samym środku tegoż centralnie.
Zacznijmy może od początku. Kiedyś słowo "lewak" oznaczało radykalnego, skrajnego komunistę, zaś jako że komunizm uznano za ideologię lewicową, lewak jest jeszcze bardziej na lewo. Za owo lewactwo można tedy uznać to, co wyznają wyznawcy konfabulacji Mao, czy Pol Pota na tenże przykład. Takich lewaków już nie ma poza bastionem zwanym "Korea Północna", choć niewykluczone, że jakieś absolutnie jednostkowe przypadki można spotkać gdzieś indziej. Ale czy na pewno? Wątpliwości powstają, gdy zdamy sobie sprawę, iż lewactwo to nie są konkretne poglądy, lecz mentalność. Dodajmy, że mentalność niewolnika, do tego jeszcze takiego, który wolności nie zna, zaś na samo brzmienie słowa "wolność" ma problem ze zwieraczami, które to generują mu problem higieny bielizny osobistej. Choć bywają też przypadki, że ów niewolnik używa tegoż słowa nader często, próbując wmówić sobie, tudzież innym, że na wolności zna się lepiej od najlepieja. Spróbujmy wyliczyć choćby kilka składowych elementów tejże mentalności. Przede wszystkim to brak umiejętności posługiwania się mózgiem, który zna tylko tryb zero-jedynkowy, zwany też "czarno-białym". Dalej wysoki poziom lęku, który to przejawia się co najmniej sporą niechęcią i agresją do wszystkiego, co inne. Do tego mamy stadny konformizm oraz uległość wobec autorytetów moralnych, czy też życiowych. Pewien brak kontroli nad emocjami, choć bywają też osobniki ich pozbawione. Skłonność do fanatyzmu, ale nie zawsze, bo lewak potrafi czasem zmienić ideologię na inną, jeśli dostanie lepsze warunki, by gnębić innych. Wspomniany zaś już lęk nie przeczy zdolności do sporadycznych aktów heroizmu. Zwłaszcza wtedy, gdy jest okazja pobić małą, śniadoskórą dziewczynkę, zaś towarzysze wspierają ów "heroiczny" czyn.
Dość. Może wystarczy tego profilu psychologicznego typowego lewaka. Takich ludzi jest sporo, ale gdy dołożymy sympatie dla zamordystycznych systemów społecznych, to dziwnym trafem jakowymś pasuje to idealnie do narodowców, zwanych popularnie "naziolami" lub też "faszystami" oraz fundamentalnych konserwatystów. Czy są jeszcze jakieś wątpliwości?
Jak wcześniej uzgodniliśmy, "czerwonych" lewaków już /raczej/ nie ma, są to więc lewacy urojeni. Teraz za to realnie są lewacy "brunatni" i faktu ich istnienia zaprzeczyć nie sposób. Zaiste zabawnie wtedy brzmią owi lewacy, którzy szastają słowem "lewactwo" na lewo i prawo, niepomni tego, że siedzą w samym środku tegoż centralnie.

