05 grudnia 2017

szczerość szczerością, ale ma być fikcja (chwilówka)

Ludziom się wydaje, że jak stworzą instytucję, to będzie dobrze. A jak już mają tą instytucję, to okazuje się, że nie jest dobrze. I rozumieją wtedy, że tak naprawdę nie chcieli mieć instytucji, tylko chcieli, żeby było dobrze. Siedzą w tym tylko dlatego, bo nie wiedzą, co z tym zrobić.
/Tomasz Piątek - "Heroina"; trawestacja cytatu oryginalnego/
=======
Ludzie lubią fikcję.
/Marian Opania - trawestacja kwestii z jakiejś tam reklamy/
=======
Gdy wetknąłem słuchawki w uszy i włączyłem radio w telefonie, news już był w trakcie, więc nie wiedziałem zaprawdę, czy to dopiero pomysł z tymi podwyżkami opłat sądowych, czy tak już ma być. Skwitowałem to jedynie werbalnie frazą: "Chyba ich popierdoliło do końca", po czym przeniosłem uwagę na coś tam innego. Dopiero po paru dniach wróciłem do sprawy, by się dowiedzieć co i jak. Okazało się, że nijak, że ma nie być tych podwyżek. Ot, po prostu kolejna akcja reżimu podłej zmiany, by pokazać, jakie to one fajne są wszystkie. Zagrywka się nazywa: "Zobacz, mam kij, ale ci nim nie przyjebię, więc kochaj mnie". Co prawda pisowski leming kocha małego nawet wtedy, gdy oberwie tym kijem, ale tym się już zajmować na tą chwilę nie będziemy. Mnie bardziej zainteresował pewien detal, który wyczaiłem czytając uzasadnienie projektu. Cytuję za prawo.gazetaprawna.pl:
W uzasadnieniu napisano też m.in., że obowiązujący obecnie przepis przewiduje opłatę stałą od pozwu o rozwód w wysokości 600 zł. "W celu wzmocnienia instytucji małżeństwa oraz w celu zbliżenia opłaty sądowej do rzeczywistych kosztów postępowania w takiej sprawie uzasadnione wydaje się zatem podwyższenie opłaty stałej od pozwu o rozwód. Projektowana kwota 2000 złotych uwzględnia średni rzeczywisty koszt postępowania sądowego w sprawie o rozwód" - dodano.
Pierwsze pytanie brzmi, czy w ogóle powinny istnieć jakieś opłaty sądowe? Bo niby od czego do cholery są podatki? Zostawmy to jednak na boku, jako temat dygresyjny i skupmy na razie uwagę na tym "wzmocnieniu instytucji małżeństwa". Jak wiadomo, małżeństwo to tylko taki dodatek do związku, polegający na jego rejestracji i zawarciu umowy powodującej pewne skutki prawne zapisane w kodeksie cywilnym. Takie coś nazywa się "ślub". Tu trzeba dodać dla porządku, że państwo polskie nie udziela go wszystkim związkom, a jedynie dwuosobowym, różnopłciowym i tak dalej, ale nie róbmy zagadnienia, to nas tu nie obchodzi. Ogólnie rzecz biorąc związek pary ludzi to odpowiedzialność, ale wiele osób ma jej niedostatki, stąd potrzeba im wykonania takiego aktu okazania sobie nieufności, jakim jest ów ślub. De facto motywy są jednak bardziej złożone. Na przykład para ulega naciskowi otoczenia albo chce zrobić przyjemność rodzinie. Istnieją też inne profity takiej akcji, długo by wymieniać, ale przeważnie bywa ona dość bezmyślna, automatyczna, ot, taki stadny odruch pod tytułem "bo tak się robi". Bywa czasem też tak, że niektórym się to mocno pieprzy, tak już pieprzy, że czasem małżeństwo jest im priorytetem, zaś to co ich łączy odchodzi na dalszy plan. Zaś gdy już się tak wszystko popieprzy całkiem pomiędzy nimi, to pora na rozwód. Jednak okazuje się, że po drodze jest schodek mający wysokość 600 złotych. Dla jednych to dużo, dla drugich niewiele, ale zawsze jest. Tu nagle wkracza do akcji jakiś idiota, który sobie wymyślił, żeby ten schodek podwyższyć, by było jeszcze trudniej. Bo na tym de facto polega owo "wzmocnienie instytucji małżeństwa", na tym, by jeszcze bardziej popieprzyć sytuację ludzi, którzy poszli po rozum do głowy i uznali, że wystarczy już tego popieprzenia w jakim tkwili do tej pory. Czyż nie jest to chore? Tak zapytajmy kontrolnie.
Tu zaznaczmy dygresyjnie, że nie wnikamy  w temat "dlaczego i po co ten związek"? To jest całkiem osobna sprawa, prywatna do tego. Skupmy się na samym aspekcie prawnym. Pytanie brzmi, czysto prawne zresztą, po kiego szyszkę utrzymywać na chama stan prawny, skoro ustały przesłanki faktyczne, by umowa nadal była w mocy? Wychodzi na to, że ma być fikcja. W normalnym państwie to...
Ups!
Chyba się rozpędziłem. Toć wycofali pomysła i jest git.
Tak?
Słuchamy:

41 komentarzy:

  1. To dobrze, że się nie rozwodzę.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem, czy to dobrze, bo nie mam uprawnień, by to oceniać...

      Usuń
  2. Ten akt prawny zwany ślubem [ślubowaniem] to przysięga.
    Przysięga – uroczysta wypowiedź o ustalonym uprzednio tekście (np. rota przysięgi). Złożenie przysięgi stanowi gwarancję przestrzegania umowy, dotrzymania zobowiązania, wywiązania się z powinności.
    Opłata 600,-zł za złamanie, zerwanie przysięgi to śmieszna kwota.
    Były czasy kiedy za nie dotrzymanie raz danego słowa płaciło się głową.
    Człowiek to taka istota, że musi czuć nad sobą rękę kata [karę], w przeciwnym razie rzuca słowa na wiatr. Zaś słowo "kocham" to tylko slogan. Znam nawet taki wierszyk;
    "przysięgał póki sięgał,a jak dostał to przestał", stąd dalszy ciąg wierszyka;
    "nie wierz nigdy chłopakowi, choć ci słówko powie;
    bo oni tak umieją; tu całują a tam się śmieją.
    Siedzi, niby zamyślony, mówi, że go miłość truje,
    a gdy ona się odwróci to jej język pokazuje". O!
    I tylko 600,-zł haraczu na takiego nicponia?
    Jestem za 2 000,-zł; może to by nauczyło używać rozumu i zanim zacznie jeden z drugim [jedna z drugą] ślubować, to sto razy się zastanowią.
    Nie warto zszywać sukna z podszewką urojoną nicią, bo komuś się ...wydawało, że to miłość. To co Ty nazywasz podłą zmianą, dla mnie wskazuje na dobre posunięcie. Mniej nieodpowiedzialnych ślubów, to mniej rozwodów. O! Bat na taką nieodpowiedzialność musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. źle... wydarzenie prawne zwane "rozwodem" nie jest złamaniem żadnej przysięgi, lecz rozwiązaniem pewnej umowy pomiędzy zainteresowanymi osobami... czasem jest spowodowane złamaniem przysięgi, czasem decyzją obopólną...
      zapewne w tym pierwszym przypadku jakieś koszta powinien ponieść krzywoprzysiężca/yni, ale na rzecz strony poszkodowanej... bez sensu jest jednak płacenie za sam zamiar rozwiązania umowy...
      ...
      kwestią sięgania /gdzie, komu, kiedy/ zajmuje się inna gałąź prawa, to jest osobny temat...
      ...
      masz sporo racji pisząc o nieodpowiedzialnych ślubach... ale z czego one wynikają?... mnie się wydaje, że wiem... a co Tobie się wydaje, że wiesz?...

      Usuń
  3. Nie pomnę już gdzie przeczytałem, jakie są powody odstąpienia od tego pomysłu podwyżki ceny za rozwód. I tu uwaga, ktoś zauważył, że z powodu tej podwyżki, już malejąc liczba formalnych małżeństw, będzie maleć jeszcze szybciej, bo młodzi , nim się pobierają od razu myślą o kosztach rozwodu. Ja bym proponował w zmian za tę już nieaktualną podwyżkę wprowadzić klauzulę sumienia dla sędziów. Każdy katolicki sędzia będzie mógł odmówić udzielenia rozwodu ze względu na wyznawany światopogląd religijny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powodem odstąpienia był ponoć wynik "konsultacji społecznych"... nie chce mi się nawet śmiać na ten temat...
      klauzula sumienia sędziów w sprawach rozwodowych faktycznie usprawniłaby pracę sądów, bo po kiego szyszkę rozpatrywać rozwody małżeństw nieistniejących z punktu widzenia tzw. "prawa kanonicznego"...

      Usuń
    2. Asmo, a jakim prawem ma decydować o moim rozwodzie sumienie katolickiego sędzi? I dlaczego ma to być katolicki sędzia? I w ogóle odkąd to ma być jawność przekonań i wiary w sądach? Sędzia ma być bezstronny i analizować obiektywnie fakty. Widzę, że zaraziłeś się ziobryzmem i radziwiłłowką.

      Usuń
    3. Moze to i smieszne ( klauzula sumienia) w przypadku sedziow i nie do wyobrazenia, ale ...
      Tak mnie cos zastanawia, w Polsce sie z tego ludzie publicznie smieja, wysmiewaja te klauzule u lekarzy jako cos niedorzecznego. Wiadomo- Polacy swietnie sobie razda w dyskutowaniu i omawianiu roznych przypadkow. Na zachodzie lekarze zaczynaja sie stawiac, mowic, ze nie zrobia tego, albo tamtego, bo ich przekonania, i jakos nikt z tego nie drwi, nie linczuje owych ludzi etc. Jezeli sie na zachodzie dyskutuje o owych przekonaniach to w calkiem innym wymiarze. Ostatnio ogladalam program jak dunscy lekarze mieli do czynienia z pacjentami po nieudanych operacjach plastycznych. Mieli te spartaczone operacje naprawic, aby poprawic jakosc zycia fizycznego i psychicznego swoich pacjentow. Wsrod tych, po zlych operacjach byly trzy kobiety i jeden facet. Facet wstawil sobie implanty na klacie aby lepiej wygladac, noi nie wyszlo. Faceta zaczelo kloc, bolec , nie mogl podniesc reki... Kobietom pomagano bez dyskusji. Spierniczone cycki, brzuchy, posladki... wszystko brali psorzy do naprawy ( poprawiali ich jakosc zycia fizycznego i psychicznego), ale przy facecie dunski lekarz wyglosil cos w stylu swoich przekonan. Wynikalo z tej mowy, ze on- fachowiec- jest przeciwny meskim implantom. Po prostu wewnetrzne "nie" i tyle, wiec pacjentowi nie pomoga lepiej wygladac ( nie poprawia jego jakosci zycia psychicznego). Najwyzej owe implanty wyjma ( poprawia jakosc zycia fizycznego swojego pacjenta) i tyle w temacie. Na zachodzie nie zrobiono z tego zadnego "halo!", tzn z tego ze ktos ma jakies tam przekonania i z ich powodu czegos sie nie podejmie. A w Polsce to doprawdy.

      Usuń
  4. Dobry sposób na zniechęcenie niektórych do podjęcia kroków... ale moze tez byc i tak, że w zapowiedzi podwyżek co niektórzy gremialnie złożą wnioski, by uniknąć podwyżki, bo tylko to na razie rozważali.
    Pamiętamy, że gdy rząd zaprzecza czemuś, to wkrótce tak będzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz na myśli pełzające podwyżki?... fakt, nieraz tak było, już od czasów peerelu, a obecny peerel to w końcu apgrejdowana wersja...

      Usuń
  5. @aisab
    Chyba nie uwzględniasz tego, że ludzie się zmieniają.To co fascynowało dwudziestolatka nie fascynuje go gdy mu wiosen przybędzie i ma lat czterdzieści. Utopią jest myślenie, że w kraju w którym nie istnieje przekazywanie dzieciom rzetelnej wiedzy z zakresu oświaty seksualnej oraz życia w rodzinie ktoś nagle dozna olśnienia i nie zawrze związku małżeńskiego, bo przeanalizował swe uczucia dogłębnie w wieku lat dwudziestu. Gdybyś miał możliwość szczegółowego i bezstronnego przeanalizowania przyczyn rozpadu związków zapewne nie nazwał byś nikogo nicponiem tylko dlatego, że się rozwodzi.
    @pkanalia
    To prawda, ludzie lubią fikcję,a najbardziej lubią ją ci z KRK. To mistrzowie fikcji, bardzo oddaleni od rzeczywistości.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. śluby religijne to jeszcze insza inszość, w końcu każda religia polega na tworzeniu pewnej fikcji...
      miłego :)...

      Usuń
  6. @ Anabell > uwzględniam...uwzględniam...wszak jak świat światem ludzie zawsze się zmieniali z biegiem lat i zawsze 20-latek inaczej myślał [kochał] niż 40 latek. To może wobec tego wstrzymać się ze ślubowaniem do 40-tki albo i dłużej ?
    Ślubowanie, to nie tylko umowa cywilno -prawna [albo handlowa, matrymonialna],którą można w każdej chwili rozwiązać, bo taki mam kaprys, albo takie widzi mi się. To jest ŚLUBOWANIE czyli PRZYSIĘGA.
    Taaak> przekazywanie dzieciom wiedzy z zakresu seksualnej, czemu nie? najlepiej już w przedszkolu i praktycznie. To jest, moim zdaniem, chore. To demoralizacja dzieci. Czy nie zauważyłaś, że inicjacje seksualna rozpoczynają coraz młodsze osoby - dzieci??? Dlaczego? z ciekawości ? Z nudów? z mody? czy może z głupoty? czym są te modne zabawy w "słoneczka"- czy nie praktycznym sprawdzaniem wiedzy seksualnej? a jakie są tego skutki? zdeprawowana seksualnie młodzież. Skoro w wieku 10-12 lat rozpoczyna już współżycie seksualne, to co będzie robić po 50 latach praktyki? wiem, to nie mydło i się nie zmydli, ale...znudzi i nawet porady Wisłockiej na nic się zdadzą, dlatego przychodzą do głowy różne pomysły zmian. Zmiany partnera, trójkąty albo zbiorowe gwałty bądź próby ze zwierzętami, bule uatrakcyjnić. Czy naprawdę nie dostrzegasz tego, że człowiek posuwa się za daleko i zachowuje się jak bezrozumne zwierzę? seks nim kieruje i rządzi. Wszystko podporządkowuje jednemu...
    Każdy przypadek rozwodu wymaga indywidualnego podejścia, jednak przeważnie dzieje się to krzywdą jednej ze stron [wyjątkiem są sytuacje gdy obie strony tego chcą]. Jednak tragedią i krzywdą dzieci jest rozpad rodziny. Jak zwykle krzywda najsłabszych i nie rozumiejących postępowania dorosłych [nie wszystkich]; zachowują się jak chorągiewki; jak wiatr zawieje, tak zmieniają się ich uczucia. A może to należało nazwać po imieniu - egoizm, bo są zakochani [w sobie], a nie kochają.
    Każdy sądzi według siebie, dlatego uważasz, że ci z KRK najbardziej lubią fikcję. Moje małżeństwo sakramentalne trwa nieprzerwanie od 44 lat i nigdy nie było fikcją. Nas synowie mając dobry wzorzec [przykład] także założyli szczęśliwe rodziny. Nas było w domu 10-cioro dzieci i nikt z rodzeństwa nie brał rozwodu. Zaś po śmierci małżonka/małżonki nie wstępowali w nowy związek małżeński i Ty ośmielasz się zarzucać nam "fikcję", bo jesteśmy z KRK ??? U nas słowo droższe od pieniędzy i... egoizmu. Dla nas sprawa rozwodowa może kosztować nawet sto razy tyle. Chcesz nasz osądzać według siebie i swego postępowania, dlatego widzisz u nas fikcję??? Widzisz drzazgę w oku KRK, a nie widzisz belki w swoim??? pięknie, nie ma co ! O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aisab & Anabell...
      nie bardzo wiem, czy Wasz spór ma sens... post centralnie odnosi się do kwestii małżeństw /ślubów/ państwowych /"cywilnych"/, nie porusza tematu ślubów religijnych... ślub cywilny to umowa prawna, zaś ślub religijny to rytuał przejścia zgodnie z regułami danej religii i kompletnie prywatna sprawa... co prawda obecnie kilka związków wyznaniowych ma umowę z państwem, że ich ślub ma moc prawną, to z jednej strony jest wygodne, ale z drugiej tak naprawdę komplikuje ludziom życie...
      zaś co do związków... co prawda związek bez żadnego ślubu wymaga odpowiedzialności, ale nawet ci najbardziej odpowiedzialni miewają potrzebę podpisania umowy albo odbycia rytuału... okay, ale odpowiedzialność na tym też polega, by umieć powiedzieć sobie "bye", gdy jasne jest, że dalsze bycie razem straciło sens... po co więc wtedy oszukiwać siebie, wmawiać sobie i otoczeniu, że jest się "małżeństwem"?... to jest właśnie tworzenie fikcji...
      jeśli para nie wzięła rozwodu to niekoniecznie może świadczyć o tym, że są szczęśliwą rodziną... jeśli nią są, to fajnie, ale są też wśród nich tzw. "martwe związki", taka fikcja właśnie, gdzie ludzie się tylko męczą ze sobą... często się do tego dorabia ideologię, że to "dla dobra dzieci", ale jest akurat odwrotnie, bo dziecko z takiego związku wkracza w życie z pochlastaną psychiką, a potem powiela taki chory wzorzec w swoim życiu... a niektórzy lądują np. w różnych ośrodkach terapii...
      ...
      kwestia seksu, wczesnych prób itp. to zupełnie osobny temat, nie ma co go łączyć z tematem rozwodów, ale skoro padł w tej dyskusji, to wspomnę coś w skrócie, w mocnym skrócie, bo to jest temat rzeka:
      pytanie brzmi, dlaczego dzieciaki tak szybko się zabierają za seks, długo by można odpowiadać, bo powodów jest mnóstwo i wymienię więc tylko jeden... być może szukają one w tym seksie ciepła, którego nie mieli w domu, gdyż rodzice zamiast się rozejść tkwili w takiej fikcji "martwego związku" właśnie...

      Usuń
  7. Muszę Cię zmartwić- staż małżeński mam o 9 lat dłuższy od Twojego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozbawiła mnie odpowiedz aisaba.A jego oburzenie,że nawet dwunastolatki uprawiają seks mnie dziwi- a kto tym dwunastolatkom w rzeczowy, niezakłamany sposób wyjaśniał, że seks w tak młodym wieku raczej nie ułatwia życia tyko je komplikuje? Powiedzenie dziecku "nie rób tego, bo to grzech" nie jest wystarczające. Każde dziecko ma prawo do uzyskania rzetelnej informacji na ten temat. I owszem, powinno się dzieci bardzo wcześnie uświadamiać, bo to nie są głąby kapuściane i doskonale widzą, że się jednak chłopiec od dziewczynki różni.Ale żeby uświadomić dziecko i nauczyć je szacunku do własnego ciała należy wpierw samemu mieć merytoryczną wiedzę w tym temacie a nie same slogany.
    Znam sporo par, które żyją w nieformalnym związku i mają z tego powodu same kłopoty. Mało tego , nawet ci, co są po ślubie cywilnym często słyszą od księży, że oni nie są małżeństwem tylko "przyjaciółmi". Bo dla kościoła ważniejszy jest fikcyjny związek zawarty w kościele, niż prawdziwy, autentyczny związek dwóch osób, które są związane umową małżeńską.
    A tak nawiasem - ja się z aisabem nie kłócę, ja tylko przedstawiam swój, niezakłamany punkt widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtrącę z off'u, tak w kwestii formalno - genderowej:
      Aisab to Ona... przynajmniej tak wynika z mojej wiedzy, ale rozumiem, że w necie łatwo o nieporozumienia w kwestii nicków...

      Usuń
  9. Marzy mi się, żeby wreszcie ludzie odczepili się od ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie wystarczy, żeby ludzie przestali dyktować ludziom jak mają żyć, ale to też utopia :)...

      Usuń
  10. Propozycja muzyczna numer dwa i try najlepiej oddaje stan mojego ducha jak słucham o ,,macaniu" gruntu przez takie propozycje, które są potem odwoływane. Pytanie tylko czy kiedyś rząd nie wróci do nich, gdy sprawa ucichnie.

    No racja, bo może mnie pomylić z kimś innym i dostanę dwa prezenty. :D A na poważnie dostanę ich 11 w formie płyt z muzyką wszelaką.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wcale nie jest wykluczone, że jak ucichnie, to po cichu wróci, była już o tym mowa na forum...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  11. Na początku, Piotrze, mój ulubiony dowcipos rozwdowy:

    "Pewnego dnia przybiegłem do Tomka. Po lunchu gadaliśmy i podzielił się ze mną sensacją.
    - Marek - powiedział - Beata i ja rozwodzimy się.
    Byłem zdumiony.
    - Dlaczego? Co się stało?! Wyglądaliście na szczęśliwą parę!
    - No cóż - powiedział - odkąd się pobraliśmy, żona próbowała mnie zmienić. Oduczyła mnie picia, palenia, powrotów w środku nocy. Nauczyła mnie, jak się elegancko ubierać, oglądać dobrą sztukę, wyrobić sobie gust kulinarny, muzyczny i robić zapasy w sklepie.
    - I co, jesteś teraz zgorzkniały, bo tak bardzo cię zmieniła?
    - Nie, nie jestem zgorzkniały. Teraz jestem tak dobry, że ona sobie na mnie zupełnie nie zasługuje!".
    Na dobicie złota myśl wybitnej niegdyś włoskiej aktorki Anny Magnani:
    "Rozwiedziona kobieta – taka, która wyszła za mąż, aby nie pracować, a teraz pracuje, by nie musieć już wychodzić za mąż."!
    I nad czym tu się rozwodzić?!
    pacia (zapraszam do mnie na spóźnione "mikołajki")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. autentyczna historia z końcówki lat 90-tych:
      śędzina na sprawie rozwodowej:
      - Może byście państwo spróbowali się pogodzić?
      oboje prawie chórem:
      - Ależ my się na siebie wcale nie gniewamy.
      sędzina wybałusza oczy ze zdumienia, po czym zagląda do papierów i mówi:
      - Ale w pozwie jest chyba pomyłka?
      - Nie ma żadnej pomyłki.
      - Aż dziewięć lat trwałego rozkładu pożycia? Tak długo próbowaliście się państwo godzić?
      - Wcale nie próbowaliśmy.
      po tych słowach sędzina zgłupiała już do reszty, nie potrafiła pojąc tej sytuacji...
      tymczasem sprawa była prosta, owa para rozstała się aksamitnie 9 lat wcześniej, zaś rozwodu nie brali, bo nie był im wcześniej potrzebny do niczego...
      czyli po ewentualnych podwyżkach opłat tak też mogą ludzie podchodzić do sprawy, co na większą skalę stworzy sytuację jeszcze bardziej absurdalną...
      pacia :)...

      Usuń
  12. Czasy się zmieniają i ludzie się zmieniają. Kiedyś życie na tzw."kocią łapę" było nie do pomyślenia i ludzie szczególnie odporni na ostracyzm decydowali się na taki styl bycia ze sobą, dziś- to niemal norma, która specjalnie nikogo nie dziwi. I może to jest zdrowsze? być ze sobą, bo nam razem dobrze a nie dlatego, że mieliśmy na tyle lekkomyślności, by podpisać cyrograf?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeglądając całą dyskusję na forum /tą zaistniałą do tej pory/ zaczynam dochodzić do wniosku, że jeśli już podwyższać opłaty, to właśnie za ślub, a nie za rozwód... tak byłoby logiczniej... no tak, ale logika państwa, a zwłaszcza obecnego państwa, niewiele ma wspólnego z logiką kraju, którym to państwo zarządza... kraju, czyli między innymi ludzi go zamieszkujących...
      MIŚ wiecznie żywy...

      Usuń
  13. Cieszę się, że mając chwilę spokoju, wreszcie mogłam zabrać się za czytanie twojego posta - bez pośpiechu.
    Instytucji małżeństwa, zawartego poprzez ślub kościelny nie ogarniam, w sensie - nie widzę jego sensu (nie wiem, może mój mózg jest zbyt gładki, żebym mogła takowy sens dostrzec). Ale, o tym można by się rozpisywać, a temat dotyczy chyba cywilnego.
    Tak więc, małżeństwo zawarte na drodze ślubu cywilnego, uznaję za opcję nawet sensowną, ale to przez wzgląd na pewne kwestie prawne.
    Podwyższenie opłaty do 2k, to według mnie coś zupełnie głupiego. "Podtrzymanie instytucji małżeństwa". Phie. Dobre sobie.
    Zastanawiam się, czy ktoś, kto wpadł na tak durny pomysł podnoszenia opłat, pomyślał, że w związkach mogą zaistnieć sytuacje naprawdę różne i tak absurdalne, że podwyższenie tej opłaty, mogłoby czynić finansową krzywdę osobom chcącym się rozwieść?
    Dobrze, że odstąpiono od podwyższenia tej opłaty.

