10 listopada 2017

Portal Pecha

Świt. Ulica Pusta wcale nie jest pusta. Na chodniku, na rogu Krzaczej siedzi kot, miejscowy miejski łazik. Jego uszy, niczym anteny łowią odgłosy ciszy, która dla niego wcale nie jest bynajmniej cicha. Dochodzi do nich lekki, niezbyt regularny stukot od ulicy Koytasa, coraz głośniejszy i zza jej rogu wyłania się młoda dziewczyna z rozmazanym makijażem. Kot tego tak nie percepuje, sensuje jedynie pewną drobną porcję złej energii, która od niej emanuje. Otwiera szeroko oczy, by rozpoznać, czy coś może mu zagrażać. Nie zna też znaczenia artykułowanych gniewnie słów:
- To picza jebana! Takie ciacho mi z przed nosa...
Dziewczyna nie dokańcza, potyka się nagle z głośnym:
- Nożkurwa!
Kot zabiera się nagle za lizanie futerka na łapce, jednakże jego ucho nadal łowi uważnie dalsze złorzeczenia. Tym razem słyszy:
- No masz, jeszcze tego... Aaaa!
Kot odwraca głowę, patrzy jakby zdziwiony. Źródło dźwięku i negatywnej energii zniknęło. Chodnik po drugiej stronie jest pusty. Pod murem leży tylko jakiś przedmiot. Kot się na tym nie zna, więc nie wie, że jest to but ze złamanym obcasem. Po chwili znowu słychać jakiś odgłos, tym razem jest to równy krok dwojga ludzi od strony Krzaczej. Para idących policjantów skręca w Pustą, po chwili dochodzi do samotnego buta.
- Zobacz, jakiemuś Kopciuszkowi się śpieszyło.
- Kopciuszkowi?
- To taka postać z bajki dla dzieci. Nie czytałeś?
- Zobacz, jaki fajny kot!
No tak, trzeba było jakoś zmienić temat. Ale fajny kot ma chyba plan. Wstaje i rusza na swój koci patrol znikając za rogiem Krzaczej.
= = = = = =
- Halt! Halt! Du verfluchte schweine!
Głośny tupot przerywa ciszę godziny policyjnej. Jest już na tyle jasno, by zobaczyć biegnącą postać, zaś za nią widać w pewnej odległości dwóch żandarmów Orpo. Jeden przystaje, unosi broń. Pada strzał. Uciekający człowiek chwieje się, opiera ręką o mur kamienicy, prze jednak dalej i znika za rogiem. Po chwili do zbiegu ulic docierają ścigający i zatrzymują się nagle. Nikogo nie widać, przecznica jest pusta. Żandarmi patrzą na siebie zdumieni, słusznie poniekąd, gdyż do następnej ulicy nie ma żadnej bramy, nie ma też nic, żadnego innego miejsca do ukrycia się. Jest tylko gładko otynkowany mur i wysoko zlokalizowane okna.
- Schajsse!
Żandarmi idą jeszcze kilka kroków podejrzliwie patrząc w te okna.
- Unmoglich.
Po tej konstatacji zawracają już bez słowa do skrzyżowania.
= = = = = =
- Panie policjancie, chciałam zgłosić zaginięcie!
- Co pani zginęło, w czym możemy pomóc?
- Nie co, tylko kto.
- A więc kto?
- Bo on poszedł te mazaje tak tego...
- Ale kto poszedł?
- Mąż!
- Kiedy to się stało? Proszę po kolei, od początku.
- Wczoraj, a po kolei dzisiaj. Nie wrócił na noc do tego.
- Dobrze. Znaczy niedobrze. Proszę mówić, ja słucham.
- Od początku?
- Dokładnie tak. Od samego początku.
- Od początku to Anielakowa jestem, z domu...
- Może już bez tego domu.
- Jak to bez domu? Toż to on z domu wyszedł.
- Gdzie wyszedł? Do sklepu? Do pracy?
- O, właśnie to! Do pracy wyszedł, na chwilę.
- Jak to na chwilę? Do pracy na chwilę?
- Ano na chwilę. Bo on jest dozorcą tego domu, co wie pan.
- Tego jeszcze nie wiem.
- Koytasa osiemnaście, ta narożna kamienica. No, i on wziął takie tam różne, żeby te mazaje zetrzeć, te na murze, od Pustej...
- Mazaje?
- Te, co gówniarze na murach malują.
- Aha. Graffiti.
- Jakie tam grafiki? Mazaje zwykłe i tyle.
- No, i co dalej? Starł te mazaje?
- Ano nie starł. Mazaje są, a męża nie ma. Tylko wiadro zostało pod ścianą. Bo on wziął to wiadro, do wiadra takie zajzajery różne, mopa, szmaty. To wszystko zostało, nikt nic nie ukradł. Nawet mopa, choć nowiutko kupiony był. Ale już wszystko schowałam. Bo jak za długo stoi, to nóg dostanie.
- Pani Anielakowa, pani tam sobie usiądzie, poczeka, ktoś zaraz do pani zejdzie. Dowód pani ma jakiś ze sobą?
- No, jakżeby nie? Męża też dowód mam. Nie wziął ze sobą, bo po co? On przecież tylko na chwilę wyszedł, żeby te mazaje...

