27 kwietnia 2017

Słów nieco o dziewictwie i aspektach tegoż

Słowo "dziewictwo" wraz z pojęciem "dziewiczości" funkcjonuje w wielu kontekstach, często jako żartobliwa metafora. Jednak jest to sprawa wtórna, zaś bazowe znaczenia są dwa. Choć nieco ze sobą skorelowane, to jednak nie tożsame. Różnic jest bowiem mnóstwo, na ich czele zaś taka, że to drugie znaczenie dotyczy centralnie tylko kobiet. Bo jakoś do tej pory nie odkryto męskiego odpowiednika hymenu. Co nie oznacza bynajmniej, że sprawa ich nie dotyczy, zabawne jest jednak, że większy problem z nią związany potrafią sobie stworzyć mężczyźni właśnie. A przecież hymen to tylko atawizm, coś zupełnie nieistotnego, czym nie warto sobie zawracać głowy. Pozostaje jeszcze jednak sprawa dziewictwa rozumianego jako brak doświadczeń bliskości z drugą osobą, bez względu na stronę techniczną owej bliskości. Tu faktycznie pewne napięcie psychiczne wydaje się być naturalne, gdyż powstaje ono przy każdym pierwszym razie czegokolwiek, jakiegokolwiek doświadczenia dowolnego rodzaju. Owe napięcia zaś, jak to napięcia, bywają różne i różnie z nimi bywa.
Wróćmy jednak do tematu samego dziewictwa. Każdy człowiek ma swoje podejście do sprawy, zaś różnorodność poglądów, postaw i zachowań bywa różnorodna. Wszystko jest okay, dopóki nie wpadnie on na pomysł, że jego podejście jest najmojsze. Potem ta mojszość może się klonować i w końcu powstają takie pokraczne obyczaje, jak obowiązkowe wystawianie publice do wglądu prześcieradeł po nocy poślubnej lub równie pokraczne kulty, jak kult dziewictwa. Stado zaś pilnuje, by ową mojszość wszyscy przyjęli jako swoją mojszość. Jako, że każda akcja rodzi jakąś reakcję, zaś świat dąży do pewnej homeostazy, to powstają stada, których mojszość jest zupełnie na odwrót. W tych stadach dla odmiany dziewictwo funkcjonuje jako obciach. Takie stada są raczej rzadkością, niemniej jednak spełniają rolę ważnego czynnika równoważącego, co można traktować jako pewną wartościową wartość. Szczególnie obecnie, gdy państwowa edukacja ma być coraz mniej edukacją, coraz bardziej zaś indoktrynacją pewnej mojszości, której kult dziewictwa jest dość istotnym elementem. Ale to już jest inszy, sporo rozleglejszy temat, na osobniejszą dyskusję przy inszej okazji.
Teraz zaś pora na jakąś zabawną puentę. Zacznijmy od truizmu, że człowiek jest zwierzęciem, czasem lepszym, czasem gorszym od innych zwierząt. Nie wiadomo, jaki jest sumaryczny bilans, bo zależy on od indywidualnego systemu kryteriów oceny, a także od chwilowego humoru oceniającego. Niemniej jednak w temacie tworzenia sobie problemów z niczego /na przykład hymenu/ jest najlepszy bezdyskusyjnie. Efektem zaś tego bywają pewne chore mojszości ideologiczne, które postulują, by jeden człowiek dyktował drugiemu, co ma ze sobą robić /lub nie/ i kiedy ma to zrobić po raz pierwszy. Co zresztą zbyt zabawne nie jest.

34 komentarze:

  1. O "Purpurowe Gody", widzę że dobrane do tekstu... Co do reszty od kilku lat nie miałem w uszach takich brzmień...

    Nic mi nie wiadomo o propagowanym, czy indoktrynowanym kulcie dziewictwa, natomiast znam wiele wesołych historyjek o obciachowości tej wrodzonej przypadłości jaką jest błona dziewicza. Wesołość sytuacji polega na tym, że dziewczątka, które decydują się na jej przerwanie byle gdzie i byle z kim, nagle odkrywają, że nie niesie to spodziewanej satysfakcji, no chyba że jedynie taką, że można się z wypiekami na twarzy pochwalić koleżankom. A czasem nawet ciężko jest się czym i chwalić, jeżeli się pamięta tylko, że na końcu stało się zdezorientowanym w kiblu, z majtkami w okolicach kolan i z upaćkanymi na czerwono udami, a przez uchylone drzwi zaglądali różni ciekawscy. (Przypadek mi znany z jednej z imprez, na szczęście od lat na takich już nie bywam).
    Drugim tematem jest, czy przypadkiem faktycznie nie mamy obecnie do czynienia z pewną presją otoczenia (i Hania i Frania, i Kasia są już po, a ja bidna nie...)i pojawia się problem, kiedy koleżanki zaczynają się kłócić która lepiej "robi dobrze buzią" (taki mój eufemizm, przypadkowo byłem świadkiem takiej rozmowy w autobusie) a trzecia nie ma wcale nic na ten temat do powiedzenia.

    Nie jestem też za przesadną abstynencją, zamiast kultu dziewictwa proponowałbym rozsądną wstrzemięźliwość do pewnego momentu. Przynajmniej uświadomienia, że udany seks powinien się wiązać z jakąś więzią emocjonalną, a nie modą. Tak mnie się przynajmniej wydaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sam kult dziewictwa nie jest wprowadzany, tego nie napisałem, natomiast indoktrynacja religijna /pewnej wybranej religii zawierającej ów kult/ rozkręca się w stopniu do tej pory niespotykanym... natomiast inna sprawa, że wzmianka na temat "edukacji" państwowej była nieco ryzykowna, gdyż należy on do tematów, które mogą nadmiernie fokusować uwagę odbiorcy samym faktem swojego pojawienia się...
      ...
      historyjek o których wspominasz również nieco znam, niektóre są nawet oparte na faktach... zjawisko istnieje, jednak nie sądzę, by można było mówić o jakiejś "nagminności" lub "trendzie"... mocno ten obraz wykoślawiają różne tanie komedyjki filmowe, których akcja rozgrywa się w szkołach i środowiskach uczniowskich...
      /tak nawiasem mówiąc, to w Twojej opowieści z autobusu zabrakło najważniejszego elementu, a mianowicie tego, jak te dwie koleżanki reagowały na fakt, że trzecia nie ma nic do powiedzenia/...
      ...
      na temat tego, kiedy jest najlepszy moment na ów "pierwszy raz" nie wypowiem się wcale, konsekwentnie zachowam neutralną postawę, którą przyjąłem w tekście posta... nie oczekuję jednak od Kawiarni tego samego...

      Usuń
    2. A widzisz, na indoktrynacje religijną jest podatna pewna grupa, na liberalną jeszcze inna, na lewacką jeszcze inna i dla każdej z nich jej założenia będą "mojsze". Zresztą, indoktrynacja indoktrynacją, a natura i tak znajduje sobie wyjście, czego dowodem wieloletnia tradycja rozmaitych ekspertek od spędzania płodu...

      Co do nagminności, czy trendu, żeby rozstrzygnąć, trzeba by jakieś badania przeprowadzić, ale to też za chwile by się pojawił problem jakie kryterium wziąć pod uwagę, czy wieku, czy dojrzałości emocjonalanej, bo nie idą te rzeczy w parze. Ja stwierdziłem, że jest to jakiś problem po wywiadzie z pracownikami "Pontonu", którzy stwierdzili, że częstym pytaniem jest "co zrobić, żeby seks sprawiał przyjemność i dlaczego nie sprawia." No i ten obrazek tamtej laski stanął mi przed oczami, która stała w tym kiblu jak ofiara losu nie bardzo kumając co się stało, choć to może faktycznie już skrajność.

      Nijak nie reagowały, nawet na obecność innych ludzi, tak były zajęte roztrząsaniem tematu, a wysłuchałem ich wynurzeń, bo ich rozmowa nie była jakoś szczególnie dyskretna. Nawet nie było do końca pewności czy ta trzecia to ich jakaś koleżanka, czy przypadkowa dziewczyna stojąca obok, założyłem tak, bo stała najbliżej nich.