    O, Lech Janerka! :D Dawno nie słuchałam.
    Z kolei The Exploited - "Fuck the system" - tyż przezacnyje! ^^

    Pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, nie zajmuję się w tym poście ślubami religijnymi /w żadnej religii/ ani żadnymi innymi prywatnymi rytuałami... to jest ciekawy temat, ale nie tym razem...
      ...
      co do uzasadnienia podwyżki, to w sumie i tak jest ono szczere, bo nie ma tam nic o "wzmacnianiu rodziny", ani tym podobnych koszałków opałków, które czasem można przeczytać... można by rzec, że państwo się wygadało, iż chodzi tu tylko o sam pusty zapis na papierze...
      pozdrówki :)...

      Usuń
  14. Dla konserwatystów nie ważna jest, jakość związku czy jest to związek patologiczny lub też nie, ale ważne jest samo przetrwanie związku stąd celebrowanie np. 50 lat pożycia małżeńskiego. Ponieważ często małżeństwa nie są szczęśliwe a ludzie mając coraz większą świadomość, możliwość wyboru rezygnują ze związku. Aby temu zaradzić wymyślają takie rozwiązania żeby utrudnić ludziom rozstania formalne. Niedawno przeczytałam, ze średnia emerytura mężczyzny jest wyższa od średniej emerytury kobiety o ponad 1000 zł, czyli np. emerytura kobiety będzie wynosiła 1050 zł na rękę a mężczyzny ponad 2000 zł to jest celowe dzianie po to, aby kobiety były uzależnione od mężczyzny i od nich nie odchodziły, bo same za 1000 zł się nie utrzymają. Dlatego tez wychodzą za maź, przełykają wiele świństw po to, aby na stare lata mieć emeryturę po mężu. Wychodzi na to, że małżeństwo jest legalną formą prostytucji a raczej zmusza się kobiety do prostytuowania wmawiając im, że poprzez małżeństwo będą bardziej szanowane. Obrzydliwe, ale tak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. według konserwatystów związek to to samo, co małżeństwo, bo konserwatyzm to ideologia totalitarna, w której chodzi o kontrolę nad każdym aspektem życia, a głównie życiem prywatnym...
      ...
      konserwatyzm nie zna pojęcia partnerstwa w związku dwojga ludzi, według tej ideologii kobietę albo się kupuje, albo zmusza siłą... to, że w chwili obecnej owo zmuszanie jest karalne wcale nie zmienia tej ideologii, chociaż zdarzają się jej wyznawcy, którzy tego nie pochwalają... ale droga kupna jest akceptowana, a najlepiej gdy transakcja polega na bezterminowej umowie formalnej, bo taki układ jest łatwiej kontrolować...

      Usuń
  15. Ostatnio sluchalam w Tv wywiadu jednej z naszych celebrytek, takiej dosc opiniotworczej celebrytki. Wedlug mnie ta pani ma niezle poukldane w glowie , nie chce jednak przytaczac jej danych. W kazdym badz razie mozna sobie poszukac na youtube, bo powiadaja ze kto szuka ten znajduje:)) Owa pani celebrytka za swoj skuces w pracy, ktora wykonuje, uznala moment kiedy gosc pewnego przybytku oswiadzcyl sie swojej wieloletniej partnerce. Kobiecie z ktora zyl na kocia lape. Prowadzili wspolnie interes, ale wszystkie profity z tego tytulu splywaly na niego. Wszystko bylo zapisane na niego, bo to on w sumie przyjal pod schede swoja partnerke. Wychodzilo na to, ze owa przyjeta pod dach kobieta, pomimo wlozonej w ow przybytek ponad dwudziestoletniej pracy nic by nie otrzymala jakby goscia nagly zawal serca zwinal. No i babka owa, ta ktora nad dana para i ich interesem pracowala, uznala oswiadczyny pana zlozone partnerce za ogromny sukces, poniewaz ktos oswiadczyl sie komus kto w spolecznym rozumieniu jest stary ( pani miala skonczona szescdziesiatke), niezbyt juz atrakcyjny fizycznie i nic nie posiada:))

    Bajki o instytucji malzenstwa to ja se moge sluchac od roznych wywrotowcow, ale jak do tej pory nic sensowniejszego nie wymyslono dla ukladu dwojga ludzi, ktorzy decyduja sie zamieszkac razem i zbierac w konsekwencji do wspolnej skarbony. Wychowywanie potomstwa w naszym gatunku trwa najdluzej. To kupa lat kiedy piskle ciagnie i ssa soki ze starych. Nie wyobrazam sobie jak moga to czynic kobiety same- to dopiero silaczki ( kazda choroba dzieciaka malego, duzego zreszta tez, kazde niepowodzenie, wydatki..... przechodza same!), ale nie wyobrazam sobie tez sytuacji, kiedy to czyni kobieta przy "wspoludziale" ciagle zmienajacych sie partnerow, np.: taka ktora zafundowala pisklakowi ze czterech przybranych tatusiow.

    A ze czlwoiek to zmienna istota, bardzo niestala, wiec potrzebuje czegos do czego bedzie mogla sie odniesc. No i wymyslono, czy to koscielnie czy spolecznie pewna umowe, ktora mowi sie zainteresowanej stronie w obecnosci swiadkow. I obiecuje sobie te strony to i tamto...o chociazby wiernosc i milosc...cos tak abstrakcyjnego i zmiennego ze az sie wierzyc nie chce , iz dojada ludzie na tym wspolnie.... ale z drugiej strony, kiedy uzna sie, ze wszytsko to wynik pracy nad soba, zazen i te inne, to czemu nie...niech ludkowie slabi pracuja w kwestii wspolnego uswiecania sie , zjezdzania swych ego i te inne, nieprawdaz?

    Bardzo dziwia mnie dziewczyny, ktor wyjezdzaja np.: na zachod do partnera i przeciez one papirka nie potrzebuja. Moga tak zyc, bo papirek nic nie zmienia. I zaczynaja sie schody, kiedy pierwszy raz taka nie potrzebujaca papirka np.: zachoruje. Najlepiej wtedy wrocic do Polski i sie wyleczyc a potem wrocic z powrotem i zyc dalej na tzw.: "kocia lape". Fajny uklad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest sporo par, które po wielu latach rejestrują swój związek z uwagi na skutki prawne i jak w przypadku wspomnianej przez Ciebie celebrytki może to być decyzja realistyczna i odpowiedzialna...
      ...
      tylko rzecz w tym, że ten post wcale nie jest krytyką instytucji małżeństwa jako takiej w ogólności... mowa jest o zupełnie innej sytuacji, gdy związek nie funkcjonuje do końca tak, jak obie strony by sobie życzyły... powody mogą być rozmaite, ale z grubsza jest tak, że albo jedna strona wykręci drugiej taki numer, że ta druga już z tą pierwszą być nie chce, albo oboje uznają, tak "po partnersku", że dalsze bycie ze sobą nie ma sensu... więc jeśli wcześniej zawarli ze sobą umowę cywilno-prawną, to logiczne jest, by tą umowę rozwiązać lub chociaż jakoś zmodyfikować, tak?... natomiast kompletnie bez sensu jest, by im ten ruch utrudniać dodatkowo... takie utrudnianie wypacza sens samej instytucji małżeństwa, powoduje, że jest ona jedynie fasadą oderwaną od powodów dla których powstała...
      ...
      jak się tedy okazuje, ten post jest jak najbardziej pro-małżeński w swojej istocie...

      Usuń
  16. Zdaje sobie sprawe, ze papirek niby nic nie zmienai, a jednak...Nie moze cie gosc ( w zwiazkach roznie sie uklada) wywalic na bruk w tym w czym stoisz i zatrzasnac za toba drzwi mowiac, ze po ilus tam latach wspolnego zycia nie mozesz nawet szklanki, w ktorej herbate pilas, ze soba zabrac.

    Wiesz ze kiedys ustanowienie slubu koscielnego to byla rewolucja w otrzymaniu przez kobiete jakichkolwiek ludzkich praw?
    My sobie patrzymy na te wszystkie historyczne epoki jako na cos nieskomplikowanego w stosunkach miedzyludzkich, ale np.: kobieta to byla taka rzecz, ktora mozna bylo w kazdej chwili wypierdzielic na bruk. Ponizyc, zbic publicznie, nawrzeszczec, odeslac do ojca, ktory z powrotu wlasnosci absolutne nie byl zadowolony.
    A slub i zlozone slubowanie z przywolaniem Boga na swiadka nie pozwalalo tak latwo prawowitej zony wywalic bo sie inna niewiasta pod reke nawinela. Swiezsza i bardziej necaca. Taka wywalona za mury "zona" tracila wszystko lacznie z kontaktem i widzeniem sie z dzieciakami . A jak wszedl slub to chlopom skrzydelka opadly. Na strazy przestrzegania zlozonych obietnic stali klechy i trudno bylo tak baby sie pozbyc. A ona jezeli nawet nie byla juz kochana ( bo w koncu wiekszosc luda nie lubi pracy nad soba i okieznywania natury w sobie, woli cos nowego niz prace nad starym zwiazkiem i walke o niego) to miala prawo ta stara pozostania w zamku. Miala prawo spozywania chleba ze stolu, bycia ze swoimi dziecmi, patrzenia jak dorastaja i cieszenia sie zyciem rodzinnym, przygladania sie dorastaniu swoich wnukow.
    Teraz ludzie walcza z instytuacja malzenstwa, ze to wiezi, ogranicza i te inne. Sprobuj zyc bez ograniczania sebie i partnera, to dopiero beda kwiatki. W zyciu nie ma tak , ze robta co chceta.
    Wprowadzenie jednak oplat panstwowych, ktore maja tylko sciagnac kase i nazywanie ich dla ludziego ucha: checia umocnienia instytucji malzenstwa, to klamstwo dla mas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie... bo czy ew. spadek ilości rozwodów w statystykach będzie świadczył o czymkolwiek?... czy będzie miał umocowanie w poprawie relacji międzyludzkich?... absolutnie nie... będzie tylko jeszcze bardziej zafałszowany obraz rzeczywistości, niż jest...

      Usuń
  17. Bo ten rząd zmienił zasady gry, w wielu sprawach nie słucha ludzi, nie konsultuje się z tzw. partnerami społecznymi, robi to co chce. Przed wyborami mówili co innego, teraz są jak te trzy małpki (mądre małpki). Nie mówiąc już o pracy w nocy, nikt o zdrowych zmysłach nie będzie tego śledził, a potem może się okazać co nas czeka.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "konsultacje społeczne" już od dawna są pustym sloganem, ale w poprzedniej kadencji były jakieś reguły gry, obecnie regułą jest brak reguł... akurat w tym poście prześliznąłem się tylko pobieżnie po jednym temacie, ale od dawna już zwracam uwagę, że mamy do czynienia z kompletnie inną bajką, niż poprzednie kadencje...
      pozdrawiać! :)...

      Usuń
  18. Można powiedzieć, że kiedyś jeśli nie pytano się o zdanie przynajmniej udawano, teraz nawet nie ma tego elementu gry politycznej.

    Masz rację, teraz regułą jest brak reguł, a to prowadzi właściwie bezpośrednio do różnych złych rzeczy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. A tymczasem stawki za tłumaczenia przysięgłe dla organów nadal bez zmian. Chyba już ponad 20 czy 25 lat.
    Kwota wolna od podatku takoż.
    Dodam, że wszelkie tego typu pomysły wrzucam do worka z napisem "Idiota wymyślał, chce dostać kasę za projekt" i tyle.
    Bo to uzasadnienie nijak się ma do rzeczywistości, a naprawdę może utrudnić odchodzenie od katów kobiet (głównie) próbujących wyjść z chorego związku, w którym cierpią one a często i dzieci. Bo ktoś woli chlać, czy bić czy wszystko razem, niż budować jakikolwiek związek.
    Ale co tam, lepiej zmusić takie bite do tego, żeby jeszcze dłużej i dotkliwiej odczuły, jak niewielkie szanse wyjścia z tego chorobliwego układu daje im państwo.
    Mimo wszystko dobrze, że wycofali, pisowsyny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wycofali, ale po raz kolejny pokazali swój stosunek do kobiet, ich problemów... gdyby porównać dawny peerel z obecną wersją, to tamten był prokobiecy, zaś obecny pozbawia je godności, ludzkich praw...
      ...
      czyli to jest po prostu tak, że państwo wykorzystuje swoją pozycję monopolisty?... czy w ogóle jest monopolistą?... kompletnie się nie znam na branży tłumaczy przysięgłych, stąd pytanie, jaka jest różnica pomiędzy stawkami państwowymi i stawkami /honorariami/ w sferze klienteli prywatnej (firmy, osoby indywidualne)?... na ile te zamówienia państwowe są atrakcyjne w porównaniu z prywatnymi?...

      Usuń
  20. Modelowy system rodziny ewoluuje i to raczej nie tak jak by tego oczekiwano. Jeżeli jednak ktoś chce założyć rodzinę, mieć potomstwo i wychować je, to musi się liczyć z "długofalowym projektem biznesowym" na kilka dekad.
    Nie wiem jakie intencje mają "tfurcy" przepisów związanych z opłatami sądowymi - może nawet jest w tym jakiś sens, aby w ten sposób wzmacniać trwałość związków małżeńskich - ale nie można zwykłego pieniacza stawiać na równi z poszkodowanym, który nie ma pieniędzy na dochodzenie swoich krzywd.
    Problem w tym, że PiS działa jak "Randap", niszczy wszystko co napotka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba każde państwo chce mieć jakiś wpływ na ten modelowy system, ale obecne próbuje wręcz sterować tą ewolucją, co może mieć tylko taki skutek, że formalne pozory jeszcze bardziej oddalą się od realiów...
      ...
      co do opłat sądowych, tak w ogólności, to powraca dygresyjne pytanie z tekstu: za co się płaci podatki?... jeśli sprawy mają iść takim tokiem, to np. policja również powinna prowadzić taryfikator uwzględniający każdą interwencję, czynność, etc...

      Usuń
    2. Wspólne dobro nie zawsze musi być dobrem dla każdego. Ktoś zyska, ktoś straci, ale ogólnie "do przodu".

      Podatki powinny iść na pomoc tam, gdzie ona jest potrzebna. Jeżeli zaczniemy opłacać pieniaczom ich osobiste kaprysy, to nadal będą takie sytuacje, gdzie od kilkunastu lat na wolności przebywają ci co powinni już dawno siedzieć, ale korzystają z trybu odwoławczego i ... domniemania niewinności.

      Z policją trafiłeś, bo tak było, jest i będzie. Mundurowy po zdaniu służby w raportach, albo w "Książce służb" wpisuje to co robił (oczywiście pomijając to, że np. ciął konfetti i woził "wiśmaki"), dlatego warto np. zatrzymać jakąś nastolatkę na pasach i zawieźć ją na komisariat, tam przez wiele godzin pisać protokół, itd., itp. ... Bo po co "gryźć bandziorka", gdzie można kulką dostać. ;)

      Usuń