08 września 2026

RWETES Z NICZEGO WOKÓŁ SZKLANEJ KULI

Od drzwi na salę Pleciugi powiało mocą. Trzy czarownice siedzące przy swoim stałym stoliku szybko spojrzały w tamtą stronę. Dwie nie spojrzały. Anita bowiem była zajęta czymś innym, zaraz sobie wyjaśnimy czym, zaś Kaśka miała wyjebane. Aczkolwiek nie do końca, bo gdyby wszedł ktoś naprawdę groźny, to już by było po tym kimś. Za sprawą Kaśki. Bo Kaśka tak ma, że Kaśka wie. Nawet nie jako wiedźma, bo jak wiemy, nie jest nią od tak dawna jak Anita, czy Roxy, ale jako urodzona wojowniczka.
Wroćmy jednak do toku akcji. Do kafejki weszła kobieta, która wcale nie wyglądała jak wiedźma, ale to akurat nic dziwnego, bo żadna tak nie wygląda. Za to jak każda wiedźma wyglądała na kobietę z klasą. Mala spytała szybko:
- Znamy ją?
Roxy i Kaśka pokręciły głowami, przy czym ta pierwsza dodała:
- Chyba ni chuja.
Anita nie pokręciła głową, tylko odparła:
- Nie znam, nie wiem, zarobiona jestem. Cyca daję.
Nie kłamała, bo mała Osia doiła tego cyca w pełnym skupieniu, za to Malina, która nie doiła żadnego cyca oświadczyła:
- Ja znam. Znaczy nie znam, ale widziałam. Była na tym sabacie na lotnisku, co wiecie. Tak mi mignęła jakoś, en passant. A tuż po sabacie razem sikałyśmy za tym samym krzakiem. 
- Z podsłuchiwaniem, czy bez?
Spytała Roxy, po czym od razu dodała:
- Nieważne zresztą. Tak, czy owak stworzyłyście podwaliny pod prawdziwą babską przyjaźń, tylko jest jeden szkopuł. Słyszałam na mieście, że tam gdzie ty sikasz, tam nic już nigdy nie urośnie.
Lalka odcięła się natychmiast:
- Żebym ja ci nie powiedziała co rośnie tam, gdzie ty nasikasz.
Do zabawy nagle włączyła się Mala:
- Ja kiedyś nasikałam na...
- Dość! Zaczynacie być bardziej obciachowe, niż jesteście.
To nagle wtrąciła Anita, tuż po tym jak schowała cyca, poprawiła odzież i odstawiła do nosidełka Ośkę, która od razu zasnęła po posiłku. Przy okazji zdążyła też odpowiedzieć nowo przybyłej wiedźmie, która zanim uplasowała się była przy wybranym stoliku uprzejmie skinęła głową do naszej gromadki. Jako jedyna zresztą, bo reszta pań była zbyt skupiona temacie mikcyjnym. Po czym dodała wstając od stolika:
- Rzućcie mi okiem na małą. Idę sikać, bo jak wy tylko o tym, to sama jakoś czemuś ochoty nabrałam.
Uwaga o rzucaniu okiem była tylko formalna, bo cóż się może złego stać tej małej, gdy śpi sobie zacnie obok tak zacnych ciotek? Zaś ciotki skupiły uwagę na siedzącej przy stoliku pani, której pani Renia przyniosła coś na tacy. Zapewne pleciugato, bo głównie na to się tu chodziło, niczym na oglądanie gołej dupy do peep show.
- Ciekawe, czy przyszła pogadać, czy ma sprawę?
Zagaiła Malina, na co Roxy odparła:
- Jak się ma sprawę, to też się wtedy gada.
- Ciekawe jeszcze, jak nas namierzyła?
Spytała nagle Mala.
- O to chyba siebie zapytaj. Masz tyle nowych koleżanek ostatnio. Zresztą to nie sekret w tym światku, gdzie nas można znaleźć.
Turbinka zmarszczyła brwi, a po chwili odparła:
- Chyba wiem, co to za sprawa. 
- Oho, Młoda weszła w tryb detektywa. No, to referuj.
- To jest tak, że wiem od Cizi...
- Co to jest cizi?
Przerwała nagle Roxy.
- Nie cizi, tylko Cizia. Właśnie taka moja jedna koleżanka. To mi mówiła, że po tamtym sabacie na lotnisku, co wiecie, to się zrobił szum dookoła szklanej kuli. Niektóre to pytały się nawet o numer telefonu do Rudej.
- Dlaczego do mnie? Przecież kula nie jest moja, tylko Nitki.
Roxy nie ukrywała zdziwienia. 
- No, ale one o tym widać nie wiedzą. 
- Ale szklana kula to teraz standard, więc o co chodzi?
Wtrąciła nagle Malina.
- Tylko, że nie taka. Mala dobrze gada. To nie taka sobie byle kula dalekowschodniej produkcji, którą można kupić za grosze. Ech, Lalka, Lalka. Wiedźma wie, tak? Tak mówiłaś ostatnio.
Odpowiedziała szybko Ruda, na co Malina zrobiła burmucha.
- No co? No co? Niech będzie, że na szklanych kulach się nie znam. Swojej nie mam, bo jak trzeba pójdę do bratowej, to mi użyczy.
- Użyczyła kiedyś?
- Nie, bo nie było dotąd okazji.
- I bardzo dobrze, bo nie lubię, gdy ktoś mnie podgląda jak się pieprzę. Bez mojej zgody. Ale jak mnie bardzo, bardzo ładnie poprosisz, to kiedyś dam ci popatrzeć. Nawet bez kuli.
- Ruda, odpierdol się może od niej, co?!
Tu nagle wkroczyła do akcji Kaśka, jak dobrze wiemy, lojalna aż do bólu wobec Maliny. Kontynuowała zresztą dalej:
- Nita ma rację, zaczynasz się faktycznie robić obciachowa. Może lepiej wytłumacz jej, jaka jest różnica między tymi kulami. Mnie zresztą też, bo ja też się nie znam.
- Okay, czuję się zbesztana. No, ale dobrze, focha zero, już opowiadam. Z kulami to jest tak, że zwykłą szklaną kulą można namierzyć tylko bezmoca. Ale nas nie, po prostu nie idzie tego zrobić. Konstrukcja taka i chuj. Za to kulą Anity można namierzyć każdą. Dlatego taka kula to wielka rzadkość, kosztuje zresztą straszne pieniądze. Z tego co wiem, taką kulę w tym kraju ma tylko Ciocia Lala, nasza Nita właśnie, siostry Benges oraz Selena, szefowa Gildii zawodowych. Może jeszcze ktoś, ale tego nie wiem, chyba raczej już nikt. Fałszywek nie liczę, ale nadmienię, że takie też się zdarzają na tym rynku.
Roxy zakończyła perorę, wtedy piłkę przejęła Mala:
- No, więc właśnie. Pewnie ta niunia, co tam siedzi, chce coś wykonać, do czego jest jej potrzebna kula Anity. Chociaż pewnie niekoniecznie podglądać inną siostrę podczas pożycia intymnego. Ciocia Lala mówiła, że ten magiczny sprzęt ma wiele innych pożyteczniejszych zastosowań. Ciekawe, kiedy do nas podejdzie.
- Ciocia Lala? Teraz?
Spytała nagle Malina. Z miną słodkiej idiotki z resztą, którą bardzo lubiła udawać w najmniej oczekiwanych momentach. Ale Mala zignorowała tą uwagę mówiąc:
- Pewnie jak dopije kawę.
- No, nieźle. Was tylko zostawić na chwilę same. Od razu zrobicie problem z niczego. To teraz popatrzcie sobie, co się zaraz zadzieje. Patrzcie bardzo uważnie.
