24 listopada 2021

zielenieje za zachodnią granicą /chwilówka/

Dawno tu nic nie było na tematy konopne, bo i po co? Wszystko już zostało powiedziane w sporadycznych postach kiedyś tam, zaś przeważająca część odwiedzających te łamy wie /choć może niekoniecznie wszyscy mają to uświadomione/, że zioło musi być legalne. Dlaczego? Dla zdrowotności. Każda konopia jest medyczna, zaś te najszlachetniejsze, rozrywkowe odmiany leczą społeczeństwo. Profilaktyka narkomanii się to nazywa, szczególnie tej najpopularniejszej, alkoholowej. Niestety kolejne polskie reżimy wciąż tego nie czają. Szczególnie ten ostatni. Obecna neokomuna preferuje narkotyki, dokładnie ten jeden, zaś wolne, legalne zioło to istny kij w szprychy temu przemysłu. Poza tym polski obywatel ma głupieć, nie mądrzeć. Do tego jeszcze ma nie czuć się bezpiecznie, gdy pół kraju tańczy i wrzeszczy na alkoholowym haju.
Dajmy jednak spokój oczywistym oczywistościom, ustalonym już setki razy. Tymczasem bowiem cywilizowany świat cywilizuje się coraz bardziej. Jak zapodają Cannabis News, tudzież całe mnóstwo innych mediów, także kurwizyjne info, za zachodnią granicą szykuje się legalizacja zioła. Nie taka na chama, że "od jutra wszystko wolno", tylko taka bardziej kontrolna, pod patronatem państwa. Linków tu nie podamy, bo wystarczy zapodać Wujku Guglu "marihuana, legalizacja, Niemcy", wyskoczy wtedy nieco wyników. Co prawda motywacja do tego ruchu jest nieco kulawa, bo nie zawiera tego najważniejszego, ale ograniczenie czarnego rynku, tudzież wzmocnienie budżetu państwa to również są sensowne argumenty. Zresztą nie znamy dokładnie całości rozmów, które rządząca koalicja wykonała na ten temat, notki medialne są nader skromne. Jest tylko punkt, co do którego można mieć wątpliwości. Projekt zakłada, że po czterech latach zobaczy się, jakie skutki społeczne będzie miał ten ruch, po czym zdecyduje się, co dalej. Ten okres wydaje nam się co nieco za krótki. Aczkolwiek w takiej Kanadzie sprzedaż alkoholu spadła o jakieś kilka procent już po dwóch latach. To zaś oznacza pewną redukcję szkód zaistniałych na skutek jego nadużycia. Po legalizacji zioła spadnie też na przykład ilość uzależnionych od narkotyków, także innych niż alkohol, ale na dystansie czterech lat ten spadek nie będzie jednak jeszcze zbyt duży. Jednakowożbądź nie ma co się czepiać tego terminu, tak, czy owak temat trzeba monitorować na bieżąco.
Co to wszystko oznacza dla Polski? Jako kraju, nie państwa, rzecz jasna. Trudno to oszacować. Na pewno będzie bliżej, czyli łatwiej coś ogarnąć pojedynczemu pacjentowi lub użytkownikowi rekreacyjnemu. Resztę się zobaczy. Niemniej jednak taki news krzepi serce, bo zachodnia kultura ma pewien wpływ na polską, mimo reżimowych starań, więc można mówić coś na temat światełka w tunelu. Co prawda do zmiany zaćpanego alkoholem grajdołka w zielony, konopny gaj wciąż bardzo daleko, ale zawszeć to jakiś postęp, lepszy niż żaden. Trzeba myśleć pozytywnie.
Oczywiście to są na razie tylko słowa, zapowiedzi zmian, nie ma jeszcze konkretów. Dopiero raptem kilka dni temu sie dogadali, więc nie ma co ciśnieniować. Ale niemiecki rząd to nie polski neokomunistyczny reżim, który jak mówi, że zabierze, to zabierze, zaś gdy mówi, że da, to mówi.

