08 stycznia 2019

Bazowy cel legalizacji marihuany rekreacyjnej

Podobno proceduje teraz Karnawał, czego bynajmniej wrogiem nie jestem, mimo że uważam, iż dobrze bawić się można zawsze, nawet na własnym pogrzebie i szczególnie wyróżniać jakiegoś okresu zdatnego do tej zabawy nie ma zbytniej potrzeby. No, ale jeśli ktoś tak sobie chce, to niech sobie ma, gdyż krzywdy nikomu to sprawić nie może. Bo niby jak, jakim sposobem?
Karnawał kojarzy nam się z imprezowaniem, zaś imprezom często - gęsto towarzyszy popularny, wręcz najpopularniejszy narkotyk, czyli alkohol, dostępny w punktach dilerskich, a te punkty są w co drugim sklepie. Rzecz jasna nie musi towarzyszyć, ale skoro już jest, to jest. Faktem zaś empirycznie stwierdzonym jest, że jeśli oprócz tego narkotyku obecne jest zioło, to większa jest szansa na to, że zabawa przebiegnie kulturalniej i nie zakończy się jakimś syfem. Stare, sprawdzone przysłowie mówi iż: "Kto jara ziele - chla niewiele", a kto chla niewiele, ten jest mniej skłonny narobić jakiegoś gnoju, niż taki ktoś, kto chla za dużo. Tu trzeba jednak zastrzec, że jest to prawidło statystyczne, więc pojedyncze przykłady, które tego nie potwierdzają niczego nie dowodzą.
To oczywiście nie oznacza, by kogokolwiek zachęcać do używania zioła. Jest to tylko informacja, na których imprezach można czuć się bezpieczniej, a na których nieco mniej. Tylko tyle, nic więcej.
To był wstęp, zagajenie kierunkujące, pora na główną część:
Pan poseł Piotr Marzec zasługuje na mój spory szacun za swoją działalność, zaś jego znajomości tematu MJ zaprzeczyć nie ma sposobu. Mówi on przeważnie z sensem, ale coś mi zazgrzytało niedawno. Cytuję /wycinając fragmenty nieistotne/:
"Użytkownik zwykły, rekreacyjny jakoś sobie radzi, lepiej lub gorzej, ale sobie radzi, natomiast najbardziej poszkodowanymi są ludzie chorzy, więc najistotniejszym elementem jest zapewnienie leku dla pacjentów i skupienie się na rynku ludzi chorych"
Nie sposób odmówić słuszności tej wypowiedzi, bez względu na to, czy jest ona wyrwana z kontekstu, czy w jego całości osadzona. Więc gdzie tu zgrzyt? Bynajmniej nie w tym "lepiej lub gorzej", tylko nieco gdzie indziej. Otóż sprawa jest taka, że ewentualna, ta przyszła, która prędzej, czy później nastąpi, legalizacja ziela REKREACYJNEGO wcale nie ma na celu zwiększenia komfortu użytkowników "zwykłych, rekreacyjnych". Tak się tylko wydaje burakom przeciwnym legalizacji. De facto bowiem będzie to jedynie efekt uboczny, a celem jej głównym jest komfort, bezpieczeństwo całego społeczeństwa, także tych ludzi, którzy ziela nie używają wcale, którym nawet cień myśli o tym nie pojawia się w umyśle. Celem jest zmniejszenie szkód powstałych jako efekt nadużywania narkotyków, włącznie z tym legalnym, najpopularniejszym, "jedynym słusznym" dla niektórych.
Jak to będzie działać? Kwestia alkoholu została już z grubsza wyjaśniona na samym wstępie. Dlaczego tak jest, że większe upowszechnienie ziela spowoduje mniejszy popyt na wspomniany narkotyk? Nie wiem. Zapewne profesor Vetulani potrafiłby to wyjaśnić, ale niestety już Go nie ma. Zaś ja za mało się znam na niuansach neurologii. Wiem tylko, że tak właśnie jest, a wielu dawnych lub obecnych imprezowiczów śmiało to potwierdzi. To oczywiście nie oznacza, że po legalizacji MJ stare pijusy zmienią obiekt swojej pasji z narkotyku na ziele. To tak akurat nie zadziała. Ale wielu ewentualnych pijusów w przyszłości się nimi nie stanie.
Chociaż... Akurat znałem taki przypadek, że kiedyś pewien budowlaniec wylansował zioło wśród starszych kolegów w pracy, ostrych moczymordów zresztą. Niektórym się spodobało i choć rytuał "zdrowie na budowie" nadal był praktykowany, to po robocie zamiast się nachlać woleli wypalić jointa i grzecznie pójść do domu. Ich żony zapewne też były pozytywnie zaskoczone taką odmianą funkcjonowania małżonków.
Co do innych narkotyków, to mechanizm jest prosty. Wielu jest takich, którzy to zamiast szukać mocnych wrażeń, pospolitować się z pokątnymi dilerami, często zaś stać się ofiarą przekrętu lub wplątać się w jakąś kryminalną akcję, woli pójść do coffee shopu, zajarać w spokoju porządny, nie rasowany materiał, bez żadnego ryzyka, bez żadnych gównianych skutków. Tak jest w Holandii, gdzie odsetek ćpunów jest najmniejszy w Europie. Ale tu rzecz jasna znowu trzeba uczciwie postawić sprawę, że to nie załatwia problemu do końca, bo dla co poniektórych zioło to za mało, albo wcale żadna atrakcja, tedy wybiorą narkotyk, do tego jeszcze sporo. Niemniej jednak redukcja ilości ryzykownych zachowań jest i o to właśnie w tym wszystkim chodzi.
Kolej teraz na nieco demagogicznej manipulacji w postaci dwóch pytań. Można ich postawić o wiele więcej, ale to już chyba by było nudne. Tedy więc:
Czy fajnie jest słuchać pijackich wrzasków dobiegających z ulicy lub zza ściany, a w sklepie oglądać sąsiadkę, jej twarz obitą przez męża ochlapusa? Czy fajnie jest iść ulicą ze świadomością, że może zaczepić, okraść, napaść jakiś ćpun, któremu brakuje na kolejną działkę towaru?
Nie trzeba od razu odpowiadać. Ale są przesłanki, które wskazują na to, że jeśli ktoś jest przeciwnikiem legalizacji ziela, to zaiste postrzega te sytuacje jako wyjątkowo przemiłe. Albo ma już tak zakuty, zabetonowany łeb, że może sobie darować jakiekolwiek próby tworzenia odpowiedzi.
...
Appendix na temat ziela medycznego i nie tylko
Cytat inspirujący posta jest wyrwany z szerszego kontekstu, który zajmuje się innym tematem, niż powyższy tekst, jednak wart jest ów kontekst, aby Kawiarnia zapoznała się z nim, tedy zapraszam do tego zapoznania się: ===TU===
Tak, uważam, że "medical MJ" i "common MJ" /innymi słowy: "ziele rekreacyjne"/ to dwie osobne kwestie. Oczywiście łączy je fakt, że dotyczą one tej samej pięknej roślinki, a także to, że owo "medical" odkłamuje wizerunek MJ, tworzony od około wieku przez durnych polityków, tudzież jeszcze durniejsze media. Efekty tego tworzenia są wręcz tragiczne, ale o tym wspomnę może za chwilę. Natomiast istotne jest, aby podczas tego godnego pochwały procesu, mającego ułatwić chorym dostęp do leków z konopi, nie zafiksować się na tym, nie zgubić po drodze tematu "common". Nielegalność zioła wciąż zbiera swoje makabryczne żniwo. Ostatni przykład to trzy zgony na Śląsku po zażyciu dopalaczy. Pozornie nie widać tu żadnego związku, ale tak naprawdę takie zgony to jest jedna z dalszych konsekwencji tej nielegalności.
Na koniec może jeszcze fragmencik wypowiedzi pana posła Piotra Marca, również wyrwany z tego samego kontekstu:
"Myślałem, że się to da zrobić na zasadzie wyrzucenia tego /MJ - przyp. PK/ ze spisu narkotyków i tym sposobem mielibyśmy pełną legalną, ale okazało się, że beton jest na tyle mocny w Unii Europejskiej, że chcą przeprowadzić proces dziesięcioletni"
Dokładnie tak, bo uparte trzymanie zioła w tym spisie narkotyków, do tego nielegalnych, to zaiste jest kompletny absurd. Tedy życzmy takim sensownym ludziom, jak pan Piotr, z okazji Karnawału lub bez żadnej okazji, aby ten beton skruszyli szybciej, przed upływem tych dziesięciu lat. Zaś naszą rolą jest edukować otoczenie, aby ci ludzie mieli coraz większe wsparcie.

28 komentarzy:

  1. Popyt na zakazany owoc zawsze jest większy, dla zasady...
    Chyba zbyt dużo podmiotów jest zainteresowanych nie legalizowaniem marihuany, a ludzie , których zdrowie od niej zależy są w mniejszości i to jest smutne...zawsze rządzi pieniądz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to akurat prawda, że sporej ilości podmiotów na tej nielegalności zależy i ludzka niewiedza jest im bardzo na rękę... choćby producenci i sprzedawcy alkoholu, a w przypadku medycznej MJ wielkie koncerny farmaceutyczne... a to jest dopiero początek listy...

      Usuń
  2. Nie znam się na ziołach; ani tych kuchennych, ani tych "halucynogennych".
    Może i jestem "beton" lecz jeśli marihuana miała by być dla celów leczniczych, to są apteki i recepty wypisywane przez lekarzy.
    Albo nie doczytałam, albo nie uwzględniłeś czynnika uzależniającego
    zarówno najpopularniejszego narkotyku [czyli alkoholu] lecz także wszelkich ziół. Ot, taka używka, jak papieros czy kawa [blogowanie] cholernie uzależnia, a co dopiero Maryha. Zaczyna się się od porcji "na własny użytek" lecz ta dawka z czasem staje się pestką. Potem potrzebne dwie porcje, trzy...aż do dawki śmiertelnej.
    Zastanowiłabym się nad pytaniem - dlaczego ludzie potrzebują tego rodzaju "rozweselaczy"? Nieprawdą jest, że "wszystko jest dla ludzi". Jakie są skutki picia wódki? Nie wszyscy o tym wiedzą, a ponieważ etanol jest w zasięgu wzroku i ręki, także "kieszeni" to mamy,to co mamy; między innymi upijanie się młodzieży. C2H5OH to przeżytek; dopalacze są nowsze, atrakcyjniejsze i dają większego "kopa". Do czego to doprowadzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, w Twoim przypadku edukację trzeba zaczynać od samiutkiego zera... akurat nie ma warunków na zbyt obszerny wykład, ale dwie informacje spróbuj sobie przyswoić:
      - nie istnieje dawka śmiertelna MJ, medycynie nie jest znany żaden przypadek, by ktoś zmarł od przedawkowania...
      - nie rośnie też tolerancja i nie ma też sposobu, by doprowadzić się przy pomocy MJ do utraty świadomości...
      aha... jeszcze sprawa uzależnienia... wspomniałem co prawda o negatywnych skutkach nadużywania, ale nie MJ, tylko narkotyków, przyznaję jednak, że na tyle zwięźle, iż mogło Ci to umknąć... a co do uzależnienia od samej MJ, to ryzyko jest znikome... a ja też sam spotkałem sporo osób uzależnionych od różnych substancji i zachowań, tak na gruncie zawodowym, jak prywatnym, ale uzależnionych od MJ spotkałem dosłownie DWIE, zresztą co do jednej z nich mam wątpliwości, a przecież żyję nieco dłużej, niż 20 lat...
      z tego, co piszesz wynika, że wyraźnie mylisz marihuanę z opiatami /morfina, heroina/ i tym podobnymi substancjami, a są to tak naprawdę kompletnie odmienne bajki...
      ...
      odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie lubią, a niektórzy potrzebują zmienić sobie stanu umysłu, a jeszcze niektórzy nawet przegiąć z tą zmianą, przekracza objętość wielotomowych encyklopedii, więc w kilku zdaniach nie ma jak jej udzielić...

      Usuń
    2. Praca u podstaw cię czeka PKanalio, ale bądźmy wyrozumiali każdy kiedyś zaczynał od zera w tym temacie.;-)))

      Usuń
  3. Niestety nie znam tego tematu zbyt dobrze, tym bardziej z ciekawością przeczytałam, by się czegoś więcej dowiedzieć. Nie będę jednak jeszcze zajmować stanowiska. Pozdr. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w poprzednich, nieistniejących już sezonach bloga częściej się tym tematem zajmowałem, obecnie dla uzupełnienia mogę zaproponować tylko to:
      http://ptr17.blogspot.com/2017/08/2-in-1-edukacja-plus-promocja-post.html
      http://ptr17.blogspot.com/2018/03/harm-reduction-o-co-w-tym-chodzi-i-jak.html
      http://ptr17.blogspot.com/2018/05/krotka-historia-marychofobii-polskiej.html
      pozdr. :)...

      Usuń
  4. Oczywiście, jak zwykle w tej kwestii mocno Cię wspieram, choć na edukację brak mi słów. Nie wiem, jak przebić się przez mur niewiedzy, jakiś taran by się przydał :( I nie dotyczy to tylko Polaków. Są kraje gdzie przez odprawę celną nie przepuszczą nawet maści z konopi siewnych (chciałam pomóc przyjaciółce cierpiącej na egzemę).
    Dlaczego akurat ja, emerytka o to walczę? Bo wraz z wiekiem pojawiają się przeróżne schorzenia i dolegliwości. Na jedne są leki ne receptę, na inne nie ma. Ludzi starych w znacznie mniejszym stopniu się leczy, a bardziej pozwala im się w jako takim komforcie dożyć swoich dni. Amerykańscy staruszkowie z tych szczęśliwszych stanów, gdzie marihuana jest legalna, poprawiają sobie samopoczucie jointem (ok. 56%, jak doczytałam). Ja też wolałabym zasadzić sobie roślinkę, zamiast łykać chemię na sen i wysłuchiwać przytyków lekarki, że jestem uzależniona. Może na początek zmienić prawo tak, żeby MJ była legalna powiedzmy, od lat 60ciu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. panuje taki stereotyp, że MJ to domena młodych...
      i ja się z tym zgadzam, bo wśród "konopnych" są młodzi w każdym wieku, także ci najstarsi młodzi...
      przedstawiam Ci panią Arlene Wiliams (l.81), w Polsce jest to postać kultowa /Babcia Gandzia/, znana z tego, że przy pomocy MJ wygrała walkę z rakiem... gościła też na polskich Marszach Konopnych... w zeszłym roku nie dojechała, ale może w tym roku się pojawi?...
      https://www.facebook.com/WolneKonopie/videos/arlene-williams-zaprasza-na-marsz-wyzwolenia-konopi-2017/10155144086575169/
      ...
      tak, to jest świetny pomysł, by na początek udostępnić zioło tym starszym młodym, a gdy po roku okaże się /a na pewno tak się okaże/, że wciąż są młodzi i w pełnej formie, byłby to znakomity argument za szerszą legalizacją...

      Usuń
    2. Ależ ja znam (ze słyszenia i reportaży) Babcię Gandzię :)

      Usuń
  5. Wychodzę z założenia, że wszystko to co jest potrzebne człowiekowi jako lekarstwo powinno być dla niego dostępne. Jeśli chodzi o dostęp powszechny, to już taka zdecydowana nie jestem, bo wiem, że edukacja, a odpowiedniej nie ma, to podstawa, by ten dostęp nie doprowadził do nieporządanych skutkow, zwłaszcza u młodych, niepełnoletnich ludzi. Ale dodam, że nie jestem znawczynią tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obecna sytuacja jest zaiste dziwaczna, wręcz idiotyczna, bo istnieje całe mnóstwo leków będących śmiertelnymi truciznami przy nieodpowiednim stosowaniu /mój ulubiony przykład to nasercowy Digoxin/ i jakoś nikt nie protestuje, że można je kupić na zwykłą receptę...

      Usuń
    2. marihuana dla wielu stoi w jednym rzędzie z narkotykami twardymi i tu akurat się nie dziwię, bo wystarczy spojrzeć na rządzących i ich ekspertów, na szkołę i tego czego w niej uczą, by odpowiedzieć sobie na pytanie "Dlaczego tak uważają?"

      Usuń
    3. jak do tego doszło wyjaśniam tu:
      https://ptr17.blogspot.com/2018/05/krotka-historia-marychofobii-polskiej.html

      Usuń
    4. Przeczytałam. Co do M.Kotańskiego być możne dzisiaj uważałby inaczej, tak czy siak takim a nie innym poglądem nie obarczałabym jednego człowieka, który działał w czasach innych niż dzisiejsze. Pierwszy ośrodek powstał w 1978 roku. Opierał się głównie na własnych obserwacjach, nie było jeszcze internetu. Myślę, ze gdyby żył zmieniłby swoje podejście do wielu spraw, bo nie był to człowiek głupi, wielu osobom pomógł, choć jego metody były kontrowersyjne dla wielu.

      Usuń
    5. być może tak, bo jakby nie było w wielu sprawach był elastyczny i otwarty na informacje zwrotne od otoczenia...
      to w ogóle były inne czasy, inaczej zupełnie wyglądała scena narkotykowa, a marihuanowa jeszcze zupełnie inaczej...
      /na przykład handel ziołem był nie do pomyślenia, jeszcze na początku lat 90-tych żądanie za to kasy było co najmniej dużym faux pas w kręgach użytkowniczych - kasa funkcjonowała jedynie jako zwrot kosztów, gdy ktoś wyjeżdżał do Holandii i coś ciekawego przywoził, gdy kupując sobie kupował przy okazji dla kogoś/...
      a Kotański działał w takich uwarunkowaniach, w jakich działał, z takimi ludźmi, jacy byli i dokształcał się z takich,a nie innych źródeł... niedawno zresztą czytałem jego biografię spisaną przez gościa kompletnie spoza tematu i była to nader ciekawa lektura...

      Usuń
  6. Marihuana pomaga także osobom, które palą rekreacyjnie, działa profilaktycznie na organizm a pewne choroby dusi w zarodku zanim pojawią się pierwsze objawy jakieś dolegliwości .Stąd jej delegalizacja, bo im więcej osób z problemami tym więcej kasy można na nich zarobić. Druga sprawa to zmiana mentalności społecznej większe wyluzowanie no i nie kupowanie alkoholu, co wpłynęłoby na zasoby finansowe przedsiębiorców produkujących alkohol oraz strata dla państwa.
    Marihuana zagraża wielu interesom; Państwu, biznesowi, przemysłowi farmaceutycznemu, lekarskiemu oraz terapeutom, psychologom, którzy mieliby mniej pracy. Dlatego jest nielegalna .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli chodzi o państwo, to ono sobie poradzi, obłoży zioło jakąś akcyzą, czy innym podatkiem i tyle... zresztą już obecnie co poniektóre państwa zaczynają się przyglądać kwestii legalizacji pod kątem finansowym, że może to być dobry pomysł na wzmocnienie budżetu, a te państwa w których MJ jest legalna w taki, czy inny sposób na pewno do tego nie dopłacają... różne to formy przybiera, na przykład w Urugwaju rozwiązano temat najprościej: większość ziela na rynku pochodzi z państwowych upraw...

      Usuń
  7. Taa...ile jest leków, które naprawdę szkodzą. A marihuana objęta jest jakimś fatum. Chyba za dużo w tym wszystkim interesów różnych ludzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... ktoś kiedyś fajnie napisał w tym stylu, że farmakopea jest pełna substancji, przy których arsenał Lukrecji Borgii to pikuś... za to z kolei od MJ jeszcze nikt nigdy, nigdzie nie umarł... i gdzie tu sens, gdzie tu logika?...
      pozdrawiać j.zns nowego Gościa :)...

      Usuń
  8. prawdę powiedziawszy na budowach spotykałam już tak różna ziela, czy ziółka że niewiele jest mnie w stanie zdziwić ... przez tyle lat mój budowlany nos absolutnie się wyczulił w kierunku "nadużywania" rozpoznają z mety ... czy rozpoznałabym nadużycie prawdziwego zioło ??? biada mi jeśli nie, bo to nie zabawka, to życie ludzkie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli mowa o prawdziwym zielu, to trudno w ogóle mówić o nadużyciu, bo z ziołem jest tak dziwnie, że po zapaleniu jednego, czy dwóch jointów kolejne nic już nie zmieniają... czyli działa to zupełnie inaczej, niż np. przy alkoholu, gdzie kolejne dawki pogłębiają stan upojenia i może się to skończyć nieciekawie...
      natomiast jest inny problem, czy to zioło na pewno jest prawdziwe?... na czarnym rynku obecnie jest mnóstwo różnego świństwa i faktycznie czasem może być to kwestia życia lub śmierci... jedyny sposób /dla użytkowników/ to hodować samemu albo mieć sprawdzone, zaufane źródło...
      tu znowu wyłazi sprawa (nie)legalności, bo na przykład w Holandii taka sytuacja w koncesjonowanym coffee shopie jest nie do pomyślenia...

      Usuń
  9. Czy istnieje jakiś odpowiednik alkomatu dla MJ? Nie mówię tu o testach laboratoryjnych, tylko prostym, tanim przyrządzie, który można stosować na wysoką skalę i którego używanie jest łatwe i niekłopotliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, a raczej domyślam się do czego zmierzasz... są testy /podobno są, bo sam osobiście nie pytałem/ dostępne w aptekach, które badają poziom THC w ślinie...
      generalnie problem z MJ jest taki, że THC siedzi w organizmie dość długo po tym, jak już dawno przestało działać, nawet do iluś tam dni... ale w ślinie jest wykrywalne do 14h po zajaraniu... zważywszy, że samo działanie trwa maksimum 4, a w porywach 6h, to uważam taki test za niezły... drogówka ma do dyspozycji dość wygodne narzędzie /choć nie wiem, czy go w Polsce używa/, zaś użytkownicy nie powinni mieć powodów do narzekań... zwłaszcza, że lepszej, kompromisowej opcji po prostu nie ma...
      ...
      tak w ogóle, to MJ działa bardzo różnie, jeśli chodzi o prowadzenie auta... sam za kierownicę nie wsiądę po faji, ale zdarzało mi się czuć bezpiecznie jako pasażer jeśli kierowca przedtem lub podczas palił, nie miało to żadnego wpływu na jego prowadzenie, zdarzało się też jednak odmawiać jazdy z takim ptysiem już po kilkuset metrach...

      Usuń
  10. Jak zwykle u Waćpana długaśnie i ciekawie. Na temat się nie wypowiem, pozdrowienia noworoczne ślę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yupi!... pojawiła się Zagubiona w Akcji... gdzie to się było teraz?... na księżycach Jowisza?...
      pozdrowienia ślę... hm... takie bardziej ponoworoczne :)...

      Usuń
    2. No z tymi Księżycami to blisko ;) podróże, medytacje, szałasy, wywary, zloty, orbity...;)

      Usuń
  11. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że o pieniądze . Fiskus miałby ogromny problem, żeby od każdego skręta drapnąć podatek.
    W czasie gdy Tomasz Kalita walczył o medyczną marihuanę, wypowiedział się na ten temat jakiś tam urzedas. Uzależnienie jest jedno, tylko są różne metody jego zaspokajania. Jeśli ludzie zastąpią palenie papierosów skrętami ,skarb państwa straci dochody i zbankrutuje cały przemysł tytoniowy.
    Tak, że mowa o tym, że dba się o zdrowie obywateli, to jedna wielka ściema.
    Dba się ,metodą cepa , tylko o finanse publiczne.

    OdpowiedzUsuń