07 kwietnia 2017

głos rozsądku - choć zamilkł, brzmi nadal (chwilówka)

"Chciałbym żyć w społeczeństwie, w którym tak jak dziś idziemy na ciastko, które przecież też jest szkodliwe, będziemy mogli pójść do kawiarni i zapalić marihuanę"
Dziś odszedł do Nawii niezwykły człowiek nauki, profesor Jerzy Vetulani.
/detale sprawy vide via Google/
Wielce szalenie ważna to postać, głos rozsądku w kraju opanowanym przez narkofobię /ale "rzecz jasna" nie obejmującą alkoholu/ oraz marihuanofobię. W kraju, gdzie polityka narkotykowa oparta jest na beznadziejnym prawie, bezsensownym zarówno na poziomie teorii, jak też praktyki. Tu przypomnę, że obecnie bazowe filary tego prawa to:
Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii.
Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Artykuł 208 kodeksu karnego
/dotyczący udzielania alkoholu nieletnim/.
Wspomniane prawo de facto chroni interesy producentów i sprzedawców jednego wybranego narkotyku - alkoholu, jednocześnie sprzyja rozkwitowi zjawiska narkomanii w jego najgorszej formie i z koszmarnymi skutkami. Na przykład przemocą domową mającą w tle nadużywanie alkoholu.
Polska polityka narkotykowa oparta jest na negacji nauki i chorej, obłudnej ideologii. Wykwitem, wybroczyną wręcz tej ideologii może być najgłupsza wypowiedź, jaka kiedykolwiek zaistniała w Internecie:
"Alkohol odurza, ale to nie narkotyk"
/kwestię autorstwa miłosiernie zmilczę/
Profesor Jerzy Vetulani był znanym ekspertem w dziedzinach neurobiologii, biochemii i psychofarmakologii. Postulował był legalizację marihuany
/rzecz jasna w pewnych rozsądnych granicach/ oraz depenalizację narkotyków /innych niż alkohol/. Swoje poglądy opierał na czystej nauce, która odrzuca niczym nie poparte przesądy. Choć jego głos, a także innych fachowców ginął wśród wrzasków polityków oraz wszelakiej innej hołoty odznaczającej się bezdenną ignorancją, to jednak trafiał do ludzi, którym używanie mózgu nie sprawia przykrości. Odejście tak wybitnego naukowca stanowi dotkliwą stratę dla tegoż to grona, opóźniającą proces normalizacji życia w kraju. Bolesne jest to tym bardziej, gdyż mamy czasy podłej zmiany, która jak wiadomo polega na destrukcji tegoż kraju przez państwo.
...
Zamiast segmentu muzycznego proponujemy nieco innego materiału. Są to tylko pewne wybrane przykłady, ale serwis YouTube /tudzież wiele innych miejsc w Internecie/ zawiera ich szeroki zestaw. Chcemy też podkreślić, że choć post skupia się na tematyce "narkotykowo - marihuanowej", jest to jedynie pewien wąski wycinek obszaru, po którym poruszał się Profesor. Na wiele innych tematów również się wypowiadał, wiele innych spraw zbadał, pozostawił też po sobie mnóstwo prac, które warto poznać z korzyścią dla własnego rozwoju. Tak więc zachęcamy do samodzielnych poszukiwań, gdyż czas im poświęcony stracony nie będzie na pewno.
===TU===

24 komentarze:

  1. Szkoda, bardzo przykro. Tym bardziej, że odszedł "głos rozsądku' w tym morzu głupoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można tylko mieć nadzieję, że pozostawił uczniów na poziomie, bo ponoć był znakomitym wykładowcą i miał świetny kontakt z ludźmi...

      Usuń
  2. Od kiedy podano informację o wypadku Profesora trzymaliśmy kciuki za jego zdrowie.
    Niestety odszedł.
    Wspaniały podziwiał go i bardzo lubił słuchać. Twierdzi, że był to człowiek który odpowiadał na każde pytanie jasno i klarownie.
    Podziwiał go bo pomimo wieku myślał jasno i bez wiekowych ograniczeń.
    Pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że może po "złej zmianie" nastanie władza która na zasadzie przeciwwagi zliberalizuje prawo w kwestii aborcji i lekkich narkotyków. Może jestem naiwna, ale patrząc na to co się dzieje, będę żyć tą nadzieją, żeby nie zwariować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, że wiek wiekiem, ale procesor w głowie mu się nie starzał... klarowność wypowiedzi słychać w wywiadach...
      ...
      też mam taką nadzieję, skażoną jednak pewną dozą sceptycyzmu... po prostu obawiam się, że podczas sprzątania gruzowiska po podłej zmianie będzie tyle roboty, że kwestie wolności osobistych mogą zostać odłożone na półkę, na kiedyś tam... pamiętam też, gdy po "IV RP" władzę przejęła PO /+ ska/ i niewiele odkręcili śrub, tudzież innych nonsensów pozostałych po poprzednikach... tak naprawdę prawie nic nie zrobili w kwestii wspomnianych wolności osobistych... no, ale kto powiedział, że wykluczona jest jakaś inna opcja, inne ugrupowanie, które popchnie sprawy w odpowiednim kierunku?... bo do PO zaufania nie mam... niedawny przykład na "nie" to stanowisko PO w sprawie projektu Liroya w temacie "medical MJ"... słuchałem niejakiego S.Neumanna, który uzasadniając to stanowisko płótł w radiu takie "mądrości inaczej", by udowodnić kompletne dyletanctwo /swoje i swojego klubu/ w temacie, że "aż się chciało wyjść z kina" /niczym inżynierowi Mamoniowi z filmu "Rejs"/...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
    2. Życzę obecnej ekipie jak najszybszego odejścia w niebyt, ale ogarnia mnie lekka panika, bo ja już nie wiem na kogo głosować.
      Od kilkunastu lat te same "gęby" ubrane w nowe garnitury.
      Pewnie znowu trzeba będzie głosować na mniejsze zło.

      Usuń
    3. dlatego właśnie /między innymi/ nie próbuję się nigdy utożsamiać z żadną partią i decyzję "na kogo głosować" podejmuję w ostatniej chwili... czasem nawet żartuję, że jestem gotów zagłosować nawet na PiS lub na coś jeszcze gorszego /np. jakiś "narodowy" shit/, jeśli spełnią moje warunki i postulaty, które de facto są dość skromne, bo zbyt wygórowanych wymagań nie mam... oczywiście surrealizm tego żartu polega na tym, że taki np. PiS musiałby wtedy przestać być PiS-em :)...

      Usuń
    4. Należy glosować na tych ludzi a także ich promować, którzy do tej pory w polityce nie byli i nie byli związani w jakikolwiek sposób z dawnym systemem. Takimi osobami, partiami jest partia Razem czy Jan Śpiewak z Warszawy, który walczy z nieprawidłowościami w tym mieście, Nie powinno się glosować na tych, co już byli, warto sprawdzać, kto stoi za niby nowymi stowarzyszeniami czy nie stoją np. jacyś Pułkownicy z PRL.
      Jeśli będziemy glosować na ludzi powiązanych z byłym lub obecnym systemem to wiecznie będzie to samo, czyli taka reforma reformy PRL.

      Usuń
  3. Nigdy nie dałem "kreski" PiS-owi[parodia hitlerowskiego nazizmu - z parodią Hitlerka], nigdy też nie oddam głosu na zwolenników ułatwienia dostępu do nakotyków... Trudno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeden narkotyk jest już tak dostępny, że bardziej chyba być nie może... chociaż nie... może jeszcze lecieć z kranów...
      rozumiem jednak, że chodzi Ci o pozostałe...
      depenalizacja niekoniecznie musi oznaczać ułatwienie dostępu...
      ale okay... kwestię narkotyków mamy /bardzo z grubsza/ omówioną... pozostała jeszcze kwestia MJ /marihuany/, której większa dostępność powoduje zmniejszenie spożycia narkotyków... jak ten fakt wpływa na Twoje ewentualne decyzje wyborcze?...

      Usuń
    2. Nie wpływa.Pies bez kagańca i pies w kagańcu to pies.

      Absurd z K`Lechistanu

      Usuń
    3. rozumiem... rozumiem, że nie jesteś zainteresowany /np./ zmniejszeniem się ilości przestępstw popełnianych przez "pod wpływem" lub przez uzależnionych "na głodzie"...
      okay... a raczej chyba nie okay...

      Usuń
    4. Sir Absurd musisz jeszcze wiele poczytać na temat narkotyków, bowiem one mają nie tylko działania toksyczne z resztą każdy lek, który przepisuje lekarz takie działanie ma, ale narkotyki, których tak bardzo się obawiasz mają także działanie lecznicze i ratują nieraz życie i zdrowie ludzi. Są często lepsze od typowych farmaceutyków, ponieważ są mniej szkodliwe dla zdrowia, Tu podaje linki
      http://www.gizmaniak.pl/62099/narkotyki-lecza/
      http://joemonster.org/art/30208
      http://pl.blastingnews.com/zdrowie/2015/05/lecznicze-wlasciwosci-marihuany-czyli-marihuana-w-medycynie-00403869.html

      Usuń
    5. @Julianne...
      wydaje mi się, że nie w tym rzecz... nie sądzę, by chodziło tu o brak wiedzy o medycznych zastosowaniach narkotyków i MJ /marihuany/, bo raczej wiadomo, że to można ogarnąć osobnymi przepisami...
      takie przepisy zresztą już są i wiele narkotyków jest używanych w medycynie, ale w wersji "common" nie są one dostępne i to ze sobą nie koliduje /jedyny wyjątek powszechnie dostępnego narkotyku to alkohol/... brakuje natomiast uregulowań sprawy medycznej MJ /czyli po prostu leków z konopi/...
      ...
      problem leży w innym braku wiedzy i dotyczy on zresztą wielu osób... brak jest wiedzy na temat powiązań spożycia narkotyków /tudzież problemów związanych z ich nadużywaniem/ z dostępnością legalnej common MJ /rekreacyjnej/... niewiele jest bowiem dostępnych materiałów, z których wynika oczywisty i sprawdzony w praktyce fakt, iż legalność /z pewnymi ograniczeniami, rzecz jasna/ marihuany przekłada się na zmniejszenie problemów związanych z nadużywaniem narkotyków...
      to rzecz jasna nie oznacza, by tej wiedzy nie szukać i pozwalać myślom toczyć się według narzucanych /np. przez media/ schematów... ale to już jest temat na szerszą, ogólniejszą dyskusję...

      Usuń
    6. No nie bardzo PKanalio. Ludzie, którzy mają poglądy takie jak Sir Absurd nie wiedzą nic o narkotykach ani o leczniczych właściwościach narkotyków w tym Maryśki jak i rozrywkowych. Mają obraz staczającego się narkomana w jakiś melinach, dlatego tez trzeba odbarwić te narkotyki, że to nie jest niewiadomo, jakie zło. Owszem nadużywanie ich jest niebezpieczne, bo doprowadza do uzależnienia ( z resztą nawet kawa uzależnia tylko mało, kto zdaje sobie z tego sprawę), ale te narkotyki mają szerokie zastosowania i umiejętne ich stosowanie wiele problemów zwłaszcza zdrowotnych może rozwiązać.
      Aby dana osoba zaczęła myśleć musi zacząć od czegoś łatwego a potem wchodzi powoli w wyższe stopnie wtajemniczenia;-) A czymś łatwym na początku do zrozumienia jest zastosowanie narkotyków w medycynie .

      Usuń
  4. Temat jest trudny, ale dyskusja jest na pewno potrzebna. Problem jest tylko w tym, że obecna władza nie uznaje dyskusji, skoro dajmy na to pani minister edukacji uznaje za konsultacje społeczne rozmowy z samą sobą i w rządzie. Jakby to wszystko dobrze pomyśleć, można by stworzyć takie zapisy, które nie krzywdzą np. osób chorych, którym marihuana może w jakiejś mierze pomóc. To samo tyczy się ścigania młodych (zwykle) osób, które mają przy sobie jednego skręta, jak słyszę o takich akcjach to aż mi żal policji, gdzieś tam można przemycać dajmy na to dopalacze, a tu zajmują się marihuaną w ilości mikroskopijnej. Na nią jeszcze bym się zgadzał, ale z dostępem do pozostałych narkotyków bym bardziej uważał. Choć pewnie są już po cichu robione jakieś badania czy coś na których można by oprzeć zasady posiadania narkotyków dla siebie. Tak jak na początku napisałem temat jest trudny.

    :) Żart udany. I na czasie do tego.

    Na to wychodzi. Zresztą i o innych świętach pewnie spora część, nawet adresatów tych dni nie wie. U mnie czasem wchodzą na podwórko grać, albo w parku przy ulicy działają. Ale więcej chyba w centrum albo w podobnych miejscach zarobić mogą.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. temat tzw. "polityki narkotykowej" faktycznie łatwy nie jest, kiedyś raz na kwartał poruszałem go na tym blogu w ramach prospołecznej działalności edukacyjnej, obecnie /w nowym sezonie/ raczej się nim nie zajmuję, bo mam nieco innego plana... powiem tylko tyle, że w obecnych czasach podłej zmiany nie ma sensu nic postulować na teraz, bo betonowe łby będące u władzy są odporne na próby zmotywowania ich do myślenia... natomiast należy edukować ludzi na zasadzie "pracy u podstaw", by była gotowość do zmiany na lepsze, gdy podłą zmianę szlag trafi... można więc też pogadać sobie, jak być powinno, gdy już zaistnieją ku temu warunki...
      szkicowo widzę to tak:
      idealnym rozwiązaniem jest osobne potraktowanie prawne każdej substancji zmieniającej percepcję i świadomość, czyli narkotyków oraz seminarkotyków /np. marihuany/... tak jest od dawna w przypadku jednego narkotyku, czyli alkoholu i zresztą słusznie /ze względu na jego specyfikę/, niestety ze wszystkimi się tak nie da, gdyż jest ich po prostu za dużo... ale można zrobić coś innego:
      podzielić te substancje na szkodliwsze /społecznie/ od alkoholu i mniej szkodliwe... zrozumiałe i oczywiste jest, że MJ znalazłaby się w tej drugiej grupie w dole tabeli... mniej szkodliwe zalegalizować, zaś te bardziej szkodliwe potraktować ostrzej /co bynajmniej nie oznacza karania za posiadanie drobnej ilości, bo to akurat jest nonsens/...
      jak wspomniałem na początku, jest to szkic, a nawet mniej, bo tylko zarys... oczywiście warunek podstawowy jest taki, że zajmują się tym ludzie znający dobrze temat, a nie dyletanci - ideolodzy, którzy pojęcia nie mają o niczym...
      pozdrawiam!...
      ...
      aha, czyli p.s.: pod dawnym Sezamem to akurat jest Centrum, jakby co... ale widywałem już ta dętą orkiestrę cygańską w innych miejscach... zaś żart był dość stary, nie mojego autorstwa, tylko go trochę podrasowałem, rozwinąłem, bo sucharem zalatywał...

      Usuń
    2. Mam już swoje lata, Piotrze, jednakże nigdy nie spróbowałem nawet maryski. Toteż mój pogląd może mieć dużo wspólnego z tzw. mniemanologią. Histeria wokół marihuany jest bardzo medialna i trafia do tzw. prostych ludzi, bo to czytelny dla nich aksjomat. Mimo swej nikłej wiedzy o maryśce uważam, że powinna być zalegalizowana, chociaż pod racjonalną i mmerytoryczną kontrolą państwa (kontrola "czarnego rynku" itp.) Opinie prof. Vetulaniego powinny być tu nie tylko wskazówką, ale naukową podstawą do rozwiązania tego problemu.
      To jednak dla omnipotentnych naszych władców jest za proste i inteligentne.
      Stereotyp, choćby najgłupszy, ma jeszcze u nas spore szanse w boju z sprawdzoną pragmatyką i zdrowym rozsądkiem.
      pacisko

      Usuń
    3. @A. - A.K...
      jak wiadomo, mniej więcej połowa /szacując z grubsza/ zwolenników legalizacji maryśki nie miała, nie ma i nie zamierza mieć z nią doświadczeń... nie są one konieczne, wystarczy sensowna ilość oleum w głowie...
      oczywistym jest, że legalizacja MJ nie oznacza radosnego "róbta co chceta" /w złym, nie-owsiakowym znaczeniu tego zwrotu/, to jest poza dyskusją...
      z obecnymi władcami dyskusja na ten temat nie ma sensu, nie warto męczyć nawet ani jednego neuronu w głowie, by o tym myśleć... na razie, do czasu ich obalenia, pozostaje jedynie edukacja oddolna, w której myśli, opinie i konkluzje prof. Vetulianiego bez wątpienia należą do jednej z lektur obowiązkowych...
      bulbisko :)...

      Usuń
  5. To jest trochę tak jak z tymi dopalaczami, zapisuje się w przepisach, że zakazana jest dana substancja, zamiast zakazać sprzedaży w formie do użycia przez ludzi również pokrewnych substancji. Zdaję sobie sprawę, że dla chcącego nic trudnego i uzależniony i tak znajdzie dostęp do takiej chemii, jak w dopalaczach.

    Co do narkotyków jestem w stanie zgodzić się z takim rozwiązaniem jakie proponujesz. Ma to sens, a przy okazji wycofano by się ze ścigania ludzi za gram/jednego skręta itp. itd. Masz też rację, że za takie prawo muszą wziąć się specjaliści, bo jak politycy się wezmą to wyjdzie kiszka. Większości z nich się coś zdaje, że mają wiedzę, a w praktyce nawet nie potrafią po polsku mówić/pisać. Daleka droga jest w tym i innych zakresach do normalności według mnie. Zwłaszcza teraz.

    No fakt, to centrum Warszawy. :)

    Żart nawet stary jeśli bawi, może być wykorzystany po raz kolejny. Tak głosi pewny starożytny napis w Tebach. Albo w podobnym miejscu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopalacze to de facto także narkotyki i seminarkotyki, zawsze mnie śmieszyły różne dziwne dyskusje terminologiczne, do tej pory zresztą niewygasłe... to jest temat na dłuższy wykład, teraz napomknę tylko pokrótce, że nigdzie w Europie nie ma takiego problemu z dopalaczami, jaki jest w Polsce, a jest to "zasługa" polskiego prawa właśnie...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  6. I jakiś czas temu wydaje mi się, że sporo sprzedawców przeniosło się z innych państw UE do Polski, by nadal móc sprzedawać dopalacze. W sumie jakbym miał wybierać to już prędzej bym zażył narkotyk niż wziął dopalacz. Przynajmniej tak mi to wygląda po tym co w TV choćby się widzi i słyszy od czasu do czasu.

    Widać klasa (khe, khe) polityczna nie dorosła do poważnej dyskusji o narkotykach, ale takiej, po której nie będzie się wieszało na kimś psów, że zepsuł prawo. Tak jak wcześniej pisałeś i ja pisałem podstawą są eksperci tu, by prawo było po stronie obywatela.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat media nie są zbyt dobrym źródłem wiedzy na ten temat... niezależnie od tego, czy są to media mainpeestreamowe, czy krytyczne do podłej zmiany...
      "prędzej bym zażył narkotyk niż wziął dopalacz"...
      próbuję rozkminić ten skrót myślowy i wyszło mi, że chodzi Ci o te "stare", bardziej znane narkotyki i dopalacze z rodzaju "hardkorowych", które obecnie dominują na polskim rynku, a które w Europie są raczej mało popularne... tak rozumując przyznaję Ci rację, gdyż w razie jakiegoś problemu natury medycznej łatwiej sobie z tym poradzić... tak swoją drogą, choć te mocniejsze dopalacze to również narkotyki, to te ostatnio wynalezione bardziej kwalifikują się do szufladki z napisem "trucizny"...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  7. Ponieważ ostatnio są modne teorie spiskowe to ja napisze taką dość prawdopodobną. Skoro ten profesor był za legalizacją marihuany leczniczej to mógł narazić się przemysłowi farmaceutycznemu, który straciłby naprawdę sporo na legalizacji tej rośliny, bowiem pomaga i leczy ona wiele schorzeń, zbyt wiele, więc taki niewinny wypadek na pasach mógł być zaaranżowany …

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta teoria nie jest tak do końca spiskowa, bo jej część oparta jest na faktach:
      http://wolnekonopie.org/2016/10/27/the-guardian-koncerny-farmaceutyczne-i-alkoholowe-lobbuja-przeciwko-legalizacji-marihuany/
      "medical MJ" stanowi konkurencję dla innych leków, zaś "common MJ" /rekreacyjna/ stanowi konkurencję dla narkotyków, szczególnie najpopularniejszego: alkoholu... nie raz już pisałem o mechanizmie, jak to działa, skrótowo ujętym w starym przysłowiu "kto jara ziele, ten nie chla wiele"...
      ...
      natomiast nie wierzę, by wypadek profesora był zamachem związanym z głoszonymi poglądami, to uważam już za teorię spiskową...

      Usuń