10 listopada 2016

to say, or not to say, czyli zuch dziewczyna (chwilówka)

Jak wspominałem onegdaj, prolajf kompulsywnie tworzy sobie wroga, tedy jako wisienkę na torcie wykoncypował sobie antyidola. Któż to zacz? 
Może zacznę od początku. Jakiś rok temu słuchałem radia jadąc na rowerze i wpadł mi w ucho cover Czesława Niemena "Kwiaty ojczyste". Zajebiście to było zaśpiewane, mocno manierycznie, tak właśnie po niemenowsku. Spodobało mi się. Nie kojarzyłem wykonawczyni, ale głos jakby znajomy. To jest niestety tak, że "wszystkich ciastek nie zjesz, wszystkich filmów nie obejrzysz, wszystkich książek nie przeczytasz, wszystkich zaś kobiet nie... etc...". To samo też dotyczy muzyki. Tego stuffu jest po prostu za dużo na świecie. Nawet w swoim ulubionym dziale nie jestem na bieżąco, to co tu dopiero mówić o całości tematu. Niemniej jednak znalazłem wolną chwilę, pogmerałem po necie, znalazłem. Skojarzyłem też wcześniejsze produkcje, posłuchałem nieco nowych. Fajne to było, nie powiem, ale na tym sprawa w sumie się zakończyła. Do czasu...
Jakoś temu niedawno patrzę, a w necie huczy. Ano huczy, bo jest o czym. Kobitki się wkurzyły, nie tylko zresztą one, uznały że mają dość traktowania ich jak ścierki i towarzystwo wyległo na ulice. Zgiełk więc prolajferski się rozległ wielki. Czytam sobie tych czubków i dowiaduję się, że pewna pani udzieliła wywiadu w pewnym piśmie, zaś podczas tego wywiadu ponoć "chwaliła się zabójstwem dziecka", do tego jeszcze "zachęcała, namawiała" inne panie do takiegoż czynu. Znając tytuł pisma, tudzież nazwisko tej pani znalazłem stosowny tekst, przyswoiłem go. Wyszło mi na to, że owe czubki czytały jakąś kompletnie alternatywną wersję tego wywiadu, opublikowaną w równoległej wersji tego pisma w ich urojonym świecie. Aby się upewnić, że to nie ja zwariowałem, popytałem tu i tam różnych skądinąd niegłupich, normalnych, zdrowych na umyśle, do tego przyzwoitych ludzi, jak sprawy się mają? Okazało się było, że ani ja, ani oni nie znaleźli w tym wywiadzie żadnego "chwalenia się", "zachęcania", "namawiania", tym bardziej też nie było tam ani jednego cienia słowa na temat "zabijania dzieci". Owa pani wspomniała jedynie chwile, gdy usunęła ciążę, miała zresztą ku temu dość sensowne powody. To w sumie tyle. Tylko czubki mają teraz antyidola, ale w końcu to są tylko czubki i inaczej być nie chce. Tak?
Być może powinienem jeszcze wspomnieć o teorii, jakoby wywiad miał na celu wypromowanie siebie i własnej twórczości. Nie wspomnę jednak. Nie siedzę w głowie tej pani, nie ma więc takiej wiedzy, jak ci, którzy "wszystko wiedzą najlepiej". Niech się masturbują spekulacjami na ten temat sami we własnym gronie. Mnie w tej dyskusji nie ma.
Okay, ale dlaczego "zuch dziewczyna"? No cóż. To jest tak, że nie ma czego się bać, tudzież krępować wspominając publicznie wizytę u lekarza, pobyt w szpitalu, czy poddanie się jakiemuś zabiegowi. Jednak zabieg zabiegowi nierówny, zaś każdy sam ustala kryteria, sam też zakreśla granice swojej prywatności, sam więc decyduje, co komuś opowiedzieć, czego nie, tym bardziej zaś publicznie. Czasem ktoś może się obawiać czyjejś krytyki za sam fakt owej opowieści. Nie jest to być może do końca zdrowe, ale tak to funkcjonuje. Tym bardziej, jeśli jest mowa o zabiegu usunięcia ciąży, gdyż istnieją świry, które po takiej relacji wyłapują stany skrajnego przerażenia, zaś jak wiadomo, lęk jest jądrem zła, które to jedna naga małpa może wyrządzić drugiej. Tak więc można tu mówić o odwadze, gdy kobieta publicznie mówi o tym, że tego zabiegu dokonała.
Jaka jest puenta? Puenta brzmi: "nie lękajcie się zacne Panie". Nie lękajcie się mówić głośno, gdy którejś się taki zabieg przydarzył. Owszem, to nie jest normalne, to jest wręcz chore, gdy nagle mnóstwo kobiet przekracza granice swojej prywatności, by o tym światu oznajmić. Ale czasy są chore, ten jest kraj jest chory, zaś leczenie choroby czasem wymaga chorych metod. Po to właśnie, by było zdrowo, by kobieta mająca pecha mogła legalnie, na pełnym luzie dokonać takiego zabiegu, zaś problem "mówić komuś, czy nie mówić?" nie zaprzątał niczyjej uwagi. Zaś gdy już powie, nikomu nie przyjdzie do głowy dopisywać do tego żadnej pierdologii.

41 komentarzy:

  1. Wpienia mnie, gdy te świętoszki zdradzające swe żony mówią o aborcji tak, jakby ten zabieg był dla kobiet odmianą orgazmu i kobiety dlatego wręcz czwórkami maszerują do najbliższej kliniki by go dostąpić.
    Żaden mężczyzna nie wie (i niestety nie pozna na własnej skórze) jaka to frajda,gdy organizm przestrojony hormonalnie na ciążę nagle, bez żadnego przygotowania hormonalnego ze strony organizmu tę ciążę traci- nieistotne czy z powodu naturalnego poronienia czy też aborcji.Szok dla organizmu jest taki sam.
    Ogół mężczyzn w Polsce ma zerowe wiadomości na temat "rozmnażania"
    w wielu jego aspektach. Niestety ich wiedza kończy się na ogół na odkryciu faktu, że z tyłu mężczyzna i kobieta są do siebie podobni a z przodu w jednym miejscu do siebie pasują.Po sprawiedliwości muszę dodać , że i wiele kobiet ma wiadomości raczej szczątkowe w tej materii. Wiele szczęściar nie doznało szoku hormonalnego, wiele zdołało w siebie wmówić, że małżeństwo i macierzyństwo to podstawowy cel życia kobiety i te też nie powinny zabierać głosu w tej sprawie, bo mówią o czymś, o czym nie mają pojęcia.
    A że Natalia powiedziała o aborcji to Jej wybór i nie sądzę by w ten sposób chciała podnieść poziom sprzedaży swoich nagrań.
    Odwagą się wykazała, to fakt, ale nie rozwagą.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prolajf wciska ludziom kit na temat "syndromu poaborcyjnego", który zresztą starają się kobietom wmawiać, np. wpędzając je w poczucie winy... prawda jest zaś taka jak piszesz... organizm przeżywa pewien szok po nagłym przestawieniu się na inny tryb funkcjonowania, jednak kobiety różnie to znoszą, czasem nie mają żadnych dyskomfortów, czasem bardzo mocne... do pełnego obrazu trzeba dodać jeszcze pewną ulgę psychiczną, które wiele odczuwa, są też relacje niektórych porównujące tą ulgę do orgazmu właśnie...
      tak więc, jak widać, sprawa nie jest prosta i reakcje kobiety na usunięcie lub utratę ciąży bywają bardzo indywidualnie zróżnicowane...
      ...
      z odwagą właśnie tak jest, że jest to pewne balansowanie na granicy rozwagi... zaś zdecydowane jej przekroczenie czasem nazywamy "głupotą", ale myślę, że pani Natalii to nie dotyczy, aż tak daleko się nie posunęła... moim zdaniem, rzecz jasna...
      miłego :)...

      Usuń
    2. @Anabell
      "Niestety ich wiedza kończy się na ogół na odkryciu faktu, że z tyłu mężczyzna i kobieta są do siebie podobni a z przodu w jednym miejscu do siebie pasują" - jakże celna, ironiczna uwaga - like it :))))))

      Usuń
    3. @Marzena...
      pasują, albo nie pasują, różnie to bywa, i dosłownie, i w metaforyczności... stąd też logiczny wniosek, że lepiej to sprawdzić zawczasu... no, ale to już temat nie do końca na temat... chociaż?... nie jestem konserwatystą /w sensie ideologicznym/, czy innym tego typu lewakiem, więc ani mi głowie dyktować innym, co mają uzgodnić, gdy formują związek, niemniej jednak wydaje mi się, że consensus w pewnych sprawach wart jest polecenia... w temacie "usuwanie ciąży - aspekty prawne i nie tylko" również...
      ...
      uwaga Anabell jest zaiste celna, warta lajka... swojego czasu wydawało mi się, że to kobiety wiedzą mniej w pewnych kwestiach, ale lata obserwacji zweryfikowało moje "wydawanie się"... okazuje się, że kobiety zdążyły się dobrze podszkolić przez lata, zaś mężczyźni nadal mają niewiele wiedzy... rzecz jasna mówimy o trendach statystycznych, nie o jednostkach...

      Usuń
    4. @Pkanalia
      To dlatego, że kobiety lubią drążyć (czasami "dziurę" w głowie faceta), poszukiwać.

      Usuń
    5. @Marzena...
      najdziwniejsze jest to, że wielu mężczyzn frustruje i przeraża to wyedukowanie seksualne kobiet... kompletnie tego nie rozumiem, bo z tego przecież wynikają same korzyści... nie ma nic gorszego, jak mieć "okoliczność" z ignorantką...

      Usuń
  2. O ile jakoś tam usiłuję rozumieć /choć nie usprawiedliwiać/ stanowisko mężczyzn, którzy upajają się władzą nad kobietami, o tyle nie rozumiem okrucieństwa i bezmyślności także kobiet- a te bywają niekiedy bardziej radykalne od mężczyzn. To mnie zdecydowanie przerasta!
    Po.ba.s BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno największych okrucieństw doświadcza się właśnie od "swoich", obojętnie jak to słowo "swoi" rozumieć w danej sytuacji...
      po.ba.s :)...

      Usuń
    2. @Anonimowy
      Odrzuca mnie od kobiet rzucających pod adresem tzw. konkurentem teksty typu: szmata, k.rwa, zdzira etc. Niestety, ciągle zdarza mi się spotykać takie "kwiatki" - nie mówię o nastolatkach, obracam się w gronie ludzi "36 plus". Myślę, że winna jest zwykła ciemnota.

      Usuń
    3. pod "Anonimowy" jest podpis "BBM", ale rzeczywiście przydałaby się zalogowana "BBM"... to tak w kwestii formalnej... akurat kolegium moderatorskie forum tego bloga nie stawia Kawiarni takiego warunku, jedynie życzliwie zaleca na zasadzie: "fajnie by było, gdyby"...

      Usuń
  3. Smutne jest to, że nawet w gronie kobiet "wolnościowych' odezwały się głosy, że ona swym wywiadem zaszkodziła sprawie.
    I w dodatku prawie wszystkie "za" oraz 'przeciw' uznały, że małe mieszkanie nie jest powodem do podjęcia takiej decyzji. Ba, poleciały nawet przykłady (w komentach na różnych blogach),jakie to małe mieszkania rodziny mają i decydują się na kolejne dzieci.
    No.... wkurwiające są takie komentarze, bo jak chcą mieć taki ścisk, to niech sobie jeszcze kozę dokwaterują.
    Uważam, że każde kolejne dziecko pogarsza warunki tym starszym. Jeżeli w mieszkaniu 40 metrowym jest czworo ludzi i zaczyna im być ciasno, to dlaczego na siłę decydować się na trzecie? To ona i jej maż uznali, że już nie mają warunków na posiadanie kolejnego dziecka. To było ich mieszkanie, ich odczucie, ich "warunki", nikt nie ma prawa wieszać psów na nich za podjęcie takiej, a nie innej decyzji.
    Nie znoszę gadaniny, zwłaszcza starszych, ludzi, którzy argumentują, że kiedyś w jednej izbie żyło 8mioro ludzi i dało się tak żyć. Czy to ma być chwalebny przykład? Co to za argument, że kiedyś tak było i jakoś się żyło. JAKOŚ. A ja chcę, by moje dzieci żyły godnie i wygodnie i nie pozwolę, by znowu je wpędzano w biedę, bo ktoś sobie jakieś ideologie tworzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że głosy o "zaszkodzeniu sprawie" pochodziły od tych kobiet, które akceptują obecny /tfu!/"kompromis", a sprzeciw ich budziło jedynie ewentualne zaostrzenie ustawy... czyli nic nie zrozumiały z tych wszystkich "#czarnych protestów"...
      ale na szczęście wiele z nich przejrzało wtedy na oczy, bo do tej pory żyły w przeświadczeniu, że ów /tfu!/"kompromis" to jest stan naturalny, "taki jak ma być" i wreszcie pojęły, że może być normalnie...
      /co prawda nie od razu, nie teraz, nie za "podłej zmiany", ale jednak/...
      ...
      tak, ten jazgot z powodu mieszkania był niżej wora, mnie się np. skojarzył z argumentacją za biciem dzieci, w stylu "mnie też ojciec lał, a wyrosłem na porządnego człowieka"... zawsze wtedy pytam: "może i porządnego, ale czy naprawdę zdrowego w pełni na umyśle?"...

      Usuń
    2. Jaskółko problem polega na tym, że pranie mózgu przez te parę lat zrobiło swoje. Kobiety mówią, że są lewicowe, są za wyborem i o to walczą, a gdy jakąś kobieta przyzna się, że dokonała aborcji to ją krytykują i okazują się konserwatywne. To mi przypomina słowa Lecha Wałęsy ja jestem za a nawet przeciw.;-)
      Cóż się dziwić kobietom ze syndromem sztokholmskim bojących się chłopa w sukience jak politycy a także sędziowie trzęsą portki przed sukienkowymi np. takim Rydzykiem.
      Najwyższa pora przestać bagatelizować środowiska pro klifowe, ale pora wytoczyć im wojnę i zacząć ich zwalczać. Innej rady nie ma.

      Usuń
    3. @Julianne
      Ciemnotę można zwalczyć ale tylko edukacją, na to potrzeba kilku pokoleń. Nie wierzę w zmianę z roku na rok, nie ma cudów. Nie wolno milczeć. Dzisiaj zasiane "ziarenko" może dać plony za kilkanaście lat, jednak zdecydowanie nie wolno milczeć, bo głupota zawsze jest głośna i dlatego tak łatwo przebija się do przestrzeni publicznej.

      Usuń
    4. Masz racje Marzeno, ale do tej pory milczano, uważając pro life za skrajną nieszkodliwą grupę ludzi, która sobie coś gada. Zbagatelizowano ich działalność a teraz mamy efekty. Oni nie zadowolili się tzw. kompromisem aborcyjnym, ale poszli o krok dalej. Teraz marzyło im się karanie kobiet do 5 lat pozbawienia wolności, potem podnieśliby do 25 lat więzienia a potem, co ? Kara śmierci za poronienie, bo wszak się już kobiety nażyły?
      Dlatego napisałam, że trzeba ich zwalczać wszystkimi metodami a edukacją między czasie.;-)

      Usuń
    5. @Julianne...
      to prawda, że zbagatelizowano prolajf, istotne jest jednak w jaki sposób się to stało:
      - wiele osób dało sobie narzucić język, a raczej żargon prolajfu implikujący pewien sposób myślenia... sprawa, o której piszę od dawna... efektem jest np. pewna schizofrenia, gdy wielu zwolenników normalnego prawa a la "pro choice" bredzi o "dzieciach nienarodzonych", albo o "aborcji jako antykoncepcji"...
      - pozwolono na władzę klechów w szpitalach, na oddziałach ginekologicznych, położniczych i sami ordynatorzy, dyrekcje są sparaliżowane, nie wspomnę o lekarzach pracujących niżej w hierarchii służbowej...
      - pozwolono na łamanie już istniejącego prawa, nie egzekwowano go w przypadkach, gdy zabieg był legalny... jest to zresztą związane z poprzednim punktem...
      ...
      pierwszy punkt jest do odkręcenia, wystarczy konsekwencja w stawianiu wymagań co do języka ewentualnej dyskusji... usunięcie ciąży to usuniecie ciąży, zabieg medyczny, a nie jakieś tam "zabijanie", koniec, kropka... kto chce gadać o aborcji niech gada po ludzku, a jak nie chce, to niech się buja na drzewo...
      natomiast dwa pozostałe punkty... ujujuj, to już trudniejsza sprawa, bo to jest kwestia relacji służbowych w samej służbie zdrowia, gdzie mają one często charakter wręcz "feudalny", nie wspomnę już o szerszym zjawisku przenikania "tkanki rakowej" wpływów klechów i rozwijania się jej w wielu dziedzinach życia...

      Usuń
  4. Pro life lubi wszystko zamiatać pod dywan. Ja oglądałam na TVN 24 wywiad z proliferką niejaką Kają Godek, która obrażała i atakowała dziennikarza, że niby on złamał etykę dziennikarską, bo zrobił wywiad z rodzicami, którym urodziło się dziecko bez mózgu to była ta afera z Chazanem. Totalna psychopatka!
    Z drugiej strony niedawno w Starachowicach kobieta rodziła martwy płód na podłodze, bez pomocy lekarskiej, inna kobieta w tym samym szpitalu z powodu złej opieki lekarskiej urodziła kalekie dziecko. organizacje Pro life nic nie wypowiadały się na ten temat, nic nie skrytykowali ani słowem.
    Pro life dostają kociokwiku jak ktoś naruszy ich tabu. Dla niektórych ludzi najważniejsze jest to, aby o danej sprawie się nie mówiło, czyli niech kobiety dokonują sobie aborcji nawet wielokrotnie, niech wyjeżdżają za granicę, ale niech o tym nie mówią. To jest ich etyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oglądałem, to chyba było spotkanie z Wandą Nowicką i Kają Godek, rzeczywiście ta druga zaprezentowała poziom absolutnie niżej wora...

      Usuń
  5. Przy okazji tego wyznania, jak zwykle każdy usłyszał to co chciał.
    Ci co za "życiem" usłyszeli, że kobieta ma małe mieszkanie i usunęła bo było by za ciasno, i woli książki zamiast dziecka.
    Ja usłyszałam, że dziewczyna ma dzieci i właśnie po etapie pieluchowania pojawiło się światełko w tunelu i nadzieja na samorealizację inną niż bycie "matką". Zadecydowała i śmiała powiedzieć, że podjęła decyzję. Mogła nie mówić, tak jak niektórzy nie mówią o raku, o depresji itp.
    Zawsze byłam zdania, że trzeba mówić, bo wtedy inni maja możliwość dowiedzenia na podstawie doświadczeń innych ludzi o wadach i zaletach podjętych przez innych decyzji, a czasami ci którzy nie wiedzieli, że można dowiedzą się, że jednak...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można sobie wyobrazić różne sytuacje, gdy ludzie nie chcą opowiadać o swoich doświadczeniach medycznych, np. wizyta u psychiatry, terapia uzależnień lub operacja hemoroidów... po prostu tak jest, że po tego typu wyznaniu niektórzy patrzą na takiego dziwnie i ten ktoś nie chce sobie tego fundować... natomiast faktycznie, wartością jest, gdy ktoś publicznie opowie o takim doświadczeniu, bo cholera wie, czy mnie się podobne kiedyś nie przytrafi?...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
  6. mnie sie Piotr nie podobało to co powiedziała piosenkarka,a raczej sposób w jaki ujęła problem, bo uważam ,że faktycznie nie mieszkanie jest problemem i tu zwyczajnie skłamała, nie oszukujmy sie, tu uważam,że prymitywnie zagrała, ale...szanowałabym ją za to,gdyby szczerze powiedziała,ze nie teraz,ze po prostu taka decyzję podjęła, bez tłumaczenia sie dlaczego, bo ma do tego prawo, to jej decyzja, wybrała inne priorytety...Nie mieszkanie, bo w to nikt nie uwierzy, nie mam szacunku do takich wypowiedzi, ot co...jaka artystka, takie wypowiedzi,może nie powinnam wymagać:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ona wymieniła kilka powodów, nie tylko te mieszkaniowe, ale nawet gdyby to był jedyny powód, to jakoś mi się wierzyć nie chce, by miała tyle pieniędzy, by w kilka dni ogarnąć nowe lokum i się do niego przeprowadzić bez zaburzeń normalnego życia... tak to tylko potrafi samotny, bezdomny koczownik, albo turysta autostopowicz mający za cały dobytek to, co uniesie i żadnych zobowiązań, układów, żadnych relacji typu praca, rodzina, etc...