      Usuń
    3. czyli przykład z autobusu wydaje się być nie do końca na temat, bo chodziło o nacisk otoczenia, czy jakiejś grupy, by ktoś coś /z/robił lub nie...
      natomiast jak najbardziej na temat jest ten pierwszy... przy okazji skojarzył mi się z kawałem o kotach Filemonie i Bonifacym... Bonifacy, jako mentor małolata /a raczej małomiesięczniaka/ Filemona zarządził kiedyś, że pójdą pobzykać... ale idąc po mokrym, śliskim dachu obaj się z niego sturlali i zawiśli pazurami na rynnie... wiszą tak sobie, Bonifacy kombinuje, jak z tego wybrnąć, w pewnym momencie Filemon mówi:
      - wiesz Bonifacy, mnie się już znudziło to bzykanie, chciałbym do domu...
      ...
      no tak, natura da sobie radę i efekt jest taki, że mamy w Polsce taki problem z dopalaczami, jakiego nigdzie w Europie nie ma... ale to już osobna bajka na osobny temat...

      Usuń
  2. Mam wrażenie,że niezależnie od przemijających pokoleń "pierwszy raz" jest obciążony brakiem wiedzy i rzetelnego wychowania seksualnego. Tabuizacja tematu prowadzi do wielu młodzieńczych dramatów bądź rozczarowań.I to akurat jest niezmienne, niezależnie od aktualnie obowiązującej mody- tak mi się przynajmniej wydaje...
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pośród swoich znajomych "matek" byłam jedyną, która zaczęła uświadamiać córkę gdy miała 10 lat i chyba jedyną w okolicy, która powiedziała córce,że nim się zdecyduje na ten pierwszy raz to ma odwiedzić ginekologa w sprawie dobrania antykoncepcji.
      Poza tym nigdy nie usłyszała ode mnie, że seks jest "be", zwłaszcza gdy jest on przedmałżeński. No ale ja zawsze byłam uważana za świrówę.
      Sukienkowi nie rozumieją, że najbardziej każdy dąży do tego co zakazane i ma przez to pozory wielkiej atrakcji.
      Miłego;)

      Usuń
    2. tabuizacja tegoż tematu ma w zamyśle uchronić dzieciaki przed negatywnymi skutkami pewnych nieprzemyślanych zachowań i decyzji... problem w tym, że efekt jest wręcz odwrotny... skutkiem bowiem tabuizacji jest brak wiedzy, zaś owe negatywne skutki wynikają właśnie z braku tejże wiedzy...
      p.jzns :)...

      Usuń
    3. w temacie "owocu zakazanego" to przypomina mi się Szwecja z czasów "dawno i nieprawda", gdzieś z lat 70-tych, gdy była rajem seksualnego luzu, przynajmniej taka panowała wtedy opinia... młodzi ludzie bez skrępowania oddawali się igraszkom na skwerach i w parkach miejskich... ponieważ nikt na nich nie zwracał uwagi, nikt nie robił z tego problemu, te praktyki przestały być modne i figlujące publicznie pary zniknęły szybciej, niż się pojawiły... można sobie wyobrazić, co by było, gdyby policja zaczęła tych ludzi ganiać i tropić...
      miłego :)...

      Usuń
    4. No właśnie. Jeśli chce się coś rozpropagować to wystarczy stworzyć pozory niedostępności tego. Kłania się Mark Twain i malowanie płotu przez Tomka.
      Podobno już jutro ma w stolicy nie padać, wyobrazasz to sobie????
      Miłego;)

      Usuń
    5. @Anabell...
      mam nieco inne informacje na temat jutra, że owszem, ma nie padać, ale tak trochę inaczej...
      miłego :)...

      Usuń
    6. Dziś kto chce zdobyć informację, zdobędzie ją. Inna sprawa, czy prawdziwą...

