29 lipca 2017

nieprzytomność gadżetnicy (chwilówka)

To było jakoś tak chyba wczoraj. Jadę sobie na rowerze, grzecznie, ścieżką rowerową, dojeżdżam do pasów na jezdni, karnie sobie przystaję, jak Weles przykazał, bo czerwone. Żeby nie było, to ja taki legalista nie jestem, bo jak są warunki, to nie przystaję. Ale nie było, więc zero tematu. Jest już zielone, jadę więc dalej. Plan jest taki, by skręcić potem w prawo, ale...
Kursem kolizyjnym idzie Ona, jakoś tak się pojawiła była. Szybko ogarniam wzrokiem wszelkie jej detale, które normalny chłop ogarnia wzrokiem. Jest nieźle, ale nie w tym rzecz. Patrzę na pysio, na cielęcy zachwyt na nim się malujący, gdyż oczy jej wpatrzone są w srajfona, ajajfona, czy jakieś tam inne miziadło. Ona też chyba przycięła kątem oka, że coś może być nie tak, więc oboje rozpoczynamy próby manewrów wymijających. To się długo opisuje, de facto jednak sytuacja jest dynamiczna, trwająca ułamki sekund. Suma sumarum, stało się! Dupencja włazi mi okrakiem na przednie koło od rowera. Kolejny ułamek sekundy to taka stopklatka. Ona wpatrzona w swój gadżet, ja w dekolt gadżetnicy. Dekolt skromny, gustowny, choć narodowy burakonserwatysta skłamałby politpoprawnie, że "cycki na wierzchu". Taki to ma wyobraźnię, nieprawdaż? A mówi się, że to debile. Wróćmy jednak do sytuacji. Nawiązuje się, dość krótki zresztą dialog:
- No żesz!
- Pszaszam.
Dupinka włącza wsteczny, odkracza mi koło roweru, rusza dalej. Odwracam się, rzucam nieco okiem na jej zaplecze gdy wchodzi na pasy, nagle pisk hamulców. Nic się na szczęście nie stało, jadę dalej, dla mnie ta sytuacja już się skończyła. Sprawa jednak jest. Bo to nie pierwszy raz tak. Pcha się taka sierota pod koła auta, wpada mi na rower, albo też na osobę, gdy akurat naginam z bambosza. Elementy wspólne to gadżet i nieprzytomność na twarzy. Poza tym zawsze jest to TA sierota, a nie TEN sierot. Tu nie ma żadnego seksizmu, tu jest czysta, żywa nauka, naga prawda, naga niczym modelka z rozkładówki Hustlera. Do tego bez retuszu krosty na pupie, czyli jeszcze prawdziwsza od prawdziwejki.
Seksizm byłby wtedy, gdyby na tej podstawie dowodzić wyższości bab nad chłopami lub na odwrót. Tymczasem ja nie wiem jak to ocenić. Czy lepsze są baby, bo na mnie wciąż wpadają, czy gorsze są chłopy, bo oni na mnie nie wpadają, czego zresztą akurat wcale nie chcę.
...
Pora na część muzyczną, ale najpierw nieco wstępu. Od zawsze uważam, że sercem metalu jest bembę, a raczej fizyczny, który ten sprzęt obsługuje. Bez fizycznego zero metalu, tylko jakieś tam brzdąkanie, szarpanie druta to jest. Pytanie jednak, co jest esencją tegoż metalu od strony duchowej? Tu również od zawsze uważam, że poczucie humoru, dystans do...
Do wszystkiego zresztą. Tyle ględzenia, teraz słuchamy...
Aha, jest na YT nowsza płyta, ale tak po chamsku pochlastana reklamami, że wątroba by mi zgniła, gdybym ją na tym blogu zamieścił. Płytę, rzecz to jasna, nie wątrobę. Mimo to też polecam.

Zaś na bis nieco klasyki, takie special guest star.

65 komentarzy:

  1. Znajomy mój komentował tego typu wydarzenia jednym słowem - "bywa".

    Hevi metal... kuźwa chyba nie da się już takiego brzmienia podać na poważnie. Parę lat temu mój kumpel był na jakimś przesłuchaniu kapel rockowych. Były metale. "Czy ty wiesz, że kosmici palą teeeeż!" (scream)

    I ode mnie słoneczno pirackie klimaty z wyrazami sympatii.

    https://www.youtube.com/watch?v=FprFraXyVk8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "bywa" to było kiedyś dawno i przydarzało się nawet chłopu, gdy z nosem wsadzonym w książkę właził pod autobus... coś o tym wiem, a książka to był "Władca Pierścieni"...
      ale teraz to już nie jest nawet trend, tylko masowe zjawisko zmonopolizowane przez baby właśnie...
      ...
      co do pirackich klimatów, to właśnie kończę przerabiać reminiscencyjnie klasykę, jestem przy końcu dyskografii... ta akurat płytka /taka nieco środkowa chronologicznie/ kiedyś mi fajnie funkcjonowała na trasie:
      https://youtu.be/hkvt33jFIUI
      ...
      równie sympatycznie odwyrażać :)...

      Usuń
    2. Nie no, jak tylko wspomniałeś o klasyce wiedziałem o co chodzi.

      Na poprzednim blogu poświęciłem im całą notkę łącznie z historycznym rysem "Port Royal", pierwszym pirackim albumem, po dwóch "satanistycznych".

      Tymczasem wyhodowali się następcy:

      https://www.youtube.com/watch?v=iFcxTCvvNXY

      Usuń
    3. "szatanowski" to był chyba raczej tylko pierwszy "Gates to Purgatory", drugi "Branded and Exiled" już nie bardzo... "piractwo" zaczęło się przy trzecim "Under Jolly Roger", wtedy też wymyśliłem frazę "metalowe szanty"... potem zabrali się za tematykę heroiczno - batalistyczną...
      "Port Royal" faktycznie był udany, lubię tą płytę...
      ...
      hm... myślałem, że zapodasz Sabaton, też można uznać ich za następców... zwłaszcza, że są bardzo popularni w Polsce, słyszałem/czytałem ciepłe opinie o nich wyrażane nawet przez osoby, które wcześniej nie uważały metalu za muzykę...
      zresztą obecnie to się wszystko mocno rozwinęło, przy okazji też wplotło sporo folka...
      zastrzegam jednak, że w podziałach na nurty zbyt mocny nie jestem...

      Usuń
    4. Kurde, masz rację, zapomniałem o wesołym rogerku, natomiast z drugiej płyty mieli jeszcze nieco dibolizujacą okładkę, bo teksty już faktycznie nie. Kiedyś byłem w stanie wyrecytować z pamięci nawet utwory z płyt większości czołówkowych kapel HM teraz mam wątpliwości kto co nagrał :D. Tak się z czasem pierdzieli wszystko w bani.

      Sabaton to na fali nutek słąwiących nasz oręż i balladę o powstaniu. Zawsze mi się wydawało że oni bardziej celują w buty Ironów, ale ci jeszcze mocno w nich siedzą. Running miał się chyba już zamknąć, zdziwiłem się że wydali jakoś ostatnio nową płytę.

      TYmczasem na poranne obudzenie...

      https://www.youtube.com/watch?v=T5ui3cJ0wGU

      Usuń
    5. też kiedyś sporo pamiętałem płyt, tytułów i miewałem niezłe wyniki w zakładach typu "jaka to melodia?"... pewne stare rzeczy tkwią jeszcze w głowie, ale generalnie pamięć już nie ta... a im nowsze kapele i płyty, tym głupszy jestem... wyjaśnienie jest proste... tego stuffu jest tak wiele, że nawet fanatyczny maniak - kolekcjoner nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć, dodajmy jeszcze truizm, że życie nie tylko z metalu się składa...
      kiedyś miałem taki ulubiony sport, że gdy pojawiała się nowa kapela próbowałem dociec, czego oni wcześniej słuchali, co ich inspirowało, a co po prostu skalkowali... nawet teraz, gdy słyszę jakiś motyw, to zapala się światełko "zaraz, zaraz, to przecież /tu pada nazwa jakiejś klasyki/"...
      skoro o klasykach mowa, to w temacie "heroic" /tak to nazwę umownie/ nie sposób pominąć Manowar... a w z nieco późniejszych czasów, choć także już odległych Seth Quorton /Bathory/ się uśmiecha z Walhalli, mam na myśli jego "wikińskie" płyty...
      późny Running Wild wchodzi mi dość opornie, mam wrażenie, że jakby gubili styl, że nie wiedzą, co chcą grać... nie wykluczam jednak, że stoi za tym mechanizm polegający na przywiązaniu do jakiegoś grania i oczekiwaniu, że dalszy ciąg ma być w podobnym guście...
      nie zawsze tak jednak jest... czasem jest odwrotnie, że oczekuję właśnie czegoś świeżego, nowego...
      ja sobie zacząłem dzień od moich ulubionych dupeczek /też ze Szwecji, skoro o Bathorym wspomniałem/:
      https://youtu.be/jbCJXVemRgc

      Usuń
    6. Nie no, to już trochę za bardzo dla mnie groteskowe. Znaczy laski i muza z takim wokalem. :)

      Usuń
    7. akurat ja jestem nieco zakręcony na metalowe laski, obojętnie po której bandzie jadą... czasem mam fazę na coś a la Tarja Turunen, czasem na coś a la Angela Gossov... na temat klasyki już się nie będę rozgadywał, bo lista jest długa, a żadnej laski /a może raczej milfy?/ nie można pominąć, bo jeszcze któraś focha strzeli...

      Usuń
    8. rokbycz rokbyczem, a tu nagle wylazło mi z neta takie cóś, co mi się zresztą bardzo spodobało:
      https://youtu.be/jF0l51pN48U

      Usuń
    9. Wolę tą wersję :)

      https://www.youtube.com/watch?v=CowwMR1hDPM

      Usuń
    10. tys pikne, nie mówię nie... w moim przykładzie bardziej chodziło o Dorotkę jako taką, którą autentycznie lubię i nie boję się o tym głośno mówić...

      Usuń
  2. Temat panienki, Piotrze, przemilczę, bo widziałem starych łysoli, którzy zachowywali się dokładnie tak samo.
    Przytoczę Ci za to mój ulubiony dowcipas o akustyku:
    "Leader grupy rockowej w czasie próby do akustyka:
    - Stary, qrva, przycież ty jesteś głuchy!!!
    - A sam jesteś... g ł u p i !!!
    pacia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już widzę starego łysola okraczającego mi przednie koło roweru, do z dekoltem, chyba prędzej z brzuchem opierającym się o kierownicę...
      akustyk miał rację, bo kto mądry zatrudnia głuchego akustyka?...
      pacia :)...

      Usuń
  3. W najgorszym razie gadżeciara wpadnie pod samochód i, powiedzmy sobie szczerze, niewielka strata. Gorzej, bo ostatnio niemal pod każdymi światłami naród prowadzący swe zmechanizowane bryczki sięga zaraz do pisania smsów lub odczytywania maili. I potem taki model ( bo to najczęściej faceci) blokuje skrzyżowanie, bo przecież musi dokończyć pisanie lub czytanie.
    A pamiętam, że jeszcze z 10 lat temu korzystanie z komórki podczas jazdy było karane całkiem fajnym mandatem- takim odwykowym.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba ten przepis nadal istnieje, pytanie tylko czy funkcjonuje, czy jest egzekwowany?...
      to są takie mody na niektóre przepisy, kiedyś po paru artykułach w prasie policja w amoku polowała na pijanych rowerzystów, potem przestali, a potem złagodzono same przepisy...
      pamiętam jednak, jak mnie kiedyś zatrzymali, bo mocno mną bujnęła siatka z zakupami na kierownicy i było straszne zdziwienie, gdy alkomat pokazał zero...
      miłego :)...

      Usuń
  4. Gdybyż takie obrazki bywały rzadkie, ale to już istna epidemia, mało tego, to takie gadżetnice i gadżeciarze na rowerach zasuwają, nie wiem co gorsze, taki okaz na rowerze czy piechotą...nic, tylko krzyczeć, chyba że w dodatku słuchawki mają w uszach - no znikąd ratunku.
    A muza? No sorry, nie moja bajka, zupełnie nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie... bez przesady... słuchawki sam często miewam na uszach, ale za to oczy dookoła głowy...

      Usuń
  5. Kiedyś jak byłam piękna i młoda nie posiadałam roweru. Aż nabyłam. Jeszcze ścieżek rowerowych nie było i tych maszynek co to kobietom ,dziewczynom rozum odbierają. Początkowo czułam się na rowerze jak na bombie zegarowej ale twardzo ćwiczyłam. W końcu wybrałam się z miejsca A na miejsce B. Po drodze była dość stroma ulica a przez ulicę prechodziła pani z wózkiem zapatrzona w swoje dziecię .Oprócz dziecięcia w wózku ,pani była posiadaczką bialych spodni okrywających dość wydatną pupę. Na moje dzwonienie, hamowanie,wołanie nie reagowała zupełnie.
    No i stało się. Wpadłam pani prosto między dwa wydatne pośladki robiąc czarną linię na jej bialych spodniach. Nie zdązyłam przeprosić , raczej bardzo szybko zwiewałam...
    A metal jakoś to nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakie były koła roweru?... grube górskie, miejskie czy wyścigowe z szytkami?... teraz czasem się widuje takie ekstra grube koła, już widzę, jak wciskają się w ten gruby zadek...

      Usuń
  6. A ja podejrzewam, że sam specjalnie wjechałeś w tą bogu winną dziewczynę, która sobie tak paluszkiem miziała po swoim smart fonie po to, aby się przyjrzeć bliżej temu i owemu ….;-))) Bo skoro jechałeś i nic nie miziałeś to powinieneś być bardziej ostrożny i nie skupiać się na kształtach owej pani tylko na jeździe. Tak w nią wjechałeś, że może krocze jej potłukłeś, nieładnie Pkanalio bardzo nieładnie …;-))))
    A tak na poważnie rzeczywiście ludzie nie widzą nic poza swoimi spartfonami, ciekawa jestem, czym oni są tak zafascynowani, co oni w tych smart fonach oglądają. Sama mam normalny telefon stąd ciekawość. Chyba muszę sobie kupić smartfona …

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiedziałem, że prędzej, czy później pojawi się taki komentarz zwalający wszystko na mnie...
      kiedyś były modne wirtualne kurczaki tamagochi, ale co się teraz dzieje na tych ekranach podczas gadżetowania?... nie wiem, bo to chyba nieładnie tak komuś zaglądać przez ramię, mogę co najwyżej fantazjować...

      Usuń
  7. Jak było modne ,,Pokemon GO" to myślałem, że albo kogoś przejadę, albo sam sobie coś zrobię jadąc rowerem. Wtedy miałem styczność z zupełnym zaślepieniem ze strony facetów, którzy w poszukiwaniu Pikachu czy innego stwora włazili wprost na ścieżkę rowerową przede mnie. Dlatego zdarzają się i panowie zapatrzeni w swoje ekraniki.

    Całkiem ciekawa odskocznia od pracy szpitalnej. Zbliżona historia jest z Elektrycznymi gitarami, tylko tam pan Sienkiewicz jest osamotniony (chyba) jeśli o wykształcenie medyczne chodzi.

    Ja też zwykle nie słuchałem kawałków Cream, a jednak gdzieś tam kiedyś usłyszałem i zapamiętałem jednak. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli jednak panowie też?... mnie akurat ten szał na Pokemony kompletnie ominął, ale miałem łatwiej, bo mam jeden z najprostszych telefonów świata, Nokię 108 z klawiszami i malutkim wyświetlaczem... malutki, praktyczny, po co mi taki prawie tablet?... co prawda mógłby mieć lepszy aparat, ale jakoś nigdy nie miałem odruchu robienia fotek...
      ...
      inny przykład to Futurobnia /chyba jeszcze istnieje/, tam gra lekarz psychiatra... w sumie to ciekawe byłoby zbadać, jakie profesje reprezentują muzycy z różnych kapel, nie licząc muzyków zawodowych, którzy żyją tylko z grania... wokalista prezentowanego Nocnego Kochanka jest na ten przykład nauczycielem angielskiego...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  8. Oj tam, oj tam... za chwilę wejdziesz w wiek, kiedy z radością powitasz gadżeciarę na kole swojego roweru. No chyba, że przestaniesz na nim jeździć.
    Widzę, że Z Jupianne mamy chyba pełniejszą 'wiedzę' o Tobie:):):):) Ba, przecież to sama przyjemność dla mężczyzny takie "spotkanie' z fajną babeczką.
    Gdybyś miał potrzebę, to zagadałbyś, ona spojrzałaby w końcu na Ciebie swoimi niewinnymi oczętami i.... nieprawdaż?:):):):)
    Takie gadżeciary to istne demony podrywu na wgapianie się w gadżecik:):)Widać panowie zrezygnowali, bo pewnie są nieprzekonujący.
    Klasyka zdecydowanie lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Ty nie wiesz /jak mawiała moja Babcia(RIP)/... można sobie zagadać do takiej dowolnie, mruknie tylko jakieś "aha" i dalej robi swoje...
      ...
      od strony czysto muzycznej NK nic nowego nie wykonali, można nawet się pokusić o słowo "pastisz", ale pomysł na teksty naprawdę mi się podoba...

      Usuń
    2. A w dekolciku nie było ściągi, jak zagadać? Rany.... chyba masz swoje latka i doświadczenie, by wiedzieć, że na mruknięcie, są odpowiedzią dwa mruknięcia, ale za to baaaaardzo męskie:):):)
      Z tymi tekstami w heavy jest tak, że im mniej rozumiem tym, lepiej, bo mnie raczej niezrozumiałe okrzyki nie interesują, a bardziej strona muzyczna, aranż, solówy itp.

      Usuń
    3. podsumujmy sytuację może tak, że w chwili całej tej omawianej akcji dupy nie były mi akurat w głowie...
      ...
      generalnie to na teksty w metalu mam przeważnie wyrąbane, jedyny absolutny wyjątek poza wszelką dyskusją to poezja śpiewana Romana Kostrzewskiego /tego mogę słuchać nawet a capella/, ale tym razem fajnie mi się te teksty przyswajały... a kojarzysz Kabanosa?... u nich też bardziej o teksty chodzi...

      Usuń
    4. Jasne, ze nie były, ale tak hipotetycznie można różne rzeczy zakładać:):):)
      Owszem, kojarzę
      https://www.youtube.com/watch?v=skPjiSzR9n4
      https://www.youtube.com/watch?v=-Lbt0WQb-aY

      itd.:):)

      Usuń
    5. Znamy Jaskółko naszego PKanalie, więc wiemy, co w takich sytuacjach w głowie mu siedzi …; -)))) A lubi sobie chłopina popatrzeć taka prawda i nie ma, co zaprzeczać;-)))))

      Usuń
    6. na czasie jest to:
      https://youtu.be/RVzG6ISMAPw
      tak swoją drogą to strasznie mnie ciekawi, ilu uchodźczych niemowląt z granatami w pieluchach będzie na tej imprezie "podwyższonego ryzyka", a zresztą co ja pieprzę, toć według policyjnych badań nikogo tam nie będzie, frekwencja zero...
      https://youtu.be/tnQ24oEwyqY

      Usuń
    7. Młodym należy się (jak rzadko używam takiego zwrotu, to tu jak najbardziej) takie zakończenie WOŚP. Kretyńskie płaszczaki powinny zamknąć dzioby i pomóc.
      W tej ostatniej piosence niektórym panienkom z trudem przychodziło śpiewać refren:) I to cieszy:)A impreza super:)

      @Jul. Lubi, oj ,lubi, czego dowodem jest opis dekoltu, a przecież tak się zarzeka, że nic nie widzi, nie o to chodzi et cetera, et cetera

      Usuń
    8. Akurat nie były ci w głowie ….Hm. Ja mam odwrotnie mi faceci często wchodzą pod koła roweru to sobie myślę wtedy, że jak fajnie byłoby gdyby mu ta koszulka się popruła lub spodnie spadły razem z majtkami ….;-) My kobitki tez myślimy o takich rzeczach tylko mało, która się przyzna, bo obawia się być nieprzyzwoitą ….Ja się nie obawiam;-))))

      Usuń
    9. Jaskółko po prostu udaje świętoszka cnotliwego ...;-)

      Usuń
    10. @Julianne...
      nie wiem, czy jesteś "przyzwoita", czy "nieprzyzwoita"... postrzeganie drugiego człowieka w takich kategoriach jest tak płytkie, jak jezioro Balaton dla kapitana Nemo... dla mnie jesteś po prostu zdrowa psychicznie... niejednej kobiecie, gdy widzą atrakcyjnego mężczyznę, przelatują przez głowę scenki erotyczne z udziałem tegoż mężczyzny... to jest jak najbardziej okay...
      oczywiście nie oznacza to, by wszystkim dookoła o tym opowiadać... chore jest jednak, gdy kobieta z powodu takich myśli wkręca się w poczucie winy...

      Usuń
    11. I do fajnego, króciutkiego flirtu jest wtedy okazja. Taki, w prześmiechach, ping-pong słowny. Parę minut, trochę śmiechu i każdy idzie w swoją stronę. Bez zażenowania (oczywiście bez wulgaryzmów), bez poczucia winy, bez kompleksów.
      Po prostu trochę zabawy z lekkim podtekstem erotycznym. I komu to szkodzi?

      Usuń
  9. Jedyna okazja na bliskie spotkanie a tyle narzekania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciało się przysrać i nie wyszło... tak?...

      Usuń

    2. Nie,miewam takie sytuacje i nie umiem z nich wyjść we dwoje...chociaż...może nie do końca to prawda bo czasem się udaje więc może ...Jedno jest pewne, jeśli chodzić po ulicach szukając takiej sytuacji, nie zdarzy się a gdy przypadkiem, wtedy trzeba dać się chwili ponieść bo inaczej...pan w jedna pani w drugą a przyjemność spotkania w trzecia stronę.

      Usuń
    3. po co szukać, skoro można znajdywać?...
      czyli zgadzam się, że wszelkie wyprawy "łowieckie" nie mają sensu, w każdym razie to nie moja strategia... po prostu nie ma sensu się "starać", bo im więcej starań, tym bardziej nic z tego nie wychodzi... najlepiej nic nie robić w tym kierunku, nie zajmować sobie tym głowy i nieoczekiwanie samo się wydarza...
      natomiast w opisanej sytuacji naprawdę się spieszyłem w kompletnie innej sprawie i żadne spotkania mnie nie interesowały... a tak swoją drogą, to co to za atrakcja, gdy owa osoba jest wiecznie nieobecna?...

      Usuń
  10. Zdarzają się i panowie zapatrzeni w swoje komórki czy tablety. Mnie od Pokemon Go odstraszyło to, że zżera kasę na Internet, baterię, a za jakieś extra ,,itemy" trzeba płacić prawdziwą kasą. Szkoda mi było przede wszystkim pieniędzy na to wszystko, na te power banki i takie tam.

    W sumie to jest niezła myśl, jeśli ma się zawód w ręku i talent można pobawić się (albo grać bardziej na poważnie już) w zespół. Jeśli coś nie wyjdzie można wrócić do pracy w zawodzie. Analogicznie można rzucić pracę, jeśli wynajdzie się patent na dobrą muzykę. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

  11. Żeby nauczyć bycia z ludźmi, nauczyć komunikacji, trzeba by im pozwolić wejść na mój teren, pozwolić bezkarnie przekroczyć granice.Przesunąć granice a jak i z kim to zrobić, gdy grono zależnych, z przyjemnością pójdzie dalej ale nie da nic w zamian. Zostanie przeszłość malowana i pisana na milion sposobów bo ona juz nie jest niebezpieczna w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozwolić im wejść - tak, jest to raczej konieczne, ale kto powiedział, by pozwalać im na wszystko?... istotą "mojego terenu" jest to, że to "ja" wyznacza warunki poruszania się po nim...

      Usuń

    2. Tego nikt mnie nie nauczył i tak już zostanie.Sama również nie spróbuje się naumieć bo jednak, jest mi wygodniej , mieć w kieszeni dość by kupić przyjaciela i niż mieć serce dość twarde by móc go, będąc nieprzygotowaną, stracić.
      Przeskakuje ze znajomych, znajomych po blogach i bardzo rzadko wychodzę poza jakiś krąg wzajemnej adoracji i zaczynam się bać ,że zostałam zaklęta w jakimś kole, pokoju bez otworów wentylacyjnych bym, jak szczur umknęła.

      Usuń
    3. PKanalia branie masz, bo to lato, a że leniwy jesteś to z biednej dziewczyny, która okrakiem na Ciebie włazi, ślepą robisz.
      Brzmienie pierwszy klasa, właśnie słucham
      zolza73.blogspot.com

      Usuń
    4. Kloszard po prostu boisz się ludzi ,że cię ktoś zrani . Masz pewnie za duże oczekiwania w stosunku do relacji z ludźmi , za bardzo się od razu przywiązujesz, więc wolisz trzymać ich na dystans a swoją wrażliwość ukrywasz za szorstkością...Z czasem się nauczysz...

      Usuń
    5. @Kloszard...
      na pewnym forum blogowym Cię flekują jako "trolla", ale mi intuicja podpowiada, że to nie jest tak, że masz jakąś opowieść wartą wysłuchania...
      co jest z Tobą?...
      opowiesz?...
      rzecz jasna niekoniecznie tu...

      Usuń
  12. Wydawało mi się, że regularnie tu zaglądam na ciągle ten sam wpis o księgarni, tymczasem nie dość, że nowa notka, to tyyyyyyle komentarzy!! Sorki, na pewno się poprawię!
    A na rowerze nie jeżdżę, staram się chodzić uważnie, to nie będę gardłować. ;)
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po prostu było trochę dłuższej przerwy w tworzeniu postów /tak to określam, bo do swoich postów blogowych pochodzę holistycznie, czyli nie o samo pisanie tekstów w nich chodzi/, po prostu jest lato, a wtedy po prostu mniej tworzę... to nawet nie do końca chodzi o to, że nie mam czasu /czyli nie chce mi się/ lub że nie chce mi się /czyli nie mam czasu/... bo czas i chęci może i są, ale lato też jest...
      trudno powiedzieć, skąd aż taki ruch na forum... może to dlatego, że nie o polityce?... ale z drugiej strony, rdzeń Kawiarni wie, że nie prowadzę politycznego bloga...
      co do jeżdżenia na rowerze, to rzecz jasna nie narzucam, nie namawiam, nie sugeruję zbyt mocno, informuję jedynie, że jest to okay... i bynajmniej nie dlatego, że czasem jakieś nieprzytomne Panie okraczają koła...
      po.ba.s :)...

      Usuń
  13. Nawet próbowałam powrotu do umiejętności z dzieciństwa, ale jakoś nie udało mi się w tym zasmakować...;)
    Po.ba.s.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno z rowerem jest jak z uprawianiem miłości, że nawet po dłuższej przerwie nie zapomina się tego sportu...
      po.ba.s :)...

      Usuń
  14. Rozumiem, że to taki męski wpis, że niby kobiety są bardziej uzależnione od srajfonów, niż mężczyźni? Czy że to one bardziej na ciebie wpadają od nich?
    Mnie się niestety zdarza obserwować tę przypadłość także w męskim wydaniu, najczęściej są to bardzo młodzi chłopcy, ale bywają i starsze osobniki pci męskiej. Jednakowoż żaden jeszcze na mnie nie wpadł, bo uważam, a nie obczajam, jak wyglądają. :))
    Hewi metalu jednak nie trawię, to choć popatrzę na zdjęcia, bo ten styl ubioru często lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co to jest "męski wpis", nie bardzo rozumiem... natomiast podczas procedowania posta wciąż miałem wątpliwości, na ile naukowa jest sugerowana przeze mnie teza, że to kobiety są częściej nieprzytomne w temacie srajfonów... rzecz w tym, na ile moja percepcja może być uznana jako naukowe narzędzie pomiaru... bo jakby nie było, moja uwaga w przestrzeni publicznej bardziej jest skupiona skupiona na kobietach, niż na mężczyznach, więc skoro nie widzę kolesi srajfonowo nieprzytomnych, to wcale nie znaczy, że ich nie ma... nie wyjaśnia to jednak, dlaczego nie miewam z nimi ulicznych kolizji...
      ...
      tak, znam nieco osób ubierających się w stylu "metalowym", które tej muzy nie lubią /czyli nie rozumieją/ lub nie rozumieją /czyli nie lubią/... ale w sumie jest to okay... skoro fajnie wyglądają, to nie widzę powodu tworzenia problemu z niczego...

      Usuń
    2. Myślę, że to jednak chyba chodzi o Twoją percepcję, która bardziej wyłapuje panie niż panów, a jako człowiek dość otwarty na świat i ludzi przyciągasz następnie te panie do siebie i wpadacie na tor kolizyjny.
      Może dzięki takiemu zderzeniu jednak czy druga ulegnie oświeceniu?

      Usuń
    3. a ja się zastanawiam, czy gdyby przednim kołem mojego roweru było ostrze piły tarczowej, to czy zrobiłoby ono na tej pani wrażenie...
      już widzę to hasło reklamowe:
      "srajfon - suspensorium bez suspensorium"...

      Usuń
    4. Myślę, że Pani nie dostrzegłaby raczej ostrza piły tarczowej, może dźwięk miałby szansę wyrwać ją z letargu, ale to też nie jest pewne w głośnym mieście...

      Usuń
    5. dostrzec nie mogła mając wzrok sfokusowany na wyświetlaczu, poczuć również, toć wspomniałem coś o suspensorium stworzonym przez umysł, pozostaje więc usłyszenie tarcia ostrza piły o wirtualny tytan lub zbrojony kewlar owego suspensorium, to jeszcze jest w granicach dyskusji, zwłaszcza, że na moje "no żesz!" jednak zareagowała...

      Usuń
  15. Przepraszam bardzo ale w tyl mojego auta wjechal pan ok. 50 tki piszacy podczas jazdy sms... I nawet nie odpowiedzial na moj krwisty monolog do niego.... 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisanie /esesa/ to nie słuchanie, a tym bardziej odpowiadanie na to, czego i tak się nie słyszy...

      Usuń
  16. O, natchnąłeś mnie na napisania w końcu postu o ludziach-bateriach, którzy chodzą z nosem w smartfonie i mogliby robić za baterie dla maszyn, jak w Matrixie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo słuszna koncepcja :)...
      resztę, która mi teraz przyszła do głowy, rozwinę gdy napiszesz...

      Usuń
  17. tak muzycznie mi się przypomniało ze starych czasów :)
    https://www.youtube.com/watch?v=GiHdr4rWG98

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no toć baaa....
      https://youtu.be/urv_AfK17gg
      klasyyyka :)...

      Usuń
  18. i nie wiem dlaczego, ale nierozerwalnie jest też to:

    https://www.youtube.com/watch?v=Gtffv9bpB-U

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam!!!!... słyszałem i widziałem już jakieś grubo ponad dwajścia lat temu w Headbanging Ball... zamieszczałem też na blogu kiedyś tam... superprodukcja...

      Usuń