Konwent się odbył, bo czemu nie, ale że nikt nikogo nie zabił, nie było żadnego pożaru, powodzi, ni trzęsienia ziemi, to tak naprawdę nie ma nic ciekawego do opowiadania. No, ale może chwila plus moment. Jak przebiegło spotkanie Roxy oraz tej wiedźmy, co to kiedyś tam coś się wydarzyło między nimi? Na razie to zjawiła się tam tylko Malina i Mala, nie bardzo jednak jest jasne, czy ta druga zabrała ze sobą jakąś przyjemność, tak jak zapowiadała. Już na miejscu na dzień dobry wyściskały się z Ciocią Lalą, Różą, oraz jeszcze paroma znajomymi czarownicami. Potem Turbinka i Róża niczym papużki nierozłączki nie oddalały się od siebie ani na krok, nawet do toalety chodziły razem, bo wciąż miały sobie coś do powiedzenia, czy omówienia. Tylko raz Mala odbiła na chwilę, tak na początku do Cioci Lali, bo miała do niej zapytywanie:
- Cioteczko najdroższa, powiedz mi, bardzo, bardzo ładnie proszę, która z tych sióstr, które się kręcą po obiekcie nie lubi Roxy?
- Rudej żadna nie lubi. Znaczy wróć. Źle powiedziałam. Nie lubią jej zawodowe, których jest tu sporo. To przecież Gildia organizuje ten konwent. To im zapłaciłaś za kartę wstępu, tak?
- No, ale jakże to można nie lubić Rudej? Przecież ona jest taka kochana. Wszystkie siostry ją lubią, to ja tego nie rozumiem.
- Tak Maleczko, ja wiem, że ty kochasz cały świat, choć tak naprawdę wcale mu się to nie należy. Ale teraz to ja akurat mówię o zawodowych. Ty nie znasz tego środowiska, więc...
- Trochę znam. W końcu moja ma... Znaczy Pamala też zarabiała czarami na życie. Miała różne swoje kontakty, układy. Coś tam podpatrzyłam, coś tam posłuchałam.
- Córciu moja. Jak zarabiała Pamala na życie i nie tylko, to już ja świetnie wiem. Poza tym ona chyba nie jest twoim ulubionym tematem do rozmowy, tak? Zaś świata zawodowych wiedźm to ty naprawdę nie znasz, może tylko jakieś drobiazgi. Za to Roxy była zawodową długo przed twoim pierwszym okresem. Na szczęście krótko, bo Anicie udało jej się to wybić z jej ognistej głowy. Ale mimo tego zdążyła naprawdę mocno narozrabiać. Więc ja się wcale nie dziwię, że wiele mogło ją znielubić. Jedna szczególnie, bo Ruda jej wtedy wykręciła zaiste gruby numer. Jak ona już tu przyjedzie, jak się spotkają, to ja się w męskiej ubikacji zamknę.
- Co Ciocia będzie robić w męskiej ubikacji?
- To ty nie wiesz, co się robi w ubikacji?
- Ale ja się pytam, co Ciocia chce robić w męskiej ubikacji?
- Ojtamojtam, nie chwytaj mnie za słówka. Poza tym tu nie ma męskiej ubikacji. Na czas konwentu wszystkie są damskie. Taka procedura na czas konwentu tu jest.
- Ja się o Roxy nie boję, Kaśka ma z nią przyjechać.
- Zajebiście! Jeszcze tej rzeźniczki brakuje do szczęścia.
- Ale za to Roxy włos z głowy nie spadnie.
- Za to połowa Gildii te głowy straci jak Kaśka się uruchomi.
- Ciociu, a która to jest? No, ta co najbardziej nie lubi Rudej?
- A po co ci to?
- Bo może ja z nią pogadam? Pogodzą się...
- Tak? I co jeszcze? Już zadzieram kiecę i lecę was zapoznać ze sobą. Potem dokonacie negocjacji, rozmów pokojowych. Wtedy przyjedzie Roxy, obie zapalą jointa pokoju na zgodę, potem jeszcze się podotykają intymnie. Maleczko, tak jak cię bardzo lubię, tak bardzo, bardzo ładnie gorąco cię proszę. Zapomnij tą sprawę. Tak w ogóle, to kiedy się można ich spodziewać?
- Kaśka mówiła, że tak jakoś do obiadu. Bo teraz rano walczą dziewczyny, po południu chłopaki. Dziewczyn jest podobno nie za dużo, a im więcej walk skończy się przed czasem, tym szybciej ta część turnieju się skończy.
