04 października 2018

quasi koan (na weekend i nie tylko)

Im większy masz dystans do prawdy 
Tym bliżej prawdy jesteś
Co to znaczy?

43 komentarze:

  1. Uwielbiam takie: "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było":)
    I Jeszcze to:"Puchatek spojrzał na swe obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jeszcze, że kiedy się już ustaliło, która z nich jest prawa, to druga była lewą, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć"
    I to byłoby na razie na tyle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wbrew pozorom "Kubuś Puchatek" to wcale nie jest taka czysto rozrywkowa książka i traktuje o bardzo poważnych sprawach...

      Usuń
    2. Przecież ja nie powiedziałam, że to głupie. Kubuś Puchatek jest dla mnie głęboka historią filozoficzną.Zawsze był i będzie. Mam stare egzemplarze na półce, z którymi nigdy się nie rozstanę. A jak tak głębiej "wejrzeć" to zobaczysz prawdę:)

      Usuń
    3. Czytam poniższe komentarze i patrzę, że są próby rozpracowania tej prawdy:):):) Mnie wystarczy pierwsza cześć- trzeba mieć dystans do prawdy- jak go masz, to już wiesz wiele. To się łączy z pokorą:):) Prawda?

      Usuń
    4. Iwa również o tym mówi- gdzieś przeoczyłam ten komentarz. Człowiek powinien mieć dystans nie tylko do prawdy, w sumie do wszystkiego powinien podchodzić z dystansem, bo, według mnie, nie ma prawd oczywistych.

      Usuń
    5. z prawdą może być np. jak z chili:
      - Mogę spróbować?
      - Możesz, ale uważaj, bo ostre.
      - Oj wiem, wiem.
      /gość uważa, że wie, bo nieraz jadł chili/
      Po chwili:
      - O kurwa, ale ostre!
      ...
      to można nazwać "prawda chwilowa", która zresztą zaraz zniknie, pozostanie tylko zapis w pamięci... a z zapisem, jak to z zapisem, czasem się źle zapisze, czasem wyblaknie, czasem nośnik ulegnie jakiemuś zmęczeniu materiału...
      i czasem tak sobie myślę, wręcz konstatuję i konkluduję, że ta prawda chwilowa to jedyna prawda, o której można mówić nieco poważniej jako o prawdzie...
      no tak, ale gdzie ona jest?...
      już dawno nie ma... jest tylko mniej lub bardziej wierny jej zapis...

      Usuń
  2. Jeśli będziemy postrzegać prawdę jako dwa słowa o różnym znaczeniu (z jednej strony jako normę w danej społeczności, a z drugiej jako odzwierciedlenie rzeczywistości), to przypuśćmy, że jeśli będę dystansowała się do norm społecznych, które zawsze są ograniczające, tym bliżej będę świata takim jaki jest ... btw. nie uważam, że jesteśmy w stanie poznać świat takim, jakim jest, ale niech tam ...

    Albo nie ma to sensu, ale jestem w tej chwili między obiadem a deserem, czyli do prawdy mi jeszcze daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za mało mam zaufania do społeczeństwa, by normy społeczne kojarzyć z prawdą, ale homonimiczne użycie słowa "prawda" faktycznie miało tu miejsce...

      Usuń
  3. Dla mnie ten cytat to potępienie fanatyzmu i zaślepienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "potępienie" to raczej mocna przesada, ale ogólny kierunek prawidłowy...

      Usuń
  4. Ja tam jestem zwolennikiem tishnerowowskiej, góralskiej teorii poznania, która powiada, że są trzy prawdy: świenta prowda, tys prowda i gówno prowda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaprawdę, to mowa jest o dwóch prawdach... tak w ogóle, to pachnie mi sucharem, a czytałem gdzieś, że kiedyś za suchar komuś obcięto palec...

      Usuń
    2. A za operowanie banałami?

      Usuń
    3. akurat Ty uratowałeś palec, bo zastrzegłeś, że użyłeś suchara... paznokcie przytnij sobie sam w dowolnie wybranym momencie...

      Usuń
  5. Dobrze jest zdystansować się czyli spojrzeć na coś z pewnej odległości, perspektywy, bo lepiej wtedy widać. Dystans niejako nas broni, bo pozwala na trzeźwe widzenie, dostrzeganie szczegółów, eliminowanie błędów, jesteśmy mniej podatni na tezy innych czyli dystans pozwala zbliżyć się do prawdy. Tak sadzę. Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak bardzo ciepło, że aż parzy...

      Usuń
    2. @PK To dobrze czy źle? Już się boję! ;)

      Usuń
    3. tego akurat nie wiem, nie oceniałem... oszacowałem jedynie stopień zbliżenia do mojej wersji rozwiązania...

      Usuń
  6. Dystans pozwala patrzeć obiektywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaprawdę znakomicie, a co powiesz na takie rozwinięcie?:
      dystans pozwala nam nieraz dostrzec, że nieraz nie warto tracić czasu na jakiekolwiek patrzenie...

      Usuń
    2. Powiem, że to samo życie.

      Usuń
  7. Prawda i fałsz to dwie podstawowe wartości logiczne, bez których niemożliwe by było funkcjonowanie w świecie rzeczywistym. Czy jednak zawsze można stwierdzić, że poznaliśmy świat rzeczywisty?
    Teorie względności czasu i kwantów wydają się temu przeczyć. Nie trzeba jednak aż tak wydumanych teorii, aby przekonać się, że prawda absolutna nie istnieje, wystarczy zwykły przykład:
    Zapewne każdemu z nas zdarzało się słyszeć sygnał mijających pojazdów uprzywilejowanych i zauważyć, że dźwięk ten jest inny gdy: a/ pojazd do nas się zbliża, b/ nas mija, c/ się oddala, i d/ słyszany wewnątrz pojazdów. To jaka jest ta prawda o sygnale?
    W świecie światła i dźwięku odbieramy tylko ok. 20% docierających sygnałów, reszta jest poza zasięgiem naszych zmysłów. Czy zatem 20% -owy świat rzeczywisty to prawda, czy fałsz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tyle podstawowe, co wyróżnione... w logice klasycznej /dwuelementowa algebra Boole'a/ akurat jedyne, ale logika klasyczna nie jest jedyna i niekoniecznie najlepsza, by dzięki niej (używając jej) funkcjonować...
      ...
      ale wracając do Twojego komentarza, to najpierw trzeba ustalić, o której prawdzie jest mowa /pomińmy matematyczne "prawda" (umownie: "1")... bo w polskim kodzie porozumiewania się (innymi słowy: języku) zachodzi dość dziwne zjawisko:
      1/ prawda = rzeczywistość /ang: reality, gr: pragmatikoteta/...
      2/ prawda = informacja, której treść jest zgodna z rzeczywistością /ang: truth, gr: alitheia/...
      ...
      niemniej jednak fraza "prawda o prawdzie" brzmi nader ciekawie...

      Usuń
  8. Ulubione powiedzonko mojego polonisty z liceum brzmiało: a wróbelek ma jedną nóżkę bardziej...
    Dystans w tym wypadku oznacza chyba obiektywność, chłodne spojrzenie, ale czy w sprawach, w które jesteśmy w jakiś sposób zaangażowani można być obiektywnym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do niedawna było tak (przynajmniej teoretycznie), że sędzia, któremu kiedyś ukradziono samochód nie może sądzić w sprawach o kradzież samochodu... po reformach podłej zmiany ma być (podobno) odwrotnie...

      Usuń
  9. Nic co nas otacza nie jest proste, łatwe i w pełni zrozumiałe. Wciąż coś odkrywamy, poznajemy jakieś prawdy, ale czy każda prawda jest prawdziwą prawdą? Nie wiemy skąd się wzięliśmy,nie wiemy czy jesteśmy wyjątkowym tworem, nie wiemy nawet czy jesteśmy sami w Kosmosie.Usiłujemy rozwiązać tę zagadkę i do jej rozwiązania ciągle jest tak samo daleko, tylko mnożą się nowe teorie.
    A Kubuś Puchatek i Chatka Kubusia Puchatka to nie jest książeczka dla dzieci ale dla rodziców. I idzie ta książeczka ze mną przez życie od dzieciństwa, a tak dokładnie od pewnego bożonarodzeniowego wieczoru gdy zaczęłam ją czytać swym młodszym kuzynom. I tu, w Berlinie, też jest ze mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedni są wyjątkowi, drudzy sobie tym po prostu głowy nie zwracają... istnieje (ponoć) taki pogląd, że to ci drudzy są bardziej wyjątkowi...

      Usuń
  10. Od lat nie mam ciągot do traktowania prawdy jako jednej jedynej i świętej. Miał rację ksiądz Tischner, że: "Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda". I to jest nadal aktualne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale nadal nie wiadomo, która z tych prawda jest prawdziwsza...

      Usuń
  11. Anonimowy9/10/18 16:19

    Swieta Prawda jest prawdziwa, bo się nie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Terry Pratchett stwierdził kiedyś, że towarzystwo ludzi poszukujących prawdy jest o wiele lepsze od towarzystwa ludzi, którzy uważają, że już ją znaleźli. Więc coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno się z tym nie zgodzić, tacy znawcy prawd prawdziwszych od prawdziweja potrafią być zaiste mocno upierdliwi...

      Usuń
  13. Na pierwszy rzut mojego oka sprawa wygląda tak: dystans, czyli pewnego rodzaju zastanowienie się czy mam do czynienia z prawdą pozwala spojrzeć na sytuację szeroko, wtedy jest szansa, że obejmę więcej elementów składowych i dowiem się czy mam faktycznie styczność z prawdą. Z drugiej strony dystans to zmiana spojrzenia, perspektywy, można więc jednocześnie znajdując jakiś element układanki zgubić jakiś inny.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jak zwykle "złoty środek" rulez?...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
    2. Chyba tak można to ująć w skrócie.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Tak się zastanawiałem dziś czy koan należy rozwiązać za pomocą pierwszej myśli jaka nachodzi nas po przeczytaniu/usłyszeniu go. Bo wtedy nawet jeśli nie podamy odpowiedzi jakiej oczekuje Mistrz/zadający/czy jakby go nazwać, to jednak dzięki temu odkrywamy w sobie pewne, może nawet nie uświadomione pokłady różnych emocji, umiejętności itp. Nie mówiąc już o poszerzaniu umiejętności myślenia bez jakichś większych szablonów, szybkiego rozwiązywania problemów.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. aha, czyli gadamy o prawdziwych koanach...
      czy w koanie chodzi o znalezienie konkretnej odpowiedzi, jak przy "zwykłej" zagadce?... i czy "mistrz" w ogóle czegoś oczekuje?... próba odgadywania tych oczekiwań to już błąd, ślepa uliczka, wręcz skok do czarnej dziury...
      rozumiem, że piszesz o spontaniczności, słusznie zresztą, ale silenie się na nią to już nie jest spontaniczność... słyszałem kiedyś taką historię na ten temat:
      "Do mistrza na rozmowę przyszedł kiedyś uczeń z takim właśnie nastawieniem, by być spontanicznym. Gdy wszedł do pokoju, spojrzał na ścianę z wiszącą kaligrafią i spontanicznie(?) zakrzyknął:
      - O, jaka piękna kaligrafia!
      Mistrz spojrzał spode łba nie ukrywając lekkiego zniesmaczenia i odparł:
      - Wyjrzyj proszę na korytarz i powiedz mi, ilu jeszcze czeka.
      Chłopak zrobił to i gdy wrócił rzekł:
      - Troje, w tym jedna dziewczyna.
      Mistrz się uśmiechnął, wręcz rozanielił mówiąc:
      - O właśnie, o to chodzi, wreszcie czysty umysł."
      a o co miało chodzić?... niech będzie, że to też koan :)...
      celem koanu nie jest znalezienie odpowiedzi /werbalnej lub nie/, bo takiej nie ma, a raczej jest ich mnóstwo, co chwila inna... tu chodzi o to, by rozgryzając go rozwalić pewną barierę tkwiącą w umyśle, którą zresztą sami sobie tworzymy... koan to tylko narzędzie, nic poza tym...
      ale faktycznie, umiejętność błyskawicznej (i właściwej) reakcji na sytuacje, czy wypowiedzi bez tworzenia sobie (zbędnym) myśleniem dodatkowych przeszkód jest umiejętnością, którą można nabyć przy okazji praktyki (zen) i choć błędem jest się do niej przywiązywać, to błędem jest odmawiać jej wartości i ją odrzucać...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
    5. Czyli ostatecznie rzecz ujmując koan jest czymś na kształt rozgrzewki dla mózgu, dla naszych połączeń nerwowych itd. itp. Przy okazji też mi wyszło, że chodzi o znajdowanie złotego środka w próbach przełamania tych wszystkich barier w myśleniu. Ciekawe to wszystko jest i w przyszłości chętnie bym jeszcze spróbował swoich sił w tego rodzaju treningu myślenia (dziś chyba szczególnie przydatna właściwość ludzi).

      Cóż, raczej nie wybrałbym się na takie wydarzenie nigdzie. Nie mniej każdy ma możliwość wyboru i to jest najlepsze. Co do sytuacji jak byk jest górą, to mimo należenia do gatunku ludzkiego jestem za zwierzęciem.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    6. można to tak ująć, choć nie wyczerpuje to tematu... ja bym to nazwał /jako laik w dziedzinie neurologii/ uaktywnianiem istniejących, ale nie używanych połączeń w mózgu...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  14. A może najlepiej poszukać kłamstwa a prawda sama się znajdzie …?;-) To chyba prostsze niż szukanie prawdy z dystansem lub bez…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kłamstwa, czy fałszu?... bo to nie jest to samo... nie każdy fałszywy komunikat jest kłamstwem, gdyż jego autor może być po prostu chory i widzieć świat tak, a nie inaczej... co nie wyklucza, rzecz jasna, że ów chory może też kłamać... spotkałem kiedyś taki mieszany przypadek, nawet mnie kręciło jego badanie, do czasu aż mnie to zaczęło nudzić...
      ale to, co proponujesz, wydaje mi się zbyt męczące... aby tropić fałsz lub kłamstwa trzeba któreś wybrać jako układ odniesienia, nazwać to "prawdą"... bo jakby nie było, prawda to sprawa umowna, nazwa, etykietka, napis... a od samego nazwania tego "prawda", prawdą się to nie stanie... chyba najlepiej jest wcale nie używać tych pojęć, tylko po prostu oglądać to, co się widzi...

      Usuń
    2. Pamiętam doskonale różowych kłamczuchów, wredni, wstrętni, wulgarni, chorzy psychicznie, ale także niebezpieczni a główny różowy miś starał się nakręcać i podtrzymywać ataki i bluzgi na wszystkich komentatorów, z którymi się nie zgadzał. Na szczęście zniknęli i miejmy nadzieje, że nie powrócą, bo tak jakoś milej się zrobiło na necie jak te suty zniknęły.
      Myślę, że trzeba szukać najpierw kłamstwa, być ostrożnym sam dystans do prawdy chyba nie wystarczy, jeśli nie będzie się ostrożnym można popełnić błąd, który nas może wiele kosztować …

      Usuń