05 stycznia 2017

Wydłubane ze z prezenta świątecznego

Pytanie: Czy praktyka /praktyka zen - przyp. PK/ może pomóc nam, abyśmy mniej szkodzili innym, nawet nieświadomie? 
Odpowiedź: Praktyka w ogóle w niczym nie pomaga. Kiedy praktykujemy, możemy szkodzić wszystkim, jest to dozwolone. Możesz szkodzić komu chcesz. A co, masz zamiar komuś zaszkodzić? 
Pytanie: ...no, nawet nieświadomie, a zwłaszcza nieświadomie... 
Odpowiedź: Aha... to mi tak szkodzisz... Kiedy praktykujemy zazen, nie zawracamy sobie głowy tym, czy szkodzimy, czy nie. Jeśli myślę, że mi szkodzisz, to opieprzę cię lub uderzę... jak chcesz, możesz mi oddać... To proste, szczególnie, gdy dzieje się nieświadomie. Przestańcie ciągle mieć do czynienia ze swoim sumieniem. Nie ma sumienia, niczemu nie jesteśmy winni. /.../ Czasami macie takie miny, jakbyście wlekli za sobą armię generałów, którzy wewnątrz was toczą wojnę... "to jest dobre, a tamto nie"... "jestem genialny"... "jestem zły"... "chciałbym się obudzić"... "czemu nie jestem obudzony"... "czemu nic nie rozumiem"... To wszystko jest niepotrzebnym gadulstwem myśli, które się nudzą. Nie trzeba za nimi iść, trzeba po prostu istnieć. Co to znaczy szkodzić komuś? Coś takiego nie istnieje. /.../  Pozbądźcie się tych wszystkich istot, które przeszkadzają wam w środku, które uważacie za wyższe nad wami, których się boicie i do których się modlicie - wyrzućcie te wszystkie demony. Kiedy pozbędziecie się wszystkich i nie będzie już nikogo, zostaniecie tylko wy, wasze czyny, wasze odpowiedzialności, jedyny Umysł całego wszechświata. Wtedy zaczniecie istnieć naprawdę, nie tylko w tym życiu, ale poprzez wieczność. Musicie pozbyć się wszystkich strachów, idoli, bogów, strażników, aniołów, wszystkich patriarchów nękających wasz umysł. /.../ Kiedy rozumiemy, że jesteśmy całym wszechświatem, nie mamy już myśli o tym, czy komuś szkodzimy, czy nie. 
/.../ 
Nigdy nie róbcie niczego ze strachu, ani z obowiązku. Róbcie to, co macie do zrobienia, harmonizując się z miejscem, czasem i przestrzenią.
/Kaisen - "Podróż w Pustce"/
...
Mile będą widziane komentarze /jeśli będą/ w postaci niezwerbalizowanej, na przykład link do obrazka, fotki, ewentualnie do klipu muzycznego. Bo zawsze przeważnie są jakieś słowa, słowa i słowa, a przecież słowa to tylko słowa, tak niewiele w sumie znaczą, tak niewiele z nich wynika...

21 grudnia 2016

Mieć i żreć, czyli świąteczny social ad

Być może ten post jest nieco spóźniony, być może powinien ukazać się wcześniej. Bo okres zwany ogólnie "świętami" właśnie się już rozpoczął, wyznaczył go moment przesilenia zimowego, chwila zaiste magiczna, najważniejsza duchowo w tych całych świętach. Ale ze względu na bardziej długofalowy przekaz, nie róbmy zagadnienia z owego spóźnienia. Po prostu rzecz w tym, że przed świętami naga małpa dostaje lemingozy zakupowej. No cóż, konsumpcjonizm wspiera wiele ideologii, takich jak konserwatyzm, czy też obecnie w naszym kraju panujący marksizm narodowy, generalnie jednak jest to zjawisko szersze, po prostu naga małpa już tak ma, że jej ulubiony sport to mieć i żreć. Prawidłowość jest to statystyczna, więc niech osoby na wyższym poziomie umysłu nie biorą tego stwierdzenia osobiście. Okay, ale z drugiej strony każdy coś jeść musi i każdy chadza do jakiegoś sklepu, by jakieś żarcie kupić. Tak? Więc targetem naszego social ad'a jest zasadniczo każdy, kto takie, czy inne żarcie nabywa.
Rzecz w tym, że nie wszyscy centralnie wiedzą, co kupują. Chodzi zaś o to, by pewnych odmian żarcia nie kupować wcale. Jedną z nich jest taka, która zawiera w składzie olej palmowy. Dlaczego? Otóż dlatego, by zmniejszyć popyt na ów olej. Dlaczego? Dlatego, by mniej niszczono Ziemię wycinając lasy pod uprawę owej palmy. Mądremu dalej już tłumaczyć nie trzeba.
Niestety jednak mądrzy są w "przeważającej większości", niczym wyborcy obecnej partii rządzącej, których, jak pamiętamy, jest z grubsza ca 13,8% uprawnionych do głosowania. Głupi, na przykład wyznawca wspomnianego konserwatyzmu, ma centralnie wyrąbane do spodu, do białej kości na dalsze losy Ziemi. Jego nie obchodzą jakieś tam "zielska, żabki i robaczki", niech je szlag trafi. Głupi chce tylko mieć i żreć. Do niego więc trzeba docierać inaczej. Jak? Ano udzielając prostej informacji, że olej palmowy jest be, że jest szkodliwy dla zdrowia.
Tylko tu trzeba coś jeszcze wyjaśnić. Surowy olej palmowy jest nawet okay, niestety przemysł spożywczy używa zwykle jego przetworzonej odmiany, zwanej "olej utwardzony". To już jest be. Mnóstwo produktów go zawiera, zaś fastfoodowe "dzioby i pazury" są nim wręcz przesiąknięte na wskroś. Tak więc, omijamy owe fastfoody i czytamy etykietki w sklepach. Sprawa nie jest jednak prosta. Nie zawsze ten olej jest w składzie wymieniony, często jest ukryty pod nazwą "tłuszcz spożywczy". Nie wiem, co na to prawo, ale taki produkt już jest podejrzany, dość mocno zresztą.
Ale to jeszcze nie wszystko, bo ów olej zawiera całe mnóstwo produktów. Można więc zadać sobie pytanie "jak to, to mam już wcale nic nie jeść?". Co prawda co poniektórym solidna dietka by się przydała, ale nie jest to dobrze postawione pytanie. Owszem, czasem inaczej nie daje rady. Olej palmowy zawiera wiele produktów, niektórych wręcz niezbędnych. No, ale właśnie też, z drugiej strony można przemyśleć, czy ten lub ów konkretny produkt jest naprawdę do szczęścia potrzebny, czy jednak można się bez niego obyć? Czyli prawidłowe pytanie brzmi "czy ja naprawdę muszę to jeść?".

Jest jeszcze argument dla zawistnych. Otóż korporacje na oleju palmowym zarabiają naprawdę gęsty grosz. No, to jak to tak można to tolerować?
Na temat głupich stopnia drugiego, czyli takich, do których nic już nie dociera, nie ma sensu w ogóle rozmawiać. No, ale myślmy pozytywnie. Są jednak przypadki nawet bardzo głupich, którzy mądrzeją, co najmniej odrobinę. Nawet naziol może zacząć używać mózgu i zostać porządnym człowiekiem, przynajmniej tak w miarę porządnym.
Tym to oto optymistycznym akcentem zakończę już, dodam tylko tak na okoliczność ogólne życzenia wesołych świąt, obojętnie, jakie kto ma do tych świąt podejście. Słońce wraca i mało go centralnie obchodzi, czy ktoś z tego powodu świętuje, czy nie, a jeśli świętuje, to jak to proceduje.
Aha, jeszcze dwa słowa:
Olej palmowy nie ma nic wspólnego z palmą kokosową. Jako, że spotkałem przypadki mylenia tych tematów, mus o tym owe dwa słowa nadmienić. Olej palmowy pozyskuje się z olejowca gwinejskiego, zwanego też palmą olejową. Niby i to palma, i to palma, jednak to są różne palmy.