04 lutego 2018

Kto to jest lewak?

Słowa "lewak" i "lewactwo" znane są już od dawna, zaś ostatnio słyszy się je lub czyta wręcz nagminnie. Wiele osób nieraz pyta, co one tak naprawdę znaczą, tedy nadszedł czas, by ostatecznie to wyjaśnić. Zwłaszcza, że jakoś tak niedawno zarzucono mi odwracanie znaczeń, gdy użyłem byłem ich na określenie polskich narodowców, nazioli, faszystów wszelakich. Bo jakby nie było, to przecież oni tropią i tępią lewactwo. Tu warto dodać, że to ich "lewactwo", w ich rozumieniu, jeśli jakieś rozumienie mają, jest wrogiem urojonym. Co więcej, dla większości z nich każdy jest lewakiem, kto nie kaszle równo i sztywno, zgodnie z nimi.
Zacznijmy może od początku. Kiedyś słowo "lewak" oznaczało radykalnego, skrajnego komunistę, zaś jako że komunizm uznano za ideologię lewicową, lewak jest jeszcze bardziej na lewo. Za owo lewactwo można tedy uznać to, co wyznają wyznawcy konfabulacji Mao, czy Pol Pota na tenże przykład. Takich lewaków już nie ma poza bastionem zwanym "Korea Północna", choć niewykluczone, że jakieś absolutnie jednostkowe przypadki można spotkać gdzieś indziej. Ale czy na pewno? Wątpliwości powstają, gdy zdamy sobie sprawę, iż lewactwo to nie są konkretne poglądy, lecz mentalność. Dodajmy, że mentalność niewolnika, do tego jeszcze takiego, który wolności nie zna, zaś na samo brzmienie słowa "wolność" ma problem ze zwieraczami, które to generują mu problem higieny bielizny osobistej. Choć bywają też przypadki, że ów niewolnik używa tegoż słowa nader często, próbując wmówić sobie, tudzież innym, że na wolności zna się lepiej od najlepieja. Spróbujmy wyliczyć choćby kilka składowych elementów tejże mentalności. Przede wszystkim to brak umiejętności posługiwania się mózgiem, który zna tylko tryb zero-jedynkowy, zwany też "czarno-białym". Dalej wysoki poziom lęku, który to przejawia się co najmniej sporą niechęcią i agresją do wszystkiego, co inne. Do tego mamy stadny konformizm oraz uległość wobec autorytetów moralnych, czy też życiowych. Pewien brak kontroli nad emocjami, choć bywają też osobniki ich pozbawione. Skłonność do fanatyzmu, ale nie zawsze, bo lewak potrafi czasem zmienić ideologię na inną, jeśli dostanie lepsze warunki, by gnębić innych. Wspomniany zaś już lęk nie przeczy zdolności do sporadycznych aktów heroizmu. Zwłaszcza wtedy, gdy jest okazja pobić małą, śniadoskórą dziewczynkę, zaś towarzysze wspierają ów "heroiczny" czyn.
Dość. Może wystarczy tego profilu psychologicznego typowego lewaka. Takich ludzi jest sporo, ale gdy dołożymy sympatie dla zamordystycznych systemów społecznych, to dziwnym trafem jakowymś pasuje to idealnie do narodowców, zwanych popularnie "naziolami" lub też "faszystami" oraz fundamentalnych konserwatystów. Czy są jeszcze jakieś wątpliwości?
Jak wcześniej uzgodniliśmy, "czerwonych" lewaków już /raczej/ nie ma, są to więc lewacy urojeni. Teraz za to realnie są lewacy "brunatni" i faktu ich istnienia zaprzeczyć nie sposób. Zaiste zabawnie wtedy brzmią owi lewacy, którzy szastają słowem "lewactwo" na lewo i prawo, niepomni tego, że siedzą w samym środku tegoż centralnie.

35 komentarzy:

  1. Tłumacz wszystkim, a „patrioci” i tak będą rozumieli to w znaczeniu jakie sam napisałeś: „dla większości z nich każdy jest lewakiem, kto nie kaszle równo i sztywno, zgodnie z nimi”. Niestety, tak to już w naszym języku jest, że znaczenie pewnych słów zmienia się w zależności od potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest we mnie sporo pokory w temacie ewolucji języka, jeśli jest to ewolucja naturalna, w końcu sam w niej współuczestniczę... kłopot zaczyna się, gdy ta ewolucja staje się zbyt "perswazyjna"...

      Usuń
  2. Współczesnego lewaka określił świetnie prof Zybertowicz.
    "Lewak to ktoś, kto uważa, że nie da się kontrolować granic, ale można kontrolować globalny klimat."

    Ani lewactwo nie narodziło się z idei Marksa i Engelsa, ani z nią nie zdechło, więc lewakiem nie jest wcale skrajny komunista, który wyginął niczym ptak Dodo. (Voltaire - który będąc wyznawcą liberalizmu, piał z zachwytu nad Carycą Katarzyną pasuje tu niemal idealnie) Mentalne lewactwo ma się dobrze w całej Europie. Oczywiście można iść na skróty - powiedzieć że lewacy to osoby o skrajnie lewicowych poglądach. Obecnie do tematu najbardziej pasują anarchiści, "ekolodzy" często głupsi od drzew do których się przykuwają itp. towarzystwo (np. facet protestujący przeciw karze śmierci w koszulce z Che Guevarą, który jak wiadomo był wielkim entuzjastą tejże). Ale ...

    Nad głównym wejściem do parlamentu europejskiego znajduje się pewne nazwisko - Altiero Spinelli. Pan ten był bezsprzecznym komuchem, federalistą, który w latach 60 opracował coś co się nazwało Traktatem ustanawiającym Unię Europejską. Traktat ten Parlament Europejski zatwierdził w 1985 roku i po małych zgrzytach i sprzeciwach przeszedł w końcu jako jednolity akt rok później. Ale budulec ideowy jest do gruntu lewacki. :)

    Fetyszem lewactwa jest postęp. Ktoś powie że przecież nie ma nic złego w postępie, i jest on przeciwnością zacofania. Tymczasem prawdziwym "postępem jest umiejętność przeanalizowania i zrozumienia tych wszystkich błędów, które w jego imieniu popełniamy." (S. Aga Khan) Abstrahując już od technologicznego postępu, który zafundował nam takie ciastka jak wybicie nade łbem dziury ozonowej, mamy postęp obyczajowy, w którym bardzo dobrze ma się choćby brak lojalności, rozumiany przez lewaków jako "wyzwolenie".
    Jak jeszcze dodamy do tego niczym nie umotywowaną atrybucję i tolerancję ( bardzo zresztą wybiórczą) czego dowodem taka Sirena Bergman i jej tekst o terrorystach ISIS - "My chcemy, by ponownie integrowali się do życia w naszym społeczeństwie. A obecnie mamy taką retorykę, która dzieli." Palnęła głupotę? A skąd, to w Szwecji świetny pomysł - "W ramach pomocy oferowanej przez władze szwedzkiego miasta Lund, byli bojownicy mogliby liczyć na opłacenie kursu prawa jazdy, pomoc w znalezieniu mieszkania oraz deklarację niższych opłat lub prawo do lokalu socjalnego, a także ulgi podatkowe oraz obniżenie opłat administracyjnych."
    - masz wypisz wymaluj lewactwo pełna gębą, aż się ulewa - nie ma potrzeby mieszać w to narodowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, że słowo "postęp" swojego czasu było narzędziem propagandy przemycającej ukryte założenie, że wartością jest każdy postęp, byle tylko był i prawdą jest, że używały go różne gremia, które obecnie nazywa się "lewicujące"... ale nie sądzę, by ów "postęp" /tak rozumiany/ był w ścisłym związku z lewactwem... nie wszyscy lewacy nim żonglują i nie każdy taki żongler z automatu musi być lewakiem...
      ...
      anarchiści to po prostu anarchiści... to nie jest homogeniczna zbiorowość... jedni są (pro)wolnościowi, nie można jednak zaprzeczyć, że co poniektórzy "lewaczą" /lub "faszyzują" - do wyboru, bo dla mnie to synonimy/...
      tu dwa słowa na temat Antify, kiedyś mnie chyba pytałeś, a ja chyba nie odpowiedziałem... spróbuję teraz pokrótce: odbieram Anfifę jako pewne towarzystwo wyższej użyteczności, nie mające szerszej ideologii polit-społ, tylko konkretne zadanie... jedynie samą strukturę można uznać za anarchistyczną... zaś co do samych "antifiarzy", to vide wzmianka o anarchistach...

