Prawie każdy zwierzak ma problemy, jeśli ma, ale tylko te, które są. Prawie każdy, bo naga małpa ze względu na swój dziwny defekt umysłu ma ich więcej. Poza tymi, które są tworzy sobie jeszcze jakieś inne, dodatkowe z niczego. Prawie każdy zwierzak robi to, co robi, zawsze doskonale, bo po prostu robi to. Prawie każdy, bo naga małpa nie zawsze robi to, co robi. Przeważnie coś spieprzy, bo przeważnie za dużo przy tym myśli. Przy okazji też naga małpa wymyśliła duchowość. Tą duchowością naga małpa czasem kasuje swoje problemy, czasem dowala sobie nowych. Per saldo nic się nie zmienia. Defekt umysłu jest defektem, takim, jakim on jest. Dobra wiadomość jest tylko taka, że na poziomie jednostki, osoby można jakoś temu zaradzić...
Okay, dość tego ględzenia. Czas na koan:
- Co to jest duchowość?
- Pies się zrzygał.
1. Czy ta odpowiedź jest prawidłowa?
2. Jeśli nie jest, to jakiej udzielisz?
Komentarz: Gdy już posprzątasz po psiaku, upewnij się, czy jest zdrowy. Zdrowy pies czasem rzyga, ale rzyganie psa nie oznacza wcale, że takim on jest.
Okay, dość tego ględzenia. Czas na koan:
- Co to jest duchowość?
- Pies się zrzygał.
1. Czy ta odpowiedź jest prawidłowa?
2. Jeśli nie jest, to jakiej udzielisz?
Komentarz: Gdy już posprzątasz po psiaku, upewnij się, czy jest zdrowy. Zdrowy pies czasem rzyga, ale rzyganie psa nie oznacza wcale, że takim on jest.
Z całego tekstu zrozumiałam tyle, że należy sprawdzić, co to jest koan. Wstyd się przyznać, ale nadal nie wiem. ;(
OdpowiedzUsuńCzy jeżeli w związku z zrzyganiem się psa odpowiem, że królik zjadł właśnie schabowego, to będzie to huatou a ja stanę się oświecona?...;))
Po.ba.s. :)
Przeciwnie, wstydu nie ma.
Usuńnieskazitelnie wyklęty narodowy królik bywa znakomitą odpowiedzią, ale Twój królik próbuje tylko zgadywać, czym nadziano pączka bez sprawdzenia, czy to w ogóle jest pączek...
Usuńpo.ba.s :)
A nie wystarczy samo nadzienie, niezależnie od opakowania??!
UsuńZawiodłam się... ;(
sama sobie jesteś winna... Twój błąd polegał na stworzeniu sobie oczekiwania... gdybyś go nie stworzyła, to byś się nie zawiodła...
Usuńkolejny, standardowy zresztą przykład, jak można sobie zafundować problem dodatkowy do tych, które są :)
...
tak w ogóle, to praca z koanami nie polega na wymyślaniu kolejnych absurdów... do tworzenia absurdów nie trzeba żadnych koanów, wystarczy się rozejrzeć dookoła, poczytać lub pooglądać newsy ze świata... to są dopiero absurdy przy których królik pałaszujący schabowego zdaje się być logiczny i racjonalny :)
p.s. mówię o newsach z mediów nieco bardziej wiarygodnych, niż państwowa szczekaczka, która już sama w sobie jest absurdem :D
UsuńNo! To wreszcie ludzkim językiem do mnie przemówiłeś! ;))
UsuńPo.ba.s:)
Defekt umysłu, powiadasz? Jak zwał tak zwał, ale za nic nie chciałabym się go pozbyć.
OdpowiedzUsuńznam takie/ch, których sensem życia jest tworzenie sobie problemów, więc rozumiem i szanuję Twoje podejście do sprawy...
Usuńgorzej mam z empatią do tegoż :)
Ten defekt umysłu to postrzeganie siebie nie tylko jako skóra i kości (naga małpa).
OdpowiedzUsuńZaś jeżeli pies się zrzygał to znaczy, że się zrzygał...
znaczy co?... pies kwantowy? :)
UsuńDuchowość ładnie brzmi, ale po psie ktoś posprzątać musi...nawet gdy głowa w obłokach a dusza na urlopie.
OdpowiedzUsuńpies następnego dnia umarł, a opiekunka się popłakała na wiadomość o tym, co moim skromnym zdaniem było jak najbardziej duchowym wydarzeniem i wcale teraz nie żartuję...
UsuńŻal po śmierci psa? jak najbardziej...
OdpowiedzUsuńoczywistość, że dziewczyna płacze po psie, prawda?... no, to teraz wróćmy do koanu... sam koan jako taki to ćwiczenie umysłu, "mycie szyby percepcji", ale jego treść wyraża też prosty przekaz, taki bardziej myślowy: tak zwana "duchowość" to nic specjalnego, żadne "kwadratowe jajka"... duchowość to codzienny umysł: ktoś jest głodny - je, ktoś jest śpiący - śpi, komuś pies zabrudził podłogę - sprząta po nim, a komu pies umarł, ten przeżywa i ewentualnie wyraża jakieś emocje w obliczu tej śmierci...
UsuńTirli, tirli laj.
OdpowiedzUsuńTo jest moja odpowiedź na postawione pytanie. Czy to znaczy, że jestem już oświecona? :)
I wbrew pozorom to nie jest żart. Bo było to pierwsze, co wpadło mi do głowy po przeczytaniu zadanego koanu, jest całkowicie bez myślenia i sensu. :)
A jeśli nie, to jak można było by to naprawić Mistrzu zen? :)
spontan odpowiedzi zabiłaś myśleniem oceniając, że jest ona "bez sensu"...
Usuńco chcesz naprawiać skoro nic nie zostało zepsute i wszystko zostało zepsute już na samym początku?...
czy jesteś oświecona?...
MU :)
MU, MU, MU :)
UsuńOświecona czy nie, ale to zdanie "nic nie zostało zepsute i wszystko zostało zepsute już na samym początku" bardzo do mnie przemawia.
UsuńNic i wszystko w jednym. :)
Można medytować!
zostaw już tego trupa... dziś jest finał WŚOP, więc lepiej wyjdź na miasto i skolekcjonuj serduszko, a przy okazji się przewietrzysz... jaki jest smog u Ciebie?... bo u mnie /w tej chwili/ sytuacja wygląda nawet dość przyzwoicie :)
Usuńp.s. rzuć w wolnej chwili okiem na moją odpowiedź Jotce, tam próbuję z grubsza wyjaśnić tak bardziej "na myślenie" sens treści omawianego koanu...
UsuńNie trafia do mnie słowo koan, może dlatego, że mam z nim pewne niezbyt miłe skojarzenie... Kiedyś właśnie to słowo usłyszałam zamiast tego, na co miałam nadzieję.
OdpowiedzUsuńI to tyle, ile mogę powiedzieć na ten moment.
może to było właśnie to słowo, które miało być, tylko ktoś szybko, niewyraźnie powiedział, albo był hałas dookoła i źle usłyszałaś?...
Usuńi to tyle, ile mogę wykombinować, czy też zgadnąć na ten moment :)
To smutne, to bardo smutne. Nawet dzban, gdy jest pusty wyje z bezradności...
OdpowiedzUsuńkto opróżni z pustki ten przepełniony nią dzban?... z nikąd pomocy...
UsuńWidzę las rąk :):)
UsuńWidzisz sam do dzbana to wszyscy, do pustki nie ma nikogo
Jest zła i dobra duchowość. Zła duchowość to duchowość religii monoteistycznych - wszystkich( Nie spotkałam żadnej normalnej i emocjonalnie zrównoważonej osoby, która wyznaje jedną z religii monoteistycznych po prostu religie monoteistycznie powodują totalne z debilnienie a nawet dochodzi do zwyrodnień. Szczególnie kobiety powinny trzymać się daleka od kościołów meczetów, synagog, bo zryje im to mózg doszczętnie a na mężczyzn też źle to wpływa wystarczy popatrzeć na dżihady stów jak im odbija na tle religijnym. Jest też dobra duchowość to jest Buddyzm, Wicca, pogaństwo, ćwiczenia Zen itd. ta dobra duchowość powoduje, że jesteś osobą stabilną emocjonalnie i radzisz sobie trudnościami życia, utrzymujesz się na powierzchni inaczej mówiąc wiesz, co zrobić jak pies się zrzyga;-))))
OdpowiedzUsuńten post jest poziom wyżej ponad takie detale, jak ocenianie i porównywanie różnych duchowości, nie licząc wzmianki o tym, że człowiek może sobie tą duchowością czasem pomóc, czasem zaszkodzić... co prawda też mam swoje sympatie i antypatie jeśli chodzi o różne dziedziny owej duchowości, ale wolę być ostrożny w tworzeniu i formułowaniu kategorycznych ocen... choćby ten wspomniany przez Ciebie buddyzm /obojętnie jak to słowo rozumiemy/, który nam się jawi jako dość sympatyczny ma też swoje niemiłe strony, np. historia Japonii pełna jest jatek i rzezi w ramach walki o wpływy klasztorów buddyjskich między sobą, dodam jeszcze że w tych klasztorach praktykowano zen... tak my to widzimy, ale kto wie, czy owi wyrzynający się mnisi nie postrzegali swoich działań jako właściwe i prawidłowe? :)
UsuńO duchowości można pisać tomy, ale skoro nie zakreśliłeś ram dyskusji to ja przerzucę się na psa. Otóż zdrowe psy (i niektóre przejściowo chore) tak mają, że jak im kość stanie w poprzek, albo jedzenie „nie podejdzie”, to to wyrzygają, a potem … powtórnie zjedzą. Na szczęście teraz w dobie psich pokarmów paczkowanych takie spektakle z rzyganiem należą raczej do rzadkości.
OdpowiedzUsuńPies też potrafi zrobić sobie „płukanie żołądka” jedząc np. trawę, albo piasek i potem to wyrzyguje i już się tym nie delektuje. Nie wiem, czy obserwowanie tych psich zwyczajów też należy zaliczyć do duchowych uniesień?
akurat coś tam wiem o fizjologii psa, ten konkretny jednak pies był naprawdę chory...
Usuńnatomiast obserwację różnych zjawisk Natury jak najbardziej można zaliczyć do czynności duchowych bez względu na to, jakie emocje w nas to wywołuje i jakie oceny sobie tworzymy podczas tych obserwacji...
Czyli pies musiał z siebie wyrzygać to, co go trapiło?
OdpowiedzUsuńpodoba mi się Twój komentarz /jako odpowiedź na koan/...
Usuńa psa trapiła już (chyba) tylko "-nastka"...
Dla mnie za dużo tu treści o..."rzyganiu" dlatego wstrzymam się z komentowaniem aż pojawi się inny temat.
OdpowiedzUsuńzaiste zatrzęsienie tego tematu... to może czytaj o psie, o nim jest jeszcze więcej: aż cztery słowa, a nie tylko trzy...
UsuńNo weź; jak przeczytałam co o psie napisał Anzai; to sama o mało nie zwymiotowałam; jakie trzy słowa o tym.... poczytaj dokładnie komentarze; nie rób ze mnie analfabety; do trzech jeszcze umiem liczyć.
Usuńkomentarzy nie liczę, gdyż nie ja je pisałem... co najwyżej swoje odpowiedzi, wypowiedzi /nie licząc tych do Ciebie/... no, to liczymy: "pies" jakieś siedem razy, "rzyganie" - zero...
UsuńBiedny pies:( I tyle
OdpowiedzUsuńz biednością tego konkretnego psa było rozmaicie... biedulek odratowany w schronisku po okrutnych przejściach trafił do wspaniałego domu i o biedzie mowy nie było... a końcówka... no cóż... każdego to czeka: ludzie zapadają na "-siątki", a psy i koty na "-nastki"...
UsuńMnie chodziło o to, powiem delikatnie, by nikogo nie urazić, psie womitowanie:(
UsuńPowtórzę, biedny pies i tyle. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia
OdpowiedzUsuńpozdrowienia przesyła się :)
UsuńW temacie rzygania psa to przeważnie jest tak,że on w łapczywości swojej jadła przeżuć nie zdąży,tylko kawały całe połyka.I potem następuje zwrot zawartości.Co psa absolutnie nie wzrusza,sprzątać nie musi,pani jego to zrobi.
OdpowiedzUsuńSpostrzeżenie wysnute z obserwacji Piesola osobistego
czasem faktycznie psi womit wynika z łapczywości, ale co ciekawe zdarzają się sytuacje, że pies sam posprząta po sobie, przynajmniej częściowo... ale tak, czy owak bez wnikania już w fizjologię i behawior psa, tudzież detale konkretnego wydarzenia duchowość przewodniczki/ka ulega redukcji do jednej reakcji i czynności... czasem tylko ta duchowość bywa wzbogacona jakimś werbalnym sposobem aby zredukować sobie napięcie spowodowane tą sytuacją...
UsuńEeeeeee... no przestań. Skąd możesz wiedzieć, że duchowość przewodniczki ulega redukcji do jednej reakcji i czynności? Przecież do tego musi uruchomić cały szereg elementów natury duchowej. Nawet kiedy wykonasz tylko jeden ruch, wykonasz minimum reakcji, jedną czynność. Chcesz zredukować napięcie przy pomocy redukcji duchowości? A w jaki sposób? Werbalnie? Jak? Dla mnie duchowość zawsze jest rozbudowana jest to jakby "nadbudowa" do całej psychiki.
UsuńI zważ, że ona miała chorego psa.
jak się redukuje werbalnie napięcie?... to akurat jest proste, całe mnóstwo ludzi to robi różnymi zaklęciami, a raczej przeklęciami...
UsuńUważasz, że jak przeklniesz, werbalnie spuścisz parę, to spadnie z Ciebie wszystko? Całe napięcie? Myślę, że jest to tylko cząstka rozładowania napięcia. I wydaje mi się, że większość ludzi zluzuje wszystko, kiedy fizycznie się wyładuje. Mówię o takim mocnym napięciu, które najczęściej towarzyszy zdenerwowaniu się w stopniu średnim. Ja wiem, że pojęcie "średnim" jest dyskusyjne, ale przyjmijmy, że to takie zdenerwowanie, które na często towarzyszy, a rozładowaniu którego nie pomaga przekleństwo.
UsuńDo czego zmierzam- pani, której Umarł pies, duchowość się właśnie rozwinęła, a nie zwinęła. Śmierć psa wzmogła w niej napięcie i "obrót myśli". Poza tym wskaż mi człowieka, który przy śmierci psa nie zastanowi się chociaż na chwilę nad przemijaniem, nad życiem, nad śmiercią. I nie pomaga przeklinanie, płacz, kopania mebli- napięcie nie spada przez jakiś czas, a duchowość panuje nad człowiekiem.
nic nie uważam, tylko wiem, że jest to często spotykana ludzka reakcja, nie ma w niej żadnego myślenia tylko czysty spontan... nikt nie planuje niczego takiego, że jak coś tam sobie mruknie lub nawet krzyknie, to ma się od tego poczuć lepiej... po prostu robi to, co robi...
Usuńrefleksja nad przemijaniem?... to już jest sprawa indywidualna, czasem coś takiego przychodzi szybko, czasem z opóźnieniem, a czasem wcale się nie pojawia, jest tylko jakaś emocja związana z utratą kogoś bliskiego... to zależy od wielu rzeczy, np. od samej konstrukcji psychicznej i od tego, jak kwestię owego przemijania ma ktoś przepracowaną w sobie...
Jestem trochę nagą małpą - zawsze mam kłopoty, jeśli je mam. I w dodatku zawsze szukam sobie nowych. Chyba bez tego byłoby mi trudno - jesli jest mi trudno. Wiesz, o co kaman???
OdpowiedzUsuńwiem, mimo że nie za bardzo chcę wiedzieć...
UsuńZaraziłeś mnie tym koanem. Pożyczyłam go sobie zafascynowana tym omijaniem utartych schematów i niejednoznacznymi odpowiedziami. O, paradoksie! Wszędzie cię pełno.
OdpowiedzUsuńSerdeczności zasyłam
nie pożyczaj, po prostu bierz :)
UsuńNie wiem, jak z psami, bo nigdy psa nie miałam, ale przy kocie jak tylko słyszę, że zaraz się zacznie, to największą duchowością jest to, że dostaję anielskich skrzydeł i frunę do sypialni, by w ostatniej sekundzie ściągnąć moją ukochaną łajzę z łóżka :P
OdpowiedzUsuńw sumie różnica jest tylko taka, że kot kompletnie tego nie kontroluje, za to pies potrafi na zawołanie... chyba, że faktycznie chory, tak akurat było w przypadku który posłużył za inspirację...
Usuń