      Usuń
    2. odwrotnie Piotr, ją właśnie po kilkunastu koncertach byłoby stać na piękne mieszkanie, dlatego te zdania zabrzmiały fałszywie, jak kpina z tych kobiet, które naprawde mają cieżko, sa poharatane przez życie w różny sposób, to zabrzmiało jak kaprys rozpieszczonej panienki i tak ją odebrałam, ale to moje zdanie...
      jedno co mi sie podobało, to warunki, stosunek do kobiet tam,gdzie dokonała aborcji, tu OK i tu nam jeszcze troszke brakuje...

      Usuń
    3. @Krakowianka
      Dlaczego nie mieszkanie? Są lepsze i gorsze powody do usunięcia zarodka? Dla jednej kobiety przeszkodą do donoszenia ciąży nie będzie choroba nowotworowa, bo dla niej w brzuchu już jest dziecko, człowiek, a dla innej przeszkodą może być coś bardzo przyziemnego, bo ja wiem, np. wizja utraty figury. Straszne? Amoralne? Nie, bo dla tej drugiej zarodek nie jest dzieckiem, więc aborcja nie stanowi dla niej dylematu moralnego.
      Centrum sporu między tymi za, i tymi przeciw jest tak naprawdę kwestia podejścia do ciąży, odpowiedzi na pytanie - kiedy to jest tylko możliwość dziecka, a kiedy już dziecko.

      Usuń
    4. @Krakowianka...
      polemizowałbym i to zdecydowanie... rzecz jasna pojęcia nie mam, jakie są dochody naszej bohaterki, ale na pewno nie są tak wysokie, jak dochody artystów z najwyższej "półki" /w sensie zarobkowym/... bo zapomniałem dodać, że oprócz wspomnianego koczownika, tylko tych najbogatszych stać na manewr "przeprowadzka" w jeden dzień, tak, by nie kolidowało im to z całością życia...
      a tak poza tym, to co ma mieszkanie do rzeczy?... jaka to różnica, z jakiego powodu kobieta usuwa ciążę?... tu akurat mam pełną zgodność ze zdaniem Marzenki... znam przypadki, gdy kobieta usuwała ciążę, by się jej /przykładowo/ "cipka nie zepsuła", tak to uzasadniała... tak samo dobry powód, jak inne, skoro we wczesnej fazie ciąży nie ma jeszcze mowy o dziecku /z naukowego punktu widzenia/...
      ...
      w tym ostatnim przykładzie, to akurat niekoniecznie tylko o kwestie urody ciała chodzi... służba zdrowia nie zawsze staje ne wysokości zadania... czasem potrafią źle zszyć kobiecie rejony krocza po porodzie... a potem są problemy z elementarnymi funkcjami fizjologicznymi... z sikaniem, kakaniem, a o seksie /technice waginalnej/ mowy nawet nie ma... zaś państwowa służba zdrowia, NFZ takie przypadki ma gdzieś i zostawia kobietę samą z problemem... to są autentyczne historie, nie zmyślone bynajmniej...
      ...
      a co powiedzieć w takim razie o przypadkach kobiet, którym pech spieprzył życie tylko dlatego, że w danej chwili nie miały kasy na zabieg, zaś otoczenie odmówiło im pomocy?... to są naprawdę duże życiowe tragedie, tymczasem jedyna pomoc ze strony państwa to co najwyżej pogardliwie rzucony ochłap w postaci "4000 na otarcie łez"... ciekawe na ile płakania tego papieru wystarczy, nawet jeśli wypłata będzie w dziesięciozłotówkach?...

      Usuń
    5. Piotr , patrzysz na te kwestię od strony meżczyzny, a dla meżczyzn usunięcie ciąży przez kobiete obojętnie z jakich powodów jest wygodą,jak sie domyślasz finansową, nie może być tak,że usunięcie ciąży to kaprys kogoś, tu Marzenka nie ma racji, bo mi nie chodzi o to,czy to zarodek, czy to już dziecko,ale o to, by to nie było ot taki pstryk i po kłopocie, kiedy juz sie stało,a z wygody sie tego nie chce...Jeśli kobieta boi sie np.straty figury, o czym Marzenka pisze jako jeden z przykładow, to bardziej bedzie nakierowana w stronę zabezpieczenia się, dla mnie to czysty prymitywizm, kiedy kobieta traktuje usunięcie ciąży jak usunięcie pryszcza, to dowodzi jednego,że nie chce się naprawiac czegos, co da się naprawiać, tylko od razu buch do śmieci...mnie chodzi o tak łatwe podejście do sprawy, a w sumie kobieta tak naprawdę nie ratuje siebie,ale ...faceta:))
      Oczywiście sa wzgledy, dla których usunięcie ciąży, jest wskazane, kobieta np.ma prawo nie urodzic kalekiego dziecka, by tylko potem mówiło sie,że jest dzielna, bo ona i tak z tym problemem zostanie sama znając nasze realia...
      Reasumując, jestem za legalizacją aborcji, kobieta ma prawo wyboru,ale przeraża mnie myślenie pewnych kobiet, że to tak jak usunięcie pryszcza,bo pryszcz tak bardzo szkodzi urodzie:))

      Usuń
    6. @Krakowianka...
      bez wątpienia mniejszym wydatkiem jest usunięcie ciąży, niż koszta, nakłady ponoszone przez lata na dziecko, utrzymanie go itd, także w formie alimentów... tu nie trzeba znać się na matematyce, wystarczy na prostych rachunkach, by tą różnicę widzieć od razu, bez żadnych obliczeń... ale spłaszczeniem sprawy jest twierdzenie, że w sytuacji ciąży pierwszą myślą jest zimna kalkulacja, czy stać kogoś na to, by zostać matką lub ojcem... w takim momencie w głowie dzieje się mnóstwo rzeczy, pojawiają się także myśli o sprawach finansowych, ale nie róbmy z ludzi, zwłaszcza z mężczyzn, aż takich prymitywów, dla których kwestie kasy są priorytetem... owszem, zdarzają się tacy, ale tworzenie z tego jakiejś dominującej prawidłowości wydaje mi się być sporym nadużyciem...
      tak jeszcze wracając do pani Natalii, to wspomniała ona o sprawach mieszkania jedynie jako jednym z elementów układanki... jej decyzja miała charakter bardziej całościowy, po prostu wzięła pod uwagę wszystkie czynniki i wyszło jej, że w jej sytuacji życiowej, także rodzinnej utrzymanie ciąży jest najgorszym wyborem, nie tylko zresztą najgorszym dla niej, ale dla dwojga dzieci, które już miała, a także partnera... w pewnym momencie wywiadu nie wykluczyła zresztą dalszego powiększenia rodziny, ale nie teraz, nie w tym konkretnym momencie...
      ...
      sama legalizacja aborcji to rzeczywiście nie wszystko, przydałaby się jeszcze edukacja seksualna do kompletu i zwolennicy liberalnego prawa zwykle tą sprawę podkreślają... paradoks niestety polega na tym, że prolajf próbuje blokować, wręcz walczy z tą edukacją...
      ale to już jest szerszy temat...