      Usuń
    7. dziś już zdobyłem najprawdziwszą... przynajmniej do tej chwili taka była...

      Usuń
  3. Całkiem zgrabnie ująłeś temat, który można uznać za temat rzekę. Szczególnie w takim miejscu jak Polska. Wystarczy na ulicy spytać o stosunek do dziewictwa (hmmm... w sumie dziwne połączenie, ale coś w nim jest) 100 osób, można dostać przypuszczalnie niemal 100 odrębnych zdań. Owszem można ogólnie z nich coś wyciągać, ale i tak mnogość poglądów powala.

    Przypomniała mi się śmieszno-gorzka historia z czasów podstawówki chyba. Mój Staruszek dostał od mojego Ojca Chrzestnego, który siedział X lat we Francji kasetę z filmem pt. ,,Skąd się wziąłem". Sprawa złożona, ale we Francji dzieciom nawet 7-letnim po decyzji nauczyciela film zapodawano. A u nas wielkie halo, jak można tak ohydnie (czy tłumaczenie biologiczne skąd się biorą dzieci, odpowiednio dostosowane do dziecka jest ohydne, chyba nie?) pokazywać biologię. Do projekcji filmu nie doszło. Może jakieś znaczenie ma fakt, że akcja miała miejsce jakoś w końcówce lat 90. cała klasa miała już na pewno skończone 8-9, a może nawet więcej lat, nie pamiętam. To co się dziwić o braku edukacji w zakresie dziewictwa i powiązanych tematów.

    Ja trochę się poduczyłem, ale i tak czasem jestem zaskakiwany przez jedną z blogerek tym jak złożony jest temat tarczycy i jej działania. Ale w sumie człowiek uczy się cały czas. :)

    O. Piwo u mnie dziś będzie, ale w domowej atmosferze. :D

    Pewnie, należy szanować weterynarzy, zwłaszcza jak są tak oddani swojej pracy jak ci z placówek ratujących dzikie zwierzaki na przykład. Chyba w Przemyślu jest taka lecznica ,,Ada", która leczy znalezione przez ludzi zwierzaki leśne i nie tylko. Zysków właściwie brak, ale nadrabiają pewnie sukcesami, jak pacjent ma się coraz lepiej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starałem się to napisać możliwie zwięźle i nieco enigmatycznie, bo gdyby tak rozwijać różne wątki, wpuszczać się w dygresje, to bym do końca tygodnia nie skończył...
      ...
      w kwestii edukacji seksualnej /nie mylić z wychowaniem/, to kompletnie nie rozumiem takich ludzi, którzy z jednej strony narzekają, że dzieciaki szkolą się na własną rękę w internecie, ale jeszcze większy wrzask podnoszą, gdy pada jakaś propozycja edukacji w szkołach... pada wtedy zarzut rzekomego "zachęcania" takimi zajęciami do uprawiania seksu, a najgłośniej już wrzeszczą na "Ponton"... i w tym momencie mamy już do czynienia ze zwykłym kłamstwem, gdyż jedynymi ewentualnymi zachętami, które można się dopatrzeć ze strony "Pontonu" to zachęty do używania mózgu i praktykowania zdrowego rozsądku...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  4. Dziewictwo. Temat wydaje mi się raczej wyrazem szacunku dla samego siebie, a niżeli obnoszeniem się w bieli. Łatwo oddać się w ręce paproka, nie mając świadomości własnej wartości. Gorzej żyć ze świadomością, kiedy ta dojrzeje, że człowiek nie doceniał własnej wartości. To tak jak odnaleźć perłę w kupce obornika
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w temacie "nie z byle kim" pierwszy raz nie różni się od drugiego i kolejnych...
      /oczywiście poza dyskusją jest, kto decyduje o tym, kto jest "byle kim", a kto nie... bo nieraz się zdarza tak, że ktoś z boku próbuje decydować za kogoś narzucając mu swoją ocenę... ale to już osobny temat/...
      okay, ale gdyby na tym sprawa się kończyła, nie byłoby o czym pisać... bo jest jeszcze drugie dno... otóż nieraz bywa tak, że ktoś chce być tym pierwszym, wymagając dziewictwa od drugiej strony... przeważnie mężczyzna ma takie wymagania, choć czasem też u kobiet zdarza się taka postawa... to już bardzo mocno zalatuje traktowaniem przedmiotowo tej drugiej osoby...
      dodam jeszcze, że zwykle nie jest to indywidualny kaprys biorący się z niczego, lecz postawa od wieków narzucana przez stado kierujące się "jedyną słuszną" obyczajowością... co prawda mamy już czasy pewnej jako takiej normalności, luzu obyczajowego, ale relikty tej obyczajowości nadal jeszcze funkcjonują...

      Usuń
    2. Ta postawa, o której piszesz PKanalio bierze się z religii monoteistycznych, z ich patriarchalnej doktryny i mitów, w jakie wierzą ich wyznawcy. Jedynie chrześcijaństwo z religii monoteistycznych jest najbardziej normalne, bo w Judaizmie kamieniowano kobiety i było to częste zjawisko. Teraz się to zmieniło a to, dlatego, że w dupę od świata nieraz dostali. O tyle w Islamie nadal zabijanie kobiet za utratę dziewictwa, jako kara obowiązuje ewentualnie oblanie kwasem jest też częsta praktyką. W Islamie nie tylko za utratę dziewictwa się zabija, ale za wszystko inne np. za pójcie do kina czy rozmowę z nieznajomych a czasami bez powodu tak po prostu.
      W chrześcijaństwie raczej nie zabijano za utratę dziewictwa o ile mi widmo. Jedynie palono czarownice na stosie za niby kontakty z diabłem; -) Cokolwiek o tym chrześcijaństwie byśmy nie powiedzieli to jednak pod względem moralnym, szacunku do drugiego człowieka stoi on wyżej nad Judaizmem i Islamem.




      Usuń
    3. @Julianne...
      okay, tylko mam taką uwagę, że paranoja kręcąca się wokół dziewictwa kobiet nie była wyłącznym wynalazkiem kultur związanych z religiami abrahamicznymi...
      natomiast co do samego islamu, to warto nadmienić, że w bogatszych sferach islamskich niekoniecznie kończy się to zabójstwem czy okaleczeniem... sprawę się rozwiązuje po "dulsku" za pomocą zabiegu renowacji hymenu... bo po co od razu zabijać taką "kozę", skoro można jeszcze na niej zarobić?...
      ...
      w Europie faktycznie nigdy tak hardkorowo nie traktowano "nielegalnej" utraty dziewictwa i o zabójstwach mowy nie było nawet w mrocznym Średniowieczu... i jak wspomniałaś, co byśmy nie powiedzieli o chrześcijaństwie /teorii i praktyce/, to pewną zasługę w tym temacie ma ono niewątpliwie...

      Usuń
    4. To prawda, co napisałeś nie tylko religie Abrahamowie mają tak pierdolnięty stosunek do kobiet i dziewictwa, ale także cała kultura wschodu zawsze była do tyłu mentalnie, kulturowo i gospodarczo. Owszem teraz Japonia i Chiny to bogate państwa, ale kosztem niewolnictwa zwykłych ludzi i ich wyzysku, Nie są to regiony wolnościowe mimo niektórych przyjaznych systemów religijnych jak np. Wschód zawsze był dziczą pod każdym względem jedynie cywilizacja zachodu stoi najwyżej ze wszystkich kultur na ziemiii najlepiej tu kobietom się żyje. Mieszkanie poza światem zachodu to jest tak jakby człowiek wstąpił do piekła i tam żył,
      Demot do notki bardzo mi się podoba ;-)

      Usuń
  5. Cóż u mnie jakoś nie było specjalnie tematów tabu w domu. Poza tym lubiłem czytać już od najmłodszych lat to sam ogarnąłem też pewne kwestie z książek do biologii czy jakichś innych materiałów. :) Poza tym od Rodziców wiedziałem, że dzieci nie są z kapusty/od bociana. A z resztą już sobie sam (choć nie tylko, bo z domu też coś wiedziałem) chyba dość dobrze poradziłem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko fajnie, a tymczasem okazało się, że system wrzucił do spamu jakiś stary Twój komentarz o wpływie muzyki na zwierzaki... nie miałem koszatniczek, ale suwaczki /inaczej myszoskoczki/, nie pamiętam jednak, jak reagowały na muzykę...

