09 października 2020

Jak to jest z tym gustem?

To było jakoś tak podczas oficjalnego lockoutu:
- Wiesz, jaki łańcuszek ostatnio chodzi na fejsie?
Pojęcia nie mam zielonego, nie fejsuję, zaglądam tam może raz na kwartał, to skąd mogę coś wiedzieć na temat tych łańcuszków? Ale niech sobie gada chłopina, niech opowiada, może czegoś się dowiem? To się dowiedziałem. Rzecz polegała na wymienieniu iluś tam, pięciu, czy też dziesięciu wykonawców, którzy ukształtowali, mieli znaczący wpływ na muzyczny gust respondenta. Był też wariant płyt lub konkretnych utworów, ale to jakby to samo co do idei. No, i zaczęła się wyliczanka:
- U mnie to było to i to...
- A u mnie to, tamto i coś tam jeszcze...
Ale nagle się zorientowałem, że my gadamy kompletnie od rzeczy, nie na temat. Wyliczamy jedynie muzę, która kiedyś zrobiła na nas wrażenie, wywołała jakieś "Wow! Lubię to!". Ale żeby tak się stało, gust musiał istnieć już wcześniej. Bo skąd by było wiadomo, czy komuś się coś podoba, a co nie? Poza tym to wcale nie musi być tak, że tylko bodźce akustyczne ten gust kształtują. Być może ma znaczenie, co jadała kobieta w ciąży zanim stała się matką, czyli gdy posiadacz gustu nie był jeszcze "kimś", nawet dzieckiem?
Puenta mi wyszła taka, że głupi ten łańcuszek jakiś był, źle było postawione pytanie. Nie co "ukształtowało", ale co "się podobało" powinno być. Zawsze to jakoś milej, gdy się zwali winę na kogoś, że źle zapytał, zamiast przyznać, że się nie umiało odpowiedzieć.