Kobieta przerywa, zanosi się głośnym szlochem.
= = = = = =
Południe. Chodnikiem powoli idzie ksiądz - zwykle tak się mówi na kapłana popularnej w tym kraju religii. Obserwuje dwójkę dzieci idących pod opieką kobiety, być może matki, po drugiej stronie ulicy. Przechodzi w pewnym momencie na tą samą stronę, idzie za nimi. Jego uwagę przykuwa starsze dziecko, dziewczynka. Matka z dziećmi dochodzą do przecznicy, przechodzą na jej drugą stronę. Idą dalej, zaś ksiądz wkracza na jezdnię. Dziewczynka ogląda się, chwyta matkę za rękę:
- Mamo, czemu ten pan tak wciąż idzie za nami?
- Jaki pan, kochanie?
- Ten pan ksiądz. Idzie za nami już od rynku.
- Słoneczko, zdaje ci się.
- Sama zobacz, proszę. No, zobacz.
Matka przystaje, ogląda się, ale ułamek sekundy wcześniej ksiądz szybko umyka za róg przecznicy. Kobieta uśmiecha się:
- Zobacz córciu, nikogo nie ma.
- Bo się schował.
- Idziemy.
- Nie! Proszę! On tam jest! Powiedz mu coś.
- Co mam mu powiedzieć?
- Żeby nie szedł za nami.
Tymczasem ksiądz cofa się w głąb przecznicy, opiera o mur.
- No, dobrze. Chodźmy.
Cała trójka wraca. Mijają węgieł kamienicy, skręcają w przecznicę. Ulica jest pusta, nikogo nie ma. Dziecko patrzy, potem spogląda bezradnie na matkę.
- Gdzie on jest?
- Widać poszedł już sobie.
- Ale gdzie?
Kobieta zaczyna się niecierpliwić.
- Może poszedł do kościoła.
Dziewczynka marszczy brwi, namyśla się. Matka dodaje:
- Jak to był ksiądz, to na pewno szedł do kościoła.
To musiało być przekonywujące, bo na twarzy dziecka pojawia się wyraz ulgi. Za to młodsze przypomina o sobie, o swojej obecności wtrącając:
- Mama, chodźmy już.
- Tak, tak, idziemy.
Matka chwyta dzieci za ręce, wszyscy ruszają razem, przed siebie. Tylko dziewczynka na chwilę jeszcze przystaje, cofa się, patrzy w głąb pustej przecznicy. Po chwili rusza i cała trójka kontynuuje marsz chodnikiem...
= = = = = =
Skwerek, ławka, na ławce dwóch mężczyzn, którzy nie sprawiają wrażenia, by posiadali zbyt stabilne miejsca zamieszkania. Rozmawiają, od czasu do czasu pociągając z butelki wciśniętej pomiędzy nich, ukrytej starannie przed wzrokiem niepowołanych. Czyli policji i straży miejskiej, których powołano, między innymi, do wypatrywania takich butelek właśnie.
- Coś Staśka dawno nie widziałem.
- Którego Staśka? Aaa, tego Staśka, co zniknął?
- Pewnie, że zniknął, jeśli go nie widziałem.
- No tak, ale on podobno zniknął inaczej.
- Jak to inaczej? A jak się znika nieinaczej?
- No, zwyczajnie tak. Stasiek zniknął bezpośrednio.
- Czyli kurwa jak? Jak to jest bezpośrednio inaczej?
- O rany, ale ty jesteś męczący...
- Bo chcę wiedzieć. Nie wolno mi?
- Żebyś ty w szkole miał taki głód wiedzy.
- To co wtedy by było?
- To byś tu ze mną na tej ławce nie siedział.
- Ty nie zmieniaj tematu, tylko mów, co z tym Staśkiem.
- Właśnie idzie.
- Stasiek? Gdzie?
- Nie Stasiek, tylko Siwy. On wie. Znaczy mówi, że wie.
- To wie, czy nie wie?
- Jak tam mu kurwa nie wierzę.
Do ławki podchodzi Siwy.
- Ty, jak to było z tym Staśkiem?
- To ten wieśniak ci już nie mówił?
- Ten wieśniak ci nie wierzy.
Mężczyzna nazwany "wieśniakiem" wtrąca:
- Tak, wieśniak ci nie wierzy.
- Ale opowiedzieć mogłeś.
- Nie, nie mogłem. Dbam o swoją wiarygodność.
Drugi z siedzących nie ukrywa poirytowania:
- Przestańcie się, kurwa, kłócić, tylko Siwy opowiadaj.
- No, bo to było kurwa tak, że idziemy ze Staśkiem Koytasa i jemu się lać zachciało, to weszliśmy w Pustą, ciemno już było, Stasiek staje pod ścianą, wyciąga rękę, by się oprzeć, ja się odwracam i...
- I co?
- Tak cicho się jakoś zrobiło, to ja się odwracam i patrzę, a jego nie ma.
- Nie ma?
- No, nie ma. Stoi tu Stasiek?
- Nie stoi.
- To on też tam tak samo tam nie stał, jak teraz nie stoi.
- To gdzie był?
- Zniknął. Jak w ruskim cyrku. Było i nie ma.
Tym razem cicho się jakoś zrobiło na ławce i obok ławki.
...
Ulica Pusta, róg Koytasa. Od strony Krzaczej zbliża się trzech mężczyzn nie sprawiających wrażenia, by posiadali zbyt stabilne miejsca zamieszkania. Przystają przy ścianie nieopodal narożnika kamienicy.
- To tu było?
- Tu było.
- To co teraz?
- Nie wiem.
- To po chuj tu przyszliśmy?
- Mieliśmy zrobić wizję lokalną.
- No, to robimy właśnie.
- Więc, kurwa, Staśka nie ma, taka jest wizja.
- A miał być?
- Wiecie co, ja może zmienię temat.
- Na jaki?
- Myślimy co?
Cała trójka zaczyna przeglądać kieszenie.
- Wiele tego nie ma.
- To prawda, ale złoty do złotego...
- I coś będzie z tego.
- No, to idziemy, bo nam zaraz Żabę zamkną.
...
Skwerek, ławka, na ławce dyskusja.
- Tam pod tą ścianą, to nie tak miało być.
- A niby jak?
- Niedowiarek powinien się oprzeć o tą ścianę.
- Było być mądrym wtedy. Teraz sam sobie idź i się opieraj.
- A Stasiek?
- Jak Stasiek się znajdzie, to nie będzie problemu.
- A teraz?
- A teraz też nie ma, bo nie ma Staśka.
- Od opierania się o ścianę Staśka by nie przybyło.
- No, nareszcie ktoś powiedział coś mądrego.
- Zdrowie Staśka!
- Zdrowie ściany...
= = = = = =
= = = = = =
Nie wiadomo, czy portale są tworem (para)naturalnym, czy też powstały jako efekt pracy jakiegoś maga. Tak naprawdę, to nie wiadomo, czy w ogóle istnieją, czy są tylko kolejną urban legend. Ale wydają się być niegłupim konceptem w obliczu przeludnienia. Nie ma co teraz dywagować, czy owo przeludnienie już jest, czy jeszcze zbyt niewielu ludzi widzi, że jest. Pewne jest za to, że będzie, do tego tak będzie, że będzie widziane. Odpowiednio duża ilość portali rozwiązuje problem elegancko, ekologicznie, w miarę humanitarnie. Dodajmy tylko jeszcze do kompletu, że powinny one co jakiś czas zmieniać losowo swoją lokalizację. Tłok na Ziemi będzie rozładowany powoli, subtelnie, niepostrzeżenie, naprawdę równo i sprawiedliwie na raz. Zaś co najważniejsze, nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, przeżywać bowiem będą ci, którzy nie mają pecha. Pech to coś, za czym nikt nie stoi.

56 komentarzy:

  1. Kurcze, nazwać ulicę Jarka Kaczyńskiego i "znikanie" się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że wtedy właśnie się zacznie...

      Usuń
    2. Oby "suki" nie znikały, bo szkoda tych KODziarzy.
      Zamarzyło mi się- idzie kaczor z maciarewiczem, i tymi innymi głupkami- przecinają wstęgę, otwierają ulicę L. Kaczyńskiego i nagle wszyscy- SIUP- znikają.

      Usuń
    3. wersja lajt: przecinają, otwierają i nagle wszystkim - SIUP - znikają galoty :)... no, nie wszystkim... chyba nie myślisz, że byłaby to ceremonia świecka...

      Usuń
  2. Portale i czarne dziury i nierozwikłane tajemnice...ale tylko ludzie czy budynki np. też ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. portal może być wszędzie... a czy budynek może w nim zniknąć?... jeśli portal jest ruchomy, to kto wie?... pojawia się taka japa nagle i połyka np. dom partii na Nowogrodzkiej...

      Usuń
    2. Portale połykają też niektóre blogi, które znikają nagle, bez zapowiedzi...
      Moja notka była gotowa wcześniej, piszę ze 3 na zapas, bo nie zawsze mam czas, ale faktycznie, czasami ktoś nas inspiruje i zawsze można rozwinąć temat z innej perspektywy :-)
      Takich budynków mi nie żal...

      Usuń
    3. kiedyś zdarzało mi się pisać teksty do szuflady, ale zwykle w międzyczasie pojawiał się jakiś nowy pomysł i wciskał się bez kolejki, tak więc ten z szuflady nie oglądał światła dziennego, po czym za jakiś czas lądował w koszu, bo mnie po prostu przestawała kręcić koncepcja... za to zbieram cytaty, jakieś ciekawe motywy, fotki do dalszej przeróbki i klipy muzyczne, które być może mogą się do czegoś przydać, a przy kolejnym remanencie podlega to wszystko weryfikacji...
      nigdy nie piszę tekstów bezpośrednio w edytorze bloga, tylko w Notatniku, potem przerzucam i koryguję detale... no, chyba że post jest "twittowy", dwu, trzy-zdaniowy...
      podobnie z komentarzami na czyimś forum blogowym... jeśli krótki, to od razu, jeśli długi, to najpierw w Notatniku i potem Ctrl-C Ctrl-V...
      to tak tyle może odnośnie technikaliów...

      Usuń
  3. Zalezy jak sie na ta sprawe spojrzy... pod jakim katem.
    https://youtu.be/lnaUYrQuVEI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super- a u Pkanalii notorycznie "nie widać"

      Usuń
    2. akurat KAT jest jeden /bo nie ma KAT-a bez Romana/ i zawsze jest notorycznie super, także akustycznie, nie musi być widać, wystarczy słychać...

      Usuń
    3. @ Jaskolka
      Bo oni ( faceci) ponoc tak maja. Potrzebuja konkretnych ( silnych) bodzcow. Bo jak nawet troche widac, to wedlug nich notorycznie "nie widac". :)

      Usuń
    4. @Ania-dokładnie tak:)

      Usuń
  4. A kto wymyślił portale i czarne dziury???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czarne dziury "wymyśliła" grawitacja, a ludzie nazwę...
      a co do portali... no cóż, jeśli chodzi o ten z opowiadania, to ja się pytam: kto go wymyślił?...

      Usuń
    2. A co do portali to może ... telePORTAcaja? Cały obraz zakłócają mi te krzaczory, bo wszystko inne to "bez ten mur"

      Usuń
  5. Czytało się całkiem przyjemnie.

    Gdyby tylko istnienie portali zostało udowodnione... Gdyby wymyślono struktury, regulujące ich działanie, znaczy - podtrzymujące je, otwierające i zamykające, wszystko zgodnie z wytycznymi organów rządzących... To nie wykluczam, że zaczęłabym szukać sposobu, jak samodzielnie takimi portalami sterować i włamywać się do systemów struktur je podtrzymujących. Dzięki temu, mogłabym sobie robić jaja z ludzi w nieskończoność (albo, do momentu złapania mnie przez służby porządkowe) i - wewnątrz portali przenoszących w konkretne, znane miejsca - po kryjomu, otwierałabym kolejne, niewidoczne portale, które przenosiłyby moje przypadkowe ofiary do jakichś punktów totalnie od czapy. Ot, ktoś by chciał za pomocą portalu przedostać się na przykład z Wielunia do Krakowa, a za sprawą moich chuliganskich działań, lądowałby nagle pod prysznicem u takiego, niech będzie, że Emmanuela Macrona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomysł nienowy: Frank Herbert - "Whipping Star"... tam się te portale nazywają "G-oka" i faktycznie można nimi dowolnie sterować, nawet można kogoś ciachnąć na pół... akurat ja do swojej koncepcji, aby było równo i sprawiedliwie, wykoncypowałem pewien brak kontroli nad nimi, ale bez możliwości ciachania...

      Usuń
    2. Ą? Whipping Star nie znam, ale może warto będzie przeczytać. Ciachnięcie kogoś na pół przy użyciu portalu brzmi na tyle zachęcająco, że chyba sięgnę po dzieło pana Herberta.
      Z kolei brak kontroli nad portalami i brak możliwości ciachania, wprowadza pewien rodzaj chaosu, co do którego, nie jestem przekonana. Jednocześnie nie zaprzeczam, że to również ciekawa opcja.

      Usuń
    3. były dwa wydania, pirackie i na legalu, polskie tłumaczenia noszą tytuły: "Ubiczowana gwiazda" i "Gwiazda chłosty"... jakby nie było, odjazdowa lektura w obu wersjach, polecam...
      ...
      w mojej koncepcji nie mogło być ciachania, bo zniknięcia mają być bez śladu, wymyśliłem więc portal, który wcuca klienta w całości...

      Usuń
    4. W takim razie, postaram się zdobyć tę książkę tak szybko, jak to będzie możliwe. Nie ma to, jak dawka dobrej literatury.

      Ach, oczywiście, logiczne to i czyste.

      Usuń
  6. Kiedyś widziałem film o podróżach w czasie i była tam taka symulacja, że jeśli zagnie się czasoprzestrzeń jak kartkę papieru w niemal rulon do można łatwo przenieść się z punktu A do B. Może podobnie jest z tymi portalami, może służą czemuś, co nie jest do końca jasne?

    :) To racja, włoskie jedzenie w Polsce zjeść to nie jest taka prosta sprawa. W wielu knajpach kucharz zna się tak jak ja na fizyce jądrowej. A ta pizza to raczej polskie nutki smakowe ma.


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak i powstają tzw. "worm holes", problem tylko z energia potrzebną do ich wytworzenia... no, ale w sci-fi wszystko jest możliwe, z prozaicznym podmuchem wiatru na Księżycu włącznie...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  7. Języka meneli uczyłeś się chyba u Daukszewicza ;) Ale przyznaję jest w tym coś fascynującego.

    Natomiast zupełnie nie pojmuję dlaczego utożsamiasz portale z czarną dziurą? Choć mnie się raz zdarzyło... Na Interii zawiesiłem na jakiś czas blog i zapomniałem hasła. To była faktycznie czarna dziura!!!, bo wprawdzie notki mam, zawsze piszę w Wordzie, ale żal mi komentarzy, nie tylko moich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że język i bezdomnych, i meneli bywa tak rozmaity, iż zbytniej fikcji raczej nie popełniłem...
      ...
      gdzie ja utożsamiłem portale z czarną dziurą?... to na forum się te dwa pojęcia pojawiły gdzieś w jednym zdaniu, ale w tekście o czarnych dziurach mowy nie ma... ale tak sobie myślę, że skoro nie napisałem, gdzie portale mają prowadzić, to czemu, między innymi, nie mogłyby do czarnej dziury?...

      Usuń
    2. Przecież nie posądzam Cię o tworzenie fikcji. Język meneli istnieje i jest w nim coś fascynującego.

      Czarną dziurę skojarzyłem na podstawie ostatniego akapitu notki , szczególnie zaś po zdaniu: „Tłok na Ziemi będzie rozładowany powoli, subtelnie, niepostrzeżenie, naprawdę równo i sprawiedliwie na raz”.

      Usuń
    3. ależ to w sumie jest fikcja... literacka...
      natomiast jeśli już chodzi o ścisłość, to w tekście występują bezdomni, domniemani zresztą, zaś czy są menelami, to już z tekstu nie wynika, po prostu nie wiadomo...
      ...
      różne miałem wizje, dokąd może prowadzić portal... w kolejności: krater wulkanu, dno oceanu, powierzchnia Słońca lub innej gwiazdy, nieokreślona przestrzeń kosmiczna i dopiero wtedy przyszła mi do głowy czarna dziura... w końcu pozostawiłem sprawę otwartą, do wyboru czytającej/go, bo tak naprawdę nie jest to zbyt istotne...
      ...
      dygresja nie na temat:
      powierzchnia Słońca wydaje mi się interesująca od strony ekologicznej, czyli jako niezłe miejsce wywalania odpadów, szczególnie radioaktywnych... pytanie brzmi, ile by kosztował taki projekt?... na ile sprawa jest wykonalna w obecnych czasach?...
      ale jak wspomniałem, to już dygresja nie na temat... no, chyba że zaliczymy do odpadów ludzi, którzy mieli pecha i zostali wcucnięci przez portal...

      Usuń
    4. „Skwerek, ławka, na ławce dyskusja (...) Zdrowie Staśka, zdrowie ściany” – czysty Daukszewicz o menelikach ;) To też po części literacka fikcja.

      Jeśli zostawiłeś sprawę otwartą – wybieram czarną dziurę ;)

      Według mnie dobry pomysł, choć koszty na dziś daleko większe niż zysk. Nawet nie trzeba by wyrzucać na samej powierzchni Słońca, ono przyciągnie...

      Usuń
    5. tak naprawdę, to mało znam teksty Daukszewicza, tyle co przypadkiem jakiś tam fragment...
      ...
      no tak... z głębi oceanicznej zawsze coś może jednak wypłynąć niedojedzonego, a czarna dziura to czarna dziura, ruski cyrk z najwyższej półki: "było, nie ma i nie będzie"... na jeszcze wyższej jest tylko polityka historyczna według podłej zmiany: wcale nie było...
      ...
      nie, no jasne, zwłaszcza że "powierzchnia gwiazdy" to kategoria umowna, nie wiadomo, kiedy tak naprawdę się zaczyna...

      Usuń
  8. A już się wystraszyłam, że dopiero dwa lata a ludzie już zaczęli znikać...;(
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niewykluczone, że znikanie dopiero się rozkręca i jeszcze tego tak wyraźnie nie widać...
      po.ba.s :)...

      Usuń
  9. Co racja to racja, prawdziwy fan sci-fi nie zadaje zbędnych pytań. :D

    Super kawałki, zwłaszcza KAT. Mam tę płytę w swojej kolekcji, wymiata moim zdaniem bardzo.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam, że to był świetny pomysł nagrania płyty unplugged... poezja śpiewana Romana pojawia się w pełnej krasie... bo z metalem niestety jest ten problem, że nie zawsze wyraźnie słychać, o co wokaliście chodzi...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  10. Pech pechem... ale wspaniały tekst napisałeś.
    Szacun :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepiej by było gdyby tak polajferzy w raz ze swoimi króliczymi poglądami zniknęli w takiej czarnej dziurze, portalu. Wszystkim by nam się żyło o wiele lepiej bez tych świrów.
    Rzeczywiście jest nas za dużo na tej ziemi zwłaszcza na terenach wschodnich gdzie rozmnażają się dosłownie tak jak króliki …A widziałeś już spot króliczy ministra zdrowia? Jeśli nie to sobie obejrzyj tu.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22626733,zakowski-o-spocie-z-krolikami-uzwierzecenie-zarcik-redukujacy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co powiesz na portal, który by połknął więcej lewaków w postaci nazi-parady o-en-erów wszechpolackich w dniu 11 listopada?... wiele prolajfów też by się wtedy załapało...
      ten spot to jest przede wszystkim przekręt, w którym niezłe parę groszy podatników poszło w... w portal, bo taką pierdółkę można nakręcić za 100 razy mniejsze pieniądze...

      Usuń
    2. Jestem jak najbardziej, za, ale oprócz wszechpolaków warto by było wepchnąć w czarną dziurę islamistów szwendających się po Europie, ale nie z powodu ich wyglądu, koloru skóry, ale za to, jakimi są ludźmi, jeśli ludźmi można ich nazwać. Przeczytaj sobie ten artykuł .
      https://wpolityce.pl/swiat/366776-uchodzca-z-syrii-zgwalcil-kucyka-w-mini-zoo-w-berlinie-na-oczach-dzieci-czegos-takiego-u-nas-wczesniej-nie-bylo

      A co do przekrętów to zawsze one były przy każdej władzy w tym kraju , więc to mnie nie dziwi .

      Usuń
  12. Ja mam u siebie ponad sto drzew. Ile ma pan ? . Czuję że pije Pan do pierwszej ,niestety zmasakrowanej,ustawie dającej mi prawo na swoim robić co zechcę.Na szczęście więcej jest głupców narzekających na prawo niźli głupców wycinających drzewa jak Niemcy po zjednoczeniu gdy ich nie drewno za bezcen było bo wycinali swoje lasy na potęgę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim opowiadaniu nie ma słowa na temat żadnych drzew, więc wtf?...
      aha... już czaję, o co może chodzić... co to za jakaś pieprzona maniera odpowiadania na komentarze nie tam, gdzie trzeba?... bo nie jesteś bynajmniej pierwszą osobą, która ją prezentuje...
      szkodliwe to nie jest, pisz sobie, co chcesz, ale na kontynuację tematu takim sposobem nie licz, bo mnie się to nie podoba i już...

      Usuń
    2. Pan taki zabawny z tymi zasadami a bez zasad. Na ty proszę równym sobie a do mnie na pani poproszę a później może jakaś treść.

      Usuń
    3. owszem, jest zasada, że w blogosferze "per pan(i)" nie praktykujemy... skoro perTobie to nie pasuje, nie musisz się z perNami komunikować...
      i problem znika, a inna zasada, by nie robić problemów z niczego pozostaje nienaruszona...

      Usuń
  13. Jak przejrzeć you tube to można znaleźć wiele adresów pod którymi znajdują się drzwi do innych światów. Np. Antarktyda na której Rosjanie i Amerykanie, a teraz też Chińczycy wykonują jakieś dziwne ruchy. Najnowsza teoria głosi, że znajduje się tam wyjście spod naszej "kopuły" i wielcy tego świata szykują sobie drogę ucieczki z naszego świata w chwili jak już spartolą wszystko co się da np. wypuszczą jakąś atomówkę.
    Fajną metodę na znikanie odkrył mój półtoraroczny wnuk, który uważa, że jak zasłoni oczy to go niema, a jak odsłoni to "już jestem, a kuku".
    A tak na poważnie to ja wierzę w światy równoległe cokolwiek to znaczy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzuć okiem na komentarz Ani, tam jest fajny motyw na temat znikania... przypomina mi się też stare opowiadanie o chłopcu, który skonstruował znikacz z różnych elementów, które mu wpadły pod rękę... znikacz działał na zasadzie Machiny Hieronimusa, bez żadnego zasilania, wystarczyło spojrzeć przez niego i mrugnąć... chłopak znikał różne przedmioty, wreszcie poszedł do właściciel baru z pytaniem, co by chciał, by zniknęło... ten zaś, straszny grubas zresztą, zaproponował swój brzuch, ale młody rozsądnie mu to odradził, bo gość by się wykrwawił przez dziurę po brzuchu... ale za to zniknął hydrant strażacki na ulicy i ją całą zalało... to było w jakimś tomie kultowego zbioru "Kroki w nieznane"...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
    2. Obejrzałam, super, to tak jak mój wnuk. Rozbawiła mnie ta scena, teraz rozumiem dlaczego wciągnęła mnie lektura książki Toma Holta "Ziemia powietrze ogień i... budyń". Tam też jest ciągłe znikanie, przechodzenie w inne światy przy pomocy specjalnych drzwi noszonych w kieszeni i w ogóle światy się mnożą, powielane przez no właśnie. Taki szalony "Matrix" nieprawdopodobny, a jednak ostatnio na małej imprezie wywiązała się dyskusja w temacie "jednak, chyba, prawie na pewno żyjemy w Matrixie" i w sumie to zgodziliśmy się, że na to wygląda, że tak nasz świat to Matrix.
      Jedno jest pewne, na pewno w jakiejś chwili znikniemy...

      Usuń
    3. to jeszcze do kompletu polecam Ph.K.Dicka "Trzy stygmaty Palmera Eldricha", tam bohater również zmienia światy, tylko w tym przypadku "portalem" jest Chew-Z, psychodelik wytwarzany z proximiańskich porostów...
      tak swoją drogą, to gdy pierwszy raz zobaczyłem film "Matrix" od razu wiedziałem, że twórcy musieli czytać Dicka, bo w wielu jego dziełach pojawia się motyw życia w takim, czy innym matrixie...
      a w ramach lektury uzupełniającej: Adam Wiśniewski-Snerg - "Według łotra", tam jest jeszcze inny wariant tego motywu...

      Usuń
  14. Jakieś znikanie, ale ja się zastanawiam nad tymi wymiarami "obok nas". I teraz nie wiem, czy jeszcze serio, czy już żarciki lecą, bo wiesz.... taki Trójkąt Bermudzki????? I Alicja z "lustrem" też zaistniała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo "Zaginiony w akcji"... jest jeszcze "Przebudzenie Wenus"... to jest wtedy, gdy zaginiony w akcji czuje, że się odnalazł, ale nie wie jeszcze gdzie i wymiar jeszcze nie do końca jest klarowny :)...

      Usuń
  15. Pewnie, że tak, to był pomysł wybitny wręcz, bo poza pokazaniem tekstu w czystszej formie, bez prądu, instrumentaliści mogli pokazać co potrafią. Bo niestety nie wszystkie zespoły świata dałyby radę zagrać koncert akustyczny. Niektóre są po prostu stworzone pod ,,prąd" i jakby nie próbowali to spokojniejsze wersje ich kawałków się nie udadzą.

    Mam też biografię lidera grupy KAT w formie wywiadu-rzeki, muszę powiedzieć, że do dziś jestem pod wielkim wrażeniem jego przemyśleń na różne tematy. Czasem warto byłoby podsunąć tym, co uważają metal za sieczkę takie książki, bo z nich wyłania się często artysta i to przez duże a. Jednak do tego trzeba mieć choć trochę otwartą głowę. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo niewielu się przyzna, nawet przed sobą, że metal jest dla nich za trudny, więc pieprzą o "sieczce"...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  16. każdy ma swoje racje jeśli chodzi o tatuaż motyl jest moim pierwszym tatuażem i jest już ze mna kilka lat i nie usune go bo po prostu ma dla mnie on znaczenie jeśli c hodzi o kwiaty pojawiły się by motyl miał do czego leciec i nie był taki lecący nie wiadomo gdzie jak już pojawił się anioł jeśli chodzi o zapełnienie reszty pleców cóz wszystko przede mną.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Może jest tak, że osoby chcące poszerzyć swoje muzyczne horyzonty o muzykę szeroko rozumianą jako metal sięgają od razu po klimaty ekstremalne, zamiast stopniowo wchodzić w ten świat. Tak naprawdę najlepiej chyba zacząć od rocka i wtedy przechodzić na kolejne szczeble poznania. :)

    Piszę to z własnego doświadczenia w jakiejś mierze, bo rocka w odmianie popularnej (radiowej) słuchałem właściwie zawsze. Dopiero w czasie jednych kolonii zostałem ,,oświecony", że jest coś więcej, coś wartego uwagi. I tak od Iron Maiden (jeden kolega miał nawet ksywę Iron, bo tak lubił ten zespół) przeszedłem wiele innych grup, aż do dziś, gdy słucham też grup klasyfikowanych od razu przez nie znających tematu za bardzo jako ,,szataniści", ,,jazgot" itd. Oczywiście nadal mam pewne podgatunki metalu, które mi nie podchodzą zupełnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. jeśli chodzi o ból na plecach cóż raz bolało ale może dlatego ze to był trudniejszy dzień ogolnie nie było żle choć słyszałam różne opinie niektórzy nie sa wstanie dokończyć pleców z bólu.Jest tez kwestia tego dlaczego ktoś robi tatuaż mój każdy ma jakieś znaczenie i powstał z jakiegoś powodu.Mysle ze temat tatuaży to temat rzeka i każdy ma prawo mieć swoje zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sympatyczna opowiastka, pomysł ciekawy a może rzeczywiście istnieje. Z tego co się orientuje są portale astralne, ale czy na żywca wsysają to nie wiem. A co do przeludnienia to znacznie lepsza radykalna antykoncepcja, tylko masy muszą dostrzec problem, albo lepiej żeby był regulowany odgórnie, gdzieś to już robią. A z drugiej strony będzie wielkie halo że to zamach na wolność osobistą, a z innej że kto będzie na emerytury zapier... Pozdrawki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo faktycznie powstrzymanie się od rozmnażania /w taki, czy inny sposób/ powoduje tzw. "starzenie się społeczeństwa" i jest problem... rozwiązał to pewien gatunek mrówek, u nich do wojska i innych niebezpiecznych zajęć wysyła się najstarsze osobniki, więc równowaga rozkładu wieku pozostaje zachowana...
      ...
      skoro portal jest astralny, to zewłok raczej pozostaje w realu, co odziera to z elegancji, bo odebrane to będzie jako epidemia tajemniczych zgonów, nie wspomnę już o konieczności posprzątania...
      pozdrawki :)...

      Usuń