Dojrzałość jest wtedy, gdy pejoratywnie pierdolisz wszystkie cudze definicje dojrzałości, nie tworzysz też własnej, gdy masz wyjebane na opinie otoczenia, czy TY jesteś dojrzała/y, czy nie.
Ale jest jeszcze coś, też ciekawe i w sumie zamykające dyskusję:
Nie ma czegoś takiego jak dojrzałość . Zamiast tego istnieje ciągły proces dojrzewania. Bo kiedy pojawia się dojrzałość, następuje zakończenie i koniec. To koniec. Wtedy trumna zostaje zamknięta. Możesz podupadać na zdrowiu fizycznym w procesie starzenia, ale Twój osobisty proces codziennego odkrywania siebie wciąż trwa. Każdego dnia dowiadujesz się o sobie coraz więcej.
- Pupcia, pamiętasz, jak dziesięć lat temu byliśmy szczęśliwi?
- Słodziaczku, my dziesięć lat temu jeszcze nie byliśmy ze sobą.
- No, i właśnie.
- Tak? To zmiana planu laleczko. Ty dziś robisz obiad.
- Laleczko?
- Z dużej litery było. Słabo ci wylizałam uszy.
Nie, to nie jest spoiler, ale nowe opowiadanie 💥 już wkrótce.
Płyńcie Żółtą Łodzią Podwodną.
Rośnijcie w siłę i bawcie się dobrze.
No właśnie, sery mogą być dojrzałe i przejrzałe, a człowiek?
OdpowiedzUsuńDojrzały, to zamiennik dla stary najczęściej lub obdarzony sporym doświadczeniem.
W każdym razie, ciekawam nowego opowiadania.
na rynku nie ma serów dojrzałych i przejrzałych, są tylko dojrzewające...
Usuń" Zamiast tego istnieje ciągły proces dojrzewania."
OdpowiedzUsuńDojrzewanie kojarzy się bardziej z drogą ku dorosłości.
Potem może to bardziej
Proces poznawania
tak, dojrzewanie to też poznawanie... siebie...
UsuńKiedy zaczęłam czytać tekst pomyślałam: Nie ma czegoś takiego jak dojrzałość :) No i niedługo to czytam. Podoba mi się takie myślenie, które zgadza się z moim :D
OdpowiedzUsuńTyle głupot zrobiłam będąc już dojrzałą heheh kobietą, a ile jeszcze zrobię...Całe życie się uczymy, a i tak umieramy głupi.
życie bez popełniania głupot jest nudne...
UsuńJak dla mnie to dojrzałość zajmuje na wykresie pewien spory wycinek. Więc w pewnym momencie osiągamy już w końcu sferę dojrzałości, ale nie przeszkadza nam to kontynuować procesu i zagłębiać się bardziej w wykres.
OdpowiedzUsuńCzy dojrzałość to robienie ,,po swojemu''? Raczje nie. To bycie ogarniętym życiowoi emocjonalnie, funkcjonowanie samodzielne i umiejętność spędzania z samym sobą czasu.
nie tyle robienie po swojemu, co nie poddawanie się manipulacji, szantażowi, że ktoś nas uzna za niedojrzałych...
UsuńTraktujesz dojrzewanie jak coś żywego i ciągłego, a nie jak sztywny cel do osiągnięcia. I do tego ten szalony, zabawny fragment dialogu – totalnie rozluźnia i dodaje charakteru
OdpowiedzUsuńtak to traktuję...
UsuńDoszukiwano się różnej symboliki w odniesieniu do żółtej łodzi podwodnej. A to taka urocza bajeczka. A może psychodelia? Nie wiem kiedy to oglądałam po raz pierwszy, Ale z pewnością znacznie później niż powstał ten film. podobnie jak Orkiestra samotnych serc sierżanta Peppera. Uwielbiałam Beatlesów w dzieciństwie, pewnie jak wszyscy. W 1980 roku za granicą kupiłam sobie książkę ze słowami piosenek zespołu. Z dumą to wykorzystywałam na lekcjach przez wiele lat, do czasu, gdy słowa można było znaleźć w internecie.
OdpowiedzUsuńMój Gospodarz np w ogóle nie dojrzewa, nawet w obliczu ciężkiej choroby. Imponowała mi jego "nieznośna lekkość bytu" jak go nazywam latami i może nawet jestem podobna do niego.
na pewno nie mogłaś obejrzeć żadnego z tych filmów wcześniej, zanim powstały..
UsuńEee tam... Dojrzałość to mit;-) A wylizywanie uszu jest dowodem na to, że wciąż mogę eksperymentować i nikt nie powie, że jestem niedojrzała;-)
OdpowiedzUsuńzwłaszcza własnych...
Usuńuszu...
Dojrzałość mamy fizyczną ale tu procesy starzenia można spokojnie zatrzymać i cofnąć magiczne i medycyną estetyczną i mamy dojrzałość emocjonalną a czasami ktoś dojrzały tzw wiekiem jest nadal niedojrzały emocjonalnie różnie z tym bywa.
OdpowiedzUsuńŻarcik fajny, ja ale bym uważała na takie laleczki ,bo już raz miałeś do czynienia ze smartfoniarą miziającą telefon na środku ścieżki rowereowej i zwróciłeś jej uwage i dętka od roweru ci pękła , więc taka laleczka nawet będąca twoją laleczką może ci psikusa zrobić . ;-)
Np może gotować tylko wegańskie jedzonko i kotleta na talerzu nie zobaczysz a faceci boją się utraty tego kotleta na talerzu paranoicznie , co można zobaczyć na profilu posłanki Sylwii Spurek , gdzie faceci spazmów dostają w wyniku postulatów diety wege jako obowiązku...;-)
być może to dętka wtedy dojrzała... do pęknięcia...
UsuńWstęp do "Dojrzałości" zapachniał mi popularnym, i nieco zmodyfikowanym, ludowym przysłowiem: „Człowiek uczy się całe życie, a głupi umiera”.
OdpowiedzUsuńmądrzy też umierają...
UsuńYyy... "gdy pejoratywnie pierdolisz... A można pierdolić pozytywnie?
OdpowiedzUsuńmożna, a nawet trzeba...
UsuńAle to, zdaje się, nie w tym sensie... 😅
UsuńThis is a beautifully profound perspective. 🌿 I love how you frame maturity not as a fixed state, but as an ongoing journey of self-discovery. The contrast between physical aging and the continuous growth of the inner self is striking—it reminds us that life isn’t about reaching a final destination, but about learning, evolving, and deepening our understanding of ourselves every single day.
OdpowiedzUsuńhttps://nanajee.com/2024/09/18/top-4-hotel-stay-bonus-airline-mile-point-offers-for-september-2024/
we sometimes use such frases as "I've matured into (sth)", it may be proper, but "I've matured into evth" is nonsensible...
UsuńNajbardziej dojrzałe w tym wpisie jest właśnie to, że z buta wywala „dojrzałość” z piedestału. Bo jak tylko ktoś już się ogłosi gotowym, kompletnym i ostatecznie ogarniętym, to faktycznie pachnie wieńcem i wiekiem trumny, nie życiem. A tu jest życie: bezczelne, w ruchu, z głupotami po drodze, z odkrywaniem siebie i z tym cudownym dialogiem, który wjeżdża bokiem i kradnie scenę.
OdpowiedzUsuńo ile "dojrzałość do" można jeszcze pojąć, to taką bez "do" już niespecjalnie...
Usuń