      Usuń
    2. Temat lewactwa jest równie złożony co temat narodowców. Masz jakąś część prezentujących sobą mentalne prostactwo (niestety ostatnio zaczynam dochodzić do wniosku że jest to część dominująca w obu grupach) i cześć elitarną, której chce się myśleć. (Dowodem może być nasza dość przyjemna i luźna dyskusja pomimo, że mnie niektórzy nazywali faszystą, a i Ciebie pewnie nieraz spotkały epitety)

      Wiesz, ja natomiast definiuję lewaka po epitetach, którymi okłada przeciwników. To jest stały zestaw - rasista, antysemita, homofob... no wiele innych jeszcze.
      Takiego mam znajomego na fb, który mówi o sobie, że jest lewakiem - znaczy ma lewicowe poglądy (Na szczęście przyznał, że nigdy by nie założył koszulki z Che :)). Niektóre osoby zaadaptowały to określenie dla siebie, choć na zasadzie pewnej ironii, a on kiedyś został po jakimś koncercie pobity przez łysych, a na forach nazwany lewacką szmatą.

      Ja odbieram antifę jako antagonistów dla łysych. Obawiam się że żadna z tych grup w aktualnej postaci nie należy do towarzystwa wyższej użyteczności, różnią się barwami klubowymi, a świat byłby lepszy bez jednych i drugich.

      Usuń
    3. "faszystą" /a do tego "gestapowcem"/ kiedyś mnie nazwano, dość dawno, ale to było żartobliwe, związane ze sprawami zawodowymi... "lewakiem" chyba nigdy, na pewno nie centralnie osobiście, za to nie tak dawno za krytyczny stosunek do podłej zmiany jakaś pani na dworcu autobusowym uznała mnie za "peowską gnidę", wykazując typowy debilizm zero jedynkowego widzenia świata w kategoriach "PiS vs. PO"...
      ...
      tak, to fakt, że w tym chaosie terminologicznym funkcjonuje jeszcze słowo "lewactwo" na określenie poglądów (zbliżonych do) lewicowych /cokolwiek to miałoby znaczyć/ i niekoniecznie jako epitet, lecz odmiana skrótu...
      ...
      jak dobrze/?/ pamiętam genezę Antify, to powstała jako reakcja środowisk wolnościowych na działalność łysych, a że ta reakcja miała charakter radykalny i nie była pozbawiona elementu przemocy, to co poniektórzy sami mentalnie zbliżyli się do tych łysych... natomiast co do poglądów politycznych to przypomnę za Wiki:
      "Antifa jest też nieprzychylna komunizmowi, o czym świadczy na przykład starcie ekip z manifestacji antyfaszystowskiej i działaczy Komunistycznej Młodzieży Polski, którzy chcieli przyłączyć się do marszu w 2014 roku"
      czyli o lewactwie w pierwotnym znaczeniu, tym "czerwonym" trochę trudno tu mówić...

      Usuń
  3. Dla mnie lewak to ktoś fanatycznie lewicowy, głuchy na jakiekolwiek argumenty drugiej strony, głuchy na choćby chęć wysłuchania odrobinę odmiennego zdania. To ktoś ślepo wierzący w zmiany klimatu, multi-kulti, nie przyjmujący, że kultury są różne, że ludzie są różni i że niektórzy wcale nie chcą zachodnich wartości. Wreszcie, to ktoś myślący kolektywnie, zakładający że jak ktoś jest kobietą to coś tam, jak jest Latynosem to coś tam a nie uważający, że identitiy politics to zamordyzm. Wreszcie to ktoś traktujący kobiety czy nie wiem Afroamerykanów jak osoby upośledzone, wymagające by im dawać parytetu a nie po prostu ludzi.

    Ci zaś skrajnie w prawo, to prawacy, czyli mniej więcej ten sam profil tylko wychodzący z konserwatyzmu. To na przykład pro choice chcący zmuszać do rodzenia zgwałcone przez ojczymów dziewczynki. Jednym słowem prawak i lewak to dwie strony tej samej monety o nazwie fanatyzm i zacietrzewienie. Różnica polega na tym którą ideę doprowadzili do absurdu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zacznę od uwagi technicznej:
      "pro choice" zmuszający do rodzenia?... rozumiem, że napisała Ci się pomyłka z pośpiechu? :)...