- Możemy do was?
To spytała Malina, która wraz z Różą podeszła do rozmawiających.
- No pewnie. Co się głupio pytasz?
Ciocia Lala rozejrzawszy się dookoła dodała:
- Tam!
Tam po prostu była ławeczka. A gdy wszystkie na niej usiadły...
- To teraz posłuchajcie moje córcie, co ja wam powiem. Jak posłuchacie, to się już czegoś dowiecie, a wtedy będziecie już to wiedziały. Ja przeważnie żartuję, ale teraz będzie bardziej na poważnie. Najpierw powiem wam, czego sama nie wiem. Nie wiem, czemu Roxy nagle wzięła i tak przypanikowała? To do niej kompletnie niepodobne. Nie wiem, czemu do mnie nie zadzwoniła przed samym konwentem? Ale to drugie to ja już z nią sama. Za to cała ta sprawa jest już dawno przedawniona i w ogóle.
- Tak też sugerowała Anita
Znienacka odezwała się Malina pytając jeszcze dodatkowo:
- Ciociu, a o co w ogóle poszło? Tak ogólnie.
- Tak ogólnie, to o to, co zawsze. Albo o ruchanie, albo o pieniądze. Tu raczej o to drugie, ale motyw ruchania też był na rzeczy.
- O ruchaniu zawsze się fajnie słucha.
To nagle wrzuciła Róża, a reszta grzmotnęła śmiechem.
- To był wtedy boczny wątek, ale faktycznie. Znacie zresztą Rudą.
- Ja akurat mniej, niż średnio.
- To jeszcze zdążysz ją średniej poznać Różyczko, a teraz mi nie przerywaj. Tak naprawdę, to nie jest już ważne, co się centralnie wtedy stało. Ważne jest, że jeśli ja tu dziś jestem, to nawet cała Gildia żadnej mojej córci nie podskoczy. Poza tym pomyślcie logicznie. Gdyby ta sprawa wciąż była taka ważna, to Roxy by od dawna nie istniała już na świecie. Koniec tematu. Teraz idźcie sobie, bawcie się dobrze. Ja mam tu jeszcze parę innych swoich spraw do ogarnięcia.
Ale około południa Malina zaczęła zbierać wszystkie razem.
- No, co się znowu urodziło nagle? Jadą już?
Zagderała dobrodusznie Ciocia Lala.
- Nie jadą i nie dojadą. Kaśka dzwoniła...
Dlaczego Kaśka dzwoniła do Maliny? Dlaczego obie z Roxy nie dojadą na konwent? Tego się dowiemy za drugim posiedzeniem. Ale jak się dowiemy, to będziemy wiedzieć.
- Cioteczko najdroższa, powiedz mi, bardzo, bardzo ładnie proszę, która z tych sióstr, które się kręcą po obiekcie nie lubi Roxy?
- Rudej żadna nie lubi. Znaczy wróć. Źle powiedziałam. Nie lubią jej zawodowe, których jest tu sporo. To przecież Gildia organizuje ten konwent. To im zapłaciłaś za kartę wstępu, tak?
- No, ale jakże to można nie lubić Rudej? Przecież ona jest taka kochana. Wszystkie siostry ją lubią, to ja tego nie rozumiem.
- Tak Maleczko, ja wiem, że ty kochasz cały świat, choć tak naprawdę wcale mu się to nie należy. Ale teraz to ja akurat mówię o zawodowych. Ty nie znasz tego środowiska, więc...
- Trochę znam. W końcu moja ma... Znaczy Pamala też zarabiała czarami na życie. Miała różne swoje kontakty, układy. Coś tam podpatrzyłam, coś tam posłuchałam.
- Córciu moja. Jak zarabiała Pamala na życie i nie tylko, to już ja świetnie wiem. Poza tym ona chyba nie jest twoim ulubionym tematem do rozmowy, tak? Zaś świata zawodowych wiedźm to ty naprawdę nie znasz, może tylko jakieś drobiazgi. Za to Roxy była zawodową długo przed twoim pierwszym okresem. Na szczęście krótko, bo Anicie udało jej się to wybić z jej ognistej głowy. Ale mimo tego zdążyła naprawdę mocno narozrabiać. Więc ja się wcale nie dziwię, że wiele mogło ją znielubić. Jedna szczególnie, bo Ruda jej wtedy wykręciła zaiste gruby numer. Jak ona już tu przyjedzie, jak się spotkają, to ja się w męskiej ubikacji zamknę.
- Co Ciocia będzie robić w męskiej ubikacji?
- To ty nie wiesz, co się robi w ubikacji?
- Ale ja się pytam, co Ciocia chce robić w męskiej ubikacji?
- Ojtamojtam, nie chwytaj mnie za słówka. Poza tym tu nie ma męskiej ubikacji. Na czas konwentu wszystkie są damskie. Taka procedura na czas konwentu tu jest.
- Ja się o Roxy nie boję, Kaśka ma z nią przyjechać.
- Zajebiście! Jeszcze tej rzeźniczki brakuje do szczęścia.
- Ale za to Roxy włos z głowy nie spadnie.
- Za to połowa Gildii te głowy straci jak Kaśka się uruchomi.
- Ciociu, a która to jest? No, ta co najbardziej nie lubi Rudej?
- A po co ci to?
- Bo może ja z nią pogadam? Pogodzą się...
- Tak? I co jeszcze? Już zadzieram kiecę i lecę was zapoznać ze sobą. Potem dokonacie negocjacji, rozmów pokojowych. Wtedy przyjedzie Roxy, obie zapalą jointa pokoju na zgodę, potem jeszcze się podotykają intymnie. Maleczko, tak jak cię bardzo lubię, tak bardzo, bardzo ładnie gorąco cię proszę. Zapomnij tą sprawę. Tak w ogóle, to kiedy się można ich spodziewać?
- Kaśka mówiła, że tak jakoś do obiadu. Bo teraz rano walczą dziewczyny, po południu chłopaki. Dziewczyn jest podobno nie za dużo, a im więcej walk skończy się przed czasem, tym szybciej ta część turnieju się skończy.
- Możemy do was?
To spytała Malina, która wraz z Różą podeszła do rozmawiających.
- No pewnie. Co się głupio pytasz?
Ciocia Lala rozejrzawszy się dookoła dodała:
- Tam!
Tam po prostu była ławeczka. A gdy wszystkie na niej usiadły...
- To teraz posłuchajcie moje córcie, co ja wam powiem. Jak posłuchacie, to się już czegoś dowiecie, a wtedy będziecie już to wiedziały. Ja przeważnie żartuję, ale teraz będzie bardziej na poważnie. Najpierw powiem wam, czego sama nie wiem. Nie wiem, czemu Roxy nagle wzięła i tak przypanikowała? To do niej kompletnie niepodobne. Nie wiem, czemu do mnie nie zadzwoniła przed samym konwentem? Ale to drugie to ja już z nią sama. Za to cała ta sprawa jest już dawno przedawniona i w ogóle.
- Tak też sugerowała Anita
Znienacka odezwała się Malina pytając jeszcze dodatkowo:
- Ciociu, a o co w ogóle poszło? Tak ogólnie.
- Tak ogólnie, to o to, co zawsze. Albo o ruchanie, albo o pieniądze. Tu raczej o to drugie, ale motyw ruchania też był na rzeczy.
- O ruchaniu zawsze się fajnie słucha.
To nagle wrzuciła Róża, a reszta grzmotnęła śmiechem.
- To był wtedy boczny wątek, ale faktycznie. Znacie zresztą Rudą.
- Ja akurat mniej, niż średnio.
- To jeszcze zdążysz ją średniej poznać Różyczko, a teraz mi nie przerywaj. Tak naprawdę, to nie jest już ważne, co się centralnie wtedy stało. Ważne jest, że jeśli ja tu dziś jestem, to nawet cała Gildia żadnej mojej córci nie podskoczy. Poza tym pomyślcie logicznie. Gdyby ta sprawa wciąż była taka ważna, to Roxy by od dawna nie istniała już na świecie. Koniec tematu. Teraz idźcie sobie, bawcie się dobrze. Ja mam tu jeszcze parę innych swoich spraw do ogarnięcia.
Ale około południa Malina zaczęła zbierać wszystkie razem.
- No, co się znowu urodziło nagle? Jadą już?
Zagderała dobrodusznie Ciocia Lala.
- Nie jadą i nie dojadą. Kaśka dzwoniła...
Dlaczego Kaśka dzwoniła do Maliny? Dlaczego obie z Roxy nie dojadą na konwent? Tego się dowiemy za drugim posiedzeniem. Ale jak się dowiemy, to będziemy wiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz