Mala weszła wśród siedzące wiedźmy i oświadczyła:
- Siostry! Nikogo nie trzeba zabijać. Jest sposób.
Cała gromadka spojrzała na dziewczynę wyczekująco. Wreszcie odezwała się Roxy, spokojnym, jakby nieco zmęczonym głosem:
- Co chcesz zrobić skarbie, jaki masz pomysł?
- Nie trzeba zabijać. Wystarczy zablokować jej moc.
Po chwili ciszy jakby coś stęknęło wśród siedzących. Wreszcie odezwała się któraś starsza wiedźma, nie nastolatka bynajmniej:
- Dziecko, ty chyba nie wiesz, o czym ty rozmawiasz teraz?
- No właśnie. Mocy nie można odebrać, ani zniszczyć, anihilować.
Odezwała się druga czarownica obok, ale nagle Mala dostała odsiecz od Mili, zanim Roxy, Malina i Kaśka zdążyły zareagować:
- Siostry, chyba macie problemy z higieną uszek. Młoda dama nic tu nie powiedziała na temat odbierania mocy, ani jej anihilacji. Słoneczko, powiedz, co powiedziałaś?
Mala odparła natychmiast:
- Wystarczy zablokować jej moc. Zamrozić jakby tak.
Tym razem cisza zapadła na trochę nieco dłużej. Wreszcie znowu odezwała się Mila, która robiła wrażenie, jakby świetnie się bawiła tą całą sytuacją:
- Młoda, chyba zaistniał pewien kłopot. Mam takie nieodparte przeczucie, że spośród tu zabranych żadna zacna siostra nie umie tego zrobić. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to dziwnie rozbawiło. No, dziewczęta? Która to potrafi? Rąsia do góry.
Znowu chwila ciszy. Nagle Mila wstała mówiąc:
- No, siostry, co jest nagle z wami? Przecież połowa z was zna to zaklęcie. Ja rozumiem, że żadna nie chce ujawniać co umie, ale tym razem nie ma to za bardzo sensownego sensu. Za to młoda dobrze pomyślała. Więc?
Kaśka i Malina, jako młodsze stażem nie odzywały się. Za to Roxy patrzyła z pewną dozą zaciekawienia. Na Milę, która właśnie przejęła kierownictwo nad całym sabatem. Czas jednak było się odezwać, tak kontrolnie chociaż.
- Milka, nie bardzo rozumiem. Jeszcze parę minut temu chciałaś zabijać. Co się takiego stało, że nagle zmieniłaś zdanie?
- Ta mała ma dar przekonywania. I teraz tak...
Mila zawiesiła głos. Spojrzała na Roxy i spytała:
- Mogę? Siostro?
Ruda skinęła głową, więc Mila oznajmiła:
- No, cipki, krótka piłka. Zabijamy, czy tylko mrozimy?
Pierwsza odezwała się nagle Cizia:
- Mrozimy. Powinno wystarczyć.
- Czy młodzież dobrze gada?
Pomruk zebranych zabrzmiał aprobująco.
- Dobrze. Ty, ty i ty. Kopuła! A ty... Mala, tak? Tkaj zaklęcie. My się wszystkie wprzęgniemy powoli, spokojnie, bez furii.
Cała gromadka nagle zniknęła z oczu ewentualnego obserwatora.
JAK TO SIĘ W KOŃCU SKOŃCZYŁO? O TYM NIEBAWEM
- Siostry! Nikogo nie trzeba zabijać. Jest sposób.
Cała gromadka spojrzała na dziewczynę wyczekująco. Wreszcie odezwała się Roxy, spokojnym, jakby nieco zmęczonym głosem:
- Co chcesz zrobić skarbie, jaki masz pomysł?
- Nie trzeba zabijać. Wystarczy zablokować jej moc.
Po chwili ciszy jakby coś stęknęło wśród siedzących. Wreszcie odezwała się któraś starsza wiedźma, nie nastolatka bynajmniej:
- Dziecko, ty chyba nie wiesz, o czym ty rozmawiasz teraz?
- No właśnie. Mocy nie można odebrać, ani zniszczyć, anihilować.
Odezwała się druga czarownica obok, ale nagle Mala dostała odsiecz od Mili, zanim Roxy, Malina i Kaśka zdążyły zareagować:
- Siostry, chyba macie problemy z higieną uszek. Młoda dama nic tu nie powiedziała na temat odbierania mocy, ani jej anihilacji. Słoneczko, powiedz, co powiedziałaś?
Mala odparła natychmiast:
- Wystarczy zablokować jej moc. Zamrozić jakby tak.
Tym razem cisza zapadła na trochę nieco dłużej. Wreszcie znowu odezwała się Mila, która robiła wrażenie, jakby świetnie się bawiła tą całą sytuacją:
- Młoda, chyba zaistniał pewien kłopot. Mam takie nieodparte przeczucie, że spośród tu zabranych żadna zacna siostra nie umie tego zrobić. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to dziwnie rozbawiło. No, dziewczęta? Która to potrafi? Rąsia do góry.
Znowu chwila ciszy. Nagle Mila wstała mówiąc:
- No, siostry, co jest nagle z wami? Przecież połowa z was zna to zaklęcie. Ja rozumiem, że żadna nie chce ujawniać co umie, ale tym razem nie ma to za bardzo sensownego sensu. Za to młoda dobrze pomyślała. Więc?
Kaśka i Malina, jako młodsze stażem nie odzywały się. Za to Roxy patrzyła z pewną dozą zaciekawienia. Na Milę, która właśnie przejęła kierownictwo nad całym sabatem. Czas jednak było się odezwać, tak kontrolnie chociaż.
- Milka, nie bardzo rozumiem. Jeszcze parę minut temu chciałaś zabijać. Co się takiego stało, że nagle zmieniłaś zdanie?
- Ta mała ma dar przekonywania. I teraz tak...
Mila zawiesiła głos. Spojrzała na Roxy i spytała:
- Mogę? Siostro?
Ruda skinęła głową, więc Mila oznajmiła:
- No, cipki, krótka piłka. Zabijamy, czy tylko mrozimy?
Pierwsza odezwała się nagle Cizia:
- Mrozimy. Powinno wystarczyć.
- Czy młodzież dobrze gada?
Pomruk zebranych zabrzmiał aprobująco.
- Dobrze. Ty, ty i ty. Kopuła! A ty... Mala, tak? Tkaj zaklęcie. My się wszystkie wprzęgniemy powoli, spokojnie, bez furii.
Cała gromadka nagle zniknęła z oczu ewentualnego obserwatora.
JAK TO SIĘ W KOŃCU SKOŃCZYŁO? O TYM NIEBAWEM
Mrożenie mocy? No nie wiem, czy to się uda... Przecież taka zablokowana magia może stać się tykającą bombą. Tak mi się przynajmniej wydaje. I Mila tak nagle zmieniła zdanie, że coś mi tu śmierdzi zdradą... Może chce ukraść tę zamrożoną moc dla siebie..?
OdpowiedzUsuń