      Usuń
  6. Osobiście lubię wszystko co dziewicze, odnosi się to do Natury, przedmiotów, idei. Co do ludzi niekoniecznie w tym podstawowym znaczeniu, ale nie zaszkodzi ;) pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba niewiele już pozostało dziewiczych miejsc na Ziemi, większość już została spenetrowana... ciekaw jestem po jakim czasie od zniknięcia człowieka z planety Natura zresetuje się i wystartuje od nowa stanie dziewiczym, niczym Afrodyta po kąpieli w morzu... obawiam się, że to tylko fantazja, bo zanim człowiek zniknie, to tak zniszczy Naturę, że nie będzie co się miało odradzać... kilka postów temu jasno wyraziłem, jak widzę tą przyszłość...
      pozdr :)...

      Usuń
  7. Błona dziewicza na przestrzeni wieków i kultur stała się po prostu narzędziem kontrolowania seksualności kobiet. O ile w kulturze chrześcijańskiej można jedynie doznać jakiś niemiłych komentarzy lub wyzwisk ewentualnie odczuć jakąś nieakceptacje społeczną mniejszą lub większą o tyle w Islamie i Judaizmie można za brak błony dziewiczej zostać zabitym np. ukamienowanym. O ile w Judaizmie chyba dzisiaj się tego nie praktykuje o tyle w Islamie do dziś jest to częsta praktyka.
    Mężczyźni boją się wyzwolonych seksualnie kobiet zarówno islamiści, ale także europejscy mężczyźni, którym marzy się mniejsza emancypacja kobiet i cofnięcie zmian obyczajowych, seksualnych i każdych innych. Oczywiście europejscy mężczyźni publicznie pod własnym imieniem i nazwiskiem raczej się do tego bezpośrednio nie przyznają, ale niedawna wypowiedź prezydenta Austrii, który powiedział, ze w najbliższym czasie poproszą wszystkie europejskie kobiety o to, aby niby w geście solidarności ubrały burki świadczy o tym, że marzą im się seksualne niewolnice. Co to ma wspólnego z dziewictwem? Ano niezbyt wiele poza tym, że większość mężczyzn po za chlubnymi wyjątkami chcą kontrolować kobiety zarówno ich ubiór jak i seksualność. Ostatnio wyczytałam o nowej modzie wśród mężczyzn, czyli ściąganiem prezerwatywy podczas stosunku mimo wcześniejszej umowy o zabezpieczeniu się na wypadek awarii. Jest to dla nich pewna forma zabawy, która ma na celu wzniecić strach, przerażenie kobiet zajściem w ciąże a także potencjalną chorobą…
    Błona dziewicza to góra lodowa tego całego konserwatywnego syfu, którzy oferują nam piewcy wszelakiej moralności. A za nią kryje się chęć panowania i zniewolenia drugiego człowieka.

    http://www.pudelek.pl/artykul/109527/nowy_rodzaj_gwaltu_polecany_na_forach_mezczyzna_zdejmuje_prezerwatywe_w_trakcie_stosunku_bez_wiedzy_kobiety/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. praktyki opisane w linku istotnie spełniają znamiona gwałtu, z tematem posta bezpośrednio nie są związane, jednak głębsze podłoże jest to samo: przedmiotowe traktowanie kobiety... przy gwałcie /każdego rodzaju/ jest to nie liczenie się ze zdaniem drugiej osoby, zaś w temacie dziewictwa chodzi o to, by "towar" był nie ruszany, nie napoczęty...
      nie wiem, jak to jest w judaizmie, ale wśród ludów islamskich faktycznie dochodzi do zabójstw "honorowych" na tle braku dziewictwa, bo taka "wyrodna" córka utrudnia sprzedanie kolejnej, młodszej córki, jej siostry...
      a prezydenta Austrii chyba porąbało kompletnie, bo muzułmańskie kobiety kompletnie nie pojmą takiego gestu solidarności, zaś środowiska islamskie odbiorą to jako słabość i zachętę do śmielszej ekspansji swojej religii i obyczajów...

