18 lutego 2026

wybór? /chwilówka/

Drugi odcinek mini serialu naszego ulubionego cyklu "Czarownice" właśnie się pichci. Gdy przyjdzie jego pora, to się ukaże. Na razie jednak chwilowo, tytułem przerywnika zachciało nam się wtrącić nasze trzy grosze na temat niedawnego wywiadu z panią Martą Nawrocką. Jak wiemy, takie jest rodo małżonki pewnego wujka urzędującego ostatnio jako Batyr. Zakładamy, że Kawiarnia zna ten wywiad, przynajmniej jego kluczowe fragmenty.
Otóż w pewnym momencie poruszono tam temat praw człowieka, centralnie zaś obecnych polskich regulacji prawnych dotyczących terminacji ciąży. Pytanie padło proste, o stosunek pytanej do tychże regulacji. Reakcja pani Marty było dość złożona. Spróbujmy ją omówić. Primo, to odpowiedź brzmiąca /cytujemy/ "jestem za życiem" nie jest żadną odpowiedzią, możnaby ją ewentualnie uznać za wymijającą, unikającą, czy po prostu nie na temat. Za życiem jest większość ludzi niezależnie od ich poglądów na omawiane sprawy. Czyli ta odpowiedź jest równoważna odpowiedzi /cytujemy/ "pomidor". Ale była też wzmianka na temat przeszłych doświadczeń pani Marty, która jak wiadomo pierwsze dziecko urodziła jako szesnastolatka. Nie to ostatnie nas jednak interesuje, tylko jej oświadczenie /cytujemy/ "miałam wybór".
No cóż, nie mamy żadnych danych na temat rodziny, tudzież środowiska, w którym dorastała pani Marta. Intuicja nam jednak mocno sugeruje, że nasza bohaterka nie powiedziała prawdy. Nie chodzi nam bynajmniej o prawo stanowione, które już wtedy pozbawiało kobiety wyboru, bo dla chcących żadne prawo nie jest przeszkodą. Nie tego rodzaju wybór teraz rozpatrujemy. Pytanie brzmi, ile dziewczyn, niepełnoletnich nastolatek, dwadzieścia jeden lat temu dorastało w takich warunkach środowiskowych, które dopuszczały im samym, niezależnie, samorządnie decydować o sobie, gdy zdarzył im się pech pod postacią niechcianej ciąży? Jak się Kawiarnia zapatruje na tą kwestię?
Być może to jest niepotrzebne, mimo tego jednak przypomnimy, że pralnia mózgów w temacie praw człowieka, dokładnie zaś praw kobiet do decydowania o sobie, centralnie o swoim ciele zaczęła funkcjonować jeszcze przez rokiem osiemdziesiątym dziewiątym. Po tym zaś roku tylko się rozkręciła po całości.
Za to przy drugiej i trzeciej ciąży pani Marta, mimo że już nie nastolatka, chyba nie miała wyboru? Ale to akurat jest uwaga raczej nie na temat, traktujmy ją może jako pewien żart taki. 😉

41 komentarzy:

  1. Ja też jestem za życiem. ^^

    Uważam, że sens człowieka to przede wszystkim żyć.

    Żyj! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z racji wykonywanego zawodu ciąż nieletnich mam pod dostatkiem. Tu jest Podkarpacie, tu jest najwyższy przyrost naturalny 😆. Roszczeniowi rodzice nie straszą tu kuratorium, tylko biskupem 😅.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znaczy jakie ma być ewentualne zagrożenie ze strony kuratorium?...

      Usuń
    2. Kuratorium jest po to, żeby udupić nauczyciela albo szkołę. Po to istnieje.

      Usuń
    3. to akurat rozumiem... ale z tego, co piszesz wynika, że kuratorium, niczym biskupi, też się wpieprza ludziom do wyrek i tępi "nie takie" poglądy na temat praw człowieka /czytaj: usuwania ciąży/... czy to o to chodzi?...

      Usuń
    4. Nie, nie, chyba niewystarczająco wyartykułowałam, na czym polega związek. Chodzi o to, że u nas jest najwyższy przyrost naturalny, bo Podkarpacie jest zbożne i pobożne. Antykoncepcji się nie używa, ciąży się nie terminuje. I potwierdzeniem tej religijności regionalnej jest fakt, że nawet w życiu społecznym (szkoła) pomija się właściwe organy, tylko za najważniejsze uważa się instytucje kościelne.

