20 września 2017

nieprzytomność gadżetnicy revisited (chwilówka)

Nie tak dawno coś wspominałem na temat srajfonowych idiotek, tak?...
To coś jeszcze dodam. Zdarzyło się było jakoś tak zeszłej niedzieli. Wracam do domu na rowerze, trochę mi się spieszy, bo zmierzcha, zaś ja akurat vesty zabacułem. Bo świateł ten grat nie ma, bateria padła rok temu i nic dalej z tego nie wynikło. Może jutro wyniknie. Tymczasem jednak jadę, nagle percepuję jakąś przeszkodę na ścieżce rowerowej na zapleczu wiaty przystanku autobusowego. Chyba żywą, ale mocno nieobecną. Stoi takie cielę na samym środku, oczy wpatrzone w gadżeta, umysł zaś po prostu gdzieś jest, ale gdzie? Konfiguracja akurat jest taka, że nijak przeskoczyć, nijak objechać. Podjeżdżam bliżej, wybieram rodzaj ruchu. Mogę huknąć, opierdolić, ale wybieram inny wariant:
- Skarbie, proponuję się położyć...
Skarb wraca z orbity, patrzy się niby na mnie, niby przeze mnie, po czym schodzi na bok. Coś tylko tam mamrocze pod nosem. Być może jakieś kłamstwo na mój temat, być może lub na temat prowadzenia się mojej rodzicielki, być może wcale nie na temat. To się wyjaśnia dopiero po chwili. Bo ruszam dalej, pokonuję jakieś dwadzieścia metrów, nagle moje tyły osobiste sensują coś dziwnego, tam gdzieś około metr pod sobą, jakąś niestandardowość. Podczas następnych dwudziestu metrów rozpoznaję sytuację, że guma się rozgumiła. Robię stop, sprawdzam ręcznie, diagnoza zostaje potwierdzona. Daję upust emocjom werbalnie:
- Bljad'!...
Poprawiam bardziej narodowo:
- Kurwa!...
Tak ni to adresowane było, ni bezadresowe, chyba jednak to pierwsze, bo oglądam się za siebie. Nikogo jednak nie widzę, bo raz, że lekko ciemnawo, dwa, że autobus rusza zerkając na mnie światłami pozycyjnymi na zadku swym i figlarnie mrugając kierunkowskazem, co wyjaśnia tą sytuację do końca. Nie pozostaje nic innego, jak brać rower pod pachę, po czym dymać przez kładkę na drugą stronę ulicy, też do autobusu. Okay, ale co ja sobie mam o tym wszystkim myśleć? Co ma sobie myśleć przytomny, areligijny, cywilizowany człowiek? POROBISKO! Czyż nie tak?

39 komentarzy:

  1. No tak, wypisz wymaluj urok rzucony z zemsty ;-)
    Ja nie cierpię, gdy idę chodnikiem i ktoś uporczywie upomina mnie dzwonkiem, bo sama jadąc chodnikiem nie dzwonię na nikogo, co innego gdy lezie ktoś po ścieżce rowerowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle nie mam dzwonka przy rowerze... był taki okres, gdy miałem przywiązanego do kierownicy strasznie odjechanego pierdzącego zdechłego kurczaka z gumy /taka psia zabawka/, ale też nie służył mi do torowania sobie drogi, tylko do generowania zabawnych sytuacji...

      Usuń
  2. A było huknąć głośno i inaczej, to dziewczę pewnie odhuknęłoby i wiedziałbyś co i jak. Smarfoniara raczej uroczyska nie rzuciła. Chyba jednak nie ten poziom. Chociaż z drugiej strony jakoś tak samo czasem leci: "Obyś gumę złapał ....pip,pip,pip!"

    Ja mam ostatnio właśnie taki odruch szamański. Kiedy tylko słyszę wystrzał z flinty w pobliskich lasach, to od razu rzucam: "A żeby ci łapę urwało kretynie jeden". Skutek penie żaden, ale mnie na chwilę fajniej się robi. A co! W tym przypadku wredota ze mnie wyłazi i nie mam wyrzutów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czarownice też używają srajfonów, ale chyba są na tyle przytomne, by nie stać jak cielę /a raczej krowa/ na środku ścieżki rowerowej, tak więc wychodzi na to, że to raczej nie było porobisko, tylko prozaiczny bieg okoliczności...
      ...
      nie wredota, tylko naturalny instynkt dbania o równowagę świata, bo w lesie z flint strzelają /przeważnie, bo są wyjątki/ wredziuchy właśnie...

      Usuń
  3. Zacznij wierzyć, od razu takie zjawiska staną się jasne...
    :)

    Ale to nic, ja kiedyś miałem taką jazdę w lesie na Warmii, że już jak nic byłem skłonny uwierzyć, ze prześladują mnie duchy. Po kilku latach dopiero udało mi się znaleźć jakieś naturalne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko fajnie, ale nawet jakbym chciał uwierzyć, to podobno dar wiary przysługuje tylko wierzącym, niewierzący go nie otrzymują... po prostu pat...

      Usuń
  4. Rzucanie uroków bardzo by się przydało na te czasy...;((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ona rzuciła klątwę... gdyby rzuciła urok, to bym się w niej zakochał...
      wiesz, ale może wystarczy już tych uroków w obecnych czasach... jeden, taki mały, rzucił urok na "przeważającą większość" /12,8%/ i już jest uroczo...

      Usuń
  5. Może i racja z tym epickim kotem. W sumie jakby się ktoś z dawnych wojowników uparł na takiego towarzysza to znalazłby mu miejsce nawet na koniu. :)

    Może miała po prostu szybkie rączki wyposażone w coś ostrego. :D A na poważnie to faktycznie pachnie czymś niezwykłym z lekka.

    O. Slayer. :)))))))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mi teraz przyszedł do głowy wariant odwrotny do poprzedniego, czyli kot mniejszy od oryginału, siedzący takiemu wojownikowi na ramieniu... kotek malutki, ale za to niesamowicie szybki, nieuchwytny, nadzwyczaj skuteczny w walce jako support wojownika... wyobraź sobie, jak błyskawicznie, nie do wykrycia ludzkim wzrokiem, przeskakuje od wroga do wroga, przecinając im swoimi arcy ostrymi pazurami tętnice w nieosłoniętych miejscach ciała...
      ...
      w sumie, to już wcześniej odpowiadając Jaskółce uznałem, że raczej nie mogła to być czarownica, bo nawet głupie czarownice /głupie relatywnie do populacji wszystkich czarownic/ nie są aż tak głupie, jak bohaterka posta... pytanie więc, czym mogła pachnieć taka głupia picza?... stała pod wiatr, więc nie wiem, ale myślę, że to zależy od stanu jej higieny... na pewno pachniała głupotą, ale czy jeszcze czymś, to już zależało od tego stanu...
      ...
      tak, Slayer, do tego jeszcze zwróć uwagę na wiek tego kawałka, kiedy powstał i został wydany...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  6. Niedaleko ode mnie jest przystanek autobusowy, który mnie lekko wyprowadza z równowagi i zmusza do rzucania niemiłym słowem w rowerzystów, bo oni walą przez środek owego przystanku, chociaż to nie jest droga dla rowerów. Ścieżka rowerowa jest równo po drugiej stronie dwupasmowej jezdni, ale wszyscy jeżdżą tą stroną, bo tu lepsza droga. Właściwie te niemiłe słowa należą się nie tyle rowerzystom co projektantom ruchu drogowego, którzy powinni właściwą drogę dla rowerów uporządkować. No ale to rowerzyści mi pod nogi wpadają, nie drogowcy;)
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy takiej ulicy ścieżka nie wszystkim ogarnia trase, bo czasem nie ma sensu nawet do niej dojeżdżać...

      no tak, przy takim wąskim chodniku plus przystanek wypadałoby zwolnić, pytanie tylko, ile na tysiąc NIE zwalnia?... jeden/jedna?... pięcioro?... trzystu?... wszyscy?...
      tak?...
      bez takich danych nie ma sensu o tym gadać... ja bym posadził tam jakąś panienkę i niech liczy przez godzinę, dwie, ilu zwolniło, ilu nie... i co z tego wynikło po takim niezwolnieniu, albo ile przechodniów się rozdarło, nawet jak ktoś zwolnił...
      miłego :)...

      Usuń
  7. Trzeba było nie wyzywać czarownicy to byś gumy nie złapał a jak wyzywałeś to masz za swoje …;-)
    Rowerzyści bywają często irytujący, jeżdżą jak szaleni np. po chodnikach, albo przejściach dla pieszych i czasami ma się ochotę krzyknąć niecenzuralne słowa …

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzie i od kiedy słowo "skarbie" jest wyzwiskiem?...

      Usuń
    2. Wyczuła ,ze fałszywie to słowo wypowiadasz, więc się wkurzyła ...;-) Czarownice wiedzą co człowiek naprawdę myśli stąd taka reakcja ;-))))

      Usuń
    3. telepatia była niekonieczna, gdyż obłudę zawartą w mej wypowiedzi zdemaskował jadowity jej ton :)...

      Usuń
    4. @Pkanalia
      Każde słowo można użyć w sposób pejoratywny. "Skarbie" rzucone przez obcego ma w sobie duży ładunek lekceważenia, wiesz, takiego trącącego obleśnością spoufalania. Dlaczego? Dlaczego, że słowo "skarbie" brzmi pieszczotliwie tylko w ustach tego, dla kogo chcemy być tym "skarbem". Wyjątkiem są staruszki - im należy wybaczyć "skarbeńki, kochaniutkie etc." Nie byłeś staruszką, ani bliskim emocjonalnie tej zapatrzonej pani, dlatego wszechświat Cę ukarał. Od razu. Nie robi tego z seryjnymi mordercami, czy pedofilami - dla Ciebie zrobił wyjątek,czuj się zaszczycony :D Jeżeli w głowie pojawi Ci się pytanie "dlaczego ja?", odpowiedź jest prosta - "a dlaczego nie Ty?" :D

      Usuń
    5. @Marzena...
      rozumiem, to trochę tak, jak w tym kawale o Jasiu, który opowiedział mamie, że bawił się na budowie, na co mama zareagowała:
      - Jasiu, mówiłam ci już tyle razy, żebyś tam nie chodził...
      - ależ mamo, mnie tam bardzo lubią, jeden pan nazwał mnie nawet przyjacielem...
      - a co dokładnie powiedział?...
      - przyjacielu, spierdalaj stąd!...

      Usuń
  8. Cielę, krowa, czarownica, bljadź i jeszcze wiele przymiotników.
    A z drugiej strony... rowerzysta, na rowerze bez świateł, bez dzwonka, w wątpliwym stanie technicznym, bez gumy zapasowej.
    Myślę, że powinniscie byli podać sobie po bratersku/siostrzańsku dłonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, faktycznie... brak dzwonka oraz świateł w porze, gdy jeszcze nie są konieczne - to się musiało zakończyć złapaniem gumy, bo wiadomo przecież, że dętki pękają właśnie jako bezpośredni skutek tak wątpliwego stanu technicznego... na dodatek jeszcze ten brak gumy zapasowej. to już kompletny skandal, bo uniemożliwia zmianę tej gumy od razu na miejscu, zgodnie z rutynową, powszechnie przyjętą wśród rowerzystów praktyką...
      okay, to do kompletu dodam jeszcze, że dalsza droga autobusem była połączona z wyłudzeniem przejazdu, a to już się prosi o trybunał stanu...

      Usuń
  9. Ja mam racjonalne wytłumaczenie. Niczemu nie winna jest to ciele wpatrzone w gadżet. Ona chciała Cię ostrzec. A ponieważ obraziłeś ją słowem „skarbie”, zarezerwowanym dla tego, z którego była wpatrzona, zamiast „uwaga szkło” tylko coś tam wymamrotała. Winny są menele, którzy pewnie nocami pod zadaszeniem przystanku raczą się trunkami specyficznej jakości. Któryś pewnie upuścił, na pewno już pustą flaszkę i Ty się po tych pozostałościach, nie pomny na ostrzeżenie tej w gadżet wpatrzonej, przejechałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, dzwoniła do mnie, by mnie ostrzec, bo to dobra wróżka była, a ja zaś wgapiony w przeszkodę na drodze nie odebrałem telefonu...
      numer oczywiście do mnie znała, bo wróżki wiedzą wszystko...

      Usuń
  10. Najwyraźniej uroki miała opanowane :)!
    Drugi raz może lepiej uważaj, co tam kobiecie samotnej pod wiatą mówisz. Zresztą sam pewnie będziesz wiedział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już w innym miejscu wyjaśniałem nieporozumienie terminologii magicznej... urok miałby skutek taki, że bym się w niej zakochał... tu mamy do czynienia z ewentualną klątwą...
      ...
      natomiast faktycznie jedno nieopatrzne słowo wypowiedziane kobiecie pod wiatą może rozmaicie poskutkować... kiedyś mój znajomy, bez roweru bynajmniej, zapytał jedną jak dojechać gdzieś tam... no, i doszło do wzajemnych zauroczeń... a dalej poszło już ponoć standardowo...

      Usuń
  11. :) WOW. Posiadanie takiego kota bojowego byłoby czymś nieziemskim niemal. Wtedy niemal każda potyczka z wrogiem byłaby wygrana.

    :D No jak dla mnie cała historia jest nieco zadziwiająca, może odrobinkę straszna.

    Kawałek stary niemal jak świat. :) Ale mimo to nadal się nieźle broni. W końcu nazwa zobowiązuje do konkretnego grania.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. No cóż, wytłumaczyłbym to w ten sposób: ktoś, kto od roku nie wymienił w lampce starej baterii, z pewnością nie zadbał też o odpowiedni stan ogumienia. I to właśnie był skutek. A cielę na ścieżce rowerowej to widok tak pospolity, że aż dziw, że w ogóle go zauważyłeś, nie mówiąc już o poświęceniu mu całego wpisu. Odkąd do pracy jeżdżę rowerem, codziennie mijam kilkanaście takich cieląt. Już ich nie zauważam. Omijam odruchowo, jak ślimaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cytuję:
      "ktoś, kto od roku nie wymienił w lampce starej baterii, Z PEWNOŚCIĄ /podkreślenie by PK/ nie zadbał też o odpowiedni stan ogumienia"...
      niestety pewność sformułowania tej hipotezy to mocno za mało, by stała się twierdzeniem, a tym bardziej aksjomatem...
      ja z kolei będę skromniejszy i sformułuję hipotezę, iż tej pewności nie jest w stanie zaburzyć informacja, że opona na omawianym kole była zmieniana na nową kilka tygodni temu...
      ...
      z pewnością jednak nie obiecuję poprawy, że od tej pory będę poświęcał wpisy widokom jedynie niepospolitym...

      Usuń
    2. No i wszystko jasne - została założona w sposób nieprawidłowy! I to, jak mawia ekspert w dziedzinie wywiadu i lotnictwa, "ponad wszelką wątpliwość".
      Możliwe przyczyny:
      1. Została zmieniona zbyt późno, kiedy obręcz koła już zdążyła się zdeformować, bądź uszkodzić.
      2. Popełniono błąd podczas montażu (np. przyszczypnięcie gumy narzędziem montażowym).
      3. Nie zachowano warunków czystości podczas montażu i pod oponę dostało się ciało obce.
      4. Brak sprawnego oświetlenia spowodował niezauważenie ostrego przedmiotu, leżącego na drodze.
      5. Tusk z Putinem dokonali zamachu. Po przejrzeniu zapisów z kamer monitoringu Z PEWNOŚCIĄ zauważymy, że w trzeciej minucie słychać strzały.

      Usuń
  13. Taki inteligentny człowiek, a w czarownice wierzy. To po prostu była złośliwość przedmiotów martwych i ostry przedmiot na ciemnej przecież ścieżce. :_)))). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co, jeśli się wierzy inteligentnie?...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  14. Rozumiem, że to blondynka była bo one /te blondynki/ nie dość, że sto razy głupsze od brunetek, to jeszcze złośliwe straszliwie.
    Miałeś wyjątkowego pecha.
    Współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba była ruda, ale we wstępnej fazie zmierzchu, tak w chwili, gdy jeszcze nie zmierzcha, gdy jeszcze jest jasno i nie wiadomo dokładnie, kiedy ma się zacząć zmierzchać, to one wszystkie są rude...

      Usuń
  15. Byś trafił na mnie, zobaczył, zauroczył mą kibicią powabną, to byś sam chciał się położyć przede mną... Ale to i tak nie zmieni faktu, że to się nie wydarzy, bo nie stoję na przystanku z ajfonem, nie mieszkam tam gdzie Ty. Ale może to i dobrze, bo ponoć mam jakąś klątwę, wszyscy ci mężczyźni, którzy mi się podobają po jakimś czasie szlag ich trafia. Mam na koncie dwóch aktorów i jednego piłkarza - bramkarza.... A z krajów, które mi się podobają i które chciałam odwiedzić - dwa, gdzie w jednym teraz wojna, a w drugim ataki terrorystyczne. Także wiesz...
    Pozdrawiam ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. klątwa poprzedzona urokiem jest skuteczniejsza, niż sama klątwa bez takiego przygotowania...
      to był cytat z podręcznika dla czarownic...
      ale w Twoim przypadku to raczej Ty jesteś ofiarą jakiejś długoterminowej klątwy /takiej "retard" mówiąc po medycznemu/, skoro czego /a raczej kogo/ się nie dotkniesz, to mu się jakieś kuku staje...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
    2. Czas iść do jakieś czarownicy się odczarować.... ;))

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. @Pkanalia
    Masz sobie myśleć, Ty - cywilizowany człowieku, że "pęknięte gumy" się zdarzają. Dziękuj losowi, że to tylko na kole rowerowym, bo w innej scenerii "pęknięta guma" oznaczałaby większe troski. Ponosiłeś rower, to i na zdrowie Ci to poszło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za mało się jej przyjrzałem, by coś sobie myśleć o innych gumach w innej scenerii...

      Usuń
  17. Nie do końca, bo my się nie znamy na grzybach, sąsiadka zna się. Czyli można powiedzieć, że skorzystała trochę na tej całej kłótni o grzyby. :) Choć z drugiej strony 15-20 sztuk to trochę mało.

    Dziś załamałem się jak Polki przegrały 3:0 z Azerbejdżanem. Do tego jak pokazali prezydenta kraju organizującego te mistrzostwa myślałem o innej osobie. Dopiero Internet i wujek Google wyprowadzili mnie z błędu, że prezydent Azerbejdżanu nie równa się prezydentowi Kazachstanu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń