28 października 2016

Piękny i tajemniczy, czyli ile jest kota w kocie?

Nauka wie sporo na temat "Dzieci Bastet", lecz nie o każdym gatunku tyle samo. Co prawda żbik poznany jest już dość nieźle, nadal jednak nie znamy i chyba nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedno pytanie. Tajemnica żbika polega na tym, że nie wiemy, ile tych wspaniałych kotów jest. Na pewno jest ich niewiele, ale ile dokładniej? Jedni twierdzą, że w polskich lasach kryje się ich dwieście /tak z grubsza/, drudzy, że tylko sto, zaś jeszcze inni, że wcale już ich nie ma. Problem polega na tym, że żbik jest bardzo bliskim "krewnym" znanego wszystkim kota domowego. Tak bardzo bliskim, że gdy te sierściuchy wykonają szybki romansik międzygatunkowy, owoce tegoż są płodne, po czym śmiało mnożą się dalej. To jest właśnie przesłanką do postawienia hipotezy, że nie ma już żbików czystej krwi, że każdy, nawet ten wzorcowy wyglądem jest mieszańcem. Tu bez zbadania genów ani rusz, ale skąd je zdobyć? Samo spotkanie ze żbikiem jest jak główna wygrana kumulacji w lotto, a co dopiero złapanie go i przebadanie tak, by go nie skrzywdzić. Obawiam się, że tajemnicy żbika nie poznamy nigdy, że stanie się to dopiero wtedy, gdy naga małpa kompletnie zniszczy lasy, a gdy nie będzie lasów, nie będzie też żbików. Myślę, że takie rozwiązanie zagadki na pewno nie będzie tym, o co chodzi. Na razie jednak nie dramatyzujmy, podziwiajmy wyniki bezkrwawych łowów, które osiągnęli szczęściarze, wierząc, że w tych żbikach pokazanych na filmach jest sto procent żbika.
 
Trzeci film niestety jest niedostępny do zamieszczenia na blogu, trzeba więc kliknąć ===TU=== i już można podziwiać tego zaiste pięknego kota.

24 komentarze:

  1. Śliczny futrzak .;-) Szkoda ,że takiego nie można udomowić ...
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pocieszenie pozostają te domowe, które mają np. dziadka żbika, bo potrafią być bardzo podobne...
      pozdrówki :)...

      Usuń
  2. W moim odczuciu wszystkie koty mają w sobie dużo dzikości, nawet te wielce rasowe, z dziada pradziada hodowane w domu, nigdy nie wychodzące na polowanie.Ogólnie wszystkie koty są piękne i te "mruczki domowe" i te dzikie, jak lwy, gepardy. serwale, karakale, pumy itp.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. albo np. przeurocze minikotki kodkod /zwane też guigna/... exactly, wszystkie koty to wyjątkowo urodziwe zwierzaczki, zero debaty w tej kwestii...
      dokładnie tak jest, jak piszesz, ten kochany, przemiły grzejnik kolan na dworze zmienia się w maszynę do zabijania... chociaż dyskusyjne są niektóre rasowe tzw. "koty poduszki" selekcjonowane pod kątem wyeliminowania tych "dzikich" cech... ale tys są pikne...
      miłego :)...

      Usuń
  3. Chyba potężniejszy od dachowca... I ten ogon... Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że kot zawieruszył się w lesie... Po.ba.s :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogon zaiste wymiata... to prawda, niejeden kot wykonuje wypad do lasu i o pomyłkę wtedy nietrudno...
      p.ba.s. :)...

      Usuń
    2. Różnice występują, i w anatomii, i w ubarwieniu. Charakterystyczne pręgi na ogonie żbika układają się w inne wzory niż u kota domowego (na Twoich zdjęciach i filmikach na pewno "żbicze" cechy przeważają), poza tym nieco inny kształt uszu i bardziej masywna budowa ciała separują "dzikusy" od "mruczusiów". Do tego dochodzi odmienne zachowanie w tym samym klimacie... Nasze miauczki pochodzą od kota nubijskiego, który choć blisko spokrewniony, jednak żbikiem nie jest.
      On Cloud Nine

      Usuń
    3. @O.C.N...
      o odmiennym pochodzeniu "mruczków" wiadomo, ale z daleka nawet fachowiec miałby problem w stuprocentowym rozpoznaniu...

      Usuń
  4. fakt, żbikowi należy sie ten post, to chyba najbardziej podobny dziki kot do kota domowego,piękny, tajemniczy samotnik, bo żbiki niestety sa samotnikami,nie jest to zwierz rodzinny,jak piszesz, krótkie romansiki gdzies tam "po drodze" nawet z domowymi kotkami, może przez to trudno go filmować, poznawać jego zwyczaje...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, rodzinny to on nie jest... ale może nadrabia to intensywnie podczas tych romansików?... nie wspomnę już o mamie i maluchach... niestety, nie słyszano, by ktoś poznał, podpatrzył i sfilmował to wszystko w naturalnych warunkach... w tym temacie żbik jest ekstremalnie dyskretny...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  5. Do mnie przemawia raczej legenda kapitana Żbika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, ale temu kotu ogon przycięto zawczasu, a system doprawił mu ich dziewięć...

      Usuń
  6. Będę outsiderem, ale co mi tam: nie lubię kotów!
    Od chwili, kiedy widziałem na własne oczy, jak kochany mruczek zadusił małego zajączka i porzucił go - poszedł szukać następnej ofiary. Te puchatki, te mruczusie, te tygryski - gdy wyjdą w pole, stają się mordercami. Mordują dla przyjemności - bez żadnego innego celu.
    Oczywiście, nie dotyczy żbika, który poluje, by przeżyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uzasadnienie do przyjęcia... lepsze, niż "koty są głupie, bo się nie słuchają"... mam nadzieję /a właściwie pewność/, że za Twoim brakiem sympatii do kotów nie idzie agresja...
      rzeczywiście jest to pewien aspekt sprawy, który trzeba w sobie przepracować... też mam mieszane uczucia, gdy kota przynosi upolowanego ptaszka do domu... mam taką prywatną teoryjkę, że to jest dziedziczony "kulturowo" efekt zbyt wczesnego odstawiania maluchów od matki... kot instynkt łowiecki ma w genach, ale kwestie związane z jedzeniem zdobyczy przekazuje mu matka... problem w tym, że często matka sama tego tematu nie umie...

      Usuń
  7. Żbiki cudo. Koty kocham bezgranicznie, chociaż jako wege mam dylematy...ale to Siła Wyższa tak zdecydowała więc możemy sobie odpuścić. Zastanawiam się czy nasze kochane Mruczki, gdyby nagle urosły do rozmiarów tygrysa dalej byłyby dla nas miłe czy stalibyśmy się potencjalnym kąskiem...;) pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kąskiem nie, ale oswojone duże koty, nawet gdy nas bardzo kochają mogą nie mieć /i raczej nie mają/ wyczucia w zabawie, tak więc na domowych pupili się nie nadają...
      pozdr :)...

      Usuń
  8. Dzikie koty są bardzo zacne do obserwowania, to taka pradawna energia zamknięta w takim zwierzu niesamowitym. :)

    Z pogodą teraz jest niezła loteria. Dosłownie chwilę temu za oknem grad zaobserwowałem. Masakra nieco, drugi raz w wciągu paru dni.

    Oj tam, po prostu cały czas szukam, poznaję nowe dla mnie brzmienia, zarówno współczesnych wykonawców jak i tych co grali te 30, 40 i więcej lat temu. Pomaga mi bardzo gazeta ,,Teraz Rock", są w niej takie wyprawy w czasie i zapoznawanie czytelników z zacnymi grupami muzycznymi. Kiedyś kupowałem też ,,Metal Hammer" ale mnie nie przekonał jakoś za bardzo.

    Co do Omegi to kiedyś kupiłem sobie dwupłytowy komplet z ich najważniejszymi piosenkami częściowo z koncertów o ile dobrze pamiętam.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pradawna energia... nieźle, poetycko ujęte...
      ...
      kiedyś znakomity był "Trash'em All", ale został wchłonięty przez "Metal Hammer"... niezły jest jeszcze "Mystic Art", ale rzadko kupuję prasę drukowaną, papierową, więc nie wiem, czy jeszcze istnieje...
      pozdrawiam!...

      Usuń
  9. :) Dzięki za uznanie, fraza taka wpadła mi akurat do głowy jak zobaczyłem te żbiki.

    ,,Mystic Art" udało mi się kupić z rok temu, ale jakoś nie pamiętam w szczegółach czy mi się podobał czy nie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Koty? Tak, ale daleko ode mnie:)Szanuję ich dzikość, niezależność, nie rozumiałabym ich na co dzień. Wolę bardziej czytelne psy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli plus dla meteorologów. :) Swoją drogą nie pamiętam żeby 1 listopada była tak słaba pogoda, w sensie deszczu, bo zimno to bywało nie raz.

    O to nieźle się wpasowałeś w pogodę jeśli za bardzo deszcz Cię nie zmoczył wczoraj.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Uderzasz w czuły punkt. Kot piękny jest pod każdą, oczywiście kocią postacią. Jestem teraz na etapie obcowania z kotem szczególnym, odkrywam nowe relacje jakie mogą łączyć kota i człowieka, i jestem coraz bardziej zdumiona, że można się tak dobrze dogadywać ze zwierzakiem bez słów.
    Kiedyś czytałam, że potomstwo żbika z domową kotką jest dość częste, ale nie jest oswajalne i zawsze mieszańce będą kotami półdzikimi, nie wiem ile w tym prawdy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez słów... de facto sprawa jest bardziej skomplikowana, bo kot ma nam nieraz mnóstwo do powiedzenia i artykułuje to różnie, niewerbalnie, ale werbalnie tudzież, bo repertuar dźwięków, które potrafi wydawać kot jest zaiste bogaty... no, ale kot kotu nierówny... są koty milczki, są też niepoprawne gaduły, ale zawsze idzie się dogadać...
      ciekawostką jest koci poliglotyzm... innym językiem /ciała i "paszczy"/ koty posługują się w kontaktach z człowiekiem, innym w kontaktach z innymi kotami...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  13. @Pkanalia
    Widziałam parę razy żbika (tak myślę:) Było to lat prawie dwadzieścia temu, gdy z moim psim przyjacielem Basem gustowałam w długich, nocnych spacerach po lasach i innych zadupiach. Niesamowity!

    OdpowiedzUsuń