To oznajmiła Anita, która niezauważenie wróciła z toalety, ale nie dosiadła się od razu, tylko stanęła trochę z tyłu i przysłuchiwała się dyspucie. Pełna rozbawienia zresztą.
- A co się zadzieje?
Spytała nagle Malina, na co Anita mościwszy się na krzesłku odparła krótko, ale dość imperatywnym tonem:
- Patrz. Patrz i milcz. Oczami się patrzy, nie buzią.
Na co nagle włączyła się Roxy:
- Buzią to można...
- Ty też bądź cicho. Jeszcze tego nam tutaj brakuje do szczęścia, żebyś ty nas teraz instruowała, co się robi buzią.
Tymczasem wiedźma siedząca pod ścianą rozejrzała się nagle, tak znacząco, jak to się robi w kafejce. Na co szybko zareagowała pani Renia, która podeszła do niej, po czym szybko skasowała rachunek za kawę. Gdy odeszła, czarownica wstała, poprawiła włosy, ubiór, po czym ruszyła do wyjścia. Po drodze jednak przystanęła na mikrochwilę i skinęła uprzejmie głową w kierunku stolika naszych głównych bohaterek. Wtedy Roxy robiąc ten sam gest syknęła cicho do Maliny, nie hisslangiem bynajmniej:
- Odkłoń się chamico jedna, sikałyście razem przecież.
Zaś gdy kobieta wyszła już z kafejki Anita znowu zabrała głos:
- Tyle czasu już was znam, ale pojęcia nie miałam, że jesteście aż tak egocentryczne. Przychodzi sobie dziewczyna na szybką kawę, a wyście szybko utłukły z dupy wziętą teorię, jakoby przyszła do was akurat, jakby nie miała już lepszych pomysłów na życie. Tymczasem ona pewnie pojęcia nie miała wcześniej zielonego, że my tu lubimy przychodzić. Jakoś do żadnej ślicznej główki nie chciał przyjść taki wariant.
- Ja nikogo ostatnio nie utłukłam.
Obruszyła się nagle Kaśka.
- Sorry Kasiu, nie ciebie miałam teraz na myśli, tylko te trzy kretynki. Ty jesteś w porządku w tym epizodzie. 
- To teraz nam opowiedz o tych szklanych kulach, jak to wszystko działa, stronę teoretyczną. Bo rudy Gryzoń nie umiał za bardzo.
Jak dobrze wiemy, Anita bardzo lubiła udzielać różnych wykładów, więc taka prośba robiła jej prawie tak samo dobrze, jak Borek podczas podczasu. Niestety do wykładu nie doszło, bo nagle Ośka głośno przypomniała światu o swoim istnieniu. Nita nachyliła się nad nosidełkiem, pociągnęła nosem, po czym wetchnęła:
- Ja pierdolę. Muszę znowu iść do kibla. Nie ma to, jak dobra, porządna kupa, we właściwym miejscu i momencie.
Bo jakby nie było, Pleciuga jako babska kafejka była znakomicie wyposażona, jeśli chodzi o tego typu awarie. Zaś gdy mama z córą pod pachą odeszły od stolika Kaśka wygłosiła puentę:
- Tak oto problemy realne górują nad problemami urojonymi.
Ale Malina nagle zaoponowała:
- Nie tak do końca. Z moich dotychczasowych obserwacji oraz doświadczeń wynika, że tak ogólnie, statystycznie rzecz ujmując, świat ludzki wcale tak nie działa, tylko całkiem odwrotnie.
Zaś Roxy nie mogła się powstrzymać od komentarza:
- Lalka, chyba nigdy w życiu nie odgadnę, czy ty naprawdę jesteś taka mądra dupa, czy tylko taką udajesz?
W tym momencie nagle Mala dorzuciła swoje trzy grosze:
- Lalka to jest Lalka i chuj!