      Usuń
    5. teraz już pojąłem... czyli jak nauczyciel komuś podpadnie, to nie skarżą na niego do kuratorium, tylko do kurwii biskupiej - której zresztą notabene w normalnym kraju taka sprawa nie powinna obchodzić...

      Usuń
    6. W NORMALNYM tak. Ale polskość to nienormalność, że tak klasykiem polecę 😀

      Usuń
  3. "...z żoną pani Marty Nawrockiej"?
    To ona jest z "tych ónych"? Nie wiedziałem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, że dla Ciebie to bez znaczenia, czy poprawię błąd, czy nie...

      Usuń
    2. Najzupełniej.
      A co do meritum - gdyby ta pani choć trochę mnie interesowała, zastanawiałbym się, czy ona naprawdę JEST konserwatystką, czy też udaje konserwatystkę, bo przynosi jej to korzyści.

      Usuń
    3. po mojemu, to za młodu mogła udawać, a teraz, po latach małżeństwa to już ma chyba sprany mózg i syndrom sztokholmski, więc różnica między naprawdę i udawaniem się zaciera...

      Usuń
  4. Bardzo rozczarowująca rozmowa, migała się jak mogła. Zdawała sobie sprawę z kim rozmawia i na pewno znała pytania, a uciekła od odpowiedzi jak pensjonarka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, jak by się potoczyła ta rozmowa, gdyby kobitka została bardziej normalnie potraktowana, bo w sumie pani redaktorka Kryńska kompletnie jej odpuściła, jak małemu dziecku...

      Usuń
  5. Ona nie miala wyboru , bo jej jednym wyjściem jako nastolatki z konserwatywnej rodziny , bo raczej z liberalnej rodziny ona nie pochodzi jest urodzenie i miała tu główno do gadania taka jest prawda . Nie umie się jednak przyznać do tego ,ze to nie ona podejmowała decyzje a podjął ktoś za nią inny. Aby sobie poradzić z tą sytuacją sama siebie okłamuję ,ze to ona tą decyzje podjęła i jej nie żałuję i to jest normalne zjawisko psychologiczne gdzie wypiera się ,,że zostało się w coś wrobionym . Kobiety w rodzinach konserwatywnych to inwentarz jak w Islamie , więc co inwentarz ma do gadania? Nie ma nic. Inwentarz nie jest człowiekiem tylko rzeczą . O czym mówiła poslanka Konfederacji Zajączkowska.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, tu jest ta wątpliwość, czy niejaki Batyr wziąłby ślub z panienką z wolnościowej rodziny?... albo po prostu z kobietą mającą własne zdanie, gdyż takie kobiety ten typ kolesi się boi i zdecydowanie omija... bo przyznać, że nie miała w domu nic do gadania nie mogła na pewno...
      towarzyszka Zajączkowska?... aha... ta jedna z dwóch brunatnych wcieleń Wandy Wasilewskiej?... kojarzę, kojarzę :)

      Usuń
  6. No cóż, pierwsza dama wiła się jak piskorz, byle tylko przypadkiem nie udzielić „niepoprawnej” odpowiedzi, za którą dostałaby burę od Batyra i spółki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toć widać było, że była pod bacznym monitoringiem...

      Usuń
    2. Wielki Brat patrzył... Bezsensowny wywiad. Strata czasu naszego, Kryńskiej i Batyrowej też, chociaż ta akurat najmniej mnie obchodzi.

      Usuń
    3. tak, tak, Wielki Batyr patrzył... tak nawiasem mówiąc, to strasznie marnie ją przygotowano do tego wywiadu, ale jakich oni mogą mieć od tego fachowców?... przecież to środowisko polityczne zatrudnia głównie miernoty...
      w sumie, to mnie w niej tylko interesuje, jak się ubiera... co prawda nie wiemy, jaki ma wybór(!) w tej kwestii, ale (moim zdaniem) wygląda to nieźle... mimo zgodnego chóru, że pani Joli wciąż do pięt nie dorasta...

      Usuń
  7. Samo pytanie tak postawione , sugeruje że osoba pytana ma prawo się zastanawiać nad problemem . I to już jest niepokojące. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można sobie uprościć sprawę i zrobić z tego test wyboru, choćby z takimi odpowiedziami, jak:
      a) tak...
      b ) nie...
      c ) Dzięcielinek i Świerzopski...
      d ) szła dzieweczka do laseczka...
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Może mam niepopularny światopogląd , ale uważam za nie można się nad tym zastanowisz. No cóż , mam nadzieję że nie jestem jedyną osobą tak myślącą.

