30 marca 2020

MUSZKI W WINIE

Problemy to część życia. Nie masz wpływu na to, czy będziesz mieć problem, ale masz wpływ na to, czy to będzie problem.
===
Były trzy: Asia, Kasia i Basia. Pojechały sobie były na wakacje do Francji, do... To w sumie jest mało ważne dokąd. Zakotwiczyły na pobliskim campingu i ogólnie było im fajnie. Już pierwszego dnia wyskoczyły do pobliskiego miasteczka, zabalowały do późna, tedy nazajutrz wstały również nie za wcześnie. Jakoś tam się ogarnęły porannie higienicznie, po czym padło pytanie:
- Laski, jemy coś?
- No, chyba tak.
- Kawy bym się napiła.
Poszły więc do pobliskiego baru na jakiś tam petit dejeuner, po czym zaczęły zwiedzać pobliską okolicę. Namierzyły sklep, taki mały, swojski warzywniaczek plus coś tam jeszcze. To coś jeszcze to było wino toczone z beki, aż cztery rodzaje: blanc, rose, rouge, tudzież muscat, nieco droższy. Można było je testować gratuit, samoobsługowo, po czym ewentualnie zakupić sobie ile tylko się chciało. Dziewczynom zasmakowało rose, tylko pojawił się drobny kłopot. Wino było sprzedawane OEM-owo, trzeba było mieć własne naczynie. Ale patron za ladą znalazł wyjście, miał gdzieś tam pustą butelkę po coli, czy wodzie mineralnej, zastrzegł jednak, że to tak wyjątkowo. Czego to się nie robi dla fajnych dziewczyn, które wyglądają na to, że jeszcze nieraz przyjdą po jakieś zakupy. Tedy te fajne dziewczyny wykonały te zakupy, wróciły na camping, po czym odbyły naradę, jak dalej zreferować dzień. Opcji było sporo, ale jakoś na razie nic im się nie chciało. Minęła godzina, czy dwie słodkiego nieróbstwa, wreszcie Asia wykonała pierwszy ruch:
- No, weź Kaśka polej tego wina.
- Baśka ma bliżej. Rusz dupę kochanie.
Kochanie ruszyło dupę, wyjęło z namiotu butlę z winem, jakieś tam kubany, po czym cała trójka usiadła w kółeczku. Basia polała kumpelom, sobie jeszcze nie zdążyła, gdy Asia podniosła wrzask:
- Fuj! Robale!
Kasia zajrzała do swojego naczynia:
- Jakie kurwa robale? Muszki owocówki, normalna sprawa.
Dmuchnęła na powierzchnię płynu, odgarnęła palcem na bok kilka muszek, po czym wypiła nader godny, porządny łyk.
- Co chcesz? Bardzo fajne wino.
Asia była jednak nieugięta:
- Chuj! Ja tego kurwa nie piję.
Basia, która jeszcze sobie nie nalała, milcząco ze skupieniem studiowała zawartość butelki. Wreszcie oświadczyła:
- Ja tego tak kurwa nie zostawię.
- Co chcesz zrobić?
- Idę zareklamować.
Kasia i Asia spojrzały na siebie, potem na Basię, po czym zgodnym chórem posumowały postawę koleżanki:
- Chyba cię pojebało?!
Asia dodała jeszcze:
- Naprawdę ci się chce? Ja tego nie piję, ale nie będę szła robić afery o taki bzdet.
Kasia dopiła swoje wino, po czym wyciągnęła rękę z kubkiem do Basi ze słowami:
- Chcesz to idź, ale polej mi jeszcze.
Tu się wtrąciła Asia:
- Weź wypij moje. Jak już idzie, to niech chociaż nie robi z siebie idiotki odnosząc pół butelki.
- Już zrobiła, to jaka różnica?
Basia wstała bez słowa, zakręciła butelkę, po czym odeszła zdecydowanym krokiem kierując się do bramy campingu...
...
- Ty, Kaśka, coś ona długo nie wraca.
- Oj tam, oj tam. Zagadała się, zagapiła.
...
- Kasia, to już za długo trwa.
- E tam. Wyluzuj.
- Chyba mamy problem.
- My?
- No weź, nie świruj.
- Wiesz, może faktycznie coś się stało?
- Idziemy po nią?
- Okay, tylko do kibla skoczę najpierw.
Gdy Kasia wróciła z sanitariatu ujrzała obie dziewczyny siedzące na kocu zajęte intensywnie paplaniem i chichotaniem. Spojrzała na Basię i skonstatowała stan faktyczny:
- Zaginiona w akcji się odnalazła.
Odpowiedział jej chóralny śmiech.
- No, i czego? Coś ty tam robiła tyle czasu?
Tu wtrąciła się Asia:
- Jak to co? Obciągała szefowi sklepu.
- Tak długo?
- Bo jeszcze autobus Arabów zaliczyła po drodze.
Na co Basia odparła:
- Co ja tam robiłam, to robiłam, niech już cię cipa o to nie boli. Ważne jest bynajmniej - przynajmniej tylko wyłącznie to... Tadam!
Mówiąc te słowa pokazała na siatkę leżącą na trawie.
- Co to jest?
- Jajco. Zajrzyj sobie.
- O kurwa!
Taka była reakcja Kasi na zawartość siatki. Były nią zaś dwie plastikowe butelki pełne jakiegoś jasnego płynu.
- To wino?
- Nie, majonez. Spróbuj.
Kasia otworzyła butelkę i powąchała zawartość.
- O żesz! To muscat.
- Prima sort, z najwyższej półki. Gratuit.
- Ty chyba naprawdę mu obciągnęłaś.
- Nie mądruj się, polewaj.
Asia zainterweniowała nagle:
- Kaśka nie pije. Ona tylko z robalami.
- Natoczył mi przez gazę, to nie ma muszek.
Kasia wtrąciła:
- I tak tam srały.
- No weeeź...
Gdy Kasia zaczęła polewać, Asia wyskoczyła z wymówką:
- Ale myśmy się naprawdę martwiły o ciebie.
Kasia przerwała polewanie i spojrzała na Asię pytając:
- My?