      Usuń
    2. Oczywiście miało być pro life!

      Usuń
    3. moja definicja "lewaka" /lub "faszysty" synonimicznie/ oderwana jest od korzeni ideowych... na przykład islamista również się w tej definicji mieści, a kto wie, czy nawet nie cały islam rozumiany nie jako religia, lecz jako ideologia polit-społ... za jedyny wyjątek uznałbym sufi, oni się skupiają na religii pure, a nie na ideologii...
      ...
      zgadzam się w temacie parytetów... to takie samo przegięcie, jak dyskryminacja, tylko w drugą stronę... w obu przypadkach jednak jest to traktowanie wszelkich "innych" /płcie, rasy, orientacje seksualne/ jako upośledzonych, różnica jest tylko taka, że w przypadku dyskryminacji mówione jest to wprost, iż ci "inni" są upośledzeni...

      Usuń
    4. Parytety są potrzebne przynajmniej na tym etapie życia politycznego. Dzięki ustawie, która wprowadziło PO jest więcej kobiet w parlamencie i nawet PIS na tym skorzystało, bo do tej pory tylko sami faceci w tej partii zabierali głos. Nie obsadzano kobiet na listach wyborczych a przynajmniej było ich naprawdę mało i nie, dlatego, że były głupie, bezwartościowe, nienadające się do polityki, ale dlatego, że były kliki męskich szowinistów, którzy uniemożliwiali kobietom startowanie w wyborach a jeśli już to dawano je na ostatnie miejsca gdzie nie miały szans dostać się do parlamentu.

      Usuń
    5. @pkanalia

      Właśnie, mnie wkurza uważanie, że skoro ktoś ma inny kolor skóry to trzeba go traktować inaczej, a ponoć wszyscy równi. Ludzie winni być równi wobec prawa, ale wiadomo nie każdy jest tak samo zdolny.

      Dla mnie iSSlam to totalitarna doktryna polityczna z prymitywną duchowością i losowo skopiowanymi cytatami z Biblii. Ich prawo szariatu to brutalne prawo rodem z najgorszych reżimów. Po czym poznać ustrój totalitarny: 1) opozycja nie istnieje i niezgoda oznacza czapę; 2) jest jedna jedyna idea; 3) prawo ingeruje w życie prywatne i reguluje wszystko i 4) wódz lubi widzieć w sobie nadczłowieka i wprowadza rodzaj duchowości. To wszystko jest w iSSlamie, jak było w każdym innym reżimie.

      Usuń
    6. @Julianne

      Ja widziałam na przykład jak to działa w Kanadzie. Premier wprowadził parytety i określoną ilość kobiet w rządzie, niestety wybrał niekompetentne. Ministra ds Środowiska chce budować szklarnie na energię słoneczną w całym kraju co jest bzdurą. I pokazuje, ze owszem pani ładna ale głupiutka i niestety wspiera stereotypy.

      Aby nie było, nie trawię wypowiedzi JKM, ale niestety musimy mądrze wybierać kobiety do polityki. Podobała mi się Beata Szydło jako premier czy Agata Duda jako Pierwsza Dama, ale na przykład Joanna Mucha była klęską na swoim stanowisku.

      Usuń
    7. gdy w Polsce uchwalono parytety w związku z wyborami, to byłem przeciwny, gdyż dla mnie to było jak plombowanie zęba bez oczyszczenia dziury w tym zębie... istota choroby tkwi w samym systemie, który po wprowadzeniu progów stał się partiokratyczny, oddalając się od demokracji i parytety tego nie zmienić nie mogą... mam też spore wątpliwości, czy taki sztuczny zabieg wprowadzenia większej ilości kobiet do Sejmu poprawi sytuację kobiet jako takich, zwiększy uwagę państwa na problematyce czysto kobiecej, ale zaznaczam, że są to tylko wątpliwości...

      Usuń
    8. Erinti
      Jak odbieramy danego polityka to jest sprawa indywidualna dla jednych dany polityk dobrze sprawuje swoją funkcje a dla innych to idiota. Dla mnie Janusz Korwin Mikke i ludzie jego pokroju to idioci ze zbyt rozrośniętym ego,ale dla zwolenników Korwina ten polityk jest wielkim wizjonerem . Różnie odbieramy polityków , ale jakoś tak się składa, że potknięcia męskich polityków się pomija, wybacza, ale jak kobieta się potknie to od razu się kwituje, że jest głupiutka i niech siedzi lepiej w domu.
      W idealnym świecie płeć biologiczna nie powinna mieć znaczenia, ale nasz świat nie jest idealny .Kobiety dopiero 100 lat maja prawa wyborcze, aby przepsieszyć proces równouprawnienia, wpływu kobiet na politykę muszą być parytety inaczej nadal będziemy siedzieć w tym samym miejscu i bardzo powolutku posuwać się naprzód , . Wystarczy popatrzeć na rząd PIS, ale i także na partie Nowoczesna, która od samego początku stawiała na kobiety. Owszem część polityków zawiodła przy głosowaniu nad projektem Ratujmy kobiety, ale wiele posłanek jest tam wartościowych np. Joanna Szmidt oraz Joanna Scheuring Wielgus ta ostania bardzo mi się spodobała jak zareagowała po głosowaniu nad tym projektem i jak stanowczo wyraziła swoje oburzenie nad konserwami w swojej partii powiedziała ,że zapisywała się do nowoczesnej a nie do średniowiecznej. Nie lubię posłanki Katarzyny Lubnauer nie zgadzam się z jej poglądami, ale jako liderka partii i polityk jest dobra, a wiec nie można wkładać wszystkich do jednego wora, bo mężczyzn z napisem idiota do jednego worka się nie wkłada.
      Więc owszem trzeba mądrze wybierać kobiety na polityków ,ale także trzeba wybierać mądrze męskich polityków .

      Usuń
    9. PKanalia nie od razu Rzym zbudowano na efekty trzeba poczekać. Najpierw dostajesz się do parlamentu a potem zaczynasz działać. Dzięki parytetom skorzystają na tym także kobiety konserwatywne, które z czasem uniezależnią się od męskich kolegów a nóż nawet przejmą władzę tak jak to zrobiły posłanki Nowoczesnej i zaczną mieć wpływ na politykę załatwiać coś dla kobiet, które mają poglądy prawicowe np. w kwestiach polityki okołoporodowej, która teraz została zlikwidowana, nie wszystko mogą załatwić feministki lewicowe.
      W krajach skandynawskich pominę teraz temat islamu i to, co się tam dzieje w tych krajach są feministki lewicowe i feministki prawicowe, które różnią się ze sobą co do pewnych kwestii np. pornografii, prostytucji itd., ale te kobiety debatują, próbują rozwiązać problemy a nie tak jak u nas, że właściwie kobiety lewicowe próbują coś zmienić a konserwatystki jedynie ujadają na feministki a same nic nie robią.
      Na efekty trzeba poczekać .Pierwszym efektem jest więcej kobiet w polityce a potem zaczynają się zmiany . Nie od razu będzie 50 % kobiet w parlamencie i nie od razu będą wielkie zmiany to się dzieje powoli .

      Usuń
  4. Czytałam różne definicje i nigdzie tego lewactwa nie widzę, choć jak mówisz, niektórzy je ciągle przywołują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo definicje były błędne, albo to jest tak jak z myszkami. Jedni widzą białe inni czarne - jedni faszystów - inni lewaków. :)

      Usuń
    2. moja definicja skupia się na myszy, nie na kolorze jej futerka...
      ale faktem jest osobnym, że tych myszy jest rzeczywiście mniej, niż się postrzega...

      Usuń
  5. Słowo wytrych dla prawaków:( Lenień w "Dziecięca choroba lewicowości w komunizmie" pisał chyba po raz pierwszy o tym zjawisku- w tłumaczeniu użyto słowa lewak i tak zostało. Wygląda na to, że to najbardziej, w tamtych czasach, skręcony w lewo komunista.
    Ja tego słowa nie trawię, tym bardziej, że najczęściej używa się go jako określenie kompletnie nie pasujące do kontekstu lub zachowań określanej tak osoby. No i oczywiście jako coś szkalującego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. exactly... możemy sobie dyskutować o definicji, a tymczasem to słowo często bywa używane bez definicji, aby tylko go użyć w celu przysrania komuś...

      Usuń
    2. Miało być Lenin, ale to chyba już każdy sam sobie poprawił. A lewak to takie słowo, którego używają nawet dzieci w podstawówce, by dokuczyć drugiemu na maksa. Nikt się nie przejmuje właściwym znaczeniem, ma być paskudnie no to jest lewak.

      Usuń
    3. tak, czyli jak A-AK zauważył, funkcjonuje to podobnie, jak dawne "lewus"...
      zaś "lewus" pochodzi z czasów, gdy leworęczni /inaczej "śmaje"/ byli uważani za odmieńców, do tego gorszych... do tej pory jest znane powiedzenie "mieć dwie lewe ręce do roboty", a "lewe interesy" to nielegalne lub jakoś tam "podejrzane"... w czasach armii z poboru żołnierze chodzili "na lewiznę", czyli brali przepustki bez przepustki...

      Usuń
    4. Lewizna i lewe interesy nie zawsze były odbierane jako coś nagannego, ba, wielu się tym szczyciło, a inni uśmiechali się z pobłażaniem. Teraz też przecież pracuje się "na lewo", ale te pojęcia nijak nie mają się do politycznego i światopoglądowego lewaka. Często czytam w komentarze, w których same plewy, ale słowo lewak obowiązkowo pada, by dokopać adwersarzowi. To tak samo ma być jak określenie "wina Tuska", czyli według prawaków lewicowe dno dna.
      Przypomina mi to przedszkolne przepychanki- "TY jesteś gupi", "A wcale nie, sam jesteś gupi".
      Niebezpieczne jest jednak to, że wiedza na temat lewactwa jest niemal zerowa u takich kmiotów.

      Usuń
    5. ależ oczywiście, nie każda "lewizna" jest "zła", zwłaszcza, gdy system jest przeżarty "lewizną"...

      Usuń
    6. No jasne:):):)No to o co gwałt z tą lewizną lewacką?

      Usuń
  6. Jest wiele określeń na obrażanie i dyskredytowanie przeciwnika. Ja bym się nie siliła na szukanie w tym jakieś logiki lub jego braku. Nieuk inteligenta nazwie chamem i co mu zrobisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ja jestem pijany? To pan jest pijany!"
      to dość znana scenka, w której spór przestaje dotyczyć stopnia trzeźwości adwersarzy, tylko kto ma dłuższy kij...

      Usuń
  7. Znam jeszcze inne prapolskie okrreślenie: "lewus"
    Czyżby lewak i lewus w jednym styali domu?!!!
    paciula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby tak, niby nie, bo znaczenie i kontekst nieco inne...
      niemniej jednak, ipso facto...
      tak czy siak, podsunąłeś mi Waść pomysł na następnego posta...
      paciula :)...

      Usuń
  8. Zamiast PKanalio męczyć się z nazewnictwem i rozróżnianiem typów lewaków prościej jest ich nazwać świrami nadającymi się do leczenia psychiatrycznego w zakładach zamkniętych dla umysłowo chorych. Po prostu są to chorzy ludzie mający stany paranoidalnego lęku, którzy chcą wszystkich ludzi wepchnąć w kajdany niewoli. Lewicowi lewacy w Islam a prawicowi w konserwatywno -narodowy obóz koncentracyjny.
    Z jednymi i drugimi trzeba walczyć, bo jak uczy nas historia szaleńcy często dochodzą do władzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko, co napisałaś w swoim komentarzu jest jak najbardziej po linii przekazu posta...

      Usuń
  9. Ani w jedną stronę ani w drugą nie jest dobrze jeżeli ucieka się w skrajności..
    Uciekając trochę od tematu - zauważyłam, że młodzież używa słowa "lewak" i nie bardzo wie o co chodzi. Po prostu używają go jako lżejszego wyzwiska i określenia osoby, której nie lubią/nie popierają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ale uważam, że nie jako lżejszego wyzwiska, a tego najbardziej ciężkiego, kiedy już im brakuje innych inwektyw na dokuczenie. A często jest tak, że epitet "lewak" jest uznawany w środowisku z tak obraźliwy, że już innego nie trzeba używać, by człowieka dogłębnie pogrążyć.
      Można by za reklamą cytować:"Lewak i wszystko jasne":)

      Usuń
    2. dzieciaki po prostu papugują obserwując starszych, którzy też nie znają znaczenia słowa, tylko papugują z kolei np. po takim Rachoniu ze szczekaczki, który też zresztą nie zna...

      Usuń