      Usuń
    3. sorry, z całym szacunkiem, ale nie bardzo zrozumiałem zdania: "uważam za nie można się nad tym zastanowisz", coś mi w nim gramatycznie nie gra...

      Usuń
    4. Może chciałam przekazać swoje stanowisko w zbyt dużym skrócie. W każdym razie moje stanowisko jest konserwatywne. Ale to jest moje osobiste zdanie

      Usuń
    5. wydaje się, że pytanie kręciło się wokół kwestii, czy nasza bohaterka faktycznie miała pewien wybór w przeszłości... oczywiście nie znamy prawdy, nie ma takiej możliwości, aby ją poznać i możemy tylko spekulować...
      ale co w takim razie ma oznaczać deklaracja określająca swoje stanowisko jako konserwatywne?... czy to jest odpowiedź na to właśnie pytanie?... czy na jakieś zupełnie inne, które wcale nie padło?...

      Usuń
  8. No tak, poprostu jeżeli już wpadła to nie miała wyjścia. Pytanie oto czy miała wybór jest dla mnie niepokojące. Może moje stanowisko jest mało popularne , alectak to widzę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opcje są zawsze dwie: zaakceptować nową sytuację, albo pozbyć się kłopotu... osoby o konserwatywnych poglądach tej drugiej opcji nie biorą pod uwagę, boją się o niej myśleć i udają wręcz, że jej nie ma... dla nich po prostu żaden wybór nie istnieje... ale dlatego też rozmowa z nimi o tych sprawach przeważnie jest co najmniej dość trudna...

      Usuń
  9. Wywiadu wiadomego nie widziałam, tylko o nim co niego przeczytałam.

    "ile dziewczyn, niepełnoletnich nastolatek, dwadzieścia jeden lat temu dorastało w takich warunkach środowiskowych, które dopuszczały im samym"
    Chyba już trochę inaczej patrzono na takie ciąże nić jeszcze lata wcześniej.
    Potem wszystko chyba zależy od postawy najbliższych.
    Trudno się wypowiadać, nie znając szczegółów.

    Wracając jeszcze do wywiadu, całą winą za to co się wydarzyło obarczyłabym sztab prezydencki.
    Trzeba było lepiej przygotować prezydentową.
    Plus dla niej, że się na wywiad zdecydowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co się wydarzyło?... może inaczej: co miało się wydarzyć?...
      natomiast faktycznie, sztab jej nie przygotował należycie i nie pomogło nawet to, że prowadząca obeszła się z nią delikatnie, jak z jajkiem... z drugiej zaś strony być może o to chodziło, żeby sama się posypała, bez niczyjej pomocy...

      Usuń
  10. Wywiadu nie słyszałam, tylko ten akurat fragment, o którym piszesz, w jakimś serwisie informacyjnym. Spytano ją o jej stosunek do aborcji, o ile dobrze pamiętam? [słuchałam wieści z kraju jednym uchem, bez należnego nabożeństwa, bo, sorki, nie mam zdrowia] Nie rozumiem, po co opowiadała nam o swojej nastoletniej wpadce? Żeby dać przykład do naśladowania np. mojej 15'letniej wnuczce? Nikt ją o jej nastoletnie życie seksualne nie pytał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pytanie było o jej stosunek do obecnego prawa aborcyjnego w Polsce...
      wiesz, czasem w takich wywiadach przytacza się różne momenty z własnego życia, więc za to bym jej nie gęgał... rzecz raczej w tym, że ona po prostu nie odpowiedziała na pytanie...

      Usuń
    2. No przecież o to właśnie mi chodziło! Opowiada jakieś wspominki, (kogo to obchodzi ?), żeby nie zająknąć się o sednie sprawy.

      Usuń
    3. a z tym przykładem dla wnuczki, to rozumiem, żeby nie usuwała, jak wpadnie?... no cóż, tak właśnie działa anti-choice, że namawia do nie usuwania w żadnych okolicznościach... ale miejmy nadzieję, że wnuczka ma swój rozum i zrobi po swojemu, sama wybierze, co jej pasuje...

      Usuń
  11. To jest ten typ odpowiedzi, który brzmi jak stanowisko, ale działa jak zasłona dymna. Pytanie było o konkret: jak oceniasz obecne przepisy. A pada „jestem za życiem” - czyli komunikat w stylu „lubię lato” zapytany o rozkład jazdy. Niby miło, niby bezpiecznie, tylko nadal nie wiadomo, co z prawem, szpitalem i kobietą zostawioną samą sobie.
    Najbardziej jednak pracuje zdanie „miałam wybór”. Bo ono wygląda jak kropka nad i, a jest raczej wygodnym skrótem myślowym: „miałam wsparcie / okoliczności / zaplecze, więc dałam radę” przepisuje się na „wybór był”. Tyle że w realiach nastolatki sprzed 21 lat „wybór” często nie mieszkał w niej, tylko w domu, parafii, budżecie i w tym, czy ktoś akurat uznawał ją za człowieka z prawem do decyzji, czy za „problem do rozwiązania”.
    I tu jest zgrzyt: prywatna historia może być prawdziwa i poruszająca, a jednocześnie kompletnie nietrafiona jako argument w rozmowie o systemie. Bo system działa właśnie tak, że jedni „mają wybór”, a inni mają co najwyżej procedurę wstydu, telefon do „cioci”, wyrok środowiska albo loterię pod tytułem „czy lekarz łaskawie pomoże”.
    Dlatego ta wypowiedź brzmi jak moralny komentarz przebrany za odpowiedź. Dużo ciepła, mało treści. I jeszcze mniej empatii dla tych, którym nikt wtedy nie powiedział „masz wybór” - tylko „masz się dostosować”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. exactly... w innych okolicznościach red. Kryńska powinna była zapytać: "a kto cię piczo pytał o twoje prywatne życie? pytałam o system"... moja polonistka w liceum pisała pod takim wypracowaniem "praca nie na temat" i wlepiała bezdyskusyjną gałę do dziennika, nie patyczkowała się z takim uczniem :) można by rzec, że p. Marta zeznawała jak na policji, plotąc banialuki, aby nie wsypać kumpli...

      Usuń
  12. W zeszłym roku w miesiącach około wyborczych byłam za granicą i nie oglądałam żadnych polskich programów. Czasami tylko słuchałam radia. Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że KN ma takiego dorosłego syna i mówię do córki, A to dlatego tak zarabiał w wiadomym zawodzie, że chciał utrzymać rodzinę🤣 a potem usłyszałam, że to nieślubne dziecko Marty. To tym bardziej byłam zdziwiona, muszę powiedzieć, jednak pozytywnie, że taki typ wybrał tę dziewczynę. Love actually.
    Wywiadu nie oglądałam. Marta i tak sympatyczniejsza od tej poprzedniej. Tak na marginesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak między nami mówiąc to jakoś lubię tą całą Martę, za to Agata nie dawała się lubić, ni cholery....

      Usuń
  13. Zawsze mnie wkurza tekst ,,jestem za życiem''. Fajnie, ja też, tyle że osoba Ajest za życiem dzieciaka/ płodu, aosoba B jest za życiem matki. Ale osoba A uwielbia tę frazę, bo tobrzmi tak, jakby to ona była morlaniejsza, lepsza, bardziej oświecona i w prawdzie.
    16 latka X lat temu miała wybór. Śmiech na sali. Jakby była córką lekarza, prawnika itd, to też nie miałąby wyboru, bo rodzice kazaliby jej ,,nie psuć sobie przyszłosci'' i zawieźliby ją na zabieg. Jej rodzice kazali jej urodzić. Moim zdaniem osoby związane ze środowiskami mocno prawicowymi i mocno lewicowymi nie powinny mieć prawa publicznie wypowiadać się na takie tematy. Bo ich opinie są zbyt skrajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owo "za życiem" jest zawsze wypowiadane w tonie pewnej wyższości, żeby z rozmówcy zrobić seryjnego zabójcę, czy innego rzeźnika, zresztą propaganda anti - choice jest pełna takiej retoryki, z nawiązaniami do holocaustu włącznie... i jest wkurzające, bo takie właśnie ma być... ludzie o takich poglądach nie dyskutują po to, aby kogoś przekonać do swoich racji, ale po to, aby ich zdehumanizować i przekonać samych siebie o swojej rzekomej lepszości...

      Usuń