13 sierpnia 2017

2 in 1: edukacja plus promocja (post prospołeczny)

Lato to taka pora, gdy raczej nie można ode mnie oczekiwać zbyt wielkiej aktywności twórczej na własnym blogu. Aby jednak nie wziął i nie zarósł on pleśnią lub pajęczyną niegłupio wydaje się czasem coś opubliczyć.
Tedy więc...

CZĘŚĆ PIERWSZA (edukacyjna):
Dlaczego marihuana jest nielegalna?
/przedruk z "Super Trawka - portal konopny"/

Marihuana przynosi wiele korzyści, leczy choroby związane z układem krwionośnym, odpornościowym i nerwowym, a nawet może leczyć raka. Już są odpowiednie badania naukowe na ten temat. Dodatkowo nie wywołuje szkodliwych działań w organizmie, w przeciwieństwie do innych środków odurzających sprzedawanych w sklepach, takich jak papierosy i alkohol, jest nawet zdrowsza od tego, co dostajemy w marketach – zmodyfikowanej żywności pełnej chemicznych polepszaczy i konserwantów. Dlaczego w takim razie jest zakazana? Dlaczego nie można jej kupić w każdym kiosku, tak jak chociażby papierosów?
Cofnijmy się o prawie wiek
Logicznie myśląc, najprościej uznać, że naukowcy dokładnie zbadali marihuanę i wspólnie doszli do wniosku, działając w interesie całej ludzkości, że marihuana jest szkodliwa i powinno się jej zakazać. Tak jednak nie było, a marihuana stałą się oficjalnie zakazana już w 1930 roku. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie zawarte w tytule, cofnijmy się do tego czasu.
Jest rok 1929, Harry Anslinger objął stanowisko szefa Departamentu Prohibicji w Waszyngtonie. Były to czasy prohibicji, która wiemy jak się skończyła. Alkohol miał zniknąć z życia ludzi, a stało się jeszcze gorzej. Był znacznie popularniejszy, tańszy i bardziej dostępny. Zmieniło się jedynie to, że jego rozprowadzaniem i zbieraniem pieniędzy zajmowała się mafia a nie rząd.
Prohibicja alkoholowa została zatem zakończona i okazałą się wielką porażką. Co zatem z Departamentem Prohibicji w Waszyngtonie? Tyle ludzi nagle miałoby stracić pracę? No właściwe, co się wtedy stało? Szef departamentu zaczął szukać nowej misji – nowego celu i zarazem powodu, dla którego departament mógłby istnieć i działać dalej.
Padło na marihuanę
Harry Anslinger zaczął głosić tezy, że popularna i jak sądzono nieszkodliwa marihuana, może zmienić człowieka w potwora. Rozpowszechniał swoje twierdzenia, jakoby marihuana miała odbierać rozum i prowadzić do trwałej niepoczytalności, a nawet śmierci.
Harry Anslinger dał się w szczególności pochłonąć obsesji na temat jednego przypadku. Na Florydzie chłopiec imieniem Victor Lacata zarąbał swoją rodzinę na śmierć siekierą. Przypadek został nagłośniony, a rodzice w całym USA byli przerażeni. Harry Anslinger zwalił winę za ten brutalny czyn nie na otoczenie i chorobę nastolatka, a właśnie na marihuanę. Co ciekawe, nikt nawet nie wspomniał o tym, że nastolatek był pod jej wpływem. Psychiatrzy nastoletniego mordercy nie wspominali o tym słowa w swoich raportach, wspominali natomiast fakt, że w jego rodzinie występowały liczne przypadki chorób psychicznych. Ciekawe prawda?
Medyczne dowody na szkodliwe działanie marihuany
Spytacie, co wtedy sądził świat nauki o marihuanie? Był zdania, że nie jest szkodliwa. Harry Anslinger zlecił badania 30 niezależnym naukowcom z całego świata i aż 29 jasno stwierdziło, że nie ma żadnego zagrożenia.
Oczywiście Anslinger zaakceptował tylko jedno z badań. Nie zgadniecie które. Oczywiście rozpowszechniono badania jednego z 30 naukowców, który stwierdził, że marihuana może powodować zmiany psychicznie u ludzi.
Media podłapały temat
Media szybko powiązały wyniki badań „potwierdzające” szkodliwość marihuany z przypadkiem brutalnej serii mordów na Florydzie i panice, która ogarnęła USA, marihuana została błyskawicznie zakazana. Inne kraje poszły wzorem „mądrzejszego” i również wydały podobne zakazy.
Oczywiście nie wszystkie kraje się z tym zgadzały. Dla przykładu Meksyk zlecił badania własnym lekarzom, którzy także stwierdzili, że nie widzą zagrożenia w konopi indyjskiej, nie było więc powodu do niepokoju, a tym bardziej potrzeby zakazu i utworzenia jednostki do walki z nią.
Meksyk się wyłamał
Władze USA nie były zadowolone z tego, że ich najbliższy sąsiad nie zgadza się z ich polityką. Obawiano się, że obywatele USA będą częstymi gośćmi w Meksyku – w kraju, w którym marihuana jest legalna oraz tego, że będą z niej przemycać „nielegalne narkotyki”.
Jak postąpiły władze USA? Dopuściły się szantażu. Do Meksyku szybko zostały wstrzymane dostawy środków przeciwbólowych. Kiedy pacjenci w meksykańskich szpitalach umierali w bólu, wtedy władze Meksyku również zgodziły się zakaz marihuany.
Lekarze przez lata bronili marihuany
Wielu lekarzy przez lata usilnie próbowało odmienić sytuację. Przeprowadzali własne badania, które „oczyszczały marihuanę z zarzutów”. Niestety było już za późno. Ludzie szybko przyjęli fakt, że marihuana jest szkodliwa, a rząd był głuchy na zdanie lekarzy.
Dziś większość świata wciąż boryka się z dotyczącymi marihuany zakazami, które wprowadził Harry Anslinger.
Chyba już czas obalić ten mit? W USA, w kraju, w który ten mit stworzył dzieje się to na naszych oczach. A co z innymi krajami?
A co z Polską? (dopisek redakcji)...
/link do Super Trawka: ===TU=== oraz na szpalcie bocznej bloga/

