03 czerwca 2017

(Anty)koncepcja draństwa

Wstęp samokrytyczny:
Kiedyś zdarzało mi się wyznawać i wyrażać pogląd, że państwo ma prawo zakazywać kobietom usuwania wczesnej ciąży /pierwszy trymestr/ tylko pod warunkiem, że dostarczy ono obywatelom idealnej antykoncepcji, stuprocentowo skutecznej, stuprocentowo nieupierdliwej, stuprocentowo obojętnej dla zdrowia, do tego, rzecz jasna darmowej. No cóż. Jedynym usprawiedliwieniem tworzenia sobie w głowie, tudzież artykułowania takiej głupoty jest fakt, że taka antykoncepcja nie istnieje i nie zaistnieje. Głupoty, bo prawda jest inna. Państwo nawet wtedy nie ma prawa tego zakazywać. Bo jakby nie było, kobieta ma prawo się rozmyślić, nawet, gdy ciąża była chciana. Mogą się też zmienić jej uwarunkowania, sytuacja. Tak? Ergo, państwo, które jej tego zakazuje to nie państwo, tylko draństwo. Takiego państwa nie można brać na poważnie.

Tyle wstępu, jedziemy dalej:
Tak szczerze mówiąc, to nie za specjalnie chce mi się bawić w ekspresje artystyczne, więc streszczę jedynie tak z grubsza sytuację, która zresztą nie jest zbyt ciekawa, co więcej i co gorsza, jest za ciekawa:
- Zakaz usuwania ciąży. Stary temat od ponad ćwierćwiecza.
-  In vitro. Mało dostępne, tylko dla wybranych.
Podła zmiana dorzuca do pieca w trybie "z bomby":
- Kwestia landrynek dla dziewczynek, którymi to ponoć te dziewczynki obżerają się do porzygu. Bogate te dziewczynki muszą być, co więcej całe ich mnóstwo. Kto nie zatrybił, to podpowiem, że chodzi o pigułki "po".
- Medialny szum na temat wspomnianych landrynek przysłonił sprawę nonoksynolu. Zawierają go takie produkty, jak Patentex Oval, Kolpotex lub jeszcze inne w tym guście. Czyli globulki albo żele plemnikobójcze. Nie zawsze skuteczne (pi razy drzwi jakieś 80%), nieco upierdliwe, jak każda antykoncepcja zresztą, ale były. Były, bo nie ma. Zniknęły jak sen jakiś złoty z aptek, z sex shopów, zaś w hurtowniach nikt nic nie wie. Urzędasy na wyższym szczeblu administracji palą głupa, oficjalna zaś wersja jest, że firma dostarczająca ten produkt wycofała się z dostaw. Ciekawe. Sama się wycofała, nikt jej nie pomógł podjąć takiej decyzji? Wszystkie takie firmy? Wszystkie podobne produkty dostępne na rynku przed podłą zmianą?
Co prawda dziennikarskie śledztwo na ten temat jeszcze trwa, więc każda wersja wyjaśnienia tej sprawy jest możliwa, ale...
Chyba wystarczy tego punktu streszczenia.
- Do kompletu jeszcze dodajmy zniesienie standardów zwanych w skrócie "rodzić po ludzku" za sprawą tego samego łgarza, który sobie wymyślił wspomniane już landrynki masowo zjadane przez dziewczynki.
Co teraz? Co podła zmiana nowego zapoda, by dalej udowadniać, że kobieta jest dla niej rzeczą, a nie człowiekiem? Pewne (anty)koncepcje już są. Na przykład ogumienie na recepty i jego nielegal w dalszej kolejności. Przy okazji zaś znikną z polskiego rynku testy ciążowe, żeby taki żywy inkubator nie połapał się w porę i nie wyjechał sobie na przykład za granicę, aby (jak to nazywa politpoprawny żargon) "zabić dziecko nienarodzone". Jednym zdaniem to wszystko podsumowując, to zaiste druga Rumunia się szykuje w ramach podłej zmiany. Narodowej, ma się rozumieć.
Dygresja wyjaśniająca:
Chodzi o Rumunię za rządów Ceausescu. Wtedy tam również obowiązywał zakaz usuwania ciąży, tudzież też antykoncepcji. Polscy przyjezdni byli wypytywani przez tubylców namolnie o "antybejbi", zaś karierę robił lek Biseptol. Co prawda nie na spuchnięty brzuch on działał, lecz na spuchnięty dziób, gdy ząb bolał, ale wśród Rumunów rządziła urban legend, że jest to panaceum na wszystko. Wcale teraz nie żartuję, tak było naprawdę.

Po tej dygresji pozostała jeszcze wisienka na torcie zwana viagrą bez recepty, namiętnie obecnie reklamowana w kurwizji, tudzież na innych kanałach. Pod innymi brandami, ale to akurat detal, nie rzutuje. Niby fajnie, niejedna pani lub pan powinni być zadowoleni, ale gdy się spojrzy na cały ten porypany tort to się chce...
To się chce po prostu wyjść z kina, które Kinem Wolność nie jest na pewno i coraz bardziej być nim nie chce.

115 komentarzy:

  1. Jak nie wiadomo, o co w temacie chodzi, to na pewno chodzi o udowodnienie, że 500 plus działa. Rzecz w tym, że efekt tego programu jest mało widoczny, więc trzeba go wspomóc wszelkimi dostępnymi środkami. Sorry, błąd – wszelkie dostępne środki antykoncepcji trzeba usunąć...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. największa głupota tego wszystkiego polega na tym, że niezależnie od tego, czy program "500+" działa, czy nie /na rzecz wzrostu wskaźnika dzietności/, to dystans jednego roku, czy nawet kadencji, to za mało, by zbadać powiązania pomiędzy jednym i drugim... to przecież jakaś chora jazda wyobrażać sobie, że jakaś para nagle zacznie uprawiać seks bardziej ryzykownie tylko dlatego, że czeka ich za to bonus finansowy w przyszłości...
      ale wiemy jak jest... mnóstwo ludzi daje sobie wciskać kit i jest to o wiele większa liczebnie grupa, niż "przeważająca większość" /czyli 12,8%/ jaką stanowią pisowskie komuszki i propisowskie lemingi, czyli żelazny elektorat tej partii...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  2. Nie oszukujmy się- w ten sposób banda tworzy podziemie aborcyjne. To wszystko czego nie można teraz legalnie kupić będzie można kupić spod lady środki plemnikobójcze, tabletki po, spirale domaciczne, regularne tabletki antykoncepcyjne, a z czasem ta banda posiadająca ponoć jakieś sumienie, będzie spokojniutko ciąże usuwać. I zarabiać, żerując na kobietach.
    Takiego porąbanego państwa jak nasze to chyba nie ma na Ziemi.
    I nie łudzmy się- to kraj niereformowalny, tkwiący mentalnie wciąż w ciemnościach średniowiecza. Pocieszanie się, że będą wybory i będzie to szansa na zmianę ekipy rządzącej są zwykłą mrzonką- znów zagłosuje nikła część za pisuarami, ale i tak wygrają, bo znów spora część nie ruszy tyłków na wybory, twierdząc, że nie maja na kogo głosować. O tym, że nie ma na kogo głosować znów dookoła słychać- a może wreszcie ktoś zamiast zamartwiać się, że nie ma na kogo głosować wziąłby sprawy we własne ręce i coś z siebie dał krajowi?
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam, że daleki jestem od spiskowej teorii, iż za tym wszystkim stoi jakaś grupa licząca na przyszłe zyski z czarnego rynku, niemniej jednak jak zwykle w takich przypadkach ów czarny rynek się rozwinie i wielu ludzi zarobi swoje na nielegalnych towarach i usługach... i rzecz jasna część tych zysków pójdzie do ludzi, którzy chore prawo będą jawnie wspierać i jako elektorat, i jako bezpośredni decydenci...
      tak to działa niestety...
      co do przewidywań wyników najbliższych wyborów /parlamentarnych/ to ja się jeszcze nie wypowiadam, jeszcze za wcześnie na to, ale to, co piszesz jest bardzo prawdopodobne...
      miłego :)...

      Usuń
  3. Zdumiewa mnie, że są mężczyźni tak empatyczni, jakby w poprzednim wcieleniu byli kobietami i jednocześnie są kobiety tak bezwzględne i nieczułe, jakby w poprzednim wcieleniu,mając pełnię władzy, mogły decydować o życiu i śmierci- ot, tak, dla własnego kaprysu... Dziwny jest ten świat! ;(
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mną akurat powoduje egoizm /niewolnice są nudne/, plus brak lęku przed kobietami na poziomie /wartościowymi, z klasą, czy jak to zwać inaczej/, plus szacunek do kobiet jako takich /czy wrodzony, czy jakoś tam nabyty, tego za bardzo nie wiem/...
      natomiast co do kobiet o których piszesz, to na pewno można mówić o syndromie sztokholmskim z towarzyszącymi mu lękiem i zawiścią w stosunku do kobiet owego syndromu są pozbawione...
      po.ba.s. :)...

      Usuń
  4. Na temat aborcji już kiedyś rozmawialiśmy, ale raczej do porozumienia nie dojdziemy, pozostaje nam się elegancko różnić w poglądach. Zaskakuje mnie jednak, że coś w tej dyskusji zawsze trzeba uprzedmiotowić, albo potencjalne dziecko nienarodzone, albo niedoszłą matkę. Sprowadzanie zjawiska ciąży do pryszcza, który można sobie wedle upodobania wycisnąć (o ile nie zachodzą ważne ku temu powody, inne niż nie bo nie) uważam za skrajnie złe.

    Na temat tabletki "po" to niech sobie nawet "źrą" jak dropsy, ich sprawa. Kiedyś jak sprawa była bardziej na topie, to zagaiłem aptekarza w całonocnej jak to wygląda. Okazuje się, że schodzi ich około 2 - 3 na noc. Czyli najpierw bzykanko, rozlane mleko, potem wydatek, faktycznie niemały.

    Natomiast w całym tym bełkocie kasty rządzącej umyka meritum przyczyn wszystkich tych zjawisk - niedostateczna edukacja młodzieży i rozwinięcie się przekonania że dziewictwo to obciach. Tak naprawdę często nastolatki traktują seks jak sport, nawet nie odczuwając z tego powodu satysfakcji, czego dowodem wywiady z pracownikami "Pontonu", którzy odbywają rozmowy dlaczego nie było fajnie i co zrobić żeby było. I nie chodzi wcale o osławiony pierwszy raz.

    Z pierwszym problemem można jeszcze coś zrobić, ale po prawdzie zmiana mentalności ludzi w obecnej sytuacji jest niemożliwa, dopóki nie pojawi się jakiś autorytet. Na razie się nie zanosi, bo jeśli autorytety są jakieś, to gówniane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednym masz racje- brak edukacji seksualnej. Reszta.... no cóż... nie będę tu Pkanalii robić zadymy. Już Ci kiedyś na moim blogu , czy na Twoim na ten temat powiedziałam. Pewnie już nie będziesz w takiej sytuacji, a szkoda, bo mam wrażenie, ze inaczej być gadał.

      Bzykanko... rozlane mleko... niech żrą, jak dropsy.... no cóż....

      Wybacz Pkanalio... szlag mnie trafia, gdy czytam takie coś.

      Usuń
    2. temat aborcji /a raczej prawa dotyczącego aborcji/ wrzuciłem tak nieco przy okazji i jako jeden z elementów tej całej układanki... właściwie mógłbym się ograniczyć do samej antykoncepcji, ale byłoby to zbytnie okrojenie, poza tym trzeba pamiętać, że np. taka EllaOne jest "na pograniczu" /w pewnym sensie/, bo choć jest antykoncepcją, to jednak pewna ilość ludzi próbuje wmawiać innym, że jest to techniczna odmiana aborcji...
      w sumie powinienem /być może/ dołożyć jeszcze temat edukacji, a raczej podejścia do niej władz, szczególnie obecnych... bo to jest naprawdę bardzo istotny temat... ale wtedy tekst by mi się za bardzo rozpaprał, porozlewał zbytnio na boki i pobocza, niczym owo mleko, a raczej zupa... tak więc temat edukacji już sobie darowałem, z tego można upichcić osobą zupę i to spory garnek...
      ale kwestia czy ktoś traktuje seks jak sport, obrzęd religijny, sposób zarabiania kasy, czy cokolwiek tam jeszcze to /według mnie/ nie jest obszar zainteresowań edukacji, lecz wychowania... co jest z kolei materiałem na oddzielny garnek zupy...
      ...
      czy 2 - 3 sprzedane tabsy na jeden nocny dyżur w aptece to dużo, czy mało?... pojęcia nie mam absolutnie, bo danych za mało... która apteka, w jakim mieście, dzielnicy, w jakim punkcie, a do tego w jakim dokładniej wieku?... ale nie ma sensu tego doprecyzowywać, bo podobnie uważam, że to ich sprawa... czyli de facto nie chodzi o to, czy minister demagogicznie przeginał, tylko o to, że państwo wkracza w rejony, w które wkraczać nie powinno...

      Usuń
    3. @Ja wiem Jaskółko, że lepiej się jest roztkliwiać nad innymi sprawami. A pewne traktować z buta. Niewiele możesz wiedzieć natomiast o sytuacjach w jakich bywałem i o decyzjach nad jakimi się zastanawiałem.

      Samo podejście to seksu osób pełnoletnich to oczywiście że nie jest sfera, którą powinno się interesować państwo, ani tym bardziej łykanie tabletek. Ale wiemy obaj, komu się w ten sposób robi dobrze. Też chodzą w sukienkach...

      Nie wiem czy to dużo czy mało, zresztą nie w tym rzecz. Miasto ma 50 tys luda i jedną aptekę całodobową, reszta dyżuruje na zmiany.

      Usuń
    4. Choćby sprzedawano tych tabsów i 10 co noc, to i tak nie zmienia postaci rzeczy, że to jest indywidualna sprawa kobiety/pary i nie ma co tu takich statystyk przytaczać. Gdyby środki antykoncepzyjne były sprzedawane, a nie ograniczane, nie byłoby tych 10 na noc.

      Usuń
    5. @J.&R...
      to jest dyskusja między Wami i raczej powinna mnie ona interesować tylko od strony "regulaminowej" /czyli czy Was nie ponosi, ale jak Was znam oboje, to ryzyka takiego chyba nie ma i liczę na to, że ta dyskusja nie zamieni się w wymianę fantazji na temat doświadczeń życiowych drugiej strony/... wtrącę jednak, że w takich statystykach samych w sobie nie ma nic złego, problemem może być co najwyżej ich cel i wnioski, jakie się chce z nich wyciągać... co do owego zdania że "żrą jak dropsy", to odczytałem w nim raczej przytyk do ministra i s-ki, a nie do klientek apteki...
      natomiast co do "rozlanego mleka" to ja sobie myślę tak, że z jednej strony odpowiedzialne "bzykanko" /czy jak to tam inaczej zwać/ to fajna sprawa i pożądana... z drugiej strony jednak, nie wydaje mi się dobre, jeśli nadmiar tej odpowiedzialności powoduje odarcie tego bzykanka ze spontanu i zmiany ludzi w roboty... tak więc różne niechciane skutki mają prawo czasem się wydarzać i nie można zabierać ludziom dostępu do wyjść awaryjnych, takich jak wspomniane "dropsy", o legalnej aborcji już nie wspomnę...

      Usuń
    6. Moi drodzy, zgoda, to "żrą jak dropsy", faktycznie było częściowo cytatem i ja jestem zdania, że lepsze to, niż bujanie się potem i szukanie skrobaczki. Choć żeby dojść do takiego wniosku, też musiałem najpierw zbadać temat i poczytać na temat tych dropsów. Spontan przy seksie też musi być, a nie odprawianie rytuału, ale...
      Ale pewne sprawy i zabawy młodzieży stają się czasem głośne i choć część z nich to urban legend, dają do myślenia, choćby nad stanem poziomu moralnego. Oczywiście każdy nadal może powiedzieć - ich sprawa, ale jak widać otoczka związana z późniejszym losem "ich sprawy", ląduje w gestii zainteresowania państwa i części obywateli w postaci dyskusji nad etyką i rozwiązaniami prawnymi - zezwalających, lub pozwalających na aborcję.
      W sumie najbardziej wkurzające jest to, że te dyskusje przeradzają się w starcia ideologiczne - za i przeciw.

      Usuń
    7. Otóż Pkanalio, dyskusja była na moim blogu i pan raczył bardzo pogardliwie wyrazić się o kobietach. Dlatego poprosiłam, by nie odwiedzał mojego bloga. I tu też tak to odczytałam. Kobieta nie "żre", a już na pewno nie w sytuacjach podbramkowych.

      Usuń
    8. @Jaskółko - Tak tylko dla porządku, skoro oskarżasz mnie o pogardliwy stosunek do kobiet na innym blogu, możesz przytoczyć sytuację? Bo sobie jej nie przypominam, aczkolwiek mogę się jeszcze pozastanawiać o jakich kobietach mowa, po pewne ich grupy mam istotnie w głębokiej pogardzie.

      Usuń
    9. Temat dotyczył aborcji, a Ty stwierdziłeś, że nigdy nie zgodzisz się, by kobiety z powodu jakiegoś widzimisię usuwały ciążę.
      Tego było więcej i skoro uznałam, że gardzisz kobietami, top miałam podstawy wynikające z twojej wypowiedzi.
      WIDZIMISIĘ....

      Usuń
    10. Rademenes
      Nie masz żadnego prawa zabraniać kobietom prawa do aborcji i antykoncepcji nie jest to twój zakichany interes mieszać się w to, co kobieta zażywa a co nie a już tym bardziej mówić o aborcji skrobaczka, skrobać to można rondle po cieście a nie kobiety. Kobiety usuwają ciążę a nie skrobią się. Jako, że jesteś mężczyzną nic ci do tego, co kobiety robią, bo to NIE JEST TWOJE CIAŁO i nie ty rodzisz dzieci i się nimi zajmujesz. A jak rodzi się dziecko kalekie pierwsi zwiewacie, bo macie zasraną słabą psychikę i z niczym sobie nie radzicie. M y kobiety nie sprawdzamy ile wiagr bierzecie, bo wam nie stoi. więc wara od naszych brzuchów.
      Najlepszym sposobem na takich jak ty byłoby ucięcie im kutasa, bo jesteście zagrożeniem dla kobiet i powinno się go wam usunąć zostawiając tylko troszkę do sikania.

      Usuń
    11. @All /w tym wątku/...
      zatrybiłem... bo miałem już prosić Radamenesa, by mi wyjaśnił po ludzku, co to jest ta cała "skrobaczka"... ale Julianne mi przypomniała, że istniało kiedyś takie /delikatnie mówiąc/ gminne określenie zabiegu usuwania ciąży... no cóż, można to olać, spojrzeć z dystansem... gdybyście słyszeli np., jak o swoich pacjentach potrafi się wyrażać personel lekarski we własnym gronie, albo jak się w restauracyjnych kuchniach mówi o gościach, to niektórym by się odechciało chorować i jeść... poza tym w języku polskim istnieje mnóstwo paskudniejszych słów nad którymi przechodzi się obojętnie... niemniej jednak dżentelmen w obecności kobiet raczej nie powinien go używać...
      oczywiście w temacie (prawa do) usuwania ciąży mam jednoznaczne zdanie, ale to chwilowo nie ma znaczenia...
      myślę, że stanowiska zostały jasno określone, dlatego proponuję podpisać "protokół rozbieżności" i rozejść się do narożników, bo dalsza dyskusja na ten temat jest bezcelowa, dalej może być już tylko rzeźnia, która postawi mnie w nader niezręcznej sytuacji...
      dla odprężenia proponuję posłuchać:
      https://youtu.be/ZzUb1bevjTY
      ...
      mam jednak taką uwagę gwoli wyjaśnienia:
      z wypowiedzi Radamanesa nie wynika postulat zakazu antykoncepcji /jak sugeruje Julianne/, w tym także pigułki "po"...
      ...
      gdyby viagra miała jeszcze działanie antykoncepcyjne, to byłoby już naprawdę super... obawiam się jednak, że konserwatywne buraki u władzy miałyby wtedy niezły ból głowy: "zakazać, czy nie zakazać?"...
      ...
      domyślam się, że sprawa wizyt na innym blogu /a ściślej mówiąc, wypowiadania się na forum blogowym/, również została wyjaśniona?...

      Usuń
    12. suplement...
      powyższe nie oznacza, że ten wątek jest zamknięty... tylko proszę o poglądy ad meritum, bez ozdobników ad personam... jedno głupawe zdanie może spaprać całość, skądinąd wartą publikacji, tedy całość ląduje w koszu...

      Usuń
    13. Co do mnie, to chyba już nie będę dyskutował. :) Nie wiem jaką jeszcze MOJĄ integralną część ciała ktoś mi zechce za chwilę uciąć. :D

      Usuń
    14. Doszłam do wniosku, ze na blogach nie bardzo można dyskutować na te tematy. Ja muszę widzieć twarz rozmówcy, bo tutaj pitu, pitu, a w realu wystarczy jeden grymas wśród pięknych lub wrednych słówek, jeden gest i widzę tę pogardę. Tu ją czuję między słowami. Tyle.

      Usuń
    15. też się poczułem nieswojo, bo wypowiedź odebrałem jako adresowaną do wszystkich mężczyzn, ale przyhamowałem ksobność i uznałem, że strzał przeszedł mimo...
      akurat trochę już znam swoich bardziej stałych gości na forum, więc chociaż nie cierpię takich uogólnień w stylu "bo wy/my mężczyźni (kobiety, koty, myszy, zmutowane krewetki proximiańskie z dyplomem księgowego, etc, wpisać cokolwiek) to..." to w tym przypadku jestem wyrozumiały...

      Usuń
    16. Nie no, trzeba być takim jak ja, co by to nie znaczyło. A że tacy jak ja w takim miejscu jak to chyba pewne wyjątkowe kuriozum, to mi się oberwało, jak ostatniemu Mohikaninowi. :)

      Swoją drogą to ciekawe w jaki sposób postrzegamy różne słowa. Ostra krytyka pewnych poglądów - nawet z użyciem wyrazów nieeleganckich, wywołuje oburzenie u zwolenników tych poglądów - ale używanie słów gatunkowo równie ciężkich w ich obronie jest już w pełni usprawiedliwione. Innymi słowy obelga przestaje być rażąca jeżeli jest wymierzona w kogoś lub coś, czego sami nie lubimy, lub się nie zgadzamy.

      Usuń
    17. @Pkanalia- nie tak, ja generalnie lubię rodzaj męski, bo... nawet mam tu w domu fajnego mężczyznę. Tylko... jemu na myśl by nie przyszło pisać o kobiecie, że żre. I słowo honoru, że nawet Pawłowicz, jedzącą z obłędem w oczach sałatkę w sali sejmowej potraktował łagodnymi słowami.
      Nawet jak jestem wściekła na ród męski to pomyśle sobie, a nie napisze, że trzeba temu coś tam uciąć.

      Słów eleganckich można używać zarówno "za" jak i "przeciw".
      Natomiast, kiedy po raz kolejny czytam komentarz tej samej osoby, a takim samym styl, to w pewnym momencie złoży mi się to w całość i mogę sobie swoje zdanie o tej osobie wypracować.

      Jeżeli ktoś nie jest potencjalną stroną w tej całej sprawie- sory wszyscy mężczyźni tego świata, ale w ostateczności to my, kobiety, ponosimy skutki braku antykoncepcji, decyzji o lub nie o aborcji, itp. a mówiąc prościej często czysto samczego popędu, to przynajmniej można by oczekiwać jakiejś męskiej powściągliwości w komentowaniu. A tu nie dość, że brak elegancji, to jeszcze często wściekłe ataki na kobiety lub używanie względem nich ordynarnych słów.
      A potem niewiniątka odgrywacie, że ogranicza was się w wypowiadaniu własnego zdania na ten temat.

      Usuń
    18. @Jaskółka...
      to Plugawy Krystyn jest kobietą?... nie godojze... jakoś mi to nigdy do głowy nie przychodziło...
      ...
      akurat chodziło mi wcześniej centralnie o inną Panią "J.", ale nie róbmy zagadnienia personalnego, bo generalnie rzecz w tym, że mocno nie pasuje mi tworzenie linii podziału "baby vs. chłopy", gdyż ta linia podziału przebiega kompletnie inaczej, bo w poprzek, niczym cipka mitycznej Żydówki...
      a w sumie to jest to jeszcze bardziej porąbane...

      Usuń
    19. Laboga... Specjalnie użyłem cudzysłowu przy słowie "żre".
      Podobną zadymę przeżyłem używając zwrotu "maszerujące szmaty" - i nic nie dało tłumaczenie że nie ja to wymyśliłem, tylko zapożyczyłem od samych feministek i ich "slut walk", który w polskim wydaniu nazywał się właśnie "marsz szmat".

      A poniżej inspiracje mojego cytatu.



      https://www.youtube.com/watch?v=48Qcw5hvUEY


      http://wyborcza.pl/7,155287,21918797,biznes-antykoncepcyjny-w-polsce-nie-padnie-nastolatki-nie-lykaja.html

      Usuń
    20. @Pkanalia, nigdy nie byłam za tak ostrym podziałem na płeć męska i żeńską, jaki wytworzyła sprawa aborcji i antykoncepcji. Nigdy też nie broniłam ostro kobiet, bo wiem, że one wiele potrafią, by faceta zniszczyć. Ale w tej jednej kwestii, kwestii aborcji, mężczyźni powinni wykazać powściągliwość w wygłaszaniu sądów na temat kobiet.
      Dla mnie liczy się człowiek, przyzwoitość człowieka, a w tym przypadku przyzwoicie jest pohamować się, a na pewno nie obrażać kobiet wulgarnymi słowami. Jeżeli tak facet czyni, to mam prawo pomyśleć, że nie lubi kobiet, lub jest męskim szowinistą.
      Nie usprawiedliwia go fakt, że kobieta go skrzywdziła, bo jeżeli tak było, to może się wypowiadać na jej temat tylko w kontekście okoliczności tej krzywdy.
      Facetów, których kobiety skrzywdziły decydując się na aborcje ich dzieci jest niewielu (tak sądzę).

      Usuń
    21. Oj widzę, że zabolał mój komentarz o ucinaniu fiucików; -)))) Jak się czujecie jak ktoś chciałby wam okaleczać wasze narządy, mieszać się w waszą fizjologię? Nie fajnie prawda? Strach oblatuje jakby tak kobiety wpadły na pomysł ucinania wam tego i owego a jakby jeszcze wpierniczały się wam w to, co zażywacie, jakie tabletki i np., jakie napoje zwłaszcza, że faceci maja skłonność do picia alkoholu np. piwa i brzuchy nieestetycznie im rosną z tego powodu nie wspominając o zapachu. Fajnie by było gdyby wam ktoś (mam tu namyśli mężczyzn) ingerował w wasze ciała, w to, co robicie, przekraczał waszą granicę integralności osobistej, starałby się ograniczyć wasze prawa, swobody, wolność? Chyba byście się pochlastali z wściekłości a kobiety wciąż są w taki sposób rugowane, atakowane, nękane, przekracza się granicę strefy prywatnej po to, aby ich pognębić. Może pora tą metodę do męskich prolajferów zastosować to wtedy odczują jakie to uczucie być traktowanym przedmiotowo , być atakowanym i nękanym na każdym kroku.