40 komentarzy:

  1. Ty się nie ciesz za szybko, bo nasi ministranci przecież ganią wszystko, co z zachodu, bo nie będzie im nikt w obcych językach itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pewnością obecny reżim będzie miało kolejny powód do plucia na "zgniły zachód", ale jak wiadomo, im większy opór (ze strony władzy), tym większa przyjemność (z nabijania się z tej władzy jarając przemycane blanty)... dopóki rządzi ten reżim, to prawnie w Polsce w temacie konopnym nic się nie zmieni, może za to przybyć lotnych marychofobicznych kontroli granicznych, tylko pytanie kim to robić?... straż graniczna skoncentrowana na wschodniej granicy, policji ledwo starcza ludzi do pilnowania schodów smoleńskich, domu małego i pałowania Babci Kasi, a terytorialsi sami jarają, no może nie wszyscy, ale część na pewno :)

      Usuń
  2. Nie jestem zwolennikiem nawet takich nałogów jak: siedzenie i gapienie się w tv, objadanie się słodyczami, nadużywanie komputerów, palenie papierosów, picie alkoholu, itd., itp., ... Dlatego przez grzeczność nie będę się wypowiadał na temat narkomanii, bo nałóg to nałóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo słusznie, bo byłoby raczej nie do końca na temat... warto jednak zwrócić uwagę, że samo zachowanie, czy używanie czegoś to jeszcze nie nałóg, do nałogu może (choć nie musi) doprowadzić jedynie ryzykowne zachowanie/używanie przez jakiś czas...
      natomiast legalny dostęp do naturalnego, czystego, zioła może wiele osób /choć nie wszystkie/ uchronić przed niektórymi nałogami, a nawet przed ryzykownym używaniem... samo zaś zioło, choć może też być obiektem nałogu, to zdarza się to tak rzadko i sporadycznie, że nie jest to warte nawet poważniejszej wzmianki... i na tym właśnie to polega, kalkulacja strat i zysków w aspekcie społecznym jest jasna i klarowna, a bilans wychodzi na plus...

      Usuń
    2. Dla tych, którzy odróżniają nałóg od uzależnienia nie jest chyba tajemnicą, że granica między tymi pojęciami bywa niezauważalna. Bo załóżmy, że ktoś przyzwyczaił się, aby np. mecz w tv oglądać przegryzając popcornem. To jeszcze jest nieszkodliwe, ale co się dzieje, gdy miejsce popcornu zajmie piwo, a potem dwa, alkohol, itd., ... Podobnie dzieje się z wszelkimi proszkami przeciwbólowymi, a nawet pozornie nieszkodliwymi słodyczami. A przecież ból jest często tylko sygnałem, czasami wystarczy go przeczekać zamiast łykać prochy garściami. Specjalnie pomijam kwestię "marychy", bo jeżeli ktoś nie zauważa jak się wciąga w śmiertelne tryby uzależnienia od alkoholu, czy farmakologii, to i nie zrozumie jak działa ogłupianie organizmu (marychą, czy tp. produktami). N.b. "ogłupianiem" nazywam znaczące obniżenie się testów sprawnościowych, IQ, a nawet emocjonalnych po zażyciu "ogłupiaczy". I co z tego, że znikają nasze troski i hamulce moralne, łagodnieje ból, a świat wydaje się bardziej kolorowy, skoro w oczach otoczenia stajemy się przygłupami. Może nie mam racji, ale myślę, że warto się zastanowić nie nad sobą, ale nad propagowaniem idei za którymi kryją się olbrzymie pieniądze.

      Usuń
    3. jest pewna różnica pomiędzy potocznym określeniem "nałóg" i stricte naukowym, medycznym "uzależnieniem", ale oba łączy to, że na co dzień często bywają nadużywane... czy jednak jest sens teraz bić pianę na temat niuansów języka polskiego?...
      co do idei to jest ona prosta: chodzi o redukcję szkód będącym skutkiem nadużywania narkotyków /takich jak np. alkohol, "klasyki" (hera, koka), czy też twarde odmiany dopalaczy/... okazuje się, że sporo osób mając w zasięgu legalne zioło jest mniej skłonnych do sięgania, a co za tym idzie nadużywania tychże narkotyków, stan "ogłupienia" (subtelnego zresztą) po maryśce satysfakcjonuje ich wystarczająco... jako że nadużyć ową maryśkę jest szalenie trudno, tym samym zmniejsza się ilość szkód będących skutkiem owego nadużycia... co do kosztów /społecznych, budżetowych/ legalizacji zioła to z pewnością są one grubo mniejsze od "wojny z narkotykami" angażującej wielki, drogi aparat policyjny, która to "wojna" zresztą dawno już została przegrana i tylko generuje całe mnóstwo dodatkowych szkód... a że przy okazji jakiś plantator, czy sprzedawca zioła sobie zarobią, a przy okazji państwo via podatki?... czy widzisz w tym coś złego?...

      Usuń
    4. Różnica pomiędzy nałogiem, a uzależnieniem nie jest tylko niuansem językowym. Z medycznego punktu widzenia oba te stany dzieli przepaść, bo z nałogu można wyjść (zastępując np. czekoladę marchewką 😉😁 ), a uzależnienie wywołuje strukturalne i nieodwracalne zmiany psychofizyczne osobnika zauważalne gołym okiem. Ja jestem za legalizacją wszelkich "używek" jeżeli przynoszą one ulgę pacjentowi, jednak nie zamierzam tego propagować, bo od tego są lekarze.
      Czy w legalnej uprawie "marychy" byłoby coś złego? To jest tak jak np. z producentami ekologicznej słodkiej marchewki i czekoladowych batonów. Pierwsze można i należy popierać, ale drugie już niekoniecznie ...

      Usuń
    5. okay, w psychologii używa się terminu "nałóg" jako sytuację poprzedzającą uzależnienie, nie jest on jednak zbyt ścisły i często uzależnienie jest uważane za ostatnie stadium nałogu, jego najcięższą postać...
      tylko że to jest kwestia nie na temat, bo celem legalizacji MJ nie jest leczenie istniejącego już nałogu, a tym bardziej uzależnienia, tylko profilaktyka, zmniejszenie prawdopodobieństwa, że ktoś w nałóg wpadnie lub czegoś nadużyje, dozna jakiejś innej dysfunkcji /niekoniecznie uzależnienia/, czy też zaszkodzi otoczeniu...
      ale...
      nie wszystkich nałogów to dotyczy, tak dobrze nie jest, legalizacja zioła nie jest remedium na wszystkie problemy związane z nałogami, ryzykownymi zachowaniami, etc, jest to tylko jeden z elementów zbioru działań służących radzeniu sobie z tymi problemami, ale to już jest osobna sprawa, stanowczo zbyt obszerny temat, jak na tą skromniutką, lapidarną wręcz notkę...

      Usuń
  3. Chciałabym nieśmiało zauważyć, że to PiSowski rząd poparł marihuanę medyczną, nie Platformerski. Nie żeby to coś zmieniło, nawet dla tych z receptą - ceny są powalające, ale fakt jest faktem.
    Lobby w sejmie też słabiutkie. Merytorycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okay, zgoda, neokomuna puściła Ustawę Liroya swego czasu, czysto koniunkturalnie zresztą i dla świętego spokoju, tylko szkopuł w tym, że po drodze tak ją wykastrowała, iż w praktyce jakby prawie wcale jej nie było...
      merytorycznie faktycznie blado to wygląda... kiedyś był poseł Marzec, który zna się na temacie, teraz chyba raczej nie ma nikogo, a w swoim zadufaniu nikt nie dopuszcza fachowców do głosu... co prawda istnieje przy Sejmie pewne lobby /z niejakim Mestosławem w składzie na ten przykład/, niestety i Mestosław dupa, kiedy durniów kupa...

      Usuń
    2. Nie wazne czy dla swietego spokoju i koniunkturalnie, wazne , ze cos w danej sprawie sie zadzialo... a ty sie panie Piter czepiasz, ze koniunkturalnie. A nawet niech z powodu "zatrzymania sraczki" ( bo pomaga) sie to stanie to zwolennicy legalizacji powinni odetchnac z ulga, ze ktos, cos ...
      Nie ma sensu czepiac sie intencji. Nie lubisz kogos, ale przyznaj, ze w danej sytuacji zachowal sie fair.

      Usuń
    3. @Ania...
      rockman pstryknął groupie w nosek /bo nawet nie w cycka/, a ona ma się cieszyć z tego, że ją przeleciał... c'mon...

      Usuń
    4. Bo ty to od razu bys chcial przelecenia, Nie cieszysz sie gra wstepna i w ogole, tylko baza i po sprawie.
      Pstrykniecie groupie w nosek to oznaka sympatii. Rockman ja zauwazyl.

      Usuń
    5. tylko w tym przypadku na grze wstępnej się skończyło i dalej nic z tego nie będzie, do dupy z takim rockmanem :)

      Usuń
    6. W zyciu nigdy nic nie wiadomo co z czego bedzie. Ogolnie to ponoc wiadomo, ale... zycie potrafi zaskakiwac.
      Legalizacja uzywek- narkotykow , ustalanie nowego podzialu (chociazby alkohol jako narkotyk) , nazewnictwa jest nowoscia dla ludz, ktora musza w sobie przetrawic, a bywa, ze trawienie trwa dlugo.
      Emancypantki zaczely pod koniec XIX wieku, przyplacajac nierzadko reprezentowanie wlasnych pogladow wiezeniami, wykluczeniem i innymi powaznymi konsekwencjami. Mamy wiek XXI i nadal jest ponoc w danej materii kupe do zrobienia.
      Ty chcesz aby w sprawie konopii i innych uzywek, styki ludziom polaczyly sie tak, jakbys sobie zyczyl w ciagu jednej dekady? Najlepiej za sprawa kilku postow? Masz sporo blogerow, ktorzy czytaja ciebie i ... po czasie wracaja popepniajac w danej sprawie te same bledy interpretacyjne.
      Cierpliwosci panie Piter. Calkiem mozliwe, ze za wlasnego zywota nie zaliczysz bazy. Zrobia to twoje wnuki. Utorujesz im droge, wiec ... cierpliwie szlifuj gre wstepna:))

      Usuń
    7. tak na poważniej, to wcale nie jestem sfrustrowany przebiegiem wypadków, choćby losem Ustawy Liroya, bo od obecnego reżimu neokomuny nie można oczekiwać nic sensownego...
      co do bloga, to nigdy to nie był blog edukacyjny konopnie, tylko sporadycznie trafia się jakiś post rangi wzmianki w tym temacie, choć i tak są tacy, którzy żyją w iluzji, jakobym rzekomo regularnie(?) "promooował marychę", co jest jakimś koszmarnym nieporozumieniem...
      czy ja chcę, aby ludzkość szybko zmądrzała, na przykład w ciągu jednej dekady /nie tylko w temacie narkotyków i marihuany/?... to jest zaiste filozoficzne pytanie, ale chyba mi na tym tak strasznie nie zależy... pomijając fakt, że głupole bywają użyteczni, to zgadzam się z pewnym czeskim cesarsko - królewskim wojakiem, że gdyby wszyscy na świecie nagle stali się mądrzy, to połowa by od tej mądrości zgłupiała :D

      Usuń
  4. Jak już będzie legalna ta marycha, to sobie posadzę na loggii 1 roślinkę, bo ona ładna jest. Z innych względów to mnie wcale nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. roślinka zaiste jest ładna, wręcz piękna i tu możemy skonstatować naszą zgodność gustów...
      natomiast w obecnych, dzisiejszych Niemczech, jeszcze przed zapowiadanymi zmianami możesz ją sobie już teraz posadzić w loggii... kupujesz w odpowiednim sklepie nasiona odmiany "CBD", czyli takiej nieco mniej szlachetnej, małowoltażowej w zawartość THC /czyli legalnej/, sadzisz, podlewasz, wystawiasz na światło /bez światła ani rusz/ i masz... wyglądem ta roślinka niczym się nie różni od tej najszlachetniejszej, nielegalnej... paragon ze sklepu foliujesz i przyklejasz do doniczki - to sklep odpowiada za legalną zawartość THC w roślince... to tak na wypadek głupiego i złego sąsiada, który by Cię zakapował na policję... i tyle...
      w dzisiejszej Polsce bym Ci tego nie zalecał, bo to na razie chory kraj, a państwo jeszcze bardziej, więc kłopoty raczej na bank...

      Usuń
  5. Ogladam moja ulubiona kuchnie plus-choc ostatnio to i checi na ogladanie owego kanalu mnie opuscily. Tam jest program "Kudlacze na motorach". Panowie, kucharze z brzuszkami ( dobrze chlopaki sie odzywiaja) jezdza po swiecie na swych super harley´ach i poznaja, rekomenduja rozne regionalne kuchnie, restauracje itd . Czasami cos sami wytworza. Ostatnio byli w kanadyjskiej restauracji ( czyli polecali), w ktorej gotowano z marihuana. Specjalnie wyszkoleni kucharze. Rozne rodzaje maryski jako dodatki do konkretnych dan i jako dodatki podbijajace smak. "Kudlacze na motorach" byli niezmiernie usatysfakcjonowani, ale i na koncowce dalo sie odczuc, ze sa na rauszu. Oczywiscie restauracja dla pelnoletnich. Ponoc smakowo tez wypas.
    Czego to ludzie nie wymysla:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w kuchni używa się różnych odmian konopi, także tych najszlachetniejszych, rozrywkowych, ale tak się zastanawiam ile tego trzeba by zjeść, żeby osiągnąć stan jakiegoś wyraźnego rauszu... zdarzało mi się jeść ciasteczka z haszem i jakoś nie odczułem zbytniej różnicy przed i po zjedzeniu... śmiem twierdzić, że podczas kręcenia programu nie samo jedzenie było grane, ale towarzystwo popalało /albo wapowało/ też na boku, gdyż jest to metoda efektywniejsza w uzyskaniu owego rauszu...
      tak swoją drogą, to ja chyba nigdy nie widziałem filmu, czy jakiejś innej produkcji medialnej, która by przedstawiała pannę Marysię taką, jaka jest ona w istocie... zawsze jest jakieś przegięcie, wyolbrzymienie, czy wykoślawienie, a nawet przekłamanie, czasem odnosi się wrażenie, że autorzy w życiu sami nie próbowali zioła... do tego zawsze jest to w jakimś śmiesznym, zabawnym klimacie, ale to akurat jest zrozumiałe, bo sama Marysia jest zabawna, w przeciwieństwie do narkotyków /np. alkoholu/, które przeważnie są nudne...

      Usuń
    2. Nie znam sie wiec nie bede dyskutowala na temat przeklaman tyczacych sie Maryski. Slyszalam rozne zdania i rozne opinie od tych, ktorzy mieli z nia kontakt.

      Usuń
    3. @Ania
      Marihuana działa dobrze na odchudzanie, oczyszczanie organizmu i na tarczycę w tym Hashimoto, które jest teraz plagą wśród kobiet . Spróbuj herbaty z marihuany ona jest legalna także w Polsce nie zawiera dużo THC, więc niczego nie musisz się obawiać a po jakimś czasie zauważysz dobroczynne skutki jej picia , Rtlko pamiętaj żeby herbata miała dużą zawartość CBD .

      Usuń
  6. Jak się nie leni to się zieleni; i wcale nie muszą to być konopie;
    marycha czy inne uzależniające zioła...
    kiedyś była taka zabawa; "siała baba mak..."
    jest tyle środków uzależniających, że nie ma co narzekać.
    A co jeśli ktoś połączy alkohol z marychą i zechce by kierowcą???
    Mam tylko nadzieję, że się nie pochlastasz z tego powodu,
    że zabrałam głos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecyduj o czym chcesz się wypowiedzieć: albo o zielu konopi /zwanym czasem "marychą"/, albo o ziołach uzależniających...
      bez tego ta rozmowa nie ma sensu...

      Usuń
  7. Najważniejsze w życiu jest mieć dobrych sąsiadów a my mamy wbrew pozorom nienajgorszych zwłaszcza dla kobiet, bo to im nasi sąsiedzi tyłki ratują; -) Na aborcje do Czech, na maryśkę do Niemiec, czyli będziemy mieć pretekst, aby odwiedzać częściej naszych niemieckich sąsiadów. Co prawda jak zawsze mamy problemy ze wschodnim sąsiadem , ale nie można lubić wszystkich…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrzy sąsiedzi ratują sytuację, ale jest w tym coś chorego: do jednego sąsiada po jabłka, do drugiego po gruszki, a we własnym sadzie tylko osty i ciernie, LOL...

      Usuń
  8. Ostatnio na dożynkach degustowałam całkiem leganie deser o konsystencji karmelu z cbd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Cannaba Fest we wrześniu można było zdegustować i kupić do domu całe mnóstwo deserów i słodyczy CBD, za to akcent konopny na Dożynkach to sprawa oczywista, w końcu już starożytni Słowianie, itd, itp :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. wystarczy używać mózgu: około połowy zwolenników legalizacji nie używa zioła, ale zależy im na zdrowiu i bezpieczeństwie, nie tylko publicznym zresztą...

      Usuń
  10. Mija ponad pół roku jak porzuciłem definitywnie nałóg palenia i używania alkoholi (poza rzadkimi i okazjonalnymi przypadkami, takimi jak nalewka wiśniowa na przeziębienie), i mówiąc szczerze dziś żadne „wolne” konopie mnie nie rajcują, bo też nie widzę potrzeby leczenia się z alkoholizmu, który to nałóg mnie nigdy osobiście nie dopadł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. istniejącego już alkoholizmu konopią raczej się nie wyleczy, co najwyżej jakieś niektóre choroby towarzyszące i nie związane bezpośrednio z samą chorobą alkoholową... tu chodzi o profilaktykę alkoholizmu i innych narkomanii... zajrzyj proszę do mojej rozmowy z Anazai'em, tam wyjaśniam z grubsza, jak to działa... jak przeczytasz, to się dowiesz i będziesz już wiedzieć...

      Usuń
  11. Mąż ostatnio stwierdził, że na mój stres już tylko to mi pomoże. Także czekam cierpliwie z wątłą nadzieją :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz mądrego męża, co nieczęsto się zdarza, zwykle to gamonie jacyś :)

      Usuń
  12. Ja uważam dość radykalnie, że wszystkie środki psychoaktywne powinny być legalne.

    Legalizacja oprócz wpływów do budżetu, obniża odsetek przestępczości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, bo przez jakiś czas miałem taki sam pogląd, ale pojawiło się pytanie, co z przestępczością będącej wynikiem nadużycia: jednorazowego lub wynikłego z ewentualnego uzależnienia, dlatego po wielokrotnym przemyśleniu sprawy wyszło mi, że pewne ograniczenia jednak bym zostawił, zależnie od konkretnego środka, a niektóre faktycznie bym uwolnił od zakazów /nie licząc zakazu udzielania dzieciakom, ale to osobna sprawa/... rzecz jasna polskie prawo w tym temacie jest jedne z durniejszych na świecie, na ten temat nie mam żadnych wątpliwości...

      Usuń
  13. Zioło z ludzkim imieniem nie powinno być dla każdego, niestety. Nie wszyscy potrzebują Marysi koło siebie, by czuć się dobrze. Natomiast problem jest, gdy moja znajoma chora na nieuleczalnego glejaka płaci bajońskie sumy, by czuć się lepiej i móc opiekować się małymi jeszcze dziećmi przez te ostatnie maksimum
    trzy lata.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za polityką prohibicyjną stoją różne interesy, jednym z nich jest taki, aby cena leków konopnych była odpowiednio wysoka, niestety...
      aczkolwiek nie wiem, czy w Polsce ma to akurat takie duże znaczenie, tu sprawa wydaje się być o wiele prostsza: obecne państwo ma gdzieś dobro chorych i niepełnosprawnych, a nielegalność MJ wynika z innych przyczyn, zaś chorzy potrzebujący takich leków obrywają raczej w ramach skutków ubocznych... inna sprawa, że z punktu widzenia chorych niewiele to zmienia, po prostu obrywają i tyle...
      serdeczności :)

      Usuń