CZĘŚĆ DRUGA (promocyjna):
Promocja związana jest z faktem, że część polskich lekarzy nie zapomniała, co to jest HONOR, co to jest ETOS zawodu lekarza oraz wciąż pamięta, co to jest SZACUNEK dla życia, a szczególnie zaś dla życia kobiety. Aby /mimo utrudnień prawnych tworzonych przez reżim podłej zmiany/ móc godnie realizować misję pomagania ludziom podczas wykonywania swojej pracy zawiązali oni inicjatywę "LEKARZE KOBIETOM". Więcej informacji pod tym linkiem ===TU===, który również znajduje się na szpalcie bocznej bloga.
======
Część muzyczną dedykujemy lekarzom "klauzulowym":

29 lipca 2017

nieprzytomność gadżetnicy (chwilówka)

To było jakoś tak chyba wczoraj. Jadę sobie na rowerze, grzecznie, ścieżką rowerową, dojeżdżam do pasów na jezdni, karnie sobie przystaję, jak Weles przykazał, bo czerwone. Żeby nie było, to ja taki legalista nie jestem, bo jak są warunki, to nie przystaję. Ale nie było, więc zero tematu. Jest już zielone, jadę więc dalej. Plan jest taki, by skręcić potem w prawo, ale...
Kursem kolizyjnym idzie Ona, jakoś tak się pojawiła była. Szybko ogarniam wzrokiem wszelkie jej detale, które normalny chłop ogarnia wzrokiem. Jest nieźle, ale nie w tym rzecz. Patrzę na pysio, na cielęcy zachwyt na nim się malujący, gdyż oczy jej wpatrzone są w srajfona, ajajfona, czy jakieś tam inne miziadło. Ona też chyba przycięła kątem oka, że coś może być nie tak, więc oboje rozpoczynamy próby manewrów wymijających. To się długo opisuje, de facto jednak sytuacja jest dynamiczna, trwająca ułamki sekund. Suma sumarum, stało się! Dupencja włazi mi okrakiem na przednie koło od rowera. Kolejny ułamek sekundy to taka stopklatka. Ona wpatrzona w swój gadżet, ja w dekolt gadżetnicy. Dekolt skromny, gustowny, choć narodowy burakonserwatysta skłamałby politpoprawnie, że "cycki na wierzchu". Taki to ma wyobraźnię, nieprawdaż? A mówi się, że to debile. Wróćmy jednak do sytuacji. Nawiązuje się, dość krótki zresztą dialog:
- No żesz!
- Pszaszam.
Dupinka włącza wsteczny, odkracza mi koło roweru, rusza dalej. Odwracam się, rzucam nieco okiem na jej zaplecze gdy wchodzi na pasy, nagle pisk hamulców. Nic się na szczęście nie stało, jadę dalej, dla mnie ta sytuacja już się skończyła. Sprawa jednak jest. Bo to nie pierwszy raz tak. Pcha się taka sierota pod koła auta, wpada mi na rower, albo też na osobę, gdy akurat naginam z bambosza. Elementy wspólne to gadżet i nieprzytomność na twarzy. Poza tym zawsze jest to TA sierota, a nie TEN sierot. Tu nie ma żadnego seksizmu, tu jest czysta, żywa nauka, naga prawda, naga niczym modelka z rozkładówki Hustlera. Do tego bez retuszu krosty na pupie, czyli jeszcze prawdziwsza od prawdziwejki.
Seksizm byłby wtedy, gdyby na tej podstawie dowodzić wyższości bab nad chłopami lub na odwrót. Tymczasem ja nie wiem jak to ocenić. Czy lepsze są baby, bo na mnie wciąż wpadają, czy gorsze są chłopy, bo oni na mnie nie wpadają, czego zresztą akurat wcale nie chcę.
...
Pora na część muzyczną, ale najpierw nieco wstępu. Od zawsze uważam, że sercem metalu jest bembę, a raczej fizyczny, który ten sprzęt obsługuje. Bez fizycznego zero metalu, tylko jakieś tam brzdąkanie, szarpanie druta to jest. Pytanie jednak, co jest esencją tegoż metalu od strony duchowej? Tu również od zawsze uważam, że poczucie humoru, dystans do...
Do wszystkiego zresztą. Tyle ględzenia, teraz słuchamy...
Aha, jest na YT nowsza płyta, ale tak po chamsku pochlastana reklamami, że wątroba by mi zgniła, gdybym ją na tym blogu zamieścił. Płytę, rzecz to jasna, nie wątrobę. Mimo to też polecam.

Zaś na bis nieco klasyki, takie special guest star.