29 lipca 2017

nieprzytomność gadżetnicy (chwilówka)

To było jakoś tak chyba wczoraj. Jadę sobie na rowerze, grzecznie, ścieżką rowerową, dojeżdżam do pasów na jezdni, karnie sobie przystaję, jak Weles przykazał, bo czerwone. Żeby nie było, to ja taki legalista nie jestem, bo jak są warunki, to nie przystaję. Ale nie było, więc zero tematu. Jest już zielone, jadę więc dalej. Plan jest taki, by skręcić potem w prawo, ale...
Kursem kolizyjnym idzie Ona, jakoś tak się pojawiła była. Szybko ogarniam wzrokiem wszelkie jej detale, które normalny chłop ogarnia wzrokiem. Jest nieźle, ale nie w tym rzecz. Patrzę na pysio, na cielęcy zachwyt na nim się malujący, gdyż oczy jej wpatrzone są w srajfona, ajajfona, czy jakieś tam inne miziadło. Ona też chyba przycięła kątem oka, że coś może być nie tak, więc oboje rozpoczynamy próby manewrów wymijających. To się długo opisuje, de facto jednak sytuacja jest dynamiczna, trwająca ułamki sekund. Suma sumarum, stało się! Dupencja włazi mi okrakiem na przednie koło od rowera. Kolejny ułamek sekundy to taka stopklatka. Ona wpatrzona w swój gadżet, ja w dekolt gadżetnicy. Dekolt skromny, gustowny, choć narodowy burakonserwatysta skłamałby politpoprawnie, że "cycki na wierzchu". Taki to ma wyobraźnię, nieprawdaż? A mówi się, że to debile. Wróćmy jednak do sytuacji. Nawiązuje się, dość krótki zresztą dialog:
- No żesz!
- Pszaszam.
Dupinka włącza wsteczny, odkracza mi koło roweru, rusza dalej. Odwracam się, rzucam nieco okiem na jej zaplecze gdy wchodzi na pasy, nagle pisk hamulców. Nic się na szczęście nie stało, jadę dalej, dla mnie ta sytuacja już się skończyła. Sprawa jednak jest. Bo to nie pierwszy raz tak. Pcha się taka sierota pod koła auta, wpada mi na rower, albo też na osobę, gdy akurat naginam z bambosza. Elementy wspólne to gadżet i nieprzytomność na twarzy. Poza tym zawsze jest to TA sierota, a nie TEN sierot. Tu nie ma żadnego seksizmu, tu jest czysta, żywa nauka, naga prawda, naga niczym modelka z rozkładówki Hustlera. Do tego bez retuszu krosty na pupie, czyli jeszcze prawdziwsza od prawdziwejki.
Seksizm byłby wtedy, gdyby na tej podstawie dowodzić wyższości bab nad chłopami lub na odwrót. Tymczasem ja nie wiem jak to ocenić. Czy lepsze są baby, bo na mnie wciąż wpadają, czy gorsze są chłopy, bo oni na mnie nie wpadają, czego zresztą akurat wcale nie chcę.
...
Pora na część muzyczną, ale najpierw nieco wstępu. Od zawsze uważam, że sercem metalu jest bembę, a raczej fizyczny, który ten sprzęt obsługuje. Bez fizycznego zero metalu, tylko jakieś tam brzdąkanie, szarpanie druta to jest. Pytanie jednak, co jest esencją tegoż metalu od strony duchowej? Tu również od zawsze uważam, że poczucie humoru, dystans do...
Do wszystkiego zresztą. Tyle ględzenia, teraz słuchamy...
Aha, jest na YT nowsza płyta, ale tak po chamsku pochlastana reklamami, że wątroba by mi zgniła, gdybym ją na tym blogu zamieścił. Płytę, rzecz to jasna, nie wątrobę. Mimo to też polecam.

Zaś na bis nieco klasyki, takie special guest star.