      Natomiast w ramach wyjaśnienia nie uważam, że wszyscy faceci to podłe samce i mam na myśli sprawę aborcji, ale faktem jest, że dużo jest męskich świń, którzy generalnie nawet własnych córek, sióstr, żon nie bronią jak są okaleczane, bo mają to gdzieś. Trudno takich męskich tchórzy szanować, ale podkreślę, że bardzo szanuję tych mężczyzn, którzy razem z nami podczas czarnego protestu protestowali oraz wspierali nas przeciwko podłej zmianę zarówno pracodawców, którzy dawali dni wolne od pracy kobietom, aby mogły uczestniczyć w marszu jak i męskim uczetnikom czarnego protetstu. Bardzo tych mężczyzn szanuję i nie pozwoliłabym zrobić im żadnej krzywdy w tym uciąć im ich cześć fizjologiczną.

      Usuń
    22. Dokładnie tak Jaskółko mężczyźni powinni wykazac powściągliwość w temacie aborcji zwłaszcza ci prolajfowi , bo ta sprawa ich nie dotyczy . Mężczyźni bardzo rzadko zajmują się dziećmi a jak rodzą się kalekie dzieci to rezygnują z nich , bo wypracowali sobie prawo do tego ,że to ich przerasta i nikt nie ma odwagi ich potępiać . nieźle się ustawili …
      Nie sądzę też aby facet został skrzywdzony tym ,że kobieta usunęła ciążę . Owszem zdarzają się takie nieliczne przypadki ,kiedy ktoś rzeczywiście odczuł to jako krzywde , traumę ,ale śmiem twierdzić ,że to jest jakiś ułamek procenta mężczyzn ,którzy taką krzywde odczuli , większość naprawde ma gdzieś dzieci narodzone a płody to dla nich abstrakcja . Celem prawa antyaborcyjnego jest to aby kobietom nie było zbyd dobrze i aby zbytnio jak to określił jeden mężczyzna nie gziły się …

      Usuń
    23. @Julianne...
      problem w tym, że gdy się przerzuci kwestię tych "piwnych brzuchów" na "obwisłe cycki" i "grube dupy", to nagle się odzywa wrzask ze strony co poniektórych kobiet...
      co o tym sądzisz?...

      Usuń
    24. Myślę że temat ucinanych cycków byłby równie bolesny.

      Nie wiem, dlaczego mężczyźni mają być powściągliwi w temacie aborcji, skoro są zawsze przyczyną ciąży. Nie przemawia do mnie również slogan "moje ciało", "moja wagina", ani żadna inna mojość, bo płód czy zarodek nie jest integralną częścią ciała kobiety i tu przebiega granica tej "mojości".
      Nie mam moralnej odwagi nakazywać kobietom rodzenia po tym jak zostały zgwałcone, czy grozi to ich życiu, czy w końcu w sytuacji, kiedy wiadomo że dzieciak będzie nieuleczalnie chory. Ale usuwanie ciąży z powodu niechciejstwa, jest i będzie dla mnie ciężkostrawne zawsze.

      Modne są dyskusje, kiedy to już jest człowiek, a kiedy jeszcze zlepek jakichś komórek - fajnie, można się bawić w semantykę, ja jako ojciec, na pierwszym zdjęciu USG widziałem w tym ogólnie życie, które do dziś rozwinęło się na tyle, żeby grać w tenisa. Albo jeździć na rowerze.

      Usuń
    25. He he, faceci na temat aborcji nie powinni się zbytnio wypowiadać, chyba że popierają aborcję. Uwielbiam taką retorykę. :)
      Pogląd, jakoby mężczyźni rzadko się opiekowali dziećmi, jest stereotypem bez potwierdzenia w faktach, podobnie jak to, że jak dzieciak chory, to facet daje od razu dyla. Nie mówiąc już o tym, że bywa też zupełnie na odwrót.

      Usuń
    26. Mylicie pojęcia- obwisłe cycki, jak raczyliście tu elegancko określić nasze biusty, nie stają się obwisłymi z powodu przejedzenia, czy nadmiaru picia piwska na przykład. One stają się obwisłe z powodu karmienia niemowląt, a w wieku przekwitłym, jest to powodowane zwiotczeniem mięśni, niezależnym od naszych chęci pozostawienia ich jędrnymi. Nie pomogą masaże, staniki i inne bajery, tak niestety działa natura. Natomiast męskie brzuszyska są przeważnie wynikiem picia piwska, braku ruchu i gnuśności. Popatrzcie, jak kobiety pracują nad swoim wyglądem pod presją, między innymi, facetów, a jak zachowują się faceci po 40tce. Oni uważają, że już sobie mogą wrzucić "na luz".
      Wiele dałabym, by moje cycki nie zwisały i nie musiałabym czytać/wysłuchiwać pod ich adresem jakiś głupawych komentarzy. Mamy tego pecha, że nasze biusty są widoczne w przeciwieństwie do męskich fiutków, które, nawet jak nie mogą "stawać' i są ciągle obwisłe, są zakryte gaciami.
      Jest tak panowie bohaterzy w szydzeniu z babskich cycków?

      Usuń
    27. Rademenes, Ty jako ojciec widziałeś już płód w którymś tygodniu ciąży. Aborcja dotyczy zygoty, która w ogóle nie przypomina człowieka. Tego nie ujrzysz na USG. Dobrze o tym wiesz, a udajesz, że ta wiedza Ci obca.
      Opieka ojcowska, nawet, jak jest, to jest ona i tak szczątkowa w odniesieniu do opieki matki. I to też są fakty.
      Większość ojców "wybiera" sobie te elementy opieki, które są im wygodne, a nie te które trzeba codziennie, żmudnie wykonywać.
      Ty się chwalisz opieką nad dziećmi, chwalisz się, a Twojej żonie nawet do głowy nie przyszłoby, by taki fakt podkreślać.
      tak to działa, panowie mogą, jeśli zechcą, panie muszą, bo nikt inny ich nie wyręczy.

      Usuń
    28. Była do dokładnie kropka na wydruku, a nie płód który coś tam przypominał, a moja wiedza ograniczała się do świadomości, że żona jest w ciąży i to jest istotne, a nie fakt, czy to się nazywa zygota, czy inaczej.
      Zresztą zygota według mojej wiedzy, jest już tworem żywym, nieprawdaż?
      Nie wiem też, gdzie się chwalę, bo nic o sobie personalnie nie napisałem - zwróciłem tylko uwagę, że jak jest dziecko - to rodzice się opiekują, w normalnie funkcjonującej rodzinie oboje.

      Nigdzie nie neguję natomiast dominującej roli kobiety przy opiece nad noworodkiem - piersią przecież dzieciaka nie nakarmię. Instynkt macierzyński przeważa też nad ojcowskim - kobiety szybciej reagują i identyfikują potrzeby dziecka. Tylko co to ma do rzeczy? To, że dziecko to obowiązek ma być argumentem za usunięciem ciąży? Czyli jednak te które się na to decydują troszkę dalej sięgają wzrokiem poza postać zygoty?
      Zresztą nawet tego obowiązku można uniknąć - zrzekając się praw nad dzieckiem. Ma ono przekichane dzieciństwo, ale też i jakieś szanse. Wielu sławnych ludzi, muzyków, pisarzy, artystów pochodziło z sierocińca.

      Usuń
    29. @Rademenes...
      protokół rozbieżności mamy pokojowo podpisany, więc w sumie nie ma już o czym gadać, więc tak sobie tylko głośno myślę...
      a myślę o tym, co bym zrobił, gdy "moja" wykonała taki numer, jak Angelina Jolie, albo zrobiła sobie tatuaż, który by mi się nie podobał, albo dokonała jakiejś innej modyfikacji ciała, na przykład usunęła ciążę... pojęcia nie mam, co bym zrobił, jest cała gama opcji, od akceptacji, czy wręcz pochwały, aż po zerwanie związku... natomiast do głowy by mi nie przyszło postulowanie prawnego zakazu takich modyfikacji, to byłoby niemoralne... oczywiście wiem, że funkcjonuje kontrargument, że ciąża to nie biust, że inne geny... do mnie to jednak nie trafia... o nieintegralności zawartości kobiecej macicy z ową kobietą zaczynam rozmawiać dopiero po przekroczeniu 12 tygodnia ciąży i nie wziąłem tej granicznej liczby z sufitu...

      @Jaskółka...
      nie wiemy, czy Rademenes ma żonę, partnerkę, partnera, trzy kochanki z ciotką włącznie plus kochanka, czy też żyje w jakiejś innej konfiguracji rodzinnej gendero-LGTB... tak więc nawiązanie do żony w tej dyskusji nie wydaje się być okay... chyba, że sam o tym wspomni, ale to będzie już inna sytuacja...
      tyle z ławki moderatora...
      ...
      a co do obwisłości tu i tam... wszystkie te obwisłości są efektem kombinacji działalności własnej /lub zaniedbania/ oraz spraw, na które nie mamy wpływu, na przykład czasu, który się uparł, że będzie płynąć tylko w jednym kierunku... nie ma jednak sensu licytacja, który z tych czynników /zależnych od nas lub niezależnych/ ma większe znaczenie w odniesieniu do tej, czy innej obwisłości... istotniejsze jest raczej, co się robi z tymi obwisłościami, by im zapobiec lub chociaż ten proces przyhamować...
      zaś na chłopa, który nie chce nic robić w temacie kałduna jest sposób, chyba niejaka Lizystrata go kiedyś wynalazła... niezbyt to etyczny co prawda sposób, do tego nieco ryzykowny, ale działa... wiadomo, że dawnego "kaloryfera" już raczej on nie odzyska, ale gdy zacznie nad tym pracować, kobieta nabiera na tego chłopa znów ochoty...

      Usuń
    30. @Rademenes...
      wszystko fajnie, ale żeby dziecko oddać, zrzec się praw, trzeba się przemęczyć te ok. 9 miesięcy i je na koniec urodzić... kobieta może tego po prostu nie chcieć... i skoro nie ma jeszcze mowy o dziecku, człowieku rozumianym jako podmiot, to ma tą ostatnią szansę, by tego uniknąć...
      stop, co ja robię, miałem się już nie odzywać w tym konkretnym temacie... ale to właśnie taki jest ten temat, że się nie chce, ale się musi coś jeszcze brąchnąć...
      umówmy się, że tego nie napisałem :)...

      Usuń
    31. @PKanalia
      Ha, ha, ja sobie to obiecuje co komentarz, tym bardziej, że odbiegamy coraz bardziej od meritum, a jestem w zdania, że szachowa rozgrywka na argumenty nie przyniesie tu efektu w postaci mata i zmiany poglądów.

      Natomiast w Twoim komentarzu są dwie istotne rzeczy - brak woli urodzenia jako punkt wyjścia do aborcji i przesunięcie granicy nazwy człowiek, w kierunku zygoty, czy tego 12 tygodnia. Dlaczego? Czy nie wydaje Ci się, że jest to w pewnym sensie granica umowna - wykorzystywana jako swego rodzaju rozgrzeszenie, dla zwolenników aborcji na życzenie?

      Usuń
    32. Siem zatoczyło.....to koło:)

      Usuń
    33. Poród powoduje uszczerbek na zdrowiu, życiu i figurze kobiety. Kobiety po porodzie właśnie mają obwisłe cycki, grubą dupę i ogólnie wyglądają okropnie, bardzo rzadko też wracają do formy sprzed ciąży ( raczej nie ma możliwości powrotu do idealnej figury 86 centymetrów w biodrach). Poród to okaleczenie kobiety także zdrowotne kłopoty z wypadającymi macicami, pęknięciem odbytu, problemy ze seksem, kłopoty hormonalne a niekiedy wycina się im tarczyce, jeśli z powodu zbyt wielkiego wysiłku została podczas porodu wypchnięta oraz utrata zębów. Jest szereg nieodwracalnych szkód, które ponosi kobieta podczas porodu. Inaczej mówiąc poród to okaleczenie kobiety, niektóre się na to świadomie decydują, bo tego chcą, ale zmuszanie kobiety do porodu to świadome okaleczanie jej i jest to niedopuszczalne. Mężczyźni nie mają prawa do decydującego głosu ze względu właśnie na to, że nie rodzą dzieci i nie ponoszą żadnych kosztów z tym związanych a postulat obcinania cycków kobietom na razie wśród konserw jeszcze nie powstał może, dlatego, że lepiej i fajniej przez takie konserwy masakruję się kobiecą waginę tylko, dlatego, że głupi chłop nie potrafi zapanować nad swoim wytryskiem.A sprawie tych ojców, którzy zajmują się kalekimi dziećmi to tu artykuł. Śmiem twierdzić, że nawet, jeśli jakimś cudem mężczyzna zostanie z rodziną to i tak tym dzieckiem się nie zajmuje , lecz jest obok. Znam takich, co niby nie odeszli, ale sami z dzieckiem kalekim w domu nie zostaną i nie, dlatego że żona mu zabrania. Więc nie wygadywać głupot o wielkiej opiece ojców ,któ®a tak naprawde nie istnieję ,
      http://www.mjakmama24.pl/dziecko/rozwoj-dziecka/niepelnosprawne-dziecko-ciezarem-nie-do-udzwigniecia-dla-ojca-opuszczaja-je-z-tchorzostwa,559_6125.html

      Usuń
    34. No tak, Matka Natur... przepraszam Ojciec Naturek się nie postarał. W świetle tego co napisałaś posiadanie licznego potomstwa to wręcz autodestrukcyjna dewiacja...

      Pozostaje mi posłuchać muzyki, żałując że ominął mnie koncert.

      https://www.youtube.com/watch?v=cgr0IcdX9V0

      Usuń
    35. rozklapciocha...
      tak kiedyś lakonicznie podsumowała kwestie waginalne po porodzie Agnieszka Chylińska...
      https://youtu.be/lYa3S3Ab0Lg

      Usuń
    36. Ale ona ma trójkę dzieci. Nigdy mnie zbytnio nie kręciła, ale nie wygląda jak wyniszczona porodami mizerota z cyckami na plecach. Ba, teraz wygląda lepiej niż kiedyś. :)

      Usuń
    37. już ma trójkę?... bo ona to powiedziała po pierwszym porodzie u Kuby Wojewódzkiego... to znaczy nie poród był u Kuby, tylko ona... wspominała też, jakie bluzgi słała personelowi medycznemu podczas... co akurat jest do ogarnięcia wyobraźnią, toż to forteczne mury musiała mieć ta porodówka... ale co z nią dalej i że ta trójka dzieci, to nie wiedziałem, a moje zainteresowanie nią spadło, gdy zmieniła styl muzyczny... kojarzę jeszcze jakieś jej felietony w... w czymś tam, w jakimś czasopiśmie i książkę dla dzieci, podobno fajna, nawet niedawno ją kartkowałem, ale bardziej niż z grubsza...
      ...
      no cóż, Julianne opisała jedną stronę medalu, ale jest też i druga... są kobiety, które migiem wracają do formy, nawet bez specjalnych starań... czyli bywa rozmaicie...
      rozmaicie też bywa z tymi ojcami, przytaczanie przykładów na tak i na nie zajęłoby... powiedzmy, że bardzo sporo czasu...
      niemniej jednak uważam, że skoro kobieta mówi "nie", to istnieją granice przekonywania jej, których przekraczać nie wolno...
      żeby nie było, to identyczne zdanie mam, gdy uprze się, by donosić i urodzić...
      i takim sposobem wróciliśmy do punktu startu, inaczej zresztą być nie mogło... nawet jakieś genialne referendum nie rozstrzygnie sprawy, bo zawsze się znajdzie mnóstwo ludzi, którzy nie uznają werdyktu... ten spór nigdy nie wygaśnie, ludzie wciąż się będą przekomarzać na ten temat niczym Murzyni u nowojorskiego fryzjera codziennie toczący tą samą dysputę, kto był bokserem albo batterem wszechczasów...

      Usuń
    38. @R.(cd)...
      za to ciekawy jest temat tej edukacji... czy edukacja w szkole podniesie ogólny poziom odpowiedzialności?... tego to ja nie jestem taki pewien, bo nauka odpowiedzialności to już nie jest edukacja, tylko wychowywanie, a to już jest śliska sprawa, bo do indoktrynacji już tylko jeden krok...
      tak w ogóle, to mam spostrzeżenie, jak powszechne jest mylenie edukacji z wychowaniem /nie tylko w temacie seksu zresztą/, nie wiem tylko, na ile jest to świadome, na ile nie... co prawda granica nie zawsze jest jasna, ale nieraz mylenie tych pojęć jest ewidentne...
      czy tylko ja mam takie spostrzeżenie?... co o tym sądzisz?...

      Usuń
    39. Wiesz, pal licho, że ktoś ma inne zdanie. Tak naprawdę wkurza mnie szufladkowanie kogoś, kto ma inny pogląd w jakiejś niszy i bezrefleksyjny schemat myślowy, który się mu aplikuje w ramach kontrargumentów. Na ogół straszne brednie, powtarzane w kółko frazesy i uprzedzenia. Np. powiem o kimś baba - ooo, używam pejoratywnego i pogardliwego wyrazu w stosunku do kobiety. Pewnikiem nienawidzę kobiet.

      Oczywiście można sobie znaleźć kogoś, kto "podpisuje się obiema rękami i nogami", ale nie zostawia tym miejsca na dyskusję. To nudzi.

      w efekcie ciężko sobie z kimś najprościej pogadać...

      Usuń
    40. Rademenes......Oj!

      Usuń
    41. Ale edukacja zawiera w swojej definicji zarówno naukę, jak i wychowanie. Tego nie da się oddzielić, choć masz tu zapewne na myśli naukę jako przedstawianie suchych faktów i wychowanie jako wpajanie pewnych norm, które obowiązują w społeczeństwie. Nie da się ich ucząc oddzielić jakimś precyzyjnym cięciem.

      Indoktrynacja w czystym tego słowa znaczeniu nie istnieje. Trzeba by wpajając jakieś wartości odciąć ludzi od źródła wiedzy o alternatywnym postępowaniu. Proces indoktrynacji ukrytej, zaś trwa od baardzo dawna. Polega na marginalizowaniu pewnych zjawisk, zachowań, bądź wyolbrzymianiu innych, tworząc sztuczny problem.

      Usuń
    42. A mnie najbardziej irytujeę fakt, kiedy mężczyźni wypowiadają się na tematy, które ich bezpośrednio nie dotyczą i nie ponoszą żadnych z tego tytułu konsekwencji. Irytuję mnie to, że grupa, prolajfowych mężczyzn chce kobiety w tym moją skromną osobę doprowadzać do kalectwa, utraty zdrowia a nawet życia w imię pseudo troski o płody, które dla normalnego mężczyzny nic praktycznie nie znaczą. Nie zgadzam się na to, aby ktoś mnie okaleczał i niszczył mi zdrowie, aby moje życie nie było ważne, żeby ktoś traktował kobiety jak krowy rozpłodową, czy bydło do zapłodnienia, rozrodu a tak niestety jest, nie życzę sobie, aby konserwy niszczyły mi życie w tym innym kobietom i mam prawo bronić siebie i inne kobiety przed prolajfowymi oprawcami/
      Faktem jest ,że pewna cześć kobiet wraca do normy w wyglądzie po porodzie, tzn. wraca do figury sprzed porodu . Bywa i tak, że czasami kobieta staje się szczuplejsza niż była przed porodem. Temu nie zaprzeczam, ale to są rzadkie przypadki .Większość kobiet do normy sprzed porodu raczej nie wracają, mogą wyglądać normalnie nie być otyłe, ale do szczupluteńkiej figury raczej trudno wrócić . Poza tym nie chodzi tylko o figurę czy wygląd, ale o stan zdrowia, dolegliwości po ciąży i porodzie nie ustępują nigdy. Przecięta wagina może powodować kłopoty przez całe życie choćby podczas seksu, rzadko już, która kobieta może używać tamponów podczas okresu, nie wspominam już o innych kłopotach z narządami rodnymi , które zawsze już będą towarzyszyć takiej kobiecie przez resztę życia, cesarskie cięcie to jest operacja, która ma swoje skutki uboczne, zrosty, blizny, które zawsze będą nie da się ich zlikwidować. Poród to są wielkie konsekwencje zdrowotne to w większości przypadków to utrata zdrowia na zawsze, więc zmuszenie do porodu, to jest okaleczanie kobiety a na to nie można się zgodzić.
      Dyskutujemy tutaj nie o wyższości gór nad morzem i plażą czy o tym jak ktoś lubi spędzać swój czas gdzie każdy może mieć inne zdanie, ale dyskutujemy o zdrowiu i życiu kobiet a to poważna sprawa i nie możemy od tak decydować o życiu innego człowieka.
      Wszyscy się tutaj oburzyli, gdy napisałam o ucinaniu mężczyznom penisów i okaleczaniu mężczyzn. Oburzyli się panowie, bo jak to tak nas okaleczać, jak to tak mówić o naszych brzuchach my wszak jesteśmy nietykalni nas nikt nie ma prawa okaleczać, ale mężczyźni mogą okaleczać kobiety i zmuszać je do porodów, których nie chcą w imię miłości do płodów, tak? Może zamiast pierdolenia głupot o zarodkach i spermach, jakie to wieki życie jest pomyślcie jak czują się Kobie okaleczane, jak trącą zdrowie. Postawcie się w ich sytuacji. Kobietom rozcinają waginy i brzuchy (przypominam, że rozcinanie waginy jest na żywca nie ma znieczulenia tzn. jest, ale rzadko jest używane. Jakbyście się czuli gdyby na żywca ktoś rozcinał wam penisa lub odbyt? Wylibyście z bólu to mało powiedziane. Miejcie trochę empatii do waszych sióstr, żon czy córek, bo niestety, ale męskie konserwy jej nie mają.
      A tu link o powikłaniach po porodach ( problem powikłań i wycia z bólu na porodówkach jest tematem tabu a ból jest ogromny i żadne mężczyzna by go nie wytrzymał. Kossakowski w swoim programie próbował, ale nie dał rady; -) Zastanówcie się, na co skazujecie kobiety.

      http://film.interia.pl/telewizja/news-kossakowski-poddal-sie-symulacji-porodu-to-gorsze-niz-tortur,nId,1820423
      https://parenting.pl/powiklania-po-porodzie
      http://www.mamamoja.pl/porod/
      http://f.kafeteria.pl/temat/f10/trauma-po-porodzie-p_5818670

      Usuń
    43. @R...
      akurat wychowanie definiuję jako kształtowanie poglądów, postaw i zachowań, ale w rzeczy samej wg. takiej definicji to każda sytuacja życiowa wychowuje w taki, czy inny sposób, a w szkole to już w ogóle nie ma jak wychowania uniknąć, np. regulamin tej instytucji, który jakiś istnieć musi...
      mnie natomiast odrzuca koncept planowego wychowywania w szkole przekraczające granice jakiegoś minimum, którego uniknąć nie można, a być może powinno wręcz istnieć... gdy się czyta/słucha wypowiedzi na temat podstaw programowych według obecnej reformy, to się to marnie kojarzy...
      sprawa zresztą ma szerszy zakres, niż tylko szkoła i dzieciaki... weźmy na ten przykład gadki maliniaka na temat "polityki historycznej", to capi Orwellem na kilometr...
      wracając jednak do wychowania w szkole, to w tym wszystkim jest drobny myk... otóż wielu rodziców wręcz wymaga od szkoły /państwa/, by ją w tym wyręczyło /w większym lub mniejszym stopniu/... powody tego bywają różne, rozwijanie tego tematu to już osobna dyskusja, ale wychodzi na to, że w takich realiach granica owego "minimum wychowania" w szkole podnosi się jeszcze wyżej...
      paradoksalnie jednak to wcale nie musi być takie złe... odrobina "indoktrynacji" może działać jak szczepionka uodparniająca na nią w przyszłości... piszę to słowo w cudzysłowie, bo rację masz, że idealna indoktrynacja realnie nie istnieje... nawet w państwie Kimów system ma luki...

      @Julianne...
      okay, wszystko jest jasne... tak naprawdę, to sprawa nie polega na tym, jak często dochodzi do przykrych następstw ciąży, tylko na tym, że kobieta ma prawo się przed nimi prewencyjnie bronić i prawo stanowione nie powinno jej tego utrudniać... i tylko do tego się to wszystko sprowadza...

      Usuń
    44. @J... Mam nadzieję że koszmar ciąży nie stanie się nigdy Twoim udziałem.

      Nie czytałem podstaw programowych według obecnych założeń, ale jak słyszę słowo reforma edukacji dostaje drgawek na zaś.
      Zgadza się, teraz rodzice nie mają czasu i przerzucają obowiązek wychowawczy na szkołę.

      Natomiast jest inne groźne zjawisko - szkoła nie uczy samodzielnego myślenia, stąd osoby nawet "uczone", nie analizują same informacji, tylko przyswajają już przetrawione z innych źródeł. Jak słyszę słowo "opiniotwórczy", to już zapala mi się czerwone światło. Zauważ, że nawet w dyskusjach ludzie używają frazesów, gdzieś tam przeczytanych.

      Usuń
    45. @R...
      @która Pani "J."?... no, ale nie bądźmy zbyt pedantyczni formalnie, z całości kontekstu dość jasno to wynika...
      okay, dyskusja /w tym temacie/ wyraźnie już wygasa, chyba dalsza nie ma już sensu...
      ...
      z braku czasu ograniczę się tylko do podania jednego linku:
      http://tiny.pl/g19gn
      na ograniczanie samodzielnego myślenia w szkole skarżono się już w moich czasach szkolnych...
      /choć akurat w liceum do którego chodziłem nie mieliśmy zbytnich powodów do narzekań, ale to było dość szczególne liceum, spec-matematyczne, eksperymentalne wręcz, gdzie matematyki nauczali naukowcy, a nie klasyczne belfry i oni mieli wyrąbane na szkolne rytuały, procedury i takie tam inne jakieś zalecenia programowe, o ideologicznych już nie wspomnę, to zaś promieniowało na styl nauczania innych przedmiotów/...
      niemniej jednak, to co obecnie chce zafundować dzieciakom podła zmiana przechodzi już ludzkie pojęcie...
      tymczasem zaś cała draka dookoła reformy edukacji kręci się głównie wokół kwestii czysto organizacyjnych, np. problemu "co jest lepsze, 6-3-3, czy 8-4?" i różnych skutków zmiany systemu... też oczywiście są to ważne sprawy, ale główna para tzw. "debaty publicznej" idzie głównie w ten gwizdek... jest pewna perfidia w tej reformie, bo np. nauczyciele bardziej się martwią o los swoich posad i brak już im energii na zajmowanie się tym, jakimi bzdurami będą się musieli zajmować, gdy pozostaną w zawodzie...

      Usuń
    46. No wygasa, bo pani Julianne (Ją miałem na myśli) wpada w zachwyt tylko przy mężczyznach popierających aborcję a inni nie mają prawa głosu :). Wprawdzie jeden i drugi facet wie o rodzeniu tyle samo, a ja zawsze mogę się bronić, że popieram kobiety które są przeciw aborcji na tzw. życzenie (Tak, są takie) i pewnie w ich gronie zyskałbym aprobatę, ale akurat tu takich nie ma, albo są utajone.:D

      Spora grupa kobiet oburzyła się np. strasznie jak się okazało, że przekaz tzw. Czarnego Marszu przejęły niemal w całości (co było do przewidzenia) aborterki.
      Niektóre znane mi osobiście zrobiły za to coś lepszego niż szwędanie się po ulicach z parasolkami - napisały petycję do jakiejś posłanki PIS postulując o zachowanie kompromisu aborcyjnego i tam jasno było napisane, o co im chodzi.

      Przeczytałem artykuł pod Twoim linkiem i zastanawia mnie kilka rzeczy:

      Jest tam mowa o braku dyskusji i negocjacji podczas edukacji polonistycznej, ale całość dotyczy z tego co widzę dziecka przedszkolnego... wtf? Jaka jest edukacja polonistyczna w wieku przedszkolnym, kiedy wtedy dzieciaki nawet nie czytają? Nawet znalazłem sobie pełny tekst tego raportu i tam jest to omówione o tyle ciekawiej, że wskazane są wady i zalety programu. Wychodzi na to, że program przygotowywał znów jakiś kretyn, bo jest on wewnętrznie sprzeczny. Ale nie jest to wcale domena tzw. podłej zmiany, bo od tzw "Wielkiej" edukacji oświaty, do zmian "na lepsze" dorywało więcej oszołomów. Fakt, że żadna zmiana nie była tak diametralna jak PISdowatych.

      https://www.youtube.com/watch?v=_BgStW37oUc

      Usuń
    47. @R...
      "aborterki", "popierających aborcję"... ech, jak ja uwielbiam te skróty już w swej literze wprowadzające w błąd...
      prolajferki /również idiotyczny skrót, jak i sama nazwa "pro-life"/ czasem tu zaglądają, ale czytając na bocznej winiecie, że "kobieta to nie przedmiot" raczej chyba nie ryzykują dyskusji... zważmy jeszcze na to, że prolajferski żargon raczej nie przechodzi przez moderację...
      na Czarnym Marszu /na którym też się szwendałem, tyle że bez parasolki i niezbyt blisko, by nie stracić oka/ zebrało się sporo opcji poglądowych, od akceptujących "kompromis", do postulujących aborcję na życzenie... natomiast wartością /z mojego punktu widzenia/ było, że podbudował on psychicznie zrezygnowanych, nie wierzących, iż ów "kompromis" można zmienić w kierunku prokobiecym...
      ta petycja politycznie złym ruchem nie była, raczej wyrazem realizmu, ale nie sądzę, by była sprzeczna z duchem Czarnego Marszu, w którym generalnie chodziło o to, by nie było gorzej... a czy "gorzej", czy "jeszcze gorzej" w tamtym momencie nie miało znaczenia...

      Usuń
    48. Niby wprowadzają w błąd, a wiemy o kogo chodzi :D Jakiś oksymoron mam stosować? :D

      A ta babka z PISu, jak tylko wymienione kobiety się u niej pokazały wzięła je za delegację KODu. Tak naprawdę "KODomitka" była tam jedna, która zaprotestowała przeciwko takiemu postrzeganiu całej delegacji i potem się okazało, że nawet możliwa jest jakaś dyskusja. :)

      No właśnie ta różnorodność opcji poglądowych rozmydla przekaz manifestacji. Wychodzi taka kakofonia "precz z preczem".

      Miałem cyknąć z okna marsz w moim mieście, bo wyglądał on zabawnie. Dużo pań w wieku balzakowskim, których raczej problem ciąży nie dotyczył. No ale można było wyjść i sobie poprotestować, zamiast znów pić herbatę...
      Natomiast faktycznie ogłoszono wszem i wobec, że władza się wystraszyła marszu. Nie wiem, czy brali na poważnie załamywanie kompromisu aborcyjnego. Zauważ że obydwa pomysły ("Stop Aborcji" i analogiczny "Ratujmy Kobiety") to projekty obywatelskie, nie sejmowe i obydwa trafiły do kosza.

      Usuń
    49. Dobra , pobawmy sie :)

      Poszlo o slowko "zrec"- nieprawdaz? Ramedenes ma kupe racji. Slowko "je , popija, przelyka..." jest zarezewowane dla spozywania czegos zdrowego, sluzacemu naszemu dobru. "Zre" sie cos co nas zabija, a antykoncepcja zdrowiu nie sluzy, wiec kobiety nie spozywaja tego, a wpierdalaja. Truja siebie. Na opakowaniach tych cudow niewidow stoi -jest napisane, ze ( no przymajmniej na moich tak bylo) zazywanie tego "cus" zwieksza ryzyko zachorowania na raki kobiece wszelakie o jakies 30 %. Baby chca miec spokoj, wiec nie mysla o tego typu pierdolach. Truja sie, bo przeca alternatywa brak.

      Jak facet odwazy sie wypowiedziec na dany temat. Miec zdanie, ktore je szokuje, to zaraz podnosza krzyk i rwetes, ze wpiernicza sie, ze to ich macica, ich brzuchy, figury, ich raki nieboraki... a on do kata, jak bedzie grzeczny to ona uzna go za madrego typa i dopusci (p). Z takim przeciez warto- nieprawdaz?

      Fajne jestescie laski. Jezeli bede w nastepnym wcieleniu facetem to chialabym Was spotkac. Zdejmiecie, w razie co, z moich barow caly problem myslenia na temat niechcianej ciazy i mojej roli w tym temacie jako mezczyzny. Zamkniecie mi morde, nalykacie sie syfu, aby w razie co nie bylo dziecka, a ja w zamian za milczenie i nie wyrazanie swoich pogladow, nie draznienie Was bede "mial" dostep kiedy bede chcial. Wystarczy byc milym i nawet o znienawidzonej, konsumujacej w sali sejmowej salatke poslance wyrazac sie kulturalnie , a bedzie git. Bedzieci mnie uwazac za super goscia:)))
      Jakiez to nudne i latwe. Zero wymagan wobec faceta:))
      A jak znajduje sie taki, ktory jasno wyraza swe zdanie, lacznie z nazwaniem rzeczy po imieniu to ...gdakaniu konca nie ma:))

      Usuń
    50. oż!... nowa /w pewnym sensie/ zawodniczka na boisku... może być zabawnie... ja tylko przypominam, że prosiłem, by nie było żadnej rzeźni...

      @R...
      oj wiem, że to "się tak mówi"... ja powoli zaczynam odpuszczać ten temat od czasu, gdy nawet skądinąd sensowni /poglądami w tej sprawie/ ludzie mówią "jestem za aborcją"... czyli słowo "aborcja" zaczyna powoli nabierać innego znaczenia: "prawo do aborcji"... może i niech tak będzie, ale oko/ucho boli...
      ...
      niestety jednak stwierdzenie, że "pań w pewnym wieku problem ciąży nie dotyczy" jest tej samej klasy argumentem, co "mężczyzn nie dotyczy"...
      ale w Wawie rozrzut wieku na Czarnym Marszu postrzegałem jako dość równomierny, z przewagą młodszych nawet... udział mężczyzn oceniam na... 30-40%(?)... ale moje szacunki są jeszcze mniej naukowe, niż policyjne, do tego tam ciągle ktoś dochodził, ktoś odchodził, sam też nie byłem ani od początku, ani do końca...
      ...
      do kosza poszły oba projekty, ale jeden od razu, o drugim chociaż pogadano - to akurat było dość istotną iskrą zapalną, "słowem do draki"... natomiast mały poszedł na pomysł "4000+" tylko po to, żeby prolajf dał mu chwilowo spokój... cały czas nie możemy zapominać, że jemu jest tak naprawdę wszystko jedno, co de facto zostanie na wierzchu, bo jemu chodzi tylko o jedno...

      Usuń
    51. @ kanalia, przez male "k" :)
      Nie udawaj zdziwonego. Brew w zdziwieniu ci sie unosla? Uwazaj, bo tak ci zosztanie i moze nie byc twarzowo (p). I nie dokladaj koksu do pieca- badz gospodarz z klasa. Samo sie dolozy...poczekaj cierpliwie...wszak milosc cierpliwa jest (p)

      Usuń
    52. Dokładnie tak, użyłem tego porównania "panie w wieku balzakowskim" z pełną premedytacją, bo wiek przy poglądach jak i płeć ma znaczenie drugorzędne. :D

      Z ręką na sercu przysięgam, że nowa zawodniczka nie jest moim udziałem. Ale... cieszę się.

      Tak, zwłoka miała znaczenie. Było to zapewne sondowanie społeczeństwa.

      Wiesz, ja głosowałem na PIS. W sumie trochę sobie teraz włosy z głowy rwę, że na takich duperalach ta partia daje d..., bo potencjał ma ogromny.

      Usuń
    53. @Ania...
      luz... jest dobrze...

      @Radi...
      luz... z "nową" zawodniczką jesteśmy jak "stare dobre małżeństwo" na tym forum...
      ...
      decyzje wyborcze bywają rozmaite i opierają się na rozmaitej logice... np. w wyborach prezydenckich "posmoleńskich" głosowałem na małego... tak więc chyba Cię rozumiem...

      Usuń
    54. Z Anią czy bez i tak.... koło zatoczyło się:)

      Usuń
    55. Widać Rademenesie, że nie masz pojęcia o kobiecej fizjologii, wiek balzakowski to wiek kobiet po 30 roku życia a czas menopauzy zaczyna się około 50 lat, czyli kobiety po 40 zbliżające się do 50 tki to kobiety, których problem ciąży dotyczy. Stosujesz metodę główno wiem, ale się wypowiem no i nie znasz znaczenia słów, które używasz vide wiek balzakowski.
      Ten temat nie zniknie wrócimy zapewne do niego na jesieni, bo szykuję się nowy protest kobiet i nowa wojna tym razem z tą kretynką Kają Godek. ( Niestety idiotki prolajferki, które chcą upiepszać życie innym kobietom istnieją i z racji tego, że są kobietami maja prawo wygłaszać te idiotyzmy, bo ta sprawa ich dotyczy , mimo że się z nimi totalnie nie zgadzam )


      Usuń
    56. @Julianne...
      tak już abstrahując od meritum, to ciekawi mnie, od kiedy zaczyna się ten "wiek balzakowski"?... kiedyś wydawało mi się, że od pięćdziesiątki, potem ktoś mnie oświecił, że od trzydziestki, potwierdzają tą wersję również ciotka Wiki i inne słowniki... czyli Rademenes widział całkiem "młode dupy" na Czarnym Proteście... zaś znaczenia słów "wiek balzakowski" nie znałem także ja, czyli kwestia ich ew. nieznajomości przez Rademenesa nie ma tu znaczenia...
      i jeszcze słówko od Kolegium Moderatorskiego:
      nie jest żadną tajemnicą, że niektórym na tym forum wolno więcej i Ty do tego grona należysz... mimo to jednak prosimy Cię o filtrowanie swoich wypowiedzi pod kątem wycieczek personalnych... wartością jest, że choć Rademenes ma odmienne poglądy na temat aborcji, mimo to jednak gada o tym w miarę po ludzku bez używania tego politpoprawnego żargonu prolajferów, który na tym forum nie jest tolerowany... nie chcemy tracić takiego rozmówcy, nie chcemy, by się zraził do tego forum...

      Usuń
    57. No właśnie, powinno być panie w wieku pobalazakowskim, mój błąd. Choć PWN określa tą panią jako kobietę około lat 40 i tak chodziło mi o starsze panie, więc chętnie przyznam, że gówno jeszcze o tym wiem i oddam palemkę pierwszeństwa w wiedzy na ten temat Julianne, wydaje mi się że takie postawienie sprawy powinno Jej się spodobać. :)

      Bardzo mnie cieszy fakt natomiast, że Julianne przyznaje prawo do głosu kobietom prolajferkom, choć u mnie tok rozumowania idzie nieco odmiennie, mianowicie zawsze bardziej się obawiałem głosu idiotów niż mądrych kobiet (bez odniesień do nikogo tutaj).

      I jeszcze mi się podoba - to określenie słowa "żargon", dla sposobu przedstawiania poglądów przez ścierające się obozy. Faktycznie żargon jest pojęciem sztucznym, właściwym dla jakiegoś środowiska i dlatego pewnie nie ma miejsca na porozumienie, bo najwyraźniej posługiwanie się jednym żargonem uniemożliwia zrozumienie drugiego.

      Natomiast mam ogromny dystans do siebie a wycieczki osobiste traktuję jako pewną argumentacyjną niemoc, więc wcale mnie to nie rusza, mogę robić za zlew negatywnych emocji.

      Usuń
    58. @R...
      słowa "żargon" nie używam tu w znaczeniu ściśle słownikowym, lecz raczej jako pejoratywu, wyrazu dezaprobaty w stosunku do sposobu argumentacji, prowadzenia dyskusji przez niektóre osoby będące zwolennikami obecnego /lub jeszcze ostrzejszego/ prawa antyaborcyjnego... pamiętam początki kampanii na rzecz tego prawa, polegała ona w dużej mierze na narzucaniu pewnego języka /"żargonu"/ i graniu na emocjach... to całe "mordowanie dzieci nienarodzonych", czy inne w tym stylu, co poniektórzy w tamtych czasach dali się na to nabrać... dlatego od dawna stosuję zasadę "zero tolerancji" i ucinam takie próby narzucania owego żargonu, zarówno w realu, jak w blogosferze...

      Usuń
    59. @PK
      Tu rację przyznam tylko w połowie, bo dla mnie taki sam pejoratywny żargonowy wydźwięk ma tekst "moja macica moja sprawa".
      Ale żeby nie było, także nie podoba mi się to "mordowanie", bo kobieta usuwająca ciążę nie myśli o mordowaniu, tylko o pewnym bezosobowym problemie, na które znajduje takie a nie inne rozwiązanie. Można mówić tu o egoizmie czy wygodzie, ale nie chęci mordu.

      Ale skoro już jesteśmy przy różnego rodzaju bon-motach to najbardziej trafił do mnie tekst Reagana:

      "Zauważyłem, że wszyscy którzy popierają aborcję zdążyli się już urodzić."

      Usuń
    60. @R...
      bon mot Reagana, choć inteligentnie, dowcipnie skonstruowany, opiera się na tej samej logice/?/, co "sprytne" pytanie typu: "co byś zrobił(a), gdyby się okazało, że matka chciała cię kiedyś wyskrobać?" /ups, sorry za "wyskrobać", tylko zacytowałem/... na koan zen od biedy by się może nadał, ale na argument w dyskusji o prawie aborcyjnym już nie za bardzo...
      ...
      trochę poadwokatuję teraz diabłu:
      znam przypadki kobiet wkręcających się w poczucie winy po usunięciu ciąży, a także przypadki kobiet, które mają dylematy moralne przed zabiegiem, gdyż postrzegają ów zabieg jako rodzaj zabójstwa... ale to już jest efekt ukrytej indoktrynacji obecnej w ich otoczeniu...

      Usuń
    61. @ kanalia

      Najlepiej porozumiewac sie bez uzycia slow. Nie wiem jak to w naszym ukladzie przeprowadzic- chodzi mi o Ziemie, ale w teoriach kosmicznych mowia o takim patencie, ze np.: jest taka jednosc i zgranie sie, ze ten obok zna twe mysli i wnetrze i ...gadac nie musisz , bo on po prostu zna cala twoja argumentacje, podejscie do sprawy. Czyta cie jak otwarta ksiege. Fjane to, nagadac sie nie trzeba.

      W tym ukladzie komunikacyjnym w jakim znajdujemy sie my czyli artykulacyjnym, nazywamy rzeczy po naszemu imieniu i zaczyna sie, ze belkot, slang, zargon, ze nie takie slowa, a wlasnie takie nalezy uzywac... to juz ci, ktorzy uznaja aborcje za morderstwo nie maja prawa tego wyartykuowac? To tez zasada "zamknac ryj". Dowodow na to, ze aborcja to morderstwo brak, ale dowodow przyciwnych tez brak, wiec ludzie mowia wedlug tego jak to rozumieja i jak czuja, na podstawie tego co ich wewnetrznie przekonuje....
      Takie mam wrazenie , ze ci pro choice absolutnie nie rozna sie w swych metodach od tych, ktorym zarzucaja zargon i inne. Ta sama baja, te same kije samobije.
      Czasami trzeba posluzyc sie "blyskotliwa" - dla jednych bardziej dla drugich mniej- anegdota, ktora proczojcakow razi, a mnie prolajfera nie....
      Bo bedziemy sami poobrazani na tym swiecie. Jak nie uczuciami religijnymi to swoimi prywatnymi. Wyluzuj.

      Nie zafundujesz nigdy poczucia czekokolwiek komus kto siedzi twrado w swoim swiatopogladzie.

      Usuń
    62. Nie ma co przepraszać, mnie nie rusza ta nomenklatura, używana jest przez kobiety zarówno popierające prawo do aborcji, jak i jej przeciwniczki, tutejsze oburzenie wynika chyba tylko z kontekstu w jakim użyłem tego słowa :).
      Takie dylematy pojawiają się w wielu rodzinach i faktycznie, podczas awantur, czy przypadkiem coś takiego wychodzi. Agitowanie za prawem do aborcji kogoś, kto uniknął ją przypadkiem to taka trochę ironia losu, nieprawdaż?

      Wiesz, ja bym nie zwalał kwestii poczucia winy na indoktrynacje.
      Macierzyństwo łączy się z pewnymi instyktami, na różnych etapach życia różnie się objawiającymi. Takie rzeczy zdarzają się w różnych społeczeńtwach, nawet takich, w których nie ma presji społecznej w postaci potępiania aborcji. Zresztą lekarze raczej są zgodni, że aborcja nie odbywa się bez szkody dla psychiki kobiet, nie będę tu przytaczał wielu badań które na świecie wykonywano.
      A poza tym, skoro już mowa o skutkach, Julianne przedstawia argumenty o takim strasznie zgubnym wpływie porodu dla organizmu, tymczasem aborcja wcale też nie jest taka dla niego super pod względem fizycznym, nawet wykonana w profesjonalnej klinice.

      Ciekawy artykuł się na Onecie pojawił, nawiązujący do początku naszej dyskusji. Wynika z niego, że środowisko lekarskie jest bardzo podzielone w tym temacie, a ludzikom pozostaje powtarzanie i kiwanie głowami.

      http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/pigulka-dzien-po-lekarze-niszczy-zycie-dziecka-w-najwczesniejszej-fazie/pngyc4t

      Usuń
    63. @Ania...
      jestem wręcz entuzjastą komunikacji bez użycia słów... nie wiem, czy pamiętasz, napisałem kiedyś takie opowiadanie, jak spotkało się dwóch Indian na prerii, zapalili faję, posiedzieli, poszli spać, a potem każdy w swoją stronę... nie zamienili ani słowa, bo obaj wiedzieli wszystko, jak dwaj rebe z żydowskiego kawału...
      jest to jednak tylko pewien ideał...
      pominę już fakt, że w tym ideale nie mieszczą się ludzie, którzy po prostu lubią sobie pogadać...
      ...
      gdy ktoś wypowie komunikat "uważam aborcję za morderstwo" dla mnie jest to okay, ale gdy ktoś zaczyna mi wciskać przekaz, że aborcja to jest morderstwo, to włącza mi się postulat Cejrowskiego brzmiący: "z idiotami się nie gada"...
      ...
      to jest mocno do dyskusji z tym "twardym siedzeniem w światopoglądzie"... to już nie chodzi o to, czy to dobrze, czy źle tak "twardo siedzieć", czasem aż do zasiedzenia... bo czasem źle, czasem dobrze, a czasem @#$%^... najciekawiej jest z tymi, co w nim siedzą zbyt twardo, choć dla nich niekoniecznie zbyt ciekawie...

      Usuń
    64. @R...
      przeprosiłem, bo na tym forum jest to brzydkie słowo, vide "reguły gry"...
      ...
      znam przypadek, gdy matka zwierzyła się córce, bynajmniej nie w awanturze, że miała taki plan usunięcia ciąży, ale... co było po "ale" tego już niestety nie wiem, bo znam tylko skrót od tej córki... za to córki /jak twierdzi/ zbytnio to emocjonalnie nie ruszyło, uśmiechnęła się tylko mówiąc: "no, i fajnie się stało"... mnie się ta reakcja wydaje dość logiczna... można to porównać do sytuacji /taki eksperyment myślowy/, gdy rodzice informują małolata, że właściwie miało go nie być, bo /np./ ojciec w swoim czasie miał pójść do wojska, ale się wykręcił... i co taki małolat może zrobić z taką informacją?... kosz kwiatów im kupić w nagrodę, popłakać się ze wzruszenia i uściskać z wdzięcznością?...
      albo np. ktoś dostaje komunikat, że jego matka nie paliła przez całą ciążę... powinien skakać z radości: "pięknie, mogłem być bardziej chorowity, a jestem mniej /lub wcale/"...
      mnie wychodzi na to, że bon mot Reagana, choć zgrabnie sformułowany, to takie "branie pod siusiu"...
      ...
      coś takiego, jak "syndrom postaborcyjny" bynajmniej nie jest propagandowym mitem prolajfu, ale...
      z czystej fizjologii wynika, że kobieta po usunięciu ciąży ma prawo źle się czuć, bo organizm nagle "głupieje" hormonalnie... natomiast co się dzieje w sferze psychiki?... jedna czuje ulgę, wręcz euforię, że problem z głowy i nawet nie poczuje tej chwilowej niedyspozycji... druga się wkręci w poczucie winy i wzmocni jej to percepcję owej niedyspozycji...
      sam fakt bycia w ciąży również ma jakiś wpływ na psychikę, ale co ma na to wpływ?... fizjologia, czy wiadomość o ciąży /lub zdanie sobie sprawy z tego, że się niej jest/?...
      trochę mi się to kojarzy z diagnozą raka... chory nie czuł się chory, ale jak zobaczył wyniki badań, to dopiero poczuł się chory...
      ...
      no tak... problem biologiczny, gdzie leży punkt "zero"... od jego rozwiązania ma zależeć, od kiedy prawo ma przestać traktować kobietę jako podmiot... bo taka jest de facto istota każdej regulacji antyaborcyjnej...

      Usuń
    65. No jest też problem z tym syndromem, bo wymyślił go niejaki Vincent Rue - lekarz sympatyzujący z ruchami prolife i nie zostało potwierdzone, że coś takiego istnieje. Zajmuje się tym taka wyrocznia jak APA (Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne), jak na mój gust mocno jednak rozideologizowana.
      Ale... zależy kto co bada. Kiedyś starłem się ze "specjalistą biologiem" odnośnie uznania homoseksualizmu za orientację seksualną przez rzeczone Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Zwróciłem uwagę, że być może stosując tą samą metodologię badań, da się udowodnić np. że pedofilia też jest orientacją, a nie zboczeniem (raz już tak APA napisała w swojej publikacji i musieli wykreślać :)) i że w zasadzie granica przebiega tu w kulturowości, bo przecież są kraje, gdzie problem pedofilii nie istnieje. Poza tym psychiczne zdrowie gejów nie wyklucza patologicznego źródła ich skłonności seksualnej, bo problem może się pojawić na etapie prenatalnym, albo nawet być związany z jakąś nadczynnością hormonalną matki. Z przemądrzałym typem nie było rozmowy, przestał zatwierdzać komentarze. :D.
      No ale do czego ja tu piję...
      Zawsze się znajdzie ktoś, kto jak będzie chciał udowodnić jakąś tezę - to ją udowodni, stosując taką a nie inną metodę. Przecież ta cała awantura o to, kiedy zaczyna się człowiek opiera się na umownych założeniach. Np. dla takiego Tomasza z Akwinu nie byłoby problemu, bo według niego dusza wchodzi w zarodek po 40 dniach u chłopca, a po 80 u dziewczynki. :)

      Usuń
    66. Aha podmiot... Nie ma rady, musisz coś upodmiotowić. Albo kobietę albo ten zarodek. Ta pierwsza ma przewagę bo może się wypowiedzieć, na wypowiedź drugiej strony trzeba by było długo czekać.
      Oj, chyba pojechałem prolajfersko... :D

      Usuń
    67. @R...
      intuicja Tomasza z Akwinu wydaje się być dość trafna /pomijając akcent seksistowski/, jeśli jako "duszę" potraktujemy działający mózg, kwestia tylko liczby tych dni... i stąd właśnie uważam, że kompromis prawny powinien być oparty na tym dwunastym tygodniu... wtedy można mówić o podmiotowości płodu...
      to wszystko jednak małe miki, bo dopiero teraz zaczynają się schody... moralne i prawne... o ile kwestię usunięcia płodu z defektem można uzasadnić prawem do samoobrony, to mam drobny zgryz z kwestią ciąży po gwałcie... niby można to zmieścić w tych dwunastu tygodniach do namysłu, ale kobieta po traumie gwałtu może długo nie móc dojść do pionu... druga zaś sprawa, to realia procedur prawnych... znam sprawę, gdy prawie dwa lata minęły, a sąd nie ustalił, czy gwałt był gwałtem i czy w ogóle do niego doszło...
      to tak w ultra skrócie...
      ...
      co do pedofilii to znakomicie to kiedyś ogarnął prof. Starowicz, w kilku zdaniach, gdy był medialny zgiełk na temat "Polański siedzi w Szwajcarii"... nie przytoczę dokładnie, ale zwrócił uwagę na różnicę pomiędzy terminologią popularną i naukową, oraz na różnicę pomiędzy skłonnościami i zachowaniami... nad kwestią, czy to jest "zboczenie", "parafilia", czy "orientacja" się nie rozwodził... zresztą to była krótka wypowiedź do mediów... dla szeregowego ludka to już i tak było chyba za trudne...
      mnie tylko zadziwił ten wyrok szwedzkiego sądu, który uznał, że skoro beżowy rżnie małolatę under ileś tam, to wszystko jest okay, bo to inna kultura... dla mnie od strony prawnej sprawa jest prosta: "na tym terenie nie bzyka się takich małolat"... i causa finita... gadam może teraz jak legalistyczny burak, ale w tym przypadku nie znajduję innego konceptu na komentarz...

      Usuń
    68. @R
      Jak patrzyłem w statystyki to ciąża w wyniku gwałtu i następująca po niej aborcja jest przypadkiem niezwykle rzadkim. Chyba jeden przypadek na kilka lat. Coś takiego trudno jest nawet analizować.
      Natomiast porównianie do seksu "underage", dowodzi, że kwestia podmiotowości obu zagadnień w znacznej mierze dbraca się wokół norm etycznych, a nie medycznych czy innych. Tymczasem cała żonglerka słowna rozgrywa się wokół zagadnienia - kiedy ten człowiek staje się człowiekiem. A kiedy nim przestaje być? Czy leżące ciało pod namiotem tlenowym, bez rokowań, to też już nie człowiek, (nie mówię o przypadkach śmierci mózgu, tylko śmierci klinicznej)?

      Usuń
    69. @PK...
      bo w sumie jest to takie łażenie w kółko po grafie...
      człowiek - nieczłowiek - jak nie człowiek, to podmiot i w ogóle... Prozak - Balcerzak - Karino - Ja... zaraz, a Ja to kto? /a przed chwilą mówił, że ma to obcykane/...
      tymczasem w Egipcie mieli jakoś nie tak dawno problem prawny, czy legalne jest pukanie zmarłej żony i w ile godzin po zgonie ma być legalne...
      chyba osiągnęliśmy w tej debacie punkt "sunjata", gdy nie pozostaje nic innego, jak np. napić się /np. herbaty/, albo pójść na spacer z psem /lub kotem, nawet lepiej, bo jest to spacer partnerski... ale pukanie jakiekolwiek wykluczone /także na legalu/, bo się skojarzy i grozi powrót do problemu...
      rotfl...

      Usuń
    70. Syndrom poaborcyjny, ze niby to cos nie istnieje i straszy sie nim kobiety . Na takiej samej zasadzie go nie ma , jak i jest. Dla jednych nie istnieje bo nie doswiadczyli , dla innych istnieje bo doswiadczyli i szukali pomocy. Do mnie napisala kiedys dziewczyna, ktora usunela i nie mogla sobie poradzic z tym co zaszlo- na pewno wystraszona przez prolajferskie gadanie niewiasta. Bede wiec stala przy stanowisku , ze nie zawsze kobieta wstaje z loza po aborcji i ... nic sie nie dzieje. Usmiech na ustach i ulga, ale bede tez wierzyla i takiej kobiecie, ktora bedzie mnie na bank zapewniac, ze u niej nic a nic... Zero konsekwencji psychiczno hormonalnych.

      Tak samo z owymi reakcjami na wiesc, ze mamusia chciala usunac, ale nie wyszlo, bo plany w leb wziely. Jeden w swojej wrazliwosci sie otrzasnie, przelknie i przejdzie nad tym do porzadku dziennego uznajac z czasem, ze tego typu wiadomosci u niego w rodzinie to norma i ... nie ma sie czego czepiac. Taka moralnsc i wychowanie.... Innemu przyjecie takowej wiadomosci z latwoscia nie przyjdzie a jeszcze doprowadzi do powaznych zaburzen, zranien, a nawet traum. Bo kazdy z nas reprezentuje inna wrazliwosc. Jeden ma skore slonia i nic go sie nie ima, drugi musi zyc pod kloszem, a trzeci oscyluje gdzies tam pomiedzy i nie wiadomo kiedy zaboli, wiec z tego typu rewelacjami na temat checi usuniecia plodu do doroslego juz owego plodu trzeba byc nad wyraz ostroznym.
      Moj maz jest adoptowany i jak mi tesciowa opowiadala o jego reakcji na wiesc o tym, ze go nie urodzila, to szczerze mowiac nie wiem co by bylo gdyby jego prawdziwa matka mu powiedziala, ze chciala poddac sie zabiegowi, ale .... nie wyszlo. Jest cos takiego jak zranienie - szczegolnie u dzieci- po odrzuceniu. Kiedy dowiaduja sie, ze ich kiedys tam nie chciano. Ponoc podobnie bylo z jego obecnym przyszywanym adopcyjnym bratem. Jakos to chlopaki musieli przelknac, tyle tylko , ze w przypadku mojego meza owe odrzucenie zadzialalo tak, ze jak go w koncu po latach chiala genetyczna rodzinka odnalezc to .... nie wydal zgody na podanie swych danych. "Bez przebaczenia"

      I jeszcze jedno. W szintoizmie aborcja jest ponoc dozwolona, do ktoregos momentu mozna bezkarnie pod wzgledem wiary i moralnosci , czy tez gledzenia tlumow, zabieg wykonac. Dozwolone bez spolecznych, czy tez moralnych konsekwencji. Ponoc tam, w tym srodowisku zaobserwowano niemaly odstetek kobiet z owym poaborcyjnym syndromem. Czyli syndrom ow to takie cos co ...niewiadomo co z tym zrobic. Moze jednak zamiesc pod dywan i udawac ze wsio gra?

      Usuń
    71. Wedlug mnie, bardzo pozytywny post z , jak dla mnie, fajnymi przemysleniami- choc mozna sie spierac. Bo kazdy ma rozne przemyslenia... do kazdego trafia cos innego.

      http://tymczasemwbulgarii.blogspot.de/search?updated-max=2016-05-17T09:25:00%2B03:00&max-results=1&start=9&by-date=false

      Usuń
  5. Fajną muzę zapodajesz, ta druga kapela całkiem fajna, nie znałem, a Samaela to wieki nie słyszałem i zupełnie inaczej sobie ich kojarzyłem.

    https://www.youtube.com/watch?v=tEznVpX4MBE

    A tą kapelę wczoraj wyczaiłem i mnie rozwaliła:

    https://www.youtube.com/watch?v=GvXeKPLOxbo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat takiej muzy nigdy na tym blogu nie zabraknie... Samael zmieniał się przez lata, tyle ich już upłynęło, że można o nich mówić jako o klasyce... jako ciekawostkę wymieniłbym płytę Passage z uwagi na powstałą też /firmowaną przez Xytrasa jako solowa/ jej wersję unplugged...
      ...
      Obituary... to również klasyka, oldskulowy death metal... co prawda niekiedy mocno kalkujący Celtic Frost /jednych z prekursorów gatunku/, ale jakoś mi to nie przeszkadza...
      ...
      tego trzeciego nie znałem wcale... szału nie było, dupy nie urwało, ale niemniej jednak do posłuchania jak najbardziej...

      Usuń
  6. I co tu można dodać, jak już właściwie zapodałeś wszystko, łącznie z możliwościami kolejnych działań naszej władzy.

    Jak dla mnie to wszystko jest tak chore, że nawet nie mam ochoty pisać dokładniej co o tym sądzę, bo mogłoby to być mało eleganckie w wyrazie.

    Mnie przeraził jeszcze pomysł pani premier i odzew jaki wywołała w Sieci (nie wiem oczywiście na ile prawdziwe były te wpisy w mediach społecznościowych). Chodzi mi o te 4.000 złotych dla matki, która zdecyduje się urodzić niepełnosprawne dziecko. Po tym ogłoszeniu natknąłem się na wpisy brzmiące mniej więcej tak: ,,Co mam zrobić, by moje dziecko urodziło się chore, ale nie na tyle, by przeszkadzało mi na co dzień?". Oto co ten rząd robi z myśleniem Polaków.

    Nie mówiąc już o kombinowaniu w kwestii badań prenatalnych, lepiej jak rodzice nie wiedzą nic o zdrowiu dziecka. Jak urodzi się ciężko chore państwo umyje ręce i powie: ,,To wasz problem". Jak dla mnie każda kobieta, każda para, każde małżeństwo powinno mieć możliwość decydowania, jeśli chcą dajmy na to podjąć się opieki nad dzieckiem z zespołem Downa dajmy na to, państwo powinno zagwarantować im wszelką możliwą opiekę. I nie może ona polegać na jałmużnie w postaci tych wszystkich dodatków z opieki społecznej w wysokości 100-200 złotych czy turnusu rehabilitacyjnego raz na 10 lat z NFZ. Tak samo powinno być w sytuacji odwrotnej, kobieta powinna mieć opiekę w czasie aborcji, która zagwarantuje jej bezpieczeństwo, a po wszystkim powinna mieć jeszcze zapewnioną opiekę psychologa. Bo na pewno nawet dla takiej pani, co uważa dziecko za ,,wpadkę" ta sytuacja nie jest bez wpływu na jej psychikę.

    [Zapowiedziałem już u siebie w domu, że jak PiS wygra kolejne wybory, choć mam nadzieję, że nie, wsiadam w autobus i jadę gdzieś na Zachód choćby truskawki zbierać, byle dalej od tego psychicznie zwichrowanego elementu politycznego].

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. projekt "4000+" kapitalnie wtedy skomentował Andrzej Mleczko swoim rysunkiem o Quasimodo... do znalezienia w necie /sorry, nie mam teraz czasu szukać linków/... ohyda tego projektu nie tkwi bynajmniej w samym pomyśle, który żadnych wolności bynajmniej nie ogranicza, tylko w tym, jak państwo traktuje obywateli /zwłaszcza kobiety/ i bynajmniej wcale tego kryje...
      ...
      no tak!... pisząc swój briefing zapomniałem o kwestii badań prenatalnych... ale to była skandaliczna sprawa już od dawna, jeszcze grubo przed podłą zmianą...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  7. A jakież to pigułki, Piotrze, należałoby zażywać na demencję lustrzaną mózgu (zwoje wyprostowane i wypolerowane na glanc!), niezależnie od płci i pogody ducha?! "Dzień po", "godzinę przed" czy "in saecula saeculorum"?!
    pacia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raczej piguły, a nie pigułki... śnieżne... z bambulem, kamulcem w środku każdej, rzecz jasna...
      bulba :)...

      Usuń
  8. Chyba widziałem ten rysunek. Po prostu brak słów, może warto się przerzucić w takich chwilach na jakiś inny transmiter myśli, bo słów brak a jednocześnie szkoda jak się jakieś już pojawią marnować je na komentarze czegoś takiego jak te pomysły.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawi mnie, czy znajdzie się jakaś kobieta, która zdecyduje się dobrowolnie na planowane zainkasowanie owych czterech tysi?... niestety tego się dowiedzieć nie ma jak, zwłaszcza że dostęp do badań prenatalnych jest utrudniony na maksa... wychodzi na to, że można mówić jedynie o pewnym odszkodowaniu za te utrudnienia, zaiste śmiesznym wręcz, jeśli chodzi o jego wysokość...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  9. Anonimowy5/6/17 00:25

    Szklanka wody i paciorek zamiast? A może lizanie piany z kolan "dobrej zmiany"? Każdy z lepszego sortu poczuje się dobrze,trzymając te, hmm, plamiące narzędzia szatana w ryzach. A ci na czarno ubrani nawet się nie znajdą w rejestrze notariusza. Więc hulaj dusza.
    OCN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet, jak się znajdą, to zawsze jest w odwodzie jakiś maliniak z aktem ułaskawienia, jak najbardziej konstytucyjnym /z punktu widzenia planowanej niekonstytucyjnej konstytucji/...

      Usuń
    2. Anonimowy5/6/17 17:30

      Najpierw Pershing, potem starachowicki mafiozo, a teraz pupil maliniaka...Tak się zastanawiam, czy całego tego prawa łaski nie należałoby wyrzucić na śmietnik historii wraz z innymi średniowiecznymi przeżytkami, jak obraza majestatu pręzydęta, czy "obraza uczuć"?
      OCN

      Usuń
    3. nigdy nie byłem legalistą, uważam legalizm za pewną... hm... słabość umysłu, natomiast od tzw. "władz" wymagam większego stopnia legalizmu /choć również z pewną dozą zdrowego rozsądku i elastyczności/... nie ma w tym żadnej niespójności, bo kto tej "władzy" każe być "władzą"?... wystarczy popracować nad sobą, obniżyć sobie poziom lęku i parcie na bycie "władzą" spada... natomiast "władza" /państwo, system/ dąży do wzrostu poziomu legalizmu wśród obywateli, to jest zrozumiałe... ta sztuczka czasem się udaje /vide państwo Kima, Kima jr i Kima III/, najczęściej jednak skutek jest odwrotny... zamordystyczne wprowadzanie prawa powoduje naturalny opór, zwłaszcza, gdy jego /tego prawa/ głównym celem/efektem jest upierdolenie ludziom życia, zaś sama "władza" się doń nie stosuje...
      takie artykuły jak dotyczące wszelkich "obraz" /uczuć religijnych, prezydenta, etc/ de facto nie chronią nikogo, nawet "obrażonych", służą jedynie jako instrument do skłócania ludzi ze sobą, wg. zasady "divide et impera"...
      z ułaskawieniem jest nieco inaczej... teoretycznie, w zamyśle ma to być bezpiecznik, wentyl bezpieczeństwa, instancja ostateczna, de facto jest jednak kompletnie inaczej... większości próśb o ułaskawienie prezydenci wcale nie czytają, zaś werdykty czasem zależą od tego, czy taki prezydent oddał safysfakcjonujący go stolec... przypadek pupila maliniaka jest już estrakuriozalny... pominę już kwestię, że werdykt wydano na wyraźny rozkaz, to został on wydany w sytuacji, gdy nie zaszła jeszcze okoliczność na wydanie tego werdyktu... tą sytuację można porównać do sytuacji podczas meczu w pęcherz kulany nogą po trawniku... trwa akcja na jedną z bramek, nagle sędzia przerywa ją i ogłasza, że ewentualny gol i tak nie będzie uznany...
      wychodzi na to, że podzielam Twoje wątpliwości... natomiast w obecnych realiach swoje wątpliwości możemy sobie chwilowo schować w... powiedzmy, że na pawlacz...

      Usuń
  10. A na sam koniec Janusz Korwin Mikke wystąpi w sejmie z inicjatywą pozbawienia praw wyborczych kobiet i statusu człowieka wszak dla takich jak on kobiety to tylko cysterny na płody.Wszystko ku temu zmierza, choć teraz wydaję się to śmieszne.
    Jeśli chodzi o Ellaone to nie ma, o co rozpaczać są lepsze metody np. zwykłe tabletki ibuprom lub nurofen, które warto zażywać po stosunku. Stosuję się tą metodę przez trzy dni, czyli 6 tabletek pierwszego dnia a potem po 3 tabletki -dzięki temu można spokojnie usunąć zagrożenie. Dla pewności warto zastosować po 3 tabletki przez miesiąc do następnego okresu. Innym sposobem wywołania miesiączki są zioła Szałwii, Rumianek i Krwawnika. Wybieramy dane zioła lub je łączymy i taką herbatkę wypijamy codziennie 2 razy dziennie a jak chcemy wywołać poronienie to 4 herbatki dziennie. Wiele kobiet rozwiązało w ten sposób swoje problemy z niechcianą ciążą.
    Pisząc ci ten sposób chcę ci uświadomić, że rząd tymi durnymi przepisami niewiele osiągnie, bowiem jest cała gama metod o wiele lepszych niż te hormony i inne medykamenty. Jedynie szkoda tych środków plemnikobójczych, bo one rzeczywiście zabezpieczały przed niechcianą ciążą a jednocześnie nie szkodziły kobietom, czyli nie było skutków ubocznych. Tak czy siak PKanalio ziół nam nie zabiorą;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domowe sposoby? :)...
      a wiesz, istnieje taki blog...
      http://pro-choice4.blogspot.com/
      dość wartościowe kompendium, zwłaszcza, że nie jest to żaden poradnik, do niczego też nie zachęca, ani nie zniechęca... autorka zbiera jedynie dostępne informacje w jeden almanach... niektóre z tych sposobów są dość dyskusyjne, ale tak już jest z domowymi sposobami, medycyną ludową, czy naturalną... co prawda nauka próbuje je badać, ale wciąż za mało tych badań... no cóż, za mało naukowców, za mało pieniędzy i dochodzi jeszcze kwestia poprawności politycznej... obecny reżim wspina się na szczyty tej poprawności i do wielu badań /nie tylko w tej dziedzinie/ nie dopuści... gdy lud za dużo wie, trudniej nim sterować...

      Usuń
    2. Przeczytałam na tym blogu ostatni wpis. Jestem przerażona. Nie tym, że dziewczyny się ratują, nie tym, jakie sposoby polecają. Jestem przerażona tym, że lekarze podpowiadają im metody na poronienie z czasów babek znachorek. Paranoja.

      Usuń
    3. @Jaskółka...
      czytałem ten wpis, wiem o który fragment chodzi...
      sprawa nie jest prosta... okazuje się, że są lekarze "starej daty", którzy udzielają porad, które młodszym lekarzom do głowy by nie przyszły i okazuje się, że to działa...
      podam dwa przykłady z trochę innych beczek medycznych, ale generalnie chodzi o to samo:
      klasyka kardiologii (profilaktyki przeciwzawałowej) to zalecenie małej /małej!!!/ lufki koniaczku do kolacji... zgroza, nieprawdaż?... przecież to ALKOHOL, więc jak to tak?... gdy spytałem kiedyś nieco młodszej, bardzo sensownej zresztą, wyluzowanej lekarki, co o tym sądzi, odpowiedziała mi tak:
      - podobno jest niezłe, ale nie jestem pewna, czy mi wolno coś takiego zalecać pacjentom...
      drugi przykład jest koci, ale wet to też lekarz:
      pewna moja kocica dostała w dziób podczas "kocich szachów w wersji hardcore" i rana nie za bardzo chciała się goić... wet kombinował na wszystkie sposoby i nic... zacząłem już go podejrzewać, ze doi mnie na kasę, a kot był już ledwo ciepły od tych wizyt, zastrzyków, zabiegów itp... wreszcie trafiłem do takiej zacnej siwiuteńkiej pani profesor, która rzuciła tylko okiem i zarządziła jodoform... środek od dawna już nie stosowany w ludzkiej medycynie /poza stomatologią, ale też wycofany, to jest to, co tak kiedyś śmierdziało u dentysty/, używają go ponoć jeszcze z rzadka wiejscy konowałowie, tu okazał się rozwiązaniem problemu...
      to są oczywiście pojedyncze przykłady, które jeszcze o niczym nie świadczą poza jednym... powtórzę: sprawa nie jest prosta...

      Usuń
    4. Mnie chodziło o to, że być może lekarze chcą pomóc, ale mają związane ręce, bo dawniej po prostu zrobiliby aborcję, a teraz boją się.
      Dobra jest lampka czerwonego, wytrawnego wina. Ja w to wierzę. W te szałwie i inne zioła też wierzę, bo kiedyś babki musiały sobie radzić bez farmakologii.

      Usuń
    5. Chodzi Wam o metodę z luteiną? No rzeczywiście ta metoda jest dziwna jak na poradę lekarską, ale widocznie bywa skuteczna tzn. przedawkowanie hormonów, a luteina zawiera progestregon powoduje poronienie. Mnie tylko zdziwiła ta metoda z zastosowaniem męskiej spermy, jako rozmiękcza cza, naprawdę wydawało mi się to niewiarygodne, ale nie jestem ekspertem w tych tematach.
      Natomiast zioła takie jak szałwia, rumianek i krwawnik naprawdę działają, jako przyspieszaćcz menstruacji oraz działają poronnie myślę, że nawet w ciążach zaawansowanych. Tylko w tych zaawansowanych to trzeba byłoby znaleźć lek, który powoduje obumarcie płodu i po sprawie.
      Metody z wyżej podanej strony są hm średniowieczne, ale niestety w Polsce mamy taką sytuacje, że Kobiety , aby ratować swoje życie muszą stosować te metody z rodem z wiejskich chat babek zielarek. To jest śmieszne, ale i też tragiczne.

      Usuń
    6. No właśnie, porada lekarki - niewiarygodne. Babka, która to pisała pewnie też pomyliła tygodnie z dniami. Mimo to, nie wierzę w to, co zalecała lekarka oraz w jaki sposób wywołała krwawienie. I pewnie ciąża się utrzymała.
      Ja znam jeszcze jeden sposób- moja matka o nim opowiadała- skakanie z krzesełka, tapczanu, schodków.
      To wszystko jest straszne. Ten cholerny katotaliban polski

      Usuń
    7. ja słyszałem o skakaniu ze stołu...
      natomiast ta konkretna porada, o której jest mowa faktycznie wydaje się taka sobie... bo czy to koniecznie trzeba użyć spermy, by zmiękczyła nabłonek?... szkoda, że nie żółci czarnej kury zdekapitowanej świętym tomahawkiem Apaczów przy pełni księżyca, pod uschłym drzewem na którym powiesił się ksiądz pedofil...

      Usuń
    8. Za dużo warunków na raz. Jeszcze ta czarna kura trzaśnięta tomahawkiem Apacza da się, ale suche drzewo nie wytrzymałoby księdza pedofila. Nawet ono ma granice utrzymania grozy.

      Usuń
    9. Jaskółka i Pkanalia
      Uśmiałam się czytając wasze komentarze ,ale niestety kobiety ,które nie chcą rodzić dzieci zrobią wszystko ,aby się ciąży pozbyć.

      Usuń
    10. @J.&J....
      "prohibicja szkodzi zdrowiu"...
      to hasło z Marszu Wyzwolenia Konopi ma o wiele szerszy wymiar...

      Usuń
  11. Dobrowolnie pewnie nie, ale od czego są nacisku ze strony rodziny, która za nic ma pewne standardy, nie mówiąc już o tym co stanie się z tym dzieckiem w przyszłości. Chociaż jeśli te wpisy na FB są prawdą, to zdarzają się panie, które poważnie myślą o tym, by i taki zastrzyk gotówki przyjąć.

    Jak dla mnie pachnie to przeszłością, zwłaszcza w Niemczech, bo pomysły takie jakie ma nasz rząd w kwestii aborcji czy antykoncepcji można przyrównywać jedynie chyba do najobrzydliwszych wzorców. Tu nic nie ma z nauki Jezusa czy z woli Boga. Przynajmniej ja tak to odbieram. To tylko wymysł ludzi, polityków, którzy z kolei napędzani są przez niektórych księży. Ot i cała tajemnica.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy był jakiś Jezus, czy go nie było, to o aborcji i antykoncepcji się nie wypowiadał... tak więc chyba, raczej, a niewykluczone nawet, że dobrze odbierasz...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  12. Cieszy mnie, że swój pogląd na temat praw kobiet odnośnie aborcji zmieniłeś tzn. chodzi mi o fragment twego posta , w którym piszesz, że nawet jakby istniała idealna antykoncepcja państwo nie powinno zakazywać kobietom aborcji. Gdyby tak więcej mężczyzn takie poglądy jak ty prezentowali to świat byłby o wiele lepszy. Za to cię bardzo lubię;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pozostaje mi nic innego, jak strawestować cytat, kwestię z serialu "Allo, allo", która brzmi:
      "Czy teraz mam Panią pocałować, Frau/Fraulein Julianne?" :)...

      Usuń
    2. Tak teraz może mnie Pan pocałować Herr Pkanalio ;-))))

      Usuń
    3. a może nie?... pamiętasz, jak kiedyś wymienialiśmy uprzejmości na innych forach i mnóstwo buraków dało się wkręcić w ten nasz symulowany "romans"... jednak poziom tego forum zwanego "Kawiarnią" jest o wiele wyższy, więc tak sobie z tą Kawiarnią żartować nie będziemy...
      ...
      okay, jeden szybki buziak, ale na tym koniec:
      :*...

      Usuń
  13. Obecna, po rejteradzie z blogosfery ;) nadrobiłam wszystkie posty, nie napiszę nic mądrego bo już się wypowiadałam na te tematy. Pozdrówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam... to prawda, że tło tematyczne ostatniego/tego/ posta jest jak taki kawiarniany kot, tak już wygłaskany przez gości, że zmienił rasę na "sfinks"... sam post jest raczej o tym, co się obecnie dzieje...
      pozdrówki :)...

      Usuń
  14. Po prostu próbuję w tym całym natłoku różnorakich nowości i nowinek legislacyjnych i nie tylko się odnaleźć. :) Czasem mam wrażenie, że to chyba ze mną jest coś nie tak, skoro nie kumam tych sytuacji nazywanych ,,dobrą zmianą". Ale potem jak sobie pomyślę to inaczej już to widzę. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "kodeksy prawa powinny być napisane od nowa"...
      kto to powiedział i kiedy?...
      ...
      wszystko inaczej wygląda, gdy się o tym potem pomyśli...
      generalnie, to myślenie jest super, byle bez przesady... wiesz dlaczego różnym nałogowcom, tym, którzy chcą rzucić nałóg, tak słabo wychodzi to rzucanie?... bo za dużo o tym myślą właśnie...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  15. Tu już właściwie wszystko zostało powiedziane, zarówno w notce jak i w komentarzach. Niewiele mam do dodania.
    Pozwolę sobie na pewną drobną uwagę. Państwo, jako usankcjonowany twór w strukturze społecznej zawszy było, jest, i zawsze będzie miało charakter represyjny, choć również niesie sporo pewnych zalet, których niestety (dla mnie osobiście zdecydowanie stety, gdyż bardziej odpowiadałaby mi rola obywatela świata) stale ubywa. Ale jak to zwykle z tonącym bywa, ten nawet brzytwy się chwyta, a tą brzytwą, w sensie metaforycznym, jest zaostrzenie nakazów moralności opartej na religii, która ma ratować i uzasadniać tę represyjność. Pomijając aborcję, antykoncepcję czy kwestie sztucznego zapłodnienia (to klasyczny przykład moralności religijnej), najbardziej jaskrawym tego przykładem jest uprawomocnienie tzw. „klauzuli sumienia”, co w mojej ocenie jest już przejawem skrajnej paranoi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pominięcie kwestii "klauzuli sumienia" postrzegam teraz jako pewne niedopatrzenie, a jest to temat wręcz na osobny tekst, artykuł, felieton, czy cokolwiek innego... oczywiście jak najbardziej przychylam się do opinii, że ma miejsce skrajna paranoja w tym temacie...

      Usuń
  16. Zasłuchałam się dzisiaj w dyskusję dotyczącą zabezpieczeń
    Obędzie się bez nazwisk, bo skleroza mnie dopadła, ale jedna pani, tak na rzut oka, na moje lata, problem określiła , jako nieistniejący, bo polskie kobiety tworzą świadome społeczeństwo.
    Spójrz na własną małżonkę, czyż nie jest świadoma.
    Patrzę na siebie. Kurna, dlaczego, tak dużo wiem. Može dzisiaj miałabym tròjkę!!
    A tak???
    Pieprzona świadomość!!!
    Mam tylko jedno😂😁😉
    Nie jestem z tego faktu do końca zadowolony....
    Życie😂😁
    I ta cholerna świadomość
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakieś ileś tam lat temu słyszałem, że polskie społeczeństwo jest PRZYPADKOWE, czyli kobiety chyba też?...
      to teraz jest świadomo przypadkowe, czy przypadkowo świadome?...
      świadomość...
      straszne słowo...
      https://youtu.be/OogpelsR3oA
      mnie się skojarzyło takie coś:
      "Reżyser filmu porno posiał scenopis. Więc ludzie na planie nie wiedzą co robić. Panie dla rozgrzewki stawiają panom, ale sytuacja nie jest do końca jasna. Mają grać, czy nie mają grać? Więc reżyser się wkurwił i zakomenderował:
      - A róbta co chceta, świadomi jesteście.
      W tym momencie ktoś ripostuje:
      - Ja nie bardzo, po dopalaczach jestem.
      Reżyser to profesjonalnie ignoruje i mówi:
      - Kamera, klaps!
      No, i się wyjaśniło. Że ma być slapping"

      Usuń