21 grudnia 2016

Mieć i żreć, czyli świąteczny social ad

Być może ten post jest nieco spóźniony, być może powinien ukazać się wcześniej. Bo okres zwany ogólnie "świętami" właśnie się już rozpoczął, wyznaczył go moment przesilenia zimowego, chwila zaiste magiczna, najważniejsza duchowo w tych całych świętach. Ale ze względu na bardziej długofalowy przekaz, nie róbmy zagadnienia z owego spóźnienia. Po prostu rzecz w tym, że przed świętami naga małpa dostaje lemingozy zakupowej. No cóż, konsumpcjonizm wspiera wiele ideologii, takich jak konserwatyzm, czy też obecnie w naszym kraju panujący marksizm narodowy, generalnie jednak jest to zjawisko szersze, po prostu naga małpa już tak ma, że jej ulubiony sport to mieć i żreć. Prawidłowość jest to statystyczna, więc niech osoby na wyższym poziomie umysłu nie biorą tego stwierdzenia osobiście. Okay, ale z drugiej strony każdy coś jeść musi i każdy chadza do jakiegoś sklepu, by jakieś żarcie kupić. Tak? Więc targetem naszego social ad'a jest zasadniczo każdy, kto takie, czy inne żarcie nabywa.
Rzecz w tym, że nie wszyscy centralnie wiedzą, co kupują. Chodzi zaś o to, by pewnych odmian żarcia nie kupować wcale. Jedną z nich jest taka, która zawiera w składzie olej palmowy. Dlaczego? Otóż dlatego, by zmniejszyć popyt na ów olej. Dlaczego? Dlatego, by mniej niszczono Ziemię wycinając lasy pod uprawę owej palmy. Mądremu dalej już tłumaczyć nie trzeba.
Niestety jednak mądrzy są w "przeważającej większości", niczym wyborcy obecnej partii rządzącej, których, jak pamiętamy, jest z grubsza ca 13,8% uprawnionych do głosowania. Głupi, na przykład wyznawca wspomnianego konserwatyzmu, ma centralnie wyrąbane do spodu, do białej kości na dalsze losy Ziemi. Jego nie obchodzą jakieś tam "zielska, żabki i robaczki", niech je szlag trafi. Głupi chce tylko mieć i żreć. Do niego więc trzeba docierać inaczej. Jak? Ano udzielając prostej informacji, że olej palmowy jest be, że jest szkodliwy dla zdrowia.
Tylko tu trzeba coś jeszcze wyjaśnić. Surowy olej palmowy jest nawet okay, niestety przemysł spożywczy używa zwykle jego przetworzonej odmiany, zwanej "olej utwardzony". To już jest be. Mnóstwo produktów go zawiera, zaś fastfoodowe "dzioby i pazury" są nim wręcz przesiąknięte na wskroś. Tak więc, omijamy owe fastfoody i czytamy etykietki w sklepach. Sprawa nie jest jednak prosta. Nie zawsze ten olej jest w składzie wymieniony, często jest ukryty pod nazwą "tłuszcz spożywczy". Nie wiem, co na to prawo, ale taki produkt już jest podejrzany, dość mocno zresztą.
Ale to jeszcze nie wszystko, bo ów olej zawiera całe mnóstwo produktów. Można więc zadać sobie pytanie "jak to, to mam już wcale nic nie jeść?". Co prawda co poniektórym solidna dietka by się przydała, ale nie jest to dobrze postawione pytanie. Owszem, czasem inaczej nie daje rady. Olej palmowy zawiera wiele produktów, niektórych wręcz niezbędnych. No, ale właśnie też, z drugiej strony można przemyśleć, czy ten lub ów konkretny produkt jest naprawdę do szczęścia potrzebny, czy jednak można się bez niego obyć? Czyli prawidłowe pytanie brzmi "czy ja naprawdę muszę to jeść?".

Jest jeszcze argument dla zawistnych. Otóż korporacje na oleju palmowym zarabiają naprawdę gęsty grosz. No, to jak to tak można to tolerować?
Na temat głupich stopnia drugiego, czyli takich, do których nic już nie dociera, nie ma sensu w ogóle rozmawiać. No, ale myślmy pozytywnie. Są jednak przypadki nawet bardzo głupich, którzy mądrzeją, co najmniej odrobinę. Nawet naziol może zacząć używać mózgu i zostać porządnym człowiekiem, przynajmniej tak w miarę porządnym.
Tym to oto optymistycznym akcentem zakończę już, dodam tylko tak na okoliczność ogólne życzenia wesołych świąt, obojętnie, jakie kto ma do tych świąt podejście. Słońce wraca i mało go centralnie obchodzi, czy ktoś z tego powodu świętuje, czy nie, a jeśli świętuje, to jak to proceduje.
Aha, jeszcze dwa słowa:
Olej palmowy nie ma nic wspólnego z palmą kokosową. Jako, że spotkałem przypadki mylenia tych tematów, mus o tym owe dwa słowa nadmienić. Olej palmowy pozyskuje się z olejowca gwinejskiego, zwanego też palmą olejową. Niby i to palma, i to palma, jednak to są różne palmy. 

30 komentarzy:

  1. Obawiam się, że do marksistów narodowych najszybciej dotrze argumentacja, że olej palmowy to taka trutka wymyślona i stosowana przez międzynarodowe korporacje (rzecz jasna wiadomego wyznania) żeby wywoływać mutacje konwertujące na homoseksualizm i przy okazji indukujące raka. Oczywiście po to, żeby potem sprzedawać drogie leki na nowotwory. Na ten poziom percepcji jeszcze bym liczył u wyznawców Małego Szu, chcących przekształcić Puszczę Białowieską na drewno do stosów dla ateistów.
    Dołączam się do życzeń. Wesołego tego, co każdy chce obchodzić. Jeśli nie chce, również miłego zakończenia roku.
    On Cloud Nine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że mały wie o oleju palmowym tyle, co o marihuanie:
      - to olej palmowy jest z palmy?...
      natomiast obrońca terytorialny wie wszystko:
      - z czego by nie był, to na pewno był z zbiornikach Tupolewa...

      Usuń
  2. Ile razy jestem w sklepie, tyle razy dopada mnie refleksja na widok półek pełnych różnego jedzenia, kurczaczek ilu z tych propozycji jedzeniowych ja nie kupię.
    Ile razy o tym pomyślę tyle razy dziękuję za to, że wychowałam się w domu w którym jadło się bardzo prosto i bez "cudowania".
    Nie będę ściemniać, że nie znam smaku "fasta".
    Generalnie czytam etykiety na żywności i nawet jeśli któryś z producent pościemnia to i tak nawyk czytania powoduje, że kupuję mało jedzenia w kolorowych pudełkach.
    "Matka Ziemia" nie ma z nami lekko. Wczoraj słyszałam, że zaczyna się "emigracja smogowa", ludzie uciekają w rejony gdzie powietrze jest mniej zanieczyszczone.
    Może pożyczmy sobie światecznie, żeby ludzie zaczęli myśleć o środowisku czulej i przestali podcinać gałąź na której wszyscy siedzimy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ileż to razy stojąc przed taką półką mam refleksję:
      - gdyby to jeszcze tylko nadawało się do jedzenia...
      najzabawniej mi wychodzi szukanie chleba na półkach pełnych chleba/?/...
      no cóż, kto się nie skalał nigdy fastfoodem niech pierwszy rzuci... hamburgerem?...
      emigracja wodna, smogowa, itd... "uchodźca smrodowy", jeny, jak to brzmi, nawet u Mistrza Lema o czymś takim nie czytałem...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  3. Ja generalnie używam rzepakowego, rzadziej kokosowego i nawet niezbyt orientowałam się, że jest jeszcze jakiś palmowy (silnikowy?). Owszem, chyba, czytając, spodziewałam się, że gdzieś napiszesz nazwę zamienną "kokosowy".
    nie zatrzymasz różnych "postępów". Ani cywilizacyjnych, ani gospodarczych, ani przyrodniczych. Choćby się nie wiem jak walczyło z jakim ujemnym zjawiskiem i nawet odniosłoby to pozytywny skutek, to zaraz obok wyrośnie następne "do likwidacji". Tak, jak piszesz, wszystko zależy od poziomu świadomości nagiej małpy i tempa w jakim coś się dzieje.
    A żreć, niestety, naga małpa musi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trafiłaś z tym "silnikowym", bo olej palmowy jest też stosowany do produkcji biopaliw...
      ...
      z filozoficznego punktu widzenia masz rację, bo gdy tu się coś próbuje zatrzymać, zahamować chociaż, to tam się niechcący przyspieszy... i tak to się kręci...

      Usuń
  4. Z racji pięknych długich i zadbanych włosów używam olej kokosowy - na włosy oczywiście. Nie żrę go, ale moim grzechem są frytki z macdonalda. Czasem jak tylko mam chwile czasu i ochotę to ide i sobię kupię i jem. Potem żałuję okrutnie, bo żoładek boli, już widzę nie ten wiek, nie to zdrowie... No ale Święta idą, nie czas myśleć o bolączkach. Zdrowych i spokojnych świąt Piotrze. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię frytki, choć z rozsądku jadam je sporadycznie, ale tych z MacDonalda nie tykam, czemuś ich nie lubię, nie smakują mi...
      zdrowych i spokojnych... bez nadmiaru frytek :)...

      Usuń
    2. Frytek nie będzie, będą ryby. To sobie przynajmniej uzupełnię braki kwasu omega3. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ja tylko Kujawski!;)))
    Po.ba.s. Miłego świętowania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tylko z pierwszego tłoczenia?...
      ano miłego, po.ba.s :)...

      Usuń
  6. Podobno nawet margaryna, gdy jest w postaci oleju, przed utwardzeniem nie jest szkodliwa- niestety utwardzona już jest szkodliwa. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś używany był do tego celu katalizator ołowiowy.
    Olej kokosowy jest super- można się nim nawet odchudzać.Ale najlepiej kupować olej typu "virgin", który ma lekki zapach kokosa.Osobiście wszystko co smażę lub gotuję, zawiera olej kokosowy.
    Fantastyczny jest wegański smalec z oleju kokosowego- polecam.
    Wielki przemysł spożywczy uważa, że utwardzony olej palmowy najlepiej się sprawdza w przemysłowej produkcji żywności - zapewne jest bardziej wydajny od margaryny bądz innych tłuszczy roślinnych.
    A wiesz, jeszcze w życiu nie jadłam hamburgera- słowo honoru.
    Odkąd jestem na diecie bezglutenowej moim głównym zajęciem w sklepie spożywczym jest czytanie etykiet. I tak mniej więcej w 90 % żywności najtrudniej doszukać się tego składnika, który powinien być podstawowym. Najbardziej dodawanym do wszystkiego składnikiem jest cukier, który oczywiście ma około 32 nazw.
    Nawet nie wiesz jak ja nie lubię zakupów.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli w tym utwardzonym palmowym chodzi o dutki, co zresztą nie jest żadną tajemnicą...
      hamburger to de facto tylko sposób przyrządzenia czegoś, a właściwie forma potrawy... w Krakowie jest fastfood wegański, w którym serwują hamburgery nawet z kalafiora...
      tę nie lubię zakupów, tak w ogólności, a tych przedświątecznych po prostu nie uprawiam... gdy coś potrzebuję, to trudno, idę i kupuję, ale o ganianiu po hipermarkecie i faszerowaniu wózka całą stertą rzeczy, których połowy nie potrzebuję, mowy nawet nie ma...
      miłego :)...

      Usuń
  7. Olej palmowy jest jednym z szkodliwych dodatków dodawanych do żywności, ale są jeszcze groźniejsze dodatki, które jakimś cudem są dopuszczalne w przemyśle spożywczym. Trzeba się nieźle namęczyć, aby przynajmniej część tego dziadostwa unikać. Jeśli się zacznie zwracać uwagę na to, co jemy, co wkładamy do koszyka, zgłębimy wiedzę na temat toksyczności zawartych w żuwności to się dowiemy, dlaczego borykamy się ze swoimi dolegliwościami zdrowotnymi. Tu lista toksycznych dodatków w tabelce.

    http://stylnazdrowie.pl/odzywianie/zdrowe-odzywianie/dodatki-do-zywnosci-i-chemiczne-dodatki-do-zywnosci-165

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - jesteś na diecie?...
      - może bym i coś zjadł, gdyby coś tu się nadawało do jedzenia...
      ...
      jest to dialog w filmu "Wejście smoka", wyjęty z zupełnie innego kontekstu, ale jak najbardziej też pasuje do sytuacji w sklepie, w hipermarkecie...

      Usuń
  8. Żeby jeszcze te etykiety były wszystkie równej wielkości. A tak jedne są pisane maczkiem, co pod lupą nawet nie widać szczegółów, inne krzyczą z daleka o pewnych kwestiach, które jednak po zagłębieniu się w szczegóły nie zawsze się potwierdzają. :)

    Pewnie, że czas Świąt to sprawa umowna.

    Dzięki wielkie. :) Na pewno w miarę wiem co jest w każdym z dań jakie jutro zjem, więc nie mam się za mocno obawiać w/w problemu. Też wszystkiego naj, naj, dużo zdrowia i pomyślności w Nowym Roku.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisanie maczkiem to jedna z technik ściemy... ale na to też jest sposób, rynkowy, po prostu nie kupować nic z tak drobnym liternictwem...
      pozdrawiam!...

      Usuń
  9. piszesz o ważnej rzeczy, bo ponoć produkcja tego oleju jest bardzo opłacalna,ale mniej dla zwierza, które tej palmy używa i to jest juz groźne dla populacji gatunków,dlatego kurcze nie żrejmy tego do niczego zdrowego nam niepotrzebnego oleju, jest tyle innych...druga sprawa to zafałszowane dane na etykietach, z tym tłuszczem spożywczym na czele, niby jest info, ale co to za info?
    kurcze, myślałam,że o dopalaczach piszesz, haha...ale to gówno i to o którym piszesz, haha /matko, ale sie wyrażam tu :D/
    to zatem Zdrowych Świąt z olejem najbezpieczniejszym do pieczenia, czyli pospolitym rzepakowym pod różnymi nazwami:))
    najlepiej sobie stopic słoninki i też...zdrowo:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to wygląda tak, że wycinanie lasów pod plantacje powoduje, iż wiele zwierzów traci domy, bo nie każdemu pasuje takie lokum zastępcze, jak owa palma i rzeczywiście całe populacje, ba, całe gatunki giną... problem tylko w tym, że mnóstwo ludzi nie pojmuje, jaki związek ma taki zwierz na drugim końcu świata z ich własnym życiem... inna sprawa, że wytłumaczyć tego w dwóch słowach się nie da, bo nawet najmędrsi ludzie nie znają wszystkich powiązań w ekosystemie... jedno jest jednak pewne, że tępienie różnych zwierzów, niszczenie im domów na pewno w ogólnym bilansie na dobre ludziom nie wychodzi...
      ...
      o dopalaczach i całej tej tematyce jeszcze pewnie napiszę, bo to, że media na razie się tym nie zajmują, nie oznacza wcale, że tej sprawy nie ma...
      ...
      szmalczyk domowy, taki ze słoninki wytopiony, owszem, owszem... i jeszcze sikorki za oknem coś dostaną przy tej okazji... nie wiem, jak to do końca jest ze zdrowotnością tegoż, ale stosowany z umiarem zaiste zaszkodzić nie może...
      zdrowych świąt :)...

      Usuń
  10. to dośc ciekawy temat, bo na pewno większośc ludzi nie widzi związku z tymi gatunkami zwierząt a ich życiem, nie zastanawiają się głębiej,ale takie niemyślenie zmierza globalnie do wyginięcia wielu ciekawych gatunków zwierząt, a poza tym w danym rejonie gdzie żyją te zwierzaki, ich zmniejszona populacja,albo wyginięcie spowoduje pewną nierównowagę w całym systemie tamtejszej fauny i flory, co grozi wiadomo czym, bo mądra natura sama sobie reguluje tę równowagę...
    człowiek to ssak, który jak ma wolne to ciągnie do lasu, wody...a jak powoli nam wszystko zacznie ginąc, to na przestrzeni lat, będziemy miec tylko beton...zaczyna się niewinnie,może od takiego oleju palmowego...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że o tym piszesz, znam parę osób, które może póki co nie są zbytnio zaznajomione z pochodzeniem oleju palmowego, ale w takiej formie jak Twoja chętnie zgłębią tę wiedzę. Dzięki zatem, nie musiałam szukać sama!
    Staram się od kilku już lat jak najwięcej wiedzieć o jedzeniu i unikać tego, co szkodzi mnie i matce ziemi. Im więcej wiem, tym więcej unikam. I cóż, jakoś nie marnieję z głodu i zabiedzenia, tylko wprost przeciwnie, wyglądam i czuję się znacznie lepiej. Ale i tak skusiłam się na ciasta (zdrowa mąka, ale nie do końca zdrowa margaryna roślinna choć reklamowana jako super-wetegariańska...
    No cóż, kilka razy do roku jakoś mój organizm to zniesie. Ale od już dalej ograniczam.
    Uściski świąteczne i noworoczne!!!
    I pozdrowienia z Bremerhaven

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiedzy w moim tekście niewiele, co najwyżej nakłucie, zasygnalizowanie tematu, nawet /jako świadomy zabieg/ nie podałem żadnych linków, by tą wiedzę pogłębić...
      a co do skuszenia się czasem na coś niekoniecznie zdrowego, to skojarzyło mi się stare przysłowie o kasztelance...
      pozdrowienia :)...

      Usuń
  12. To chciwość (zwana eufemistycznie "oszczędnością") i tępy upór Suwerena (nie tylko polskiego).
    10 lat temu firma (to były ostatnie lata bańki kredytowej), w której byłem foremanem, zatrudniła bardzo dużo Polaków. W szczytowym momencie miałem pod komendą 15 Polaków, Anglika i dwóch Irlandczyków. Tych, których ja ściągnąłem z Polski, starałem się otoczyć opieką na tyle, żeby im się krzywda nie stała, bo nie chciałem później świecić oczami przed ich rodzinami. Między innymi tłumaczyłem im jak dzieciom, żeby dla własnego zdrowia kupowali chleb, który waży jak chleb, a nie wata, żeby sprawdzali opakowania wędliny pod względem zawartości mięsa, zwłaszcza że ich ulubiony sklep sprzedawał szynkę z zawartością wody 50% i nawet 70% (tak,tak, sam nie wierzyłem, ale na opakowaniu wyraźnie podane były takie wartości), żeby nie kupowali konserw, bo tam zawartość mięsa rzadko kiedy przekracza 15%. Myślisz, że to coś pomagało? A ja? Ile razy można się pytać "dalej kupujesz ten syf?" ze świadomością, że za chwile pytany z uśmiechem wariatuncia odpowie mi ten sam tekst co zawsze "wiesz, ważne żeby czymś zapchać śmietnik".
    Nie to, żebym krytykował takie próby przedstawienia faktów, jak u Ciebie w notce, bo choćby dla satysfakcji, takiego "żebyś nie mówił, że nie ostrzegałem- zrobiłem co mogłem" warto to zrobić, jednak w starciu z chciwością przegrywa każdy argument.
    Tak sobie myślę..., chyba że zaatakujesz chciwość bezpośrednio, powiesz komuś w oczy i przy świadkach, że to straszna siara być takim chciwym sknerą, bo ani to zdrowe, ani ekonomiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wychodzi na to, że taki łeb postąpiłby najoszczędniej pijąc samą wodę...

      Usuń
  13. Ale jednak czasem nie ma w jakimś sklepie wyboru i trzeba kupić to z maczkiem na etykiecie. Dlatego tak ważne jest według mnie to, że któraś z inspekcji może nakładać mandaty na producentów, którzy piszą maczkiem na etykiecie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgoda, czasem nie ma wyboru, coś jest nam naprawdę potrzebne i jest tylko ów produkt z maczkiem na etykiecie... rzecz jasna nie namawiam do automatycznej rezygnacji w takim przypadku, niemniej jednak zachęcam jedynie do przemyślenia sprawy jeszcze raz, na przykład rozważenie takiej koncepcji posiłku, do której ów produkt nie byłby już konieczny...
      mandaty za ów maczek na etykiecie?... czyli, aby państwo nas wyręczało w używaniu mózgu?... chyba, a raczej na pewno taki pomysł wybitnie mi się nie podoba jako ogłupiający, już obecnie państwo /system/ zbyt wiele robi za nas...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  14. Pomyślności w Nowym Roku. Nie wiem, co żreć, ale wiem co wtedy pić. Szampan na pewno nikomu nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powiem, że nigdy nie zaszkodzi, ale używany w miarę nie powinien zaszkodzić nawet w dużych ilościach :)...
      pomyślności :)...

      Usuń
  15. Od dawna przymierzam się do takiego posta 'konsumpcyjnego', ale u mła będzie w stronę wege. Natomiast wszelkie świństwa jak ten nieszczęsny olej, trzeba z menu czym prędzej wyeliminować. Sylwestrowe pozdrawki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie również temat wege, jako nietrywialny bynajmniej, wykluczony nie jest, niejasna jest tylko kwestia terminu wzięcia go na warsztat...
      pozdrawki rewanżowe, ale już posylwestrowe :)...

      Usuń