      Usuń
    2. Problem polega, na, że się tak wyrażę kulturze seksu tzn . jej braku . Z jednej strony jest seks konserwatywny, który ma na celu sprowadzenie kobiety do poziomu cysterny na mazie płodowe pod płaszczykiem budowania rodziny i niby miłości a drugiej strony mamy seks, który jest utożsamiany ze zwierzęceniem się i wyuzdaniem o przyjemności dawaniu i braniu tej przyjemności u niektórych ludzi mowy nie ma. Wolność seksualna kojarzy im się z wykorzystywaniem drugiej strony, i nie trzymaniem się umów. Z czego to wynika ? Moim zdaniem z ograniczeniem praw kobiet odnośnie reprodukcji ,praw do decydowania o swoim ciele i czerpania przyjamniości z seksu skoro państwo nie daje im tego prawa, lecz wszystkimi siłami, próbuje im to prawo odebrać i kobiety upokorzyć wciskając tylko w role rozrodczą to przekaz dla mężczyzn jest prosty; Mężczyźni macie prawo terroryzować i gnębić kobiety jak pójdą z wami do łóżka a kobietom daję się sygnał, aby nie szły do łóżka dla przyjemności, bo mogą zajść w ciąże, której nie usuną lub z trudem usuną, czyli zmuszają do wstrzemięźliwości seksualnej a akt seksualny ogranicza się do zapłodnienia, A dalszy etap To już terroryzowanie błoną dziewiczą masz jej czy nie masz, … Jeśli masz to ok. a jeśli nie masz to będą negatywne konsekwencje…Jak widać te tematy sa ze sobą powiązane niestety.

      Usuń
    3. hipokryzja jest nieodłączną cechą każdej ideologii wrogiej wolności i narzucającej sztywne ramki w sferze prywatnej... dotyczy to także konserwatyzmu zwanego "europejskim" /bo są jeszcze inne/ i zabawne(?) jest to, że jego wyznawcy nie widzą, iż pewne zjawiska, które krytykują są konsekwencją stosowania tej ideologii w praktyce...

      Usuń
  8. Przez wiele, wiele lat, temat dziewictwa był dla mnie obojętny. Może dlatego, że to bardzo wcześnie to dziewictwo straciłem i nie powiem, bardzo, a bardzo ta utrata spodobałami się!
    Miałem zazwyczaj upodobanie do starszych od siebie dziewcząt, a później kobiet, problemu zatem nie było.
    Zdarzyło mi się to raz, jedyny raz, z kobietą ok. 30. Post consummatum okazało się, że zostałem wybrany jako egzekutor defloracji. I ta reakcja, która nawet mnie nieco zaskoczyła:
    - Jaka ja, qrva, byłam głupia! To jest takie wspaniałe!
    Przed nami pozostały jeszcze trzy dni i trzy noce...
    W latach 80, kiedy mnie, poloniście wtrynili w szkole lekcje w - f, to zauważyłem, że kilka moich niespełna dwunastoletnich wychowanek zaczyna się dziwnie zachowywać.
    A że prowadziłem również lekcje wychowawcze, zrobiłem na razie tylko dziewczynkom przyspieszony kurs wychowania seksualnego. Na koniec doradzałem, aby w przypadku awarii, natychmiast zwróciły się o pomoc do swoich mam.
    Nie minęło wiele czasu, gdy na przerwie parę dziewczynek otoczyło mnie wianuszkiem i z uroczymi uśmiechami oświadczyło:
    - Miał pan rację!
    Wkrótce była wywiadówka i rodzice, a szczególnie mamusie niemal nie nosiło mnie na rękach!
    To byli czasy!
    Przestałem nauczać w latach 90 ub. wieku i, na szczęście, taksa sytuacja się nie powtórzyła.
    Byłem najstarszy z czworga rodzeństwa. Kiedyś zupełnie przypadkowo znalazłem w tajnej szufladzie mamy książkę na temat p. t. "Biologia miłości". Toteż mnie przyszło uświadamiać moje dwie młodsze siostrzyczki. To doświadczenie jak widać bardzo mi się przydało!
    pacia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kojarzę tą książkę, to chyba była pierwsza pozycja tego typu wydana w peerelu, potem zdaje się był Van de Velde /"Małżeństwo doskonałe"/, również naukowo - edukacyjny... nienaukowy był tytuł, bo już wtedy wiadomo było, że żadne małżeństwo nie jest do tego potrzebne...
      skoro o książkach mowa, to pamiętam z czasów podstawówki, jak wśród dziewczyn z mojej klasy modny był romans/?/ "Olivia i Filip", strasznie się nim jarały... książka trafiła do rąk mojej ówczesnej sympatii z którą edukowaliśmy się nawzajem pokątnie, przeczytała ją, potem pożyczyła mi ją ze słowami:
      - strasznie nudne, NIC tam nie ma, nie wiem co te dziewczyny tak w niej podnieca...
      miała rację...
      bulba :)...

      Usuń
  9. p.s. w necie znalazłem dośc hecną (może starą, ale zacną!) notkę:
    "Była dziewicą i... strach ją przeleciał!"

    OdpowiedzUsuń
  10. O. Czyli system jednak bywa zawodny. :) A myszoskoczki też są ciekawymi zwierzakami, nie wiem zupełnie jak mogą na muzykę reagować. Ale poza tym też mi się podobają. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe i ciekawskie, ale jak się zaczną reprodukować, to moc truchleje... są przemiłe i bardzo rodzinne, ale pod warunkiem, że mają wystarczająco duży teren... w zbyt małej klatce ojciec rodu zamienia się w boga Kronosa... jaka puenta?... jeśli ktoś chce trzymać suwaczki, to tylko parkę samiczek /samczyki będą się tłuc/, parka hetero grozi utratą kontroli nad całokształtem sytuacji... zresztą klatka /lub terrarium/ i tak muszą być duże, ale to już chyba jest poza dyskusją...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  11. :D Myszoskoczkowy Kronos brzmi dumnie. Ale i z koszatniczkami jest podobnie, łatwo można stać się niezamierzonym hodowcą, a na jeden miot przypada do 8 sztuk. U mnie była czwórka, to już ledwo dawałem radę. Potem jak powoli się stadko wykruszało, a ja przeżywałem wszystko tak, jakby członek rodziny odchodził zdecydowałem, że na razie nie chcę mieć zwierzaka. Bo fajnie jest zwykle do momentu jego choroby czy odejścia, po tych wydarzeniach to już inaczej się patrzy na całość.

    No i to lubię, jak się mogę czegoś dowiedzieć nowego. Pewnie jest i Dzień Fiuta, ale w sensie tej kiszki, jednak nie szukałem na razie. :)

    Z tego co wyszperałem w Sieci chodzi o sadzenie roślin często bez zgody właściciela terenu, aby rzekomo ubogacać roślinną szatę okolicy, ciekawe tylko dlaczego w tym święcie należy ubogacać ją słonecznikiem. Chyba to takie święto z wielkim przymrużeniem oka.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pewnością to brzmi dumnie, na przykład gdy ma się na myśli pana Conrada "Cronosa" Lanta
      https://youtu.be/_Sb46VD5CmA
      nieco gorzej może być jednak z bogiem Kronosem, z uwagi na pewien epizod kanibalny z udziałem własnych dzieci... sprawa jednak ponoć zakończyła się happy endem, więc nie ma co z tego robić zagadnienia...
      ...
      hm... może po prostu dlatego, że słonecznik jest duży, ładny i jak już dojrzeje, to żal go niszczyć, skoro można go zjeść?...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń