Gdy w jakimś związku pojawi się ich wspólne bobo, to statystyki mówią, iż nieraz dochodzi do pewnego kryzysu. Czasem jest on tak gruby, że związek zaczyna trzeszczeć w szwach, czasem nawet rozwala się z hukiem wielkim. Czemu tak? Pokrótce briefując to temu tak, że on jej nie kocha, bo za mało pomaga, woli uciekać na metaforyczne piwo uogólnione, zaś ona go nie kocha, bo mu metaforycznej, uogólnionej dupy nie daje. Zaś empatii wtedy brakuje, tudzież zrozumienia po obu stronach.
Falibor sporo nasłuchał się i naczytał na ten temat, więc miał centralnie spore obawy. Tak jakoś tuż przed wyjazdem Anity zwierzył się z nich swojej siostrze Malinie. Ta go wysłuchała uważnie, przybrawszy swoją ulubioną minę słodkiej idiotki, tym razem w zadumanej wersji. Gdy skończył, to najpierw oznajmiła:
- Eh...
Po czym wzięła głęboki wdech, niczym owa Nita i oznajmiła:
- Boreczku mój ozdobny. Czasem jestem dumna, że mam mądrego brata, czasem jednak czuję krindż, że jest to kompletny idiota. Teraz widzę tego drugiego, nie wiedzieć czemu.
- No, ale...
- Coś mówię teraz, nie przerywaj! Po pierwsze, to ja wcale się nie martwię o ciebie w roli taty. Już po kilku dniach będziesz przewijał Ośkę nader wprawnie, szybciej, niż komandos składa i rozkłada kałacha. Nie przerywaj, wiem, że nie o to cię dupa boli. Ale jak omawiać temat, to porządnie. To teraz odpowiedz mi na pytanie, czy przez te wasze pięć lat razem Nitę kiedykolwiek bolała głowa? Mów śmiało, ja wiem wszystko na wasz temat.
- Jak to wszystko?
- Ogólnie wszystko. Detali nie znam. Nita to nie Roxy, detali nie opowiada. Ale detale są tu zbędne akurat, nie ma potrzeby ich poruszać. No? Więc jak z tą bolącą głową mojej bratowej?
- No... Nie... Znaczy wszystko jest prawidłowo. Co prawda Pupcia jest obecnie nieznośna, upierdliwa jak złośliwy krasnolud, ale jak przychodzi co do czego...
- Właśnie. Przychodzi. I o to chodzi. Poza tym wiesz, jakie jest jej największe zmartwienie. Żeby jej agnieszki nie zepsuto, więc dlatego jedzie rodzić do najlepszej firmy. Tylko po co jej taka sprawna agnieszka? Przecież nie do kopania kartofli, tak? Tylko do twojego osobistego użytku.
- Lalka, ja to wszystko dobrze rozumiem. Ale jakby nie było, nawet najzdrowszej psychicznie kobiecie może się zdarzyć, że jej odbije po porodzie. Tak?
- Nita jest zdrowsza od zdrowieja.
- Szkoda, że tu nie mieszkasz.
- Chciana ciąża to nie choroba. Więc takie ciążowe padanie na dekiel się nie liczy. Za to jak pojedzie, urodzi, przyjedzie, to będzie zdrowa do spodu. W tych sprawach też.
- Przecież nie jesteś wróżką, bo wróżek nie ma. Sama mówiłaś.
- Ale wiedźma wie. Po prostu zaufaj mi i myśl pozytywnie.
Tu Malina nagle chwyciła Borka za głowę i pocałowała go tak nie do końca po siostrowemu, tylko w sposób na który tylko Anita ma autoryzację. Ale siostrze wolno, tak od czasu do czasu dla sportu.
Jak już wiemy Anita pojechała, urodziła, przyjechała. Sporo się działo. Borek był tak przejęty całą zaszłą sytuacją, że jakby zapomniał o problemie, który sam sobie stworzył z niczego. Za to wieczorem, gdy wyszedł z łazienki Anita dopadła go susem.
- Gdy Ośka śpi, rodzice harcują.
Tylko po chwili owych harców rzuciła nagle:
- Tam mi jeszcze nie grzeb na razie.
Mimo to poradzili sobie dość szybko. Zaś już po wszystkim, tuż przed zaśnięciem Borek westchnął jakby do siebie:
- Czasem głupia ta moja siostra. A czasem głupia inaczej.
A potem ni z gruchy, ni z pietruchy Ośka rozdarła się po całości bez uprzedzenia. Anita uniosła się na łóżku i oświadczyła:
- Miłosna noc po miłosnym wieczorze. No, to kurwa pospaliśmy.
Falibor sporo nasłuchał się i naczytał na ten temat, więc miał centralnie spore obawy. Tak jakoś tuż przed wyjazdem Anity zwierzył się z nich swojej siostrze Malinie. Ta go wysłuchała uważnie, przybrawszy swoją ulubioną minę słodkiej idiotki, tym razem w zadumanej wersji. Gdy skończył, to najpierw oznajmiła:
- Eh...
Po czym wzięła głęboki wdech, niczym owa Nita i oznajmiła:
- Boreczku mój ozdobny. Czasem jestem dumna, że mam mądrego brata, czasem jednak czuję krindż, że jest to kompletny idiota. Teraz widzę tego drugiego, nie wiedzieć czemu.
- No, ale...
- Coś mówię teraz, nie przerywaj! Po pierwsze, to ja wcale się nie martwię o ciebie w roli taty. Już po kilku dniach będziesz przewijał Ośkę nader wprawnie, szybciej, niż komandos składa i rozkłada kałacha. Nie przerywaj, wiem, że nie o to cię dupa boli. Ale jak omawiać temat, to porządnie. To teraz odpowiedz mi na pytanie, czy przez te wasze pięć lat razem Nitę kiedykolwiek bolała głowa? Mów śmiało, ja wiem wszystko na wasz temat.
- Jak to wszystko?
- Ogólnie wszystko. Detali nie znam. Nita to nie Roxy, detali nie opowiada. Ale detale są tu zbędne akurat, nie ma potrzeby ich poruszać. No? Więc jak z tą bolącą głową mojej bratowej?
- No... Nie... Znaczy wszystko jest prawidłowo. Co prawda Pupcia jest obecnie nieznośna, upierdliwa jak złośliwy krasnolud, ale jak przychodzi co do czego...
- Właśnie. Przychodzi. I o to chodzi. Poza tym wiesz, jakie jest jej największe zmartwienie. Żeby jej agnieszki nie zepsuto, więc dlatego jedzie rodzić do najlepszej firmy. Tylko po co jej taka sprawna agnieszka? Przecież nie do kopania kartofli, tak? Tylko do twojego osobistego użytku.
- Lalka, ja to wszystko dobrze rozumiem. Ale jakby nie było, nawet najzdrowszej psychicznie kobiecie może się zdarzyć, że jej odbije po porodzie. Tak?
- Nita jest zdrowsza od zdrowieja.
- Szkoda, że tu nie mieszkasz.
- Chciana ciąża to nie choroba. Więc takie ciążowe padanie na dekiel się nie liczy. Za to jak pojedzie, urodzi, przyjedzie, to będzie zdrowa do spodu. W tych sprawach też.
- Przecież nie jesteś wróżką, bo wróżek nie ma. Sama mówiłaś.
- Ale wiedźma wie. Po prostu zaufaj mi i myśl pozytywnie.
Tu Malina nagle chwyciła Borka za głowę i pocałowała go tak nie do końca po siostrowemu, tylko w sposób na który tylko Anita ma autoryzację. Ale siostrze wolno, tak od czasu do czasu dla sportu.
Jak już wiemy Anita pojechała, urodziła, przyjechała. Sporo się działo. Borek był tak przejęty całą zaszłą sytuacją, że jakby zapomniał o problemie, który sam sobie stworzył z niczego. Za to wieczorem, gdy wyszedł z łazienki Anita dopadła go susem.
- Gdy Ośka śpi, rodzice harcują.
Tylko po chwili owych harców rzuciła nagle:
- Tam mi jeszcze nie grzeb na razie.
Mimo to poradzili sobie dość szybko. Zaś już po wszystkim, tuż przed zaśnięciem Borek westchnął jakby do siebie:
- Czasem głupia ta moja siostra. A czasem głupia inaczej.
A potem ni z gruchy, ni z pietruchy Ośka rozdarła się po całości bez uprzedzenia. Anita uniosła się na łóżku i oświadczyła:
- Miłosna noc po miłosnym wieczorze. No, to kurwa pospaliśmy.
A Anita mogła zrobić cesarkę , to by się o swoją muszelkę nie martwiła a potem mogła usunąć blizny magią lub fajnym tatuażem ale grunt ,ze wszystko poszlo dobrze. A mała będzie im troszkę psociła ale na razie nie magicznie .
OdpowiedzUsuńjak pamiętasz Anita rozważała cesarkę, bo faktycznie jako czarownica ma większą zdolność regeneracji i wiele blizn znika bez śladu... no, ale po wielu dyskusjach, konsultacjach, rozważaniach zdecydowała w końcu, że naturalnie...
UsuńPiosenka ta pierwsza fajna w moim klimacie ale druga też . ;-)
OdpowiedzUsuńnie dobieram klipów randomowo, tylko żeby jakoś pasowały... trochę głupiego robota, bo większość i tak tego nie słucha...
UsuńOgólnie jest tak, że swoich zachowań po tym wydarzeniu nikt nie może przewidzieć, bo w tej sprawie baaaardzo dużo do powiedzenia mają hormony i to jest niezależne od kobiety.
OdpowiedzUsuńHormony mówią co i jak będzie wyglądać.
Ciało kobiety przestawia się z systemu na system. Z systemu utrzymania w sobie nowego życia, a po wszystkim może przestawić się na system skupienia się na wychowaniu pisklaka.
I panowie mogą się skarżyć, że przez jakiś czas stają się wręcz niewidoczni dla żon- partnerek...
One zmieniają się w lwice muszące zadbać i wykarmić maleństwa.
Niektóre popadają w depresję poporodową, która nie jest efektem tego czy ciąża była chciana czy nie. Może być reakcją na zmieniającą się gospodarkę hormonalną kobiety. Prtecież tersz jej ciało musi wykarmić to dziecię...po prostu natura. Taka genetyczba inżynieria....program ciała.
znakomicie to wyłożyłaś, warto do tego dodać jeszcze, że:
Usuńprzeciętny facet ma wyższe libido, niż przeciętna kobieta...
przeciętny facet gorzej znosi deprywację seksu od przeciętnej kobiety...
po urodzeniu się dziecka wzrastają wymagania wobec faceta, jeśli chodzi o wkład pracy w inwestycję, jaką jest dziecko... ale równocześnie nagle ten facet pozbawiony jest chwilowej motywacji do tej pracy...
w efekcie taki /statystyczny/ facet wpada w ostry dysonans poznawczy i po prostu nie wyrabia się w nim, co powoduje właśnie kryzys...
co można z tym zrobić?... tu niestety ruch należy do kobiety i to jest tylko kwestia paru minut, może nie zaraz codziennie, ale chociaż co parę dni, aby kryzysu uniknąć, niestety jednak przeciętna kobieta zachowuje się wtedy, jakby chciała tego kryzysu...
tak się jednak zwykle nie dzieje, co można złożyć na karb żenująco niskiej wiedzy i kultury w temacie samego seksu w obecnym społeczeństwie...
Obawiam się, że zaraz się uwiedźmić, jestem podobna do Borka. No nie, nie budową ciała, tylko duchem: ja też czasami martwię się na zapas.
OdpowiedzUsuńz ludźmi marudnymi wiąże się pewien paradoks, że gdy odchodzą, to najbardziej jest nam brak ich marudzenia...
UsuńTo ja nie odejdę, żeby Ci nie zabrakło 😅
UsuńNo czasami bywa różnie, może i depresja poporodowa wystąpić, a statystyki do tego nie mieszajmy.
OdpowiedzUsuńBorek zapomniał chyba z jaką partnerką się związał, ale gdy notorycznie będzie niewyspany, to i na seks mu przejdzie ochota...
chyba faktycznie Borek zapomniał, trafna uwaga... zaś to, co z nim zrobiła Anita, cokolwiek by to było, z pewnością nie było objawem depresji :)
UsuńMartwienie się na zapas to robota wyjątkowo niewdzięczna: człowiek się narobi, nadenerwuje, w myślach przeżyje katastrofę wraz z uroczystym odsłonięciem tablicy pamiątkowej, po czym nic się nie wydarza i cały ten wysiłek psychiczny idzie w cholerę. Borek swój przyszły kryzys starannie dokarmiał statystykami, aż mu urósł w głowie do rozmiaru rodzinnego dramatu. Rzeczywistość nie raczyła jednak współpracować i zamiast kryzysu podsunęła Ośkę - niewielką rozmiarowo, ale wyposażoną w radar wykrywający rodzicielską przyjemność przez ściany. ;)
OdpowiedzUsuńtu warto przytoczyć wypowiedź z forum: "Borek zapomniał chyba z jaką partnerką się związał"... statystyczna wiedźma ma wyższe libido, niż statystyczna kobieta tak w ogóle... ale statystyczne wiedźmy nie traktują swoich partnerów życiowych zbyt po partnersku, vide Roxy I Misiek na ten przykład... jednak Anita traktuje Borka po partnersku, niestatystycznie, więc Borek zaczął na nią patrzeć jak na zwykłą kobietę i stąd się wzięły jego obawy...
Usuńza to zachowanie Ośki może wróżyć, że to będzie grzeczne dziecko... zamanifestowała swoją obecność już po, a nie podczas...