29 kwietnia 2018

TEOLOGIA SŁOWIAŃSKA - słów kilka wybiórczo nader

Mówi się, że Buddha Sjakjamuni podczas swych wędrówek edukacyjnych zalecał, aby nie zawracać sobie tyłka kwestią istnienia, czy braku istnienia żadnej bozi, bo jeśli istnieje, to jest zbyt niepojęta, zaś jeśli jej nie ma, to tym bardziej szkoda na to czasu. No cóż, akurat mam nieco elastyczniejsze podejście do sprawy, czasem dla zabawy, dla czystego sportu można sobie wrzucić do głowy parę zbędnych szpargałów, by je trochę poprzerzucać. Nie sądzę też, by Buddha jako oświecony był pozbawiony luzu, dystansu, poczucia humoru, bo nie byłby był do końca oświecony, tedy bawić też się lubił. Jednak rzadko się tak bawię, umiar to podstawa, bo gdy człowiek się czymś bawi za wiele, może zacząć brać tą zabawę na poważnie. Poza tym nie ma za bardzo zbytnio z kim się bawić, bo większość jest do spodu uwarunkowana chrystianocentrycznie, zaś taka teologia mnie już zupełnie nie interesuje. Za to ciekawa jest teologia słowiańska, mimo że cała religia, jako że jest religią jest już dla mnie nie do przyjęcia.
Panteon bogów słowiański jest nader liczny, gdy zaś się doda doń jeszcze nieco bogów kompletnie urojonych przez Jana Długosza, nieboszczyka zresztą, to robi się ich całkiem pokaźna gromadka. Skupmy się jednak na głównym Bogu, centralnym kierowniku zamieszania. Popularnie zwie się on Świętowit lubo Światowid, jednak tylko popularnie. Tak poważniej bowiem, to nazywa się to Bóg Najwyższy, czasem Najwyższy Porządek, Najwyższa Instancja, albo też Moc Wszechogarniająca i Wszechobecna. Co ciekawe, teologia rodzimej religii słowiańskiej nie precyzuje do końca, czy jest to byt osobowy, czy nie jest, pozostawia się to już do rozstrzygnięcia każdemu wyznawcy indywidualnie. Przyznam, że ten drugi wariant jest do przyjęcia. Pytanie tylko, czy bóg nieosobowy to jeszcze bóg, ale to już niech sobie rozkminiają filozofowie. Natomiast ciekawy jest sam symbol Boga, będący jednocześnie logo religii, jak też jednej z kilku organizacji wyznaniowej rodzimowierców, Rodzimego Kościoła Polskiego. Jego najprostsza wersja to pewna odmiana krzyża, zwana "Ręce Boga", czasem zaś pieszczotliwie, skrótowo: "Grabki". Ta symbolika tak wali po oczach, że nie uważam za konieczne, by ją w ogóle tłumaczyć. Za to podzielę się skojarzeniem zaiste naukowym. Obecna fizyka zna cztery rodzaje bazowych sił, oddziaływań podstawowych występujących we w całym Wszechświecie: słabe, silne, elektromagnetyczne oraz tudzież grawitacyjne. Te dwa pierwsze dawnym Słowianom raczej nie były znane, trzecie znali na kilka sposobów, zaś czwarte mieli na co dzień, bez przerwy ich bezpośrednio dotyczyło. Do tego zasięg grawitacji jest wszechogarniający, więc Grabki pasują do niej jak ulał. Rzecz jasna dawni wyznawcy tak tego zapewne nie postrzegali, tudzież nie nazywali. Zamiast tego dorobili wielu zjawiskom wszelakie dodatkowe atrybuty, ale tak właśnie działa każda religia naturalna. Niemniej jednak postrzegam to jako przejaw pewnej głębokiej intuicji pierwotnej. Od razu też mi się zapala napis złożony ze słów niedawno zmarłego profesora Stephena Hawkinga: „
Ponieważ istnieje grawitacja, Wszechświat może i będzie stwarzał się z niczego”. Otóż to, niczego więcej dodawać nie widzę sensu.
...
Tytułem suplementu wspomnę coś o pewnym słowiańskim bogu, dość niezbyt wysokiej rangi zresztą, którego postrzegam nad wyraz pozytywnie. Najpierw jednak dwa słowa na temat etyki Słowian. Generalnie całą etykę można podzielić na pewne działy, zaś kluczem są podmioty relacji, na przykład "człowiek - człowiek". Tymi relacjami rodzimi bogowie raczej się nie zajmują, pozostawiają decyzję ludziom, jakie zachowania są be, jakie cacy. Natomiast relacje "człowiek - Natura" mocno budzą ich żywotne zainteresowanie, tu już pilnują, żeby było "po bożemu", by ludzie czerpali zasoby Natury, ale nie niszczyli nic bez sensu. Mój ulubieniec to Leszy, zwany też Borowym, Leśnym Lichem albo Leśnym Dziadem. Pilnował przestrzegania bazowej zasady brzmiącej: "Zero rozrabiania w lesie", zaś winnych jej łamania karał nader niemiło. Zgodnie ze starą regułą Indian Prerii, iż kara musi być surowa, aby ukarany wiedział, jak wielkie zło popełnił. Jak żesz teraz ów zacny bóg by się przydał obecnymi czasy w tym pięknym słowiańskim kraju, nieprawdaż? Być może już nie żyje, niczym Pan, jego grecki kumpel po fachu, może jednak tylko zasnął głęboko? Miejmy tedy wiarę, że huk wystrzałów myśliwych, łoskot harvesterów lub warkot aut przywożących śmieci do lasu wreszcie Go obudzą i się zadzieje!
-----------------
W poście wykorzystano nieco odrobinę ciut materiał zawarty na stronie oficjalnej Rodzimego Kościoła Polskiego ===TU=== na którą to zresztą zapraszam chętnych chcących poznać co nieco na temat rodzimej wiary Słowian, przodków niejednej/go, kto ich kraj obecnie zamieszkuje.

61 komentarzy:

  1. B. ciekawy (dla mnie) wpis...

    Leśnie Licho... Kiedyś w DPSG miałem kumpla Mikołaja, spotkaliśmy się nawet z nim w Wawie i jego dziewczyną. On grał na czymś w tym Lichu, Ona była chyba wokalistką. Ale to było już tak dawno temu.

    Uczestnictwo w konkursie Krwi Zapomnianych Bogów, i wygranie go zresztą zaowocowało natomiast poznaniem pomysłodawcy tej serii Macieja. Jest rodzimowiercą i trochę lubimy się ostatnio pospierać. Podał mi taki tytuł - "Teologia Wiary Rodzimej", niestety nie wiem skąd ją wziąć, bo straszniem ciekaw skąd oni te pomysły do rekonstrukcji tej wiary biorą.
    Znaczy Maciej coś mi tam próbował tłumaczyć, a ja nie mogłem się oprzeć wrażeniu że ta teologia skażona jest wizją człowieka współczesnego i czymś czego on nie znosi - chrześcijaństwem.

    Ja sobie lubię poczytać bo to ciekawe. I też lubię Leszego. Skonstruowałem sobie ongiś książkę Czesława Białczyńskiego "Stworze i Zdusze", tam jest cały ten panteon słowiański, dodałem nowe ilustracje i oprawiłem w zielone płótno. Super fajna rzecz wyszła i tam jest ten Leszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat o rodzimowierców ocieram się sporo, bo mam w domu żerczynię, dyplomowaną, z papierami, a jakże... czasem sobie żartujemy, że mieszkam "na plebanii"... nie biorę udziału w ich obrzędach, czasem tylko w jakimś after party, ale jest okazja nieraz coś podsłuchać lub samemu pogadać... o książkę zapytam przy najbliższej okazji...
      natomiast coś z tym skażeniem może być na rzeczy, bo obecne rodzimowierstwo jest de facto rekonstrukcją tego dawnego i siłą rzeczy jakaś cegła "nie od tego domu" może się w tej rekonstrukcji znaleźć... jakaś szczypta chrześcijańska też może wpaść... niedawno na przykład słyszałem, że pojawili się ludzie skłonni przychylnie spojrzeć na biblijne podejście do kwestii ekologicznych...
      natomiast samych podstaw do rekonstrukcji jest sporo, kiedyś poznałem kanon bazowych lektur do przerobienia, niestety mocno mi się ta lista zapomniała... niezła za to jest synteza na linkowanej stronie RKP... strona siostrzanej organizacji RW (Rodzima Wiara) wydaje mi się być słabsza w tym temacie...

      Usuń
  2. W sumie każda religia po pierwsze: ma swojego Boga/ów, a po drugie kategorie dobra i zła (dziwne, że ta słowiańska nie ujmuje ich w odniesieniu do relacji międzyludzkich). No i symbolikę, ale to gadżet.

    Leszy bardzo mi się podoba i sądzę, że wcale nie śpi, bo nad Szyszką zbierają się czarne, burzowe chmury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładniej to jest tak, że etyka słowiańska traktuje moralność /tą "międzyludzką"/ jako coś w rodzaju "umowy społecznej", jednak czasem jakiś bóg może się wtrącić, gdy mu takie, czy inne większe gałgaństwo się nie spodoba... dochodzi jeszcze kwestia, że kiedyś każda wiocha wyznawała swoją wersję religii, jedynie pewne bazowe sprawy były podobne... nie było jednak walk na tle religijnym... gość z innej wioski wiedział, że "jego" bogowie mają na innym terenie niewiele do gadania, że tu rządzi inna ich wersja i starał się do niej dostosować... bogowie też mieszali się do spraw międzyludzkich na skutek ludzkich starań o to... np. składano ofiary, by zyskać przychylność albo na pohybel wrogom... albo kwestie umów, przysiąg, gdy bogowie brani byli na świadków i strażników ich dotrzymywania... tak więc cała sprawa była wtedy bardziej skomplikowana, niż wynika z mojego tekstu...
      ...
      tak, czytałem, że może Szyszce grozić nawet "aż" do trzech lat odsiadki, ale jakoś mi się wierzyć nie chce, by taki mógł być finał...

      Usuń
  3. Kurde to chyba ten perkusista, choć głowy nie dam, wtedy nie miał zarostu bo był młody, laski zaś nie pamiętam w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety u mnie w domu Światowit "Nie chodzi" - żona nie pozwala.
    Poważnie - wiedzy nigdy za wiele, dzieki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mogłem nieco jej (wiedzy) dostarczyć, choć zbyt wielkich (popularno)naukowych ambicji ten post nie ma... ot, raczej taka zachętka, by ktoś samemu głębiej poszperał...

      Usuń
  5. "Generalnie całą etykę można podzielić na pewne działy, zaś kluczem są podmioty relacji, na przykład "człowiek - człowiek". Tymi relacjami rodzimi bogowie raczej się nie zajmują, pozostawiają decyzję ludziom, jakie zachowania są be, jakie cacy. Natomiast relacje "człowiek - Natura" mocno budzą ich żywotne zainteresowanie, tu już pilnują, żeby było "po bożemu", by ludzie czerpali zasoby Natury, ale nie niszczyli nic bez sensu."

    Mi tu troche zgrzyta. Bo tak .. W sumie to my wiemy tyle, ze baaaardzo niewiele na temat slowianskich bogow wiemy, wiec zadziwia mnie owe dzielenie slowianskiej etyki i taki wrecz wypas w konkluzjach wszelakich. Czy oni- Slowianie- pozostawili po sobie material pisany, jakies obrazki naskalne, gruszki w popiele, legendy gdzies tam zapisane... etc? Bo z tego co sie orientuje ( szukalam swego czasu) to oni raczej niepismienni byli, no i tu ..rozni ludzie maja spore poletko do popisu i wpisywania tych bogow na panteony wszelakie, oraz przypisywania tej religii etyk.
    Mamy taki czas- ekologicznie napiety- i ludziom rzuca sie rozne idee, aby sie ich chwycili i zaczeli myslec o Matce Ziemii. Powrot do korzeni, kiedy to ludzie zyli tak jak w "Avatarze"- o sorry to nie ten czas. tzn zebysmy zaczeli (?) zyc jak, jak w Avatarze- chyba o to idzie nieprawdaz? W ogole budzi sie swiadomosc naszego miejsca w kosmosie , przynaleznosci do pewnej galaktyki...mowi sie ostatnio , ze : ".. Co? Nie wiesz w ktorym miejscu w kosmosie sie znajdujemy?". No coz ludzie czesto gesto nie znaja polozenia panstw na Ziemii a co dopiero mowic im o ukladzie planetarnym i jakiejs mapie kosmosu- nieba- ( a to juz spore , obecnie, braki w wyksztalceniu ogolnym).
    PO prostu powstaje cala filozofia ekologiczna i rzucaja nam nowa , ale niby juz stara, religie na ruszt. Czlowiek to jednak byt religijny. Zawsze sobie jakis oltarzyk gdzies, z czegos zorganizuje:))
    Niezal zabawa z owa stara- nowa religia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że słowo "rekonstrukcja" powinno wyjaśnić może nie wszystko, ale przynajmniej sporo... wszystkiego nie może, choćby dlatego, że dla nich /obecnych rodzimowierców/ to nie jest kwestia tylko religioznawcza, lecz religijna, wyznaniowa, co mocno komplikuje temat... według mnie faktycznie jest tak, jak piszesz: "stara - nowa religia"... ale to chyba nic dziwnego?... są nowe czasy, nowe uwarunkowania, nowe dane ze świata, więc what's da fuckin' problem?...
      sugerujesz zbyt małą ilość danych do przeprowadzenia porządnej rekonstrukcji... tak się teraz zastanawiam, co lepsze, czy zbyt mała ilość danych, czy dane fałszywe?... zważywszy na to, jak zmieniano przez wieki teksty biblijne /niekoniecznie zresztą z premedytacją/, to tak samo gówno wiadomo o wierzeniach pierwszych chrześcijan, jak o wierzeniach dawnych Słowian... obecne chrześcijaństwo, bez względu na to, jaki wariant, to też jest "stara - nowa" nowa religia... niezła zabawa, zaiste...

      Usuń
    2. To nie jest twoj pierwszy post o tej religii. Pamietam jak mowiles, ze w tym wszystkim chodzi o zabawe. Tak wtedy podchodziles, a teraz moze emocje cie szyrpnely bo okreslenie zabawa nie jest juz dla ciebie takie zabawne. Niezla zabawa zaiste z tymi humorami.

      Usuń
    3. niestety Aniu bardzo źle pamiętasz, być może dlatego, że to było nieco lat temu... było kompletnie inaczej... ktoś po prostu w komentarzu zapytał, czy obecni rodzimowiercy traktują swoją religię poważnie, czy tylko się bawią... nie udzieliłem żadnej zbiorczej odpowiedzi, takiej odpowiedzi zresztą nie można udzielić w przypadku żadnej religii... można tylko próbować oceniać /tak na czystego czuja/ pojedyncze osoby indywidualnie, na ile ktoś ma dystans do tego, co robi, na ile nie...
      ...
      można też próbować szacować, ile w jakimś wyznaniu jest dystansu do samego wyznania, np. fundamentalizmy wszelakie wcale go nie mają, ale na ten temat rozmowy wtedy nie było...
      ...
      natomiast wtedy była jeszcze mowa o innej kwestii... otóż nieco osób z tego towarzystwa zajmuje się odtwórstwem historycznym, dla niektórych jest to zabawa, hobby, dla niektórych także praca, sposób za zarabianie/dorabianie kasy... z drugiej strony jednak nie każdy odtwórca jest wyznawcą tej religii... oba te środowiska się zazębiają, więc dla kogoś z zewnątrz to wszystko może być mylące...
      ...
      dodajmy do tego, że mnie się nieraz zdarza określać religię /każdą/ słowem "hobby", czasem nawet "zabawa", co też może być dla kogoś przyczyną dezorientacji...

      Usuń
    4. To bylo nico lat temu...ja pamietam zle, dlaczegoz wiec ty mialbys pamietac dobrze? Bo co? Bo znasz wszystkie pozostawione kiedys tam komentarze na pamiec? Daj spokoj... i ty mozesz zle pamietac. Oboje pamietamy zle- zle bo przez pryxzmat twoarzyszacych nam wtedy emocji.
      Ponoc ludzie sie zmieniaja i zmieniaja swoje nastawienie do spraw, a tu patrzaj- Peter jak zwykle spiety. Odprez sie ciut. Moze seksu za malo? :)))))))
      Nie bierz tego jakos tak wywrotowa personalnie.

      Usuń
    5. Problem moze byc tez i w tym, ze mi odpowiada podejscie do tych spraw "lesnych" -tak to nazwijmy-, jako do zabawy. :)) Nie mylic prosze z podejsciem do ekologii:))

      Usuń
    6. oczywiście, że większości komentarzy i dyskusji pod swoimi postami nie pamiętam... ale pewne drobne sytuacje zapadają czasem w pamięć, przynajmniej z grubsza... tamtej akurat nie postrzegam ani jako dobrą, ani złą... pamiętam także, kto tamte pytanie zadał /nie, nie Ty/... za to nie pamiętam Twojego udziału w dyskusji, ale skoro twierdzisz, że był, to nie mam przesłanek, by Ci nie wierzyć w tej sprawie...
      za to moje nastawienie do paganusów wcale się nie zmieniło od tamtego czasu... nie piszę jakie, bo nie o tym jest post, ale jak chcesz je znać, to zapytaj... teraz tylko wspomnę, że wcale nie jest ono takie czarno - białe...
      ...
      oczywiście, że wziąłem personalnie ostatni Twój tekst... tylko się nie uruchom za bardzo z powodu, że wolno Ci nieco więcej na tym forum... wiesz, jak jest... ludzie czytają, dośpiewają sobie za dużo, a po co nam głupie plotki?... trza dbać o jakieś pozory, tak? :)...
      ...
      aha, jeszcze taki drobiazg... czy tak w ogóle uprawianie jakiejś religii musi kolidować z zabawą?... mnie się zawsze w takim momencie kojarzą chrześcijańskie rytuały w stylu gospel... ludzie biorący w nich udział robią wrażenie, jakby umieli godzić te sprawy, biorą swoją bozię na poważnie i jednocześnie świetnie się bawią...

      Usuń
    7. mnie się wydaje, że Leszy nie zabrania bawić się w lesie, pod warunkiem, że ktoś się umie bawić, a z tym obecnie często - gęsto jest spory problem...

      Usuń
    8. Wiesz co? Jak mozesz dobrze pamietac, skoro mojego boskiego wystepu na twoim blogu nie pamietasz? Ja taka wazna i slawna , a tu nic?!
      Pamiec cie chyba powaznie zawodzi.

      Nie obawiaj sie plotkowania ludzi. Co oni moga sobie z tych slow dospiewac? Ewentualnie moga spekulowac na temat twoich seksualnych niedoborow , deficytow...a korzysc z tego moze byc niemala. Sporo kobiet ma w sobie cos z pocieszycielek... moga byc skore do pomocy:)))

      "aha, jeszcze taki drobiazg... czy tak w ogóle uprawianie jakiejś religii musi kolidować z zabawą?"
      Absolutnie nie... religia ma dawac radosc, nadzieje a nie przygnebiac.

      Usuń
    9. ech, Aniu... chyba niewiele rozumiesz z tego wszystkiego, nie za bardzo rozpoznajesz sytuację na tym forum... opowiem Ci coś:
      W pewnym klubie dyskusyjnym zalęgły się pajace. Ochrona monitorująca poziom kultury dyskusji wywaliła wszystkich, ale zostawili jednego. Pajac się ucieszył, że go przegapiono, odebrał to wręcz jako nobilitację i nie zauważył z tej uciechy, że został najsurowiej ukarany. Nie było to bynajmniej intencją ochrony. Po prostu tak się jakoś samo porobiło.

      Usuń
  6. To gdzie był ten od lasów, gdy Szyszko rozrabiał?
    Można też wysnuć teorię,że każdy ma takich bogów, na jakich zasłużył:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie wychodzi na to, że bóg Szyszki jest prosty, jak sam Szyszko, nazywa się Rąbaj-i-Strzelaj...

      Usuń
  7. Takie trochę "Mity greckie"- wróć: polskie /czy słowiańskie/. Tyle jest najrozmaitszych odmian i wyznań wiary, że trudno się w tym połapać. Nie mówiąc, że i wspólcześnie pojawiają się nowi bogowie, szczególnie gloryfikowani przez młodych gniewnych.
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że rodzimowiercy helleńscy /są tacy/ mają większy problem od słowiańskich z rekonstrukcją swojej religii, bo zamiast niedoboru źródeł mają ich nadmiar...
      po.ba.s :)...

      Usuń
  8. Od tych głównych bogów, bardziej interesuje mnie świat ich "podwładnych". Jest tego od groma i trochę. A nazwy (imiona) boskich "urzędników" się zmieniają, albo przeplatają, w zależności od regionu. Bardzo interesujący bestiariusz słowiański. Cudna baśniowość, której nie należy lekceważyć, bo jak tylko wyśmiejesz, to ci niebożęta (bożęta) nasikają do mleka i syr gotowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasy się zmieniły... gdy wyśmiejesz obecny jedyny słuszny bestiariusz, nikt Ci do mleka nie nasika, tylko doniesie do prokuratury na okoliczność Art. 196 kk...

      Usuń
    2. No to musiało by być sporo tych donosów na okoliczność. Weź takiego fejsa, tam aż roi się od takich fajniutkich tekścików na temat jedynej słusznej wiary i jej przedstawicieli. A już na jej wyznawców znajdziesz rozmaitych tekstów i obrazeczków prześmiewczych skolko ugodna.
      Mnie chodzi o całkiem poważne podejście do wierzeń słowiańskich. Życie Słowian było mocno uzależnione od tych różnych służków boskich i ich humorów. Dlatego mówię o bożętach, których mus dokarmiać i dopieszczać, bo inaczej do mleka sikały oraz mierzwiły końskie ogony. Czasem podmieniały dzieciaka i w kołysce znajdowano wiecznie głodnego, drącego się najdusa. Albo takie utopce i połednice libo inne mamuny. No strach się bać. Każdy dzień w słowiańskiej zagrodzie miał swój porządek ustalony według wierzeń. Wszystko musiało być tak, jak trzeba. No i wyobraź sobie jaki łeb musiał mieć taki Słowianin- tyle tych "bożych utrapieńców" było i o żadnym nie można było zapomnieć.

      Usuń
    3. wychodzi na to, że obrałem słuszną linię trzymając się od fejsa z daleka...
      ...
      ależ tak... po prostu przechlapane jest żyć podług jakiejkolwiek religii i dawni Słowianie wcale nie byli wyjątkiem... chociaż z drugiej strony, to "przechlapane" jest z naszego punktu widzenia... gros wierzących wszelakiego sortu świetnie się w tym odnajduje... inaczej zresztą nie umią...

      Usuń
    4. A ja wolałbym jednak żyć wedle wskazań wierzeń słowiańskich. Są bardziej naturalne, bliżej natury i człowieka. Chrześcijańscy święci nie przekonują mnie. Personifikacja "świętości" w takiej postaci, kłóci się z moją estetyką- brodaci faceci i ascetyczne święte- brrrrr....W dodatku każdy /każda z tych świętych musiał/a najpierw cierpieć, by potem stać się patronem/ką od czegoś. Jest to wbrew naturze, nieludzkie. Bliższe mi postaci ze słowiańskiej mitologii- każda ma jakieś zadanie do spełnienia wobec przyrody i człowieka. W dodatku są różnorodne w wyglądzie, a całość jest osnuta baśniowością. Są, a jakoby ich nie ma. Chrześcijańscy święci stoją murem, twardo, jest w nich coś, co mnie odrzuca, a na pewno nie przekonuje do tego, że od czegoś mnie chronią.
      Wprawdzie i jednej, i w drugiej wierze funkcjonuje przekupstwo- coś za coś- ochrona za np. modlitwę, niemniej wolę postawić miseczkę mleka na progu, niż palić kadzidło lub świecę przed obrazkiem ze świętym.
      O ileż zabawniejsze jest, kiedy kątem oka dostrzegasz jakiś ruch niedaleko szafy na podłodze, niż patrzenie na martwe, bezpłciowe obrazy z twarzami wyświęconych.
      Bardziej wierzę w ukazanie się połednicy w gorące, lipcowe południe, w środku łanu pszenicy, niż w ukazanie się św. Franciszka, czy św. Floriana o św. łucyji nie wspominając.
      No, ale ja jestem Jaskółka:):):):):):)

      Usuń
  9. Nie wydaje mi się, żeby Leszy miał coś przeciwko myśliwym. Byli w borach od zawsze i w zasadzie stanowią część ekosystemu. Pod warunkiem, oczywiście, że to naprawdę myśliwi, a nie jacyś wynaturzeni mordercy zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się dość jasne, o jakich "myśliwych" jest mowa...

      Usuń
  10. Rodzima Wiara oraz Mitologia Słowian w Polsce jest mało znana może, dlatego, że ludzie, którzy się tym zajmują w Internecie są od niedawna. Jeszcze trzy lata temu nie było żadnych stron internetowych, blogów na ten temat a jeszcze niektóre strony są do tej pory niedopracowane.
    Rodzimowierców czeka dużo pracy, aby przebić się ze swoją religią , wierzeniami do polskiego społeczeństwa. Jest to o wiele trudniejsze niż w innych krajach słowiańskich, bo Polacy są dupolizami kościoła katolickiego i są z tej swojej prostytucji bardzo zadowoleni wręcz dumni tak jakby należeli do najlepszej agencjo towarzyskiej na świecie,;-))). Dla Polaków Kościół Katolicki jest jednym z elementów europejskości, do której należą a ponieważ innych elementów takich jak imperium Romanum i pogaństwo greckie nie są polskimi korzeniami, więc aby nie być na wschodzie trzymają się religii katolickiej za wszelką cenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy słowo "przebić się" jest najodpowiedniejsze, zwłaszcza, że rodzimowierstwo nie jest religią "nawracającą", tak jak katolicyzm, czy niektóre agresywne nurty islamu, więc chociaż z tego powodu nie grozi temu krajowi, by takie związki wyznaniowe, jak Rodzimy Kościół Polski lub Rodzima Wiara zrobiły taki syf, jaki robi Kościół Rz-kat... ja bym to nazwał raczej "popularyzacją" i tu masz rację, wyznawców mających takie ambicje czeka sporo roboty, mimo że sporo już zrobili...
      ...
      co do innych krajów słowiańskich to sprawa jest zbyt skomplikowana, by ją ując jednym zdaniem, zresztą nie mam takiej wiedzy, by to w ogóle ująć... mam tylko dość mocno fragmentaryczną, wręcz szkicową wiedzę, jak działa rodzima religia na terenach wschodniosłowiańskich, ale to już wykracza poza temat...

      Usuń
  11. bogów różnej maści było zawsze od groma. do wyboru do koloru.
    w swoim czasie jakoś więcej o tym czytałam i było to dla mnie jakieś... uczciwsze dla codziennego życia, połączone z naturą.
    ... choć dla mnie wiara w jakiegokolwiek boga jest abstrakcją.

    muzykę znam - fajna.
    w swoim czasie miałam problem z internetowym kupnem płyt Percivala... zapłacone za 3, paragon dołączony za 3 a przyszły 2.... i zero jakiejkolwiek odpowiedzi na reklamacje, na maile czy polecony... wkurzająco zniechęcające to było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uczciwsze... dobrze powiedziane...
      a co do wiary w bogów:
      "Gdybym dziś wierzyć miał
      To nie lepiej ... w wesołą Mickey Mouse?
      W duchy snów
      W duchy drzew
      I w... bez krwi czekoladowe msze"
      domniemywam, że cały tekst i autora znasz...
      ...
      faktycznie niemiłe... nie miałem nigdy takiej przygody... generalnie staram się przez net kupować za zaliczeniem pocztowym, ale nie zawsze jest taka opcja...
      za to miałem odwrotnie z Okulturą... kupiłem kiedyś u nich książkę /2 egzemplarze/ płacąc z góry i przysłali mi dwa razy... chciałem zwrócić, zaproponowałem nawet, że osobiście podjadę na rowerze, miałbym nową trasę do wycieczki, to nie chcieli, odpowiedzieli: "nasz błąd, nasza strata, no problem"...

      Usuń
  12. Dostajemy tyle od natury że grzechem jest się jej nie odwdzíęczać
    Bynajmniej pokorą
    Oddaj Bogu co boskie i- cezarowi co cesarskie - w tym jest jakaś równowaga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli sumarycznie rzecz biorąc obecnie ludzkość żyje w grzechu...

      Usuń
    2. Nie jestem Bogiem
      Nie będę oceniać
      Za to bardzo cenię sobie Twój profesjonalizm i wiedzę o słowiańskiej bogobojności

      Usuń
  13. Jak zwykle bogato i ciekawie. Religie, temat szeroki, mocno skomplikowany ale warto go zgłębiać i szukać wspólnego mianownika. Źaś powracam do cybersfery po dłuższej pauzie. Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat temat tego posta wyskoczył jakoś tak przypadkiem, jak zwykle zresztą... kiedyś miałem taką koncepcję, by założyć równoległego bloga na temat genezy poszczególnych postów na pierwszym blogu...
      pozdro :)...

      Usuń
  14. Zawsze znajdziesz według mnie ciekawy temat do rozważań. Ja bym dodał od siebie, nieco odchodząc od naszej pra-religii (nazywając sprawę nieco skrótowo), że elementy wierzeń pogańskich nadal są obecne w religii katolickiej. Nie każdy umie to pojąć, nie każdy chce, w gruncie rzeczy elementy te według mnie zostały odpowiednio ,,wygładzone", żeby nie było za bardzo widać skąd się biorą. Ogólnie nie mam za bardzo ochoty rozmawiać o KK i wierze przynależnej do niego, dlatego taki wpis uznaję za coś w rodzaju miłej, umysłowej odskoczni. :)

    No to racja, bo też widziałem chyba dość młodą wiewiórkę w Łazienkach, wyjątkowo nieufna jeszcze była, w sumie to może nawet i dobrze, kto to wie na kogo się można natknąć.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie mam za bardzo ochoty... wspomnę tylko tyle, że chrześcijaństwo /szczególnie wersja K.Rz-kat./ niewiele twórczego wniosło od siebie do świata, zaś pewne dawne pogańskie rytuały przerobiło na własny użytek... trochę jak Venom ze Spider-Mana, który nic sobą nie reprezentuje, jedynie modyfikuje pewne cechy nosiciela - żywiciela...
      p.jzns :)...

      Usuń
    2. Porównanie epickie, choć widzę w nim słuszność sporą. Bo jak się człowiek wczyta w jakieś mniej ,,oczadzone" teksty, mniej ,,oczadzonych" autorów, to zaczyna być widoczna ta zbieżność z dawnymi wierzeniami, dostosowanymi w jakiś sposób do oczekiwań wierzących. Podejście mało twórcze, więc tym bardziej nie ma co się zatrzymywać nad tym problemem.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Aż wstyd, ale kompletnie nigdy nie czytałam na temat własnej, czyli słowiańskiej mitologii. Dopiero Światowida jakoś kojarzę :). Inne tematy widać mnie bardziej wciągały. Tym bardziej dziękuję Ci za wprowadzenie do tematu, w sumie wypadałoby wiedzieć coś więcej o własnej kulturze. Kiedyś doczytam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, "wprowadzenie" to chyba dobre słowo, na pewno nic więcej :)...

      Usuń
  16. Jakoś tak późno, ale pewnie zrozumiesz, że to nie z niechęci.
    Cóż, za to nie będę ukrywał niechęci do wszystkich możliwych religii, nawet tej słowiańskiej, choć pozornie powinna się wydawać bardziej swojska. Wszystkie obecne inicjatywy jej odrodzenia wydają mi się, raz, kpiną z religii katolickiej, dwa, źle rozumianym sentymentem. Inna sprawa, że akurat ta religia dowodzi prawdy oczywistej. Nawet bogowie są istotami śmiertelnymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kompletnie nie widzę w (neo)rodzimowierstwie kpiny z religii katolickiej... owszem, wszyscy, których poznałem są antyklerykałami (w odniesieniu do K.Rz-kat.), co nieraz przejawia się nabijaniem się z tej organizacji, ale to jest zupełnie osobna bajka, zaś próba odnalezienia siebie w innej alternatywie niż propozycja(?) wspomnianej organizacji z kpiną nie ma już nic wspólnego...

      Usuń
    2. Wiara w starosłowiańskie bóstwa może mieć podłoże irracjonalne albo być przejawem „buntu” wobec istniejącej religii. Zakładam, ze pierwszy wariant nie wchodzi w rachubę, bo owe bóstwa już dawno „umarły”. W drugim dziwne jest to, że antyklerykalizm nie jest dostatecznym powodem porzucenie wiary, najczęstszym objawem tego jest sekularyzacja. Jeśli ktoś porzuca wiarę bo ta wydaje mu się „głupia” i oddaje się wierze równie „głupiej” jak to określić? Sprzeciw wobec klerykalizmowi przez oddanie się innej religii to jest czysta kpina. Pozostaje tylko jedna możliwość – traktowanie słowiańskich bóstw jako rodzaj kultywowania starożytnej, w jakimś stopniu oryginalnej kultury. Ale to nie ma nic wspólnego z wiarą.

      Usuń
    3. odnosisz się do czegoś, czego nie napisałem... aczkolwiek rozwijający się w człowieku antyklerykalizm może być jakimś bodźcem do pewnych wewnętrznych poszukiwań poza obszar wyznaczony przez K.Rz-kat., to jednak nie wspomniałem nic na temat jakoby wyznawanie jakiejkolwiek religii /także rodzimowierstwa/ innej niż katolicyzm było wyrazem tegoż antyklerykalizmu, bo to jest po prostu nieprawda...

      Usuń
    4. Jak więc rozumieć Twój komentarza z 00:10, bo ja o antyklerykalizmie w pierwszym komentarzu nie piszę?
      Inaczej. Rodzimowiercy, o ile dobrze rozumiem, próbują założyć i usankcjonować swój Kościół, na wzór KK, podobnie jak to chcieli uczynić „wyznawcy” latającego potwora spaghetti. Jeśli tamto było jawną kpiną, dlaczego nie ma nią być Kościół Rodzimowierców, nawet jeśli ukrytą? Bądźmy szczerzy, bez względu na intencje, powrót do wiary wymarłych bożków jest kpiną z wiary, nawet jeśli się nie ma tego świadomości.

      Usuń
    5. należy rozumieć tak, jak jest napisane, bez prób tworzenia wniosków na opak z niczego, cytuję jeszcze raz, prościej i klarowniej nie umiem:
      "...owszem, wszyscy, których poznałem są antyklerykałami (w odniesieniu do K.Rz-kat.), co nieraz przejawia się nabijaniem się z tej organizacji, ale to jest zupełnie osobna bajka..."
      ...
      rodzimowiercy już spróbowali założyć swój kościół /"kościół" = organizacja wyznaniowa każdej religii/ i udało im się, kilka funkcjonuje, ma osobowość prawną od dłuższego czasu, o dwóch wiem na pewno, reszty nie chce mi się sprawdzać... wydaje się to dość naturalne, że wyznawcy jakiejś religii organizują się, zakładają i rejestrują swój związek, jeśli widzą w tym korzyść dla kultywowania jej i poruszania się w realiach...
      oprócz rodzimowierców swoje kościoły założyli i zarejestrowali w Polsce /na przykład/: chrześcijanie niekatoliccy, muzułmanie, hinduiści i buddyści różnego sortu, etc... czy mam rozumieć, że sugerujesz, iż wszystkie te kościoły są mniej lub bardziej ukrytą kpiną z K.Rz-kat.?...
      sorry, że przemycę informację zwrotną ad personam, ale rozmawiamy nie pierwszy raz i chyba afery być nie powinno: otóż przez Twoje słowa przebija naprawdę głębokie uwarunkowanie na "jedyną słuszność" religii wyznawanej przez ludzi stowarzyszonych w K.Rz-kat...

      Usuń
    6. Kiedy ja właśnie odniosłem się do tej osobnej bajki :D Nie wolno?

      Oni są zarejestrowani jak Kościół czy jako związek, bo to dość istotne? Zdajesz się nie rozumieć, takie Kościoły jak wymieniłeś powstały dużo wcześniej niż owi Rodzimowiercy, czasami wcześniej niż chrześcijaństwo. Żaden z nich nie powstał na bazie dawno zapomnianych i niepraktykowanych religiach – bo to jest najbardziej kontrowersyjne w tych związkach czy Kościołach. Gdybym ja, albo ktokolwiek inny chciał odnowić np. kult Afrodyty i Adonisa to: albo wzięto by mnie za erotomana, albo uważano by mnie za niespełna rozumu, albo uznano, że w tym kraju kpię z religii katolickiej. Rodzimowiercom pozostają do wybory tylko dwie ostatnie możliwości ;)

      Nie przepraszaj mnie nawet za insynuacje, nie mam ciągot do obrażania się o byle co. Wyjaśnię, jestem daleki od utożsamiania się z jakimkolwiek Kościołem. Tak naprawdę mój stosunek do Rodzimowierców jest ambiwalentny, ja tylko nie potrafię zrozumieć idei tego Kościoła. Prędzej zrozumiem ideę KK, ale nie dlatego, że za nim przepadam. Tam przynajmniej jest odrobina sensu, oczywiście pod warunkiem, że wyłączysz racjonalność.

      Usuń
    7. informacja zwrotna to nie jest żadna insynuacja, to tylko /jak nazwa wskazuje/ informacja o własnych wnioskach i odczuciach związanych z postrzeganiem drugiej osoby... owszem, jej treść może być czasem skażona jakąś insynuacją /tzw. "wcisk"/, ale nie wydaje mi się, aby moja wypowiedź ten wcisk zawierała... to logiczne /choć mało zdrowe/ jest, że wielu ludziom funkcjonującym w naszym obszarze kulturowym słowo "religia" kojarzy się z jedną, jest dla nich ona punktem odniesienia, gdy do czynienia z jakąś inną... zwłaszcza, gdy przez szmat życia było się wyznawcą, tego z umysłu za jednym zamachem wywalić się nie da, proces prostowania myślenia trwa całe lata...
      co do porównań religij, to trudno szukać sensu w ich elementach irracjonalnych, zaś co do doktryny, to religie naturalne wydają mi się sensowniejsze, niż sztuczne, rozbudowane konstrukcje powstały w bardziej zaawansowanych cywilizacjach... czyli tu mamy protokół rozbieżności zdań do podpisania...
      ...
      dygresja, a raczej kolejna informacja zwrotna: obawiam się, że nie zapoznałeś się z zalinkowaną witryną, gdyż połowa tej rozmowy by wcale nie zaistniała...
      ...
      kwestia osobnej bajki: antyklerykalizm znanych mi rodzimowierców to tylko cecha osobnicza każdego z nich, nie ma podłoża religijnego... dlatego dalsze rozwijanie tego tematu uznałem za zbędne... może tyle tylko, iż nie można wykluczyć, że ich niechęć do K.Rz-kat. może mieć podłoże natury historycznej, w końcu to ta właśnie instytucja wymordowała kiedyś wielu Słowian i zniszczyła ich kulturę...
      ...
      proponuję przeczytać adnotację w nawiasie z mojej poprzedniej wypowiedzi, życzliwie powtarzam jeszcze raz:
      ="kościół" = organizacja wyznaniowa każdej religii=
      de facto jednak w polskim prawie to słowo nie funkcjonuje, jest tylko fraza "związek wyznaniowy"... słowo "kościół" funkcjonuje potocznie oraz w nazwach niektórych związków... akurat Rodzimy Kościół Polski wcale swoją nazwą nie nawiązuje do nazwy związku wyznaniowego zwanego "Kościół Rzymskokatolicki", więc o żadnej kpinie mowy nie ma... za to nie kryją faktu, że inspiracją dla nich była nazwa "Native American Church" związku wyznaniowego innej religii naturalnej, również zakorzenionej w wierzeniach przedchrześcijańskich...
      resztę sobie doczytaj na witrynie RKP...
      ...
      akurat tak się składa, że w Grecji istnieją rodzimowiercy greccy od co najmniej 10 lat, których religia jest oparta na dawnych wierzeniach funkcjonujących w tym rejonie... niestety detali nie znam, bo nie znam greckiego, co mocno mi utrudnia dłubanie w necie w tym temacie... może w wolnej chwili pogrzebię w stronach anglojęzycznych, zaś z polskich znalazłem jak dotąd tylko to:
      http://gniazdo.rodzimowiercy.pl/tekst.php?tekstid=88
      zwróć uwagę na fragment:
      "Trwający piętnaście minut obrządek został zorganizowany przez grupę pochodzącą z Aten, która niedawno wygrała batalię sądową o uznanie starożytnej religii. Organizacja domaga się teraz, by rząd pozwolił jej członkom organizować śluby zgodnie z ich wiarą oraz inne obrządki".
      na pytanie, czy oni tak na poważnie, czy tylko dla żartu odpowiedz sobie sam, moje (ewentualne) zdanie wpływu na to i tak nie ma...

      Usuń
    8. Nie musisz się tłumaczyć, ja tylko zwracam uwagę, że jeśli to nie jest absolutnie konieczne, wszelkie „wycieczki” ad personam, są dozwolone, przynajmniej w tak luźnej polemice jak nasza.

      Cóż, masz do czynienia z wyrazistym ateistą, więc nawet doktryny religii naturalnych mnie nie przekonują. Próbowałem na tej gnieźnieńskiej stronie Rodzimowierców czegoś dowiedzieć od nich samych. Totalnie jestem rozczarowany, nie znalazłem nic, co wyjaśniałoby charakter tej religii. A że jest to religia dowiaduję się z wiki. Podobno cechuje ją panteizm i politeizm, co w mojej ocenie wzajemnie się wyklucza, ale nie będę wnikał, bo obie cechy wykluczają racjonalność. Jeszcze bym rozumiał samo kultywowanie starych obrządków słowiańskich, jako forma kultury, ale nadawanie temu charakteru religii jest jakby nieporozumieniem. Natomiast czy nazwa związku zawiera słowo „Kościół” jest tu kompletnie bez znaczenia. To tak jak nazwać jakąś łajbę „Królowa Marysieńka” i kumać, że ten statek jest królewski. Ta sama wiki mówi, że „Kościół – określenie niektórych związków wyznaniowych, najczęściej chrześcijańskich (choć niekoniecznie). Jeśli Rodzimowiercy spełniają warunek związku wyznaniowego, mają pełne prawo do tej nazwy.

      Czyli wszystko się zgadza – kult Afrodyty czy innych starożytnych bogów mieści się w kategorii dla tych, bez obrazy, „niespełna rozumu”. W moim odczuciu to to samo, co kościół scjentologów, choć podstawy daleko różne. Ludziom się po prostu nudzi bez mistycznej obrzędowości. Zamiast korzystać z wrażeń i wzruszeń jakie dostarcza sztuka przez duże „S”, szukają tego w mistycyzmie martwych wierzeń. Czym się to różni od grup satanistycznych? Nie patrzę na to jako były katolik, ale jako obiektywny (na ile to możliwe) obserwator ruchów religijnych i pseudoreligijnych.

      Wyjaśnimy, antyklerykalizm odnosi się tylko do klerykalizmu i instytucjonalności Kościoła i nie ma nic wspólnego z samą wiarą, choć czasami do elementów religii się odnosi, ale tylko jako argumentów. Nie do końca rozumiem też owej niechęci historycznej. Wszyscy popełniamy błędy, ale czy przez to mamy występować z samych siebie? De facto liczy się tylko tu i teraz, branie lub wyrzucanie odpowiedzialność za nie naszą przeszłość, to dopiero kuriozum.

      Usuń
    9. "się" nie tłumaczę, tłumaczę jedynie różnicę pomiędzy insynuacją, a informacją zwrotną, choć bardzo z grubsza, zaś granica między jednym i drugim niekoniecznie zawsze jest jasna...
      ...
      ze strony gnieźnieńskiej?... gdzieś Ty szukał?... ja podałem linka do RKP, a ten ma główną siedzibę w Wawie... ale jest też kilka innych, nie wszystkie znam... proponuję jednak pójść za podanym przeze mnie linkiem, poczytać starannie i ze zrozumieniem, a potem gwoli uzupełnienia zajrzeć do ciotki Wiki pod kategorię "Rodzimowiercze związki wyznaniowe"... aha, tylko nie klikaj strony oficjalnej "Rodzima Wiara" /związek siostrzany do RKP/, bo tam są jakieś problemy natury webmasterskiej...
      ...
      nie za bardzo wiem, o Ci chodzi z tymi "grupami satanistycznymi"?... samo to określenie jest oparte na chrystianocentrycznym widzeniu świata i może oznaczać cokolwiek, co jest w jakiś sposób "inne", niż ta "jedynie słuszna" religia, ale jak już nieraz wspominałem, nie zawsze jest łatwo od tego żargonu uciec, co więcej, są grupy (para)religijne, które wchodzą w tą narrację i same się tak określają... najdalej w tym swojego czasu poszedł A.S.LaVey, zakładając Church of Satan, tyle że on zdefiniował kompletnie na nowo biblijne pojęcie "Szatan" i stworzył bardzo sensowną filozofię, do tego kompletnie ateistyczną...
      ale to już jest kompletnie osobny temat...
      ...
      nie podejmuję się oceniać, kto jest bardziej niespełna rozumu, czy czciciele np. Słońca, czciciele kotów :), czciele blaszanego Buddy siedzącego na krowim placku czy czciciele jakiegoś samobójcy, który ponoć dał się zakatować przypięty do konstrukcji z drewna... powtórzę za Romanem Kostrzewskim:
      "Gdybym dziś wierzyć miał
      To nie lepiej ... w wesołą Mickey Mouse?
      W duchy snów
      W duchy drzew
      I w... bez krwi czekoladowe msze"
      nie oceniam ludzi po tym, w co wierzą, lecz po tym, co z tą wiarą robią, jak w wyniku tej wiary funkcjonują...
      a tak w ogóle, to choć nie znam tego nowego kultu Afrodyty, nic o nim nie wiem, ani o doktrynie, ani o rytuałach, ale tak na czystą intuicję, to postrzegam to bardzo pozytywnie, także od strony oceny zdrowia psychicznego wyznawców :)...
      ...
      mnie nie musisz tłumaczyć, co to jest antyklerykalizm i świetnie wiem, że bywa mylony z krytycznym stosunkiem do samej doktryny, bo niejeden antyklerykał ma także krytyczny stosunek samej doktryny... ale to mylenie pobudza także sam K.Rz.-kat., który permanentnie manipuluje tym i krytykę samej instytucji nazywa atakiem na religię /tą "jedyną słuszną"/, bo trzeba pamiętać o tym, że henoteistycznym panteonie katolickim sama organizacja też jest obiektem kultu...
      co do zaszłości historycznych, to co byś powiedział na reanimację SS-Reiterei?... przypomnę, że jako jedyna formacja SS została oficjalnie uznana za nieprzestępczą i niezbrodniczą... przydałaby się taka w Janowie Podlaskim jako dział consultingowy...
      no, ale to był dygresyjny żart, wracając zaś do tematu, to:
      przyznam, że sam mam niechęć do K.Rz-kat. także za historię właśnie, za tych wyrżniętych Słowian i nie tylko... oczywiście czas goi rany, ale gdyby ów kościół zaczął się wreszcie zachowywać się przyzwoicie, to kto wie, czy te rany zagoiły by się szybciej, ergo ludzie zapomnieliby np. o tych wymordowanych niewinnie Słowianach?...

      Usuń
    10. http://www.pch24.pl/rodzima-bzdura--czyli-w-co-wierza-wspolczesni-poganie-,60447,i.html

      Musisz zawsze brać na mnie pewną poprawkę, wszak jestem ateista – negujący istnie wszystkich bytów niematerialnych a sprawczych, nawet tych słowiańskich ;)

      Usuń
    11. okay, rozumiem... po prostu zacytowałeś coś /pośrednio/ niejako z neutralnej pozycji, bez utożsamiania się z treścią... pytanie jeszcze, dlaczego zacytowałeś akurat wypowiedź opartą na takim, a nie innym puncie widzenia, ale niech to pozostanie moim problemem, ewentualnym zresztą jedynie...
      a mnie akurat zainteresowało, co na to wszystko polscy Tatarzy wyznania muzułmańskiego... znajdziesz mi w wolnej chwili jakiś ich tekst na ten temat?...

      Usuń
    12. Nie było moim celem szukanie odpowiedniego artykułu, w dodatku napisanego przez katolików. Ponieważ zaglądam tam codziennie, trudno go było nie zauważyć, przy czym wyjaśniam, że ani się z tym artykułem nie utożsamiam, ani nie zgadzam z jego tezami, co i tak nie zmienia mojego negatywnego stosunku do tej pseudo-prasłowiańskiej religii.

      Z tych samych względów nie będę szukał czegoś, na temat muzułmanów pochodzenie tarskiego. Ideologiczne spory, która religia jest lepsza, z pewnych względów mnie interesują, ale to zainteresowanie ma charakter stricte kpiarski.

      Usuń
    13. ależ wszystko jest okay, po prostu zapodałeś jakąś tam ciekawostkę, bo tak ten artykuł można jedynie traktować, stąd też pomysł na szukanie innych ciekawostek tego rodzaju :)...

      Usuń
  17. Anonimowy14/5/18 18:08

    Stąd możesz wziąć:
    https://exlibris.net.pl/pl/p/Teologia-wiary-rodzimej-Konrad-T.-Lewandowski/2

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomimo, że jakby spam niejakby anonimowy, to z racji mej sympatii dla twórczości Konrada komentarz przeszedł gładko przez bramkę moderacyjną...

      Usuń
  18. Gdy czytam sobie mity skandynawskie lub ostatnio irlandzkie, cholernie mi przykro, że mamy tak mało słowiańskiego materiału. Tzn. tak mało w porównaniu ze wspomnianymi kulturami. I nie dość, że mało, to na dodatek jest to wszystko w szkole traktowane po dziadowsku, jakby było nie naszą lecz jakąś cudzą tradycją. Jak zagadałam w nowszym poście, w społeczeństwach różne układy są lekko bezsensowne - w polskiej oświacie bez sensu jest brak mitologii słowiańskiej w programie szkolnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety Słowianie mieli swoistego pecha i po prostu nie zdążyli ze swoim cywilizacyjnym rozwojem, np. z wynalezieniem nośników przekazu informacji, więc siłą rzeczy tak mało wiemy, jak to z nimi naprawdę było... teraz się to pospiesznie próbuje nadrobić, zrekonstruować, ale tu jest pewien problem... państwu powstałemu w wyniku zniszczenia ich kultury niewiele zależało na jej zachowaniu, więc nigdy tego nie wspomagało, zaś obecna od dwóch lat karykatura państwa wręcz neguje, że coś takiego w ogóle miało miejsce...

      Usuń