27 października 2018

odrobina myślenia o filmie "Kler" (chwilówka)

Film się zakończył, więc nie ma już niczego do oglądania. Tedy można pomyśleć, tak dla sportu, a jak pomyśleć, to porozmawiać.
Tylko co by tu rzec?
Przekaz centralny aż wali w dziób gołą dupą.
Więc na ten temat nie widzę sensu gadać.
Praca obsady aktorskiej wręcz zajebista.
/Panią Joasię całuję tam, gdzie najbardziej lubi/
Czyli też nie ma o czym debatować.
Ale gag finałowy jest do dyskusji.
Kicz, ale to chyba tak miało być? Ciżba wystraszonych ludzi karnie formuje się tworząc starożytny alchemiczny symbol ognia. Ogień płonie w ogniu. Ciekawe...
Okay, ale co było sekundy wcześniej? Zwykle to jest tak, że gdy ktoś znajdzie się w śmiertelnych opałach, tłum zachowuje się biernie, wyrażając jedynie przestrach. Ale zawsze się znajdzie ktoś przytomny, kto próbuje coś z tym robić bardziej konkretnie. To niekoniecznie jest fachowiec, na przykład lekarz lub w omawianym przypadku strażak. Tym razem jednak odważnego zabrakło. Nie mógł się zresztą nikt takowy pojawić, bo nie taki był scenariusz. Zważywszy zaś na to, że ów tłum tworzą oczadzeni wyznawcy, scenariusz jak najbardziej oparty na realiach.

Wszystko jasne, koniec dyskusji.
Jeszcze tylko pytanie, jakich obecnie używa się środków do odegrania żywej pochodni? Kiedyś stosowano napalm, który dawał najlepszy efekt wizualny. Niezły hardcore, bo gdy ekipa się była spóźniła z gaszeniem, to kaskader miał przerąbane. Okay, ale to już nie są rozważania na temat tego konkretnego filmu...

26 komentarzy:

  1. "Wszystko na świecie przemija powoli;
    pamięć o szczęściu i o tym co boli..."
    Dyskusję o filmie przyćmiły wybory;
    Kto wygrany; kto przegrany ?
    Chcesz wywołać trupy/duchy z szafy?
    Kto napisał scenariusz; jak aktorzy zagrali?
    Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia,
    więc daremne dysputy, polemiki i żale;
    tego filmu nie oglądałam wcale,
    lecz znam życie i rządzone nim prawa;
    z mego rozeznania wynika, że...
    nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;
    tak klerowi jak i jego przeciwnikom.
    Życie to nie jest bajka ani film;
    jedni pragną chleba a inni igrzysk;
    konflikt interesów; nie dogodzi nikt;
    bo jeszcze się taki nie urodził
    coby wszystkim dogodził.
    pozdrawiam Aisab

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ostatnich wyborach na pewno nie będę pisał, a w realu nagadałem się już o nich dosyć, wiele tego zresztą nie było...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
    2. Ależ ja ani nie sugeruję Tobie niczego ani nie prowokuję do pisania o wyborach. Stwierdzam tylko fakty.
      Twoja "chwilówka" zwana "odrobiną myśli" mnie nie wadzi.
      Refleksje na dowolny temat można snuć w czasie i po czasie.
      Tylko czasami zwie się to "odgrzewaniem kotletów".
      Każdy lubi co innego; jedni brunetki, inni blondynki, a jeszcze inni rude...kurde,
      to tylko odrobina myśli, a taki długi komentarz wyszedł;
      pozdrawiam .

      Usuń
    3. przed filmem nie mogłem myśleć o filmie, bo go nie widziałem, a ja nie z tych, którzy się drą na temat czegoś, czego się nie widziało, to nie moja liga...
      podczas filmu nie myślałem o filmie, bo go oglądałem, a gdy się ogląda sztukę, to się nie myśli, tylko ogląda...
      po filmie nie mogę myśleć o filmie, bo... bo odgrzewam kotlety...
      to kiedy [censored] ja mam myśleć o tym [censored] filmie?...
      ...
      to taki żart :)...

      Usuń
    4. Fajny żart :) Przed pójściem do kina mogłeś poczytać [nie myśląc] na moim blogu małe "co nieco" nie tyle o filmie, bo nie drę mordy na temat filmu którego nie widziałam, lecz o jego owocach; byłam zaskoczona wypowiedzią jednego z aktorów - Arkadiusza Jakubika i reakcją na nią naszego biskupa.
      Mogę Ci podpowiedzieć - jakie miałeś wyjście [podobno zawsze są dwa wyjścia a ja wspomnę o jednym]; iść na film ze świeżo upieczonymi, jeszcze ciepływmi kotletami :)

      Usuń
  2. Jeszcze nie widziałam, może jutro na poranek uda się dostać bilety...
    Komentarzy i recenzji naczytałam się tyle, że nie wiem czy jeszcze chcę to zobaczyć.
    Zastanawiam sie tylko, ile i kiedy zmieni to pozycje kościoła lub chociaż stanowisko hierarchów wobec patologii wśród duchownych, co tam wierchuszka, zwykli obywatele daliby się za nich pokroić...
    Świat idzie z postępem, to i kaskaderzy doskonalą metody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uda się... ja zakupiłem via net dwa dni wcześniej, ale na sali było raptem 1/3 zajętych miejsc...
      w betonowym jądrze fanclubu K.Rz-kat. ten film nie zmieni nic, bo oni nań nie poszli i pójdą, co zresztą nie przeszkadza im najgłośniej się pruć w temacie wiedzy na jego temat...

      Usuń
  3. Niestety, nie pomogę... Z X muzą mi nie po drodze i tego filmu też nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, to faktycznie nie pogadamy... o filmie nie pogadamy, bo tak w ogóle, o czymś innym, to ja z Tobą chętnie...

      Usuń
  4. Jeszcze przede mną. Napalm to konkretne miejsca i nie do śmiechu. Nie wiem, sprawa kaskaderów. A w ogóle, to idę dla gry aktorskiej, bo mam takie wrażenie, że wszystkie te sceny i problemy znam z innych źródeł. Czyli taka powtórka z tego, co już zasłyszane, przeczytane, zobaczone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do gry pewnych aktorów, to mam podobnie, jak niektórzy krytycy, którzy nie widzieli, ale "wiedzą", że jest "be"... tylko że ja mam na odwrót, bo "wiem", że będzie "cacy"... po prostu w głowie mi się nie mieści, że ów aktor może spaprać rolę... skupiałem więc większą uwagę na tych mniej mi znanych, o czym zresztą wspomniałem w tekście...

      Usuń
  5. Razem z Klerem szła w kinach Zimna Wojna, ale zniknęła i to akurat wtedy, gdy została nagrodzona. Może tylko u nas? Jak to jest u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc nie wiem, bo tak naprawdę słaby kinoman ze mnie, tylko w tym tygodniu się tak wyjątkowo rozfilmowałem... zaczęło się w poniedziałek, gdy trafiła mi się darmówka na przedpremierowy "Ocean ognia", teraz planuję "Climax" na dniach... ale "Zimną wojnę" też mam w zamyśle, choćby ze względu na panią Joasię... jak na razie jeszcze grają ten film, właśnie sprawdziłem pisząc ten rekomentarz, czyli jednak już coś wiem...

      Usuń
  6. Byłam. Wyszłam z filmu bardzo zasmucona.
    Jak chcesz to sobie przeczytaj recenzję, która nie jest recenzją...
    https://stokrotkastories.blogspot.com/2018/10/nie-bedzie-recenzji.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałem jeszcze przed obejrzeniem filmu, ale skoro przed obejrzeniem, to nie widziałem sensu, by się wtedy odzywać...
      a teraz?...
      z filmu wyszedłem i rozbawiony, i zasmucony, i wkurzony naraz...
      ale również nie dostrzegłem w nim ani "nagonki" na Kościół Rz-kat., ani żadnej "walki" politycznej... dostrzegłem tylko na ekranie sporo zrobionych w wała ludzi - co zresztą nie było dla mnie zbyt odkrywczym przeżyciem...

      Usuń
  7. Wypowiedziałam się tutaj https://goo.gl/29vTPy . "Kicz, ale to chyba tak miało być?" tak i mnie się wydaje. w jednym z komentarzy odpowiedziałam " Jednak ja skupiłam się zupełnie na czym innym, symbolikę pozostawiłam tym, dla których owe symbole mają znaczenie. Dla mnie nie mają, dlatego nie uważam bym w tym temacie miała cokolwiek do powiedzenia." A co do ognistych efektów są "wytworem" komputerowym. Tak sadzę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toć czytałem, pamiętam, wiem... tyle tylko, że w moim przypadku widownia już nie była pełna, raczej mocno sporo mniej, niż pełna...
      w kwestii kiczu, to cała kultura katolicka aż ocieka kiczem, więc po krótkim namyśle znak zapytania zmienił mi się w kropkę...
      efekty... też tak sądzę, że wykonał je komputer... tu zresztą napalm byłby kiepskim pomysłem, bo żywa pochodnia i żywa pochodnia to niekoniecznie zawsze jest to samo...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  8. Ani w pierwszej ani w drugiej sprawie nie mam właściwie podstaw by się wypowiedzieć. Na filmie nie byłem i raczej się nie wybieram. Jakoś nie ciągnie mnie do zgłębiania ciemnych stron kleru, wystarczy mi to, co już wiem.

    Co do kaskaderów to też nie mam pojęcia jak teraz takie efekty się osiąga. Jedynie co to mogę napisać, że ten zawód nadal bywa groźny jak nie wiem co. Zwłaszcza jak podchodzi się do efektów specjalnych ,,po taniości". Niby polanie łatwopalną substancją grilla/innego źródła płomieni też może spowodować kulę ognia, tylko czy o to chodzi?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postęp techniczny i elektroniczny sprawił, że zawód kaskadera stał się jakby bezpieczniejszy(?), a wiele produkcji jest w stanie się obyć bez kaskaderów... są też produkcje, które obywają bez żadnych żywych aktorów... czy to oznacza zmierzch kina z udziałem żywych ludzi?... pytanie czysto filozoficzne, ale coś mi się wydaje, że takie filmy nie znikną...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
    2. Ale jak znajdzie się jakiś osobnik pragnący nakręcić amatorski film ze scenami akcji, wtedy może być już różnie. Ogólnie masz rację, wszystko powoli zmienia się w taki sposób, że człowiek jest potrzebny przy coraz mniejszej ilości różnorakich działań. Akurat film może na samym końcu zostać zdominowany przez jakieś roboty czy hologramy. Bo jednak większość z widzów lubi prawdziwych aktorów. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. W sumie nie zamierzałam iść na ten film, ale małżonek mnie zaprosił, więc podreptaliśmy pospołu. Odnośnie końcowej sceny z księdzem "pochodnią" mam podobne odczucia do Twoich. Scena mocno naciągana, gdyż w takim tłumie pierwszym ludzkim odruchem zapewne byłaby próba ratowania człowieka. Hmmm...a może Smarzowski w tej scenie chciał pokazać katolicki brak empatii ??? (tak sobie gdybam )
    W sumie film nie pokazał niczego, czego wcześniej nie wiedziałabym o życiu niektorych księży. W sumie ciężko się oglądało niektóre sceny, tym bardziej, że tyle słyszy się o powołaniu, o prawdziwej misji, o pasterzach wiernej trzódki itp.
    Zastanawiam się jedynak, kiedy wreszcie KK stanie na wysokości zadania i zrobi jawny porządek z tymi spośród nich, którzy tak ohydnie pobłądzili. Ostatnio słyszałam w mediach jednego z hierarchów tegoż kościoła, że to nie jest takie proste, trzeba czasu 10 do 30 lat, żeby wyjasnic to i owo. Na mój gust, chodzi raczej o przedawnienie niecnych czynów niż o rzeczowe, uczciwe rozliczenie braciszków.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie niezmiernie bawi dość często słyszane określenie "fajny ksiądz", że przecież też tacy się zdarzają... mnie się zdarzyło spotkać w życiu jednego, o którym mógłbym tak powiedzieć, ale jak żesz on był psychicznie zmasakrowany... czasem się zastanawiałem, czy to jest cena, którą trzeba zapłacić, by zachować tą fajność funkcjonując w tym systemie...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  10. Czym większy był szum wokół omawianej produkcji, tym bardziej mnie to przekonywało, ze szkoda mojego czasu nań. teraz, gdy kurz opadł nie widzę i nie pamiętam jednego zdania , które by mnie do obejrzenia zachęciło więc niech czeka. Kiedyś może obejrzę i ciekawa jestem czy będę pamiętała to teraźniejsze zamieszanie i czy przypadkiem, praca ludzi od reklamy obrazu nie będzie od niego o wiele lepsza. W kontekście, wypada się wypowiedzieć o księżach i tu ...no tak coś bym mogła z autopsji ale jak każda profesjonalistka, wiem co to tajemnica zawodowa. Ksiądz ją ma i murarz i malarz i rzeźbiarz rozmawiający z pozującym ... każdy profesjonalista.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo kurz zasłania, a jednocześnie obiecuje... i faktycznie, nieraz jest tak, że gdy kurz opadnie, to okazuje się, że nic nie zasłaniał, a przynajmniej niewiele... stąd też taka wyszła mi recenzja, nie będąca zresztą recenzją...
      z tym profesjonalizmem to faktycznie jest tak, że o pewnych sprawach się nie opowiada, ale czy to wynika z nakazu zachowania tajemnicy zawodowej, czy z faktu, że niefachowiec i tak nic nie zrozumie, gdy ją złamiemy, więc szkoda mitręgi?... po prostu nie wiem...

      Usuń
  11. Ile oglądających tyle opinii
    Dla mnie był to film o naszym społeczeństwie a kler pojawił się z przypadku
    Lubimy dym, szum medialny , afery
    A zauważyłeś że to właśnie wykorzystał rerży ser w celu propagowania filmu??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja wiem z tą różnorodnością opinii... na przykład na temat gry Gajosa nie słyszałem wśród oglądających ani jednego złego słowa... być może działa tu magia nazwiska, bo "Gajos to Gajos"?...
      film wstrzelił się idealnie "w tempo", a ile w tym przypadku, ile zaś planu?... nie wiem :)...

      Usuń