02 listopada 2017

Mur w dziurze otaczającej umysł

Najpierw wstępne, kontrolne haiku, tak dla rozgrzewki:
Kosmiczne jajko sztybucla
Tańczy na diamentowej górze ognia
Pachnie codzienność

=================
Oświecenie...
Wyzwolenie...
Zbawienie...
Szczęście...
/Nieustające, ma się rozumieć/...
Co by tu jeszcze?
Wieczna Ekstaza...
Nieskończony Odjazd...
Ostateczne Spełnienie...
Tudzież wiele, wiele innych umownych nazw, czy też określeń błądzących, kręcących się dookoła czegoś nienazwanego. Jednak nie nienazywalnego, można się na przykład chwilowo umówić, tak dla ustalenia uwagi, na słowo "TO". Krótkie i piękne w swojej prostocie. Okay, ale co to jest TO, gdzie TO jest, kiedy TO jest? To chyba coś istotnego, skoro ludzie tak tego szukają, próbują osiągnąć i mieć. Niektórzy nawet jakąś bozię sobie wymyślają do pomocy. Luz, spoko, ani to jest dobre, ani też złe, czasem pomaga, czasem przeszkadza. Nie ma jednak sensu tym się teraz zajmować. Nas aktualnie interesuje TO, które zresztą nie jest wcale takie nadzwyczajne. TO ma każda i każdy. Tylko trzeba to sobie wykuć. Ale co wykuć konkretnie? Ano wykuć dziurę w murze otaczającym umysł. To już wystarczy, aby TO wysensować, zapercepować, zobaczyć, poczuć. TO jest TU, TO jest TERAZ. Gdy ktoś mi TO zabiera, to bierze mnie cholera. Pytanie zresztą jest, czy ma to sens, czy ktokolwiek może nam TO zabrać? Za to sami sobie chyba raczej możemy, bo ta dziura w murze potrafi się oddziurzyć, zasklepić nie pilnowana.
Na koniec koan /czyli raczej nic na logikę/, małokalibrowy zresztą:
Tak naprawdę nie ma nic do osiągania, bo TO jest puste. Zatem skoro azaliż owo TO takie właśnie jest, to co widzimy przez dziurę w murze?
Podpowiedź /ale również koan, jakby co, do tego z wyższej półki/:
Po ujrzeniu własnych oczu odpowiedź pojawia się niejako sama. Tylko bez cwaniakowania, bez oszukaństwa ma być, czyli bez żadnych fotek, żadnych odbić w lustrze. To tak nie proceduje. Już lepiej jest nic nie robić. Nie po to wymykamy się z pułapki werbalnego myślenia, by głębiej w niej grzeznąć.
-----------------
W tekście zaistniał /wyrwany z kontekstu/ cytat z ====TU====

-----------------

37 komentarzy:

  1. To mur w dziurze czy dziura w murze? jedno i drugie do przemyślenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zależy, czy potraktujemy tytuł jako integralną część całości, czy tylko dodatkowy ozdobnik...

      Usuń
  2. "Wieczna Ekstaza...
    Nieskończony Odjazd...
    Ostateczne Spełnienie..."

    Co to jest? W jakim obszarze siebie bedziesz TO definiowal? Umysl? Emocje- spokoj emocjonalny ( brak strachu, nic cie nie rusza, albo cos fajnego sie w srodku dzieje - cos blogiego co rozpoznajemy "zmyslem " wewnetrznego czucia, brak bolu wewnetrznego etc?) Ukonkretnij bo ludzie szukaja na roznych plaszczynach siebie tego "TO". I nie pisze , ze dla jednych bedzie to TO, a dla drugich to bedzie owe TO, bo TO jest jedno dla wszystkich.

    "TO ma każda i każdy"

    Raz to mamy ( czujemy i milkniemy aby nie przeploszyc, albo zagadujemy bo jakies to takie kurwa fajne ale rzadko zauwazalne i trzeba pogadac z tym czyms w nas ...intelekualnie go przerobic- przemyslec ... no i poszlo w pizdu), raz nie mamy ( z reguly czesciej nie mamy bo myslimy, albo inaczej -
    nie mamy bo myslimy o niedobrych rzeczych, sprawach- na tym sie skupiamy. )
    Tu nic nie ma stalego , wiec raz TO jest raz GO nie ma. Choc sa tacy mistrzowie co jednak TO maja dluuuuuuuuugo, bardzo dluuuuuuugo.....
    Dla mnie taki Mistrz to KOlbe. W Oswiecimiu go nie ruszalo, byl z TYM w sobie , albo byl TO . Jeny! Z pejczami wchodzili, palowali, wybierali do gazu , robili selekcje, nie dawali jesc, wystawiali na apele i tak trzymali czleka dluuuuuugo a ON dluuuuuuuuuugo TO w sobie mial i przy okazji nie mial wyjebane na zewnetrze. Ludzie obok go interesili ( bo jednak tego TO nie da rady tak dla siebie samemu uskrobac). Dzielil sie , podtrzymywal, bral ich ciezary na siebie ( spowiedzi , czyli zatruwanie psychiczne brakiem TO przez innych a przy tym robienie syfu dookola) wyszedl i dal zycie za zycie. No normalnie palkarze , desiarze i inne syfy go nie zlalamy z tym wyszarpaniem TO . On ponoc wielu zlamal.

    "TO jest TU, TO jest TERAZ. Gdy ktoś mi TO zabiera, to bierze mnie cholera."
    No niestety. Mnie tez bierze cholera, bo z drugiej strony kochac to przezywac z tym obok jego los, zycie. Wchodzic w relacje z nim, i kiedy on tego TO nie ma i sie meczy, to mnie w owym TO nie wspiera tylko mi owe TO rozprasza i zabiera. Nie umiem zostawic tych, ktorych kocham, czyli przezywam z nimi ich los , zycie samym sobie z ich barkiem TO. :))
    Ale zagmatwalam. I sie nie oswiecilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie da się ukonkretnić słowami... wszystkie określenia tylko /jak napisałem/ błądzą i kręcą się dookoła... zaś drogi, którymi TO bywa poszukiwane i osiągane bywają rozmaite... pytanie właśnie, czy osiągane, ale to jest kompletnie poza oceną innych...
      dodatkowe pytanie, czy "moc wewnętrzna" /czy jak to inaczej nazwać/ to właśnie jest centralnie TO, czy tylko środek, by TO osiągnąć?... znasz na nie odpowiedź?... bo ja nie znam...

      Usuń
    2. Moc wewnetrzna to chyba jakas energia(?). Jezeli To jest energia, wiec TO jest moca wewnetrzna. A jak kazda energia, odplywa i przyplywa- jak To chwycic aby non stop byc na fali wznoszacej? Teraz mi sie skojarzylo z duchem swietym, bo dla mnie jest To cos lekkiego , plynnego, jak musniecie wiatru, przemieszczajacego sie wiatru- ciagly ruch. Zmiana.
      Jezeli To ne jest energia , a wladca energi, to moc wewnetrzna ( energia) jest tylko srodkiem. Jezeli zas przyjmiemy opcje, ze to jednak srodek, to w sumie niewiele zalezy od nas. Chyba tylko tyle zalezy od nas aby wykrzesac chec aby TO dosiasc- dosiegnac i.... nalezy czekac na odpowiedz zwrotna. Czasami cierpliwie czekac.

      Usuń
    3. Moc, Mana, Chi, etc... a jak dorobimy np. uszy,ogon i ośrodek świadomości, to może się to zwać "Bóg"... Duch Święty też pasuje...
      tylko mnie się wydaje, skoro już tak intelektualizować, że owa Moc /etc/ to jednak nie jest TO... Moc to jest jakaś "rzecz", byt zewnętrzny, choć niekoniecznie materialny, raczej na pewno nie... natomiast określenia zebrane na początku tekstu mówią o jakimś przeżyciu, doświadczeniu, stanie umysłu, coś w tym guście... czyli Moc może być, ale to jeszcze nie wszystko... prędzej już jakieś współistnienie z nią... jest takie fajne poetyckie określenie "Postrzeganie Dźwięku Świata" - to mogłoby być właśnie TO...
      tak trochę mi łazi po głowie boczne skojarzenie z mechaniką kwantową... funkcjonuje w niej taka ciekawa filozofia, że fakt obserwacji zmienia właściwości obiektu obserwacji... prowadzi to też do zabawnego wniosku, że jeśli czegoś się nie postrzega, tego nie ma... i jest w tym jakaś logika /tak ludzie czasem "znikają" przykre rzeczy, że zamykają oczy/...
      czyli można domniemywać, że TO ma strukturę dualną, że jest to zintegrowana para: podmiot obserwujący plus obiekt obserwowany... z tego zaś wynika, że TO nie jest jedno, że jest ich od cholery, tyle, ilu ludzi wchodzi w interakcję z Mocą /dla uproszczenia trzymam się tej nazwy/...

      Usuń
    4. Czepnales sie definicji. Przykre bo plaskie...jakos nazywac musimy. Przestanmy gadac- nie bedzie nazw.

      Do tej pory, wszystkie okreslenia w jakie ubieramy owe TO kojarza mi sie tylko i wylacznie ze stanem emocjonalnym. Dazymy tak czy siak, aby ta pier****na burza w nas w koncu ucichla. Albo inaczej dazymy do pozytywnego emocjonalnie stanu, czyli wyeliminowania zlych emocji ( zle emocje pieklo, dobre emocje niebo). W ogole naukowcy gadali kiedys tam, ze nagroda dla czlowieka jest wlasnie pozytywny feeling. Do tego dazy kazdy czlek na tej planecie. Czyli blogosc, szczescie, wieczny odjazd...to musimy odebrac jakims zmyslem, wedlug mnie badamy to stanem naszego wewnetrznego barometru uczuc. Po to cpamy, aby sobie tego pozytywu choc na chwile dostarczyc nazywajac , ze zmierzmy do transcendentnych przezyc, kontaktu z Alfa, Omega i Beta- Bogiem. Po to sie seksimy aby sobie wewnetrzne samopoczucie porawic, pozbyc sie nadmiaru niefajnych , gniecacych cialo emocjonalnych naciskow, albo doprowadzic do ekstazy, doznac blogosci..... aby sie uwolnic od tego co niefajne i przygniata, deprecjonuje...
      Nazwijmy , ze chcemy doprowadzic sie do stanu Postrzegania Dzwieku Swiata- chcemy wspolistniec. Z drugiej strony ciekawe jest to wspolistnienie, bo zawsze chcemy widziec sie w roli partnera, kogos kto jednak jest osobno, a nie razem ( a moze razem a jednak osobno(?) tak nie za duzo tej bliskosci) , a nie TYM, bo jeszcze stracimy "cos" na korzysc TEGO.
      W chrzescijanstwie funkcjonuje okreslenie " nie zyje juz ja, a zyje we mnie Chrystus". Byc JEDNO. Albo jeszcze jeden slogan ze sw. Augustyna. "Nie spocznie moj duch poki nie spocznie w Bogu"- cos tak to szlo.

      Ta filozofie, czy tez definicje fizyki kwantowej swego czasu przerabialam. Tez sie zastanawialam, czy faktycznie czegos nie ma kiedy sie tego nie widzi, nie obdarza swoja uwaga, czy sie mylimy? Wydaje mi sie, ze tak i nie. Zalezy na jakich plaszczyznach. Na tej plytkiej plaszczyznie ( tak to nazwe) mozna sobie tak wlasnie urzadzic swiat. Nie widze wiec nie ma. Problemu nie ma, czlowieka nie ma , a wiec niepozytywnych zwiazanych z jego byciem uczuc nie ma, Mocy nie ma, a wiec rozwazan na ten temat nie ma.... ale to, ze dla nas tego nie ma , nie znaczy, ze w ogole tego nie ma. Istnieje ignorowane przez nas. Jak kolega lub kolezanka zamrazaja sobie uczucia ( znasz to , musisz znac skoro pracujesz /pracowles z ludzmi uzaleznionymi) to co robicie? Pozwalacie zeby sie tak mrozili czy aby sie obudzili?

      Usuń
    5. O tym znikaniu to masz na mysli, w naszym potocznym jezyku, smierc? Przykre, ze ludzie zamykaja oczy. Nie wiem, czy jest to para dualna. Mysle o tym czasami. Bo tak.... mi odpowiada teoria, ze na poziomie naszych zmyslow pewne rzeczy, ich postrzeganie jest dla nas zakryte. Tak jak mrowka widzi ponoc plasko, bo dostrzega tylko dwa wymiary ( dlugosc , szerokosc, albo tez dlugosc pozioma i pionowa, .... nie postrzega glebi). My potrafimy zmierzyc trzy wymiary. Dostrzec glebie, ale ponoc tego jest od cholery...Czasu nie postrzegamy tak, jak winnismy postrzegac ( tak mowia teorie) , czyli zamykajac oczy istniejemy w czasie nadal. W jakiej postaci, czytez bezpostaciowo? Nie dajemy rady tego objac zmyslami, umyslem, tak, jak mrowka...Byc moze rzucilismy "futro" jak waz i przeszlismy w inny wymiar czasowy. I nadal jestesmy soba tylko z innym spektrum postrzegania i na takim poziomie jakim jest w stanie obajc nasz umyslek. Dochodze do wniosku, ze tego jest multum: tyle ilu ludzi wchodzi w interakcje z Moca, ale TO jest jedno. Musi tam gdzies byc cos TO, albo i nie(?)....
      Bo TO musialo by byc skonczone. Musialyby byc MU nadane ostatnie szlify. Nic dodac, nic ujac...czyli martwe, nie rozwijajace sie, nie potrzebujace zmian. A my zycie postrzegamy jako zmiane, ruch, proces, rozwoj... czyli cos niestalego, wiecznie sie rozwijajacego, ewoluujacego. Czyli wlasnie TO, czy nieskonczenie wiele wersji interakcji z Moca?

      Bo wiesz TO moze byc wlasnie takie skonczone ( niepojete dla naszego umyslu), wykonczone na cacy, zastygle i moze BYC bez potrzeby rozwoju.... w sumie czemu nie. Moze nie doroslismy do pojmowania pownych spraw.... W koncu jestesmy ograniczeni poznawczo niemozebnie.

      Z drugiej zas strony moze istnieje tylko ow rozwoj, niekonczacy sie rozwoj, ewolucja ( gonienie kroliczka, wieczny ruch, zmiana, wybijanie dziur w murach i powracanie po ktoryms tam wybiciu do stanu wyjscia...) ?

      Ja na tym poziomie chialabym objac kwestie pomiejsze. Czyli kto nad nami? A jak to przejde, to byc moze bedzie mnie gniotl kolejny level. Na tym poziomie, chce spoczac w BOGU.

      Usuń
  3. "Mu"-odpowiedź na pytanie (chwilowo zapomniałam jakie)to wszystko co w tej chwili kojarzy mi się z kaonem.
    Muszę zaraz sobie przypomnieć o co tam chodziło -"Trzy filary zen"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. według tekstów źródłowych pytanie dotyczyło psa, ale cytowana odpowiedź była dobra na tamtą chwilę, miejsce, całą sytuację... niewykluczone, że w innej byłaby idiotyczna...

      Usuń
  4. Ja bym to ujął tak: Robimy dziurę w murze (otaczającym nasz umysł) w której zobaczymy coś, co po krótkim, mimowolnym jęku olaboga! zmusza nas, aby dziurę natychmiast zamurować.

    PS. To olaboga z Globalnej wiochy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yeah... czasem moment bywa najmniej odpowiedni... nie wspomnę już o niektórych sposobach, które bywają ryzykowne... dlatego na przykład nie zaleca się stosowania do tego psychodelików bez odpowiedniego przygotowania...

      Usuń
  5. Wyższy poziom umysłu... i wszystko jasne. To wykuwanie dziury w murze mało komu tak do końca wychodzi. Zawsze jakaś cegła uwierająca zostaje, jakiś okruch, jakieś źdźbło. I chyba lepiej, że tak jest, bo ciągle można coś "doskonalić" w tym kuciu. A jak wykujesz, to co ci pozostanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest świetne pytanie... ktoś kiedyś określił pracę rzeźbiarza /w drewnie, w kamieniu/ jako odejmowanie... no, i zabawnie się czasem wtedy robi, gdy się za dużo odejmie...

      Usuń
  6. Ale ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niektórzy wybijają dziurę w murze, tylko po to, by poza nią postawić sobie kolejne mury. Paradoksalnie mogą być nawet bardziej ograniczające, niż te, przez które się przebiliśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ile jest króliczków?....
      tak mi się skojarzyło jakoś...

      Usuń
    2. A czy pytań jest tyle ile odpowiedzi?

      Czy może zawsze jest jedno pytanie więcej?

      Usuń
    3. intuicja mi podpowiada, że oba te nieskończone zbiory są równoliczne i przeliczalne...
      jednak w omawianej sprawie ciekawsze mi się wydaje to, że czasem żadne pytanie nie jest konieczne...

      Usuń
  7. Przyznam,że poczułam się zagubiona w tym natłoku rozważań.Może dlatego,że moje TO jest malutkie,ciche i skromne...I siedzi sobie głęboko,nosa nie wychyla w kierunku muru...;(
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być może wcale nie jest po tamtej stronie muru...
      czasem tak ponoć bywa...
      po.ba.s :)...

      Usuń
  8. Przyznaję się od razu, jestem zagubiony. Jak mam rozwiązywać zagadkę dostając inną zagadkę to wymiękam. :) Chyba muszę sobie wszystko jeszcze parę razy przeczytać, może wtedy mnie olśni czy coś.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zagubienie jest okay, to już nieźle rokuje, to pierwszy krok na drodze do olśnienia... albo cosia...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  9. Mur w dziurze, dziura w murze, to całkiem proste i oczywiste ;) To jest właśnie TO. pozdr

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję się nieco jak jakiś adept, który wstępuje na drogę, prowadzącą go w stronę Wiedzy, Poznania, Wejrzenia w głąb własnego ,,ja", ewentualnie coś w tym guście. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, to jeśli wstąpiłeś, to jesteś już bardzo blisko...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  11. No może jest blisko, tylko pytanie w jaką stronę się zwrócić.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tyle dróg budują, tylko nie wiadomo, którą pójść"
      albo coś w tym guście...
      /Jan Himilsbach/...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  12. A po co wybijać dziurę w murze albo wywarzać otwarte drzwi?
    Mnie ta notka skojarzyła się ze skeczem Kabaretu Moralnego Niepokoju - To to...
    https://www.youtube.com/watch?v=R9NY3htxDW8

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma TO TAMTO, ani TEN TEGO albo TAMTA TAMTEGO...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a TAMTA TEGO lub TEN TAMTĄ?...

      Usuń
    2. Mur w dziurze; dziura w murze; a na licho tak sobie komplikować życie??? co dla mnie oznacza TO-TO ? brzmi znajomo; TOTO-LOTO.

      Usuń
  14. TO to dla mnie panowanie nad umysłem a kiedy panujesz nad umysłem , emocjami zaczynasz kierować swoim życiem ,ale także dostrzegać iluzje . To wbrew pozorom nie jest taka łatwa sprawa, bowiem zawsze czy tego chcemy czy nie zamykamy się w swoich poglądach na dane sprawy, obieramy punkt widzenia, który pasuje do naszego charakteru i tego, co nam się podoba, dlatego trudno osiągnąć oświecenie, bo tak naprawdę może nam się wydać, że je osoągneliśmy a jest to tylko iluzja naszego umysłu.
    A jeśli chodzi o raj to zacytuje cytat z filmu Niebiańska plaża ;
    ''A ja? Ciągle wierze w raj, ale teraz przynajmniej wiem, ze to nie jest miejsce jakiego możesz poszukać, to nie jest to gdzie pojedziesz. To to jak się czujesz na chwile w swoim życiu, kiedy jesteś częścią czegoś. A jeśli znajdziesz tą chwile , będzie trwała ... wiecznie.''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w dostrzeganiu iluzji najważniejsze jest wiedzieć, że są to iluzje, wtedy mogą już sobie być, nie trzeba z nimi walczyć, same odejdą, co więcej, czasem mogą być użyteczne...

      Usuń

  15. Lepiej posiedzieć, popatrzeć, pooddychać i ucieszyć sie że jeszcze nam się to zdarza. A to a owo a kogo to. Mnie nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciepło, wręcz gorąco, jesteś bliżej, niż dalej...

      Usuń