      Usuń
    7. @ Krakowianka
      To, co napisałaś jest zwykłą gadką konserwatywnych facetów, którzy chcą mieć władzę nad kobiecą seksualnością. Gdyby to, co napisałaś było prawdą już dawno miałybyśmy prawa do aborcji na żądanie nawet w zaawansowanym stadium. Niestety tak nie jest a szkoda; -) Dla większości mężczyzn ciąża naprawdę nie jest wielkim problemem, na tyle jest to mały problem, że kobiety nie dostają pieniędzy a nawet dopłaty na tabletki poronne a co dopiero finansowany chirurgicznie zabieg w klinice aborcyjnej.
      Nawet, jeśli mężczyzna nie chce dziecka to jego urodzenie nie komplikuje mu szczególnie życia zwłaszcza, że nie płacenie alimentów to nic nieznacząca gimnastyka. Wystarczy popatrzeć na Mateusza Kijowskiego z Kodu nie płaci alimentów na 3 swoich dzieci i lekko sobie żył do tej pory, teraz może ma trochę problemów, bo zajął się polityką.
      Kobiety pozostawione są same sobie i same muszą rozwiązywać ten problem do tego stopnia, że najczęściej jedynym rozwiązaniem są domowe sposoby.
      Zapewne doskonale wiesz jak wygląda poród i jakie są komplikacje po nich. Rzadko, która kobieta wraca do normy po porodzie to trud ,wyrzeczenie, utrata zdrowia i urody. Przestańmy kłamać, że poród to naturalny zwykły stan organizmu, bo tak nie jest to trud i ból i mało, która przechodzi go bez jakiś uszczerbków.
      Ja nie mam ochoty być okaleczana a po porodzie być kaleką, mieć kłopoty zdrowotne i różne dolegliwości, chcę mieć zdrowie a nie być wrakiem kobiety. Nie chcę, aby ktoś mnie zmuszał do okaleczania własnego ciała. Poród to okaleczanie ciała. Jak się ktoś dobrowolnie na niego zgadza to ok, ale nie można ludzi okaleczać wbrew ich woli.

      Usuń
    8. @Julianne...
      trochę się z Tobą nie zgodzę, bo według mnie Krakowianka napisała prawie to samo, co Ty, tylko nieco inaczej to sformułowała...

      Usuń
  7. Cóż jak trzeba to trzeba wyjść, nawet jak takie są planowane sytuacje różne jak dziś. :) Śnieg według mnie nawet nie był taki mały, momentami nieźle już sypał.

    Dla mnie to raczej ,,wyciskarka do cytryn".

    Akurat dziś zająłem się innymi sprawami niż marsze, przemówienia, otwieranie/zamykanie różnych miejsc itp. I bardzo mi z tym dobrze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, "wyciskarka do cytryn" jest niezła... ten "bunkier" przyszedł mi do głowy we wcześniejszej fazie budowy, gdy nie było jeszcze wierzchniej warstwy kopuły...
      ...
      mnie wyskoczył niespodziewany czynnik dodatkowy, po prostu od rana czułem się podziębiony i w zaistniałych okolicznościach przyrody ograniczyłem wypad na miasto do minimum spraw, których nie dało się przełożyć i obejść, do tego nie rowerem bynajmniej... a marsze obejrzałem w telewizorni...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  8. @Pkanalia
    Swego czasu na fb spotkałam grupę, która ostro pomstowała na "zuch dziewczynę", twierdząc, że owa dziewczyna umniejszyła swoją wypowiedzią dramat, jaki niesie za sobą dla kobiety zabieg aborcji. Grupa - składająca się z osób generalnie biorących udział w "czarnym proteście" - stwierdziła, niemal jednym głosem, że "zuch dziewczyna" zniechęciła wielu ludzi do poparcia przesłania "czarnego protestu".
    Przyznam, że zdębiałam, po przeczytaniu tamtych wypowiedzi. Oczywiście, zabrałam głos :) Podkreśliłam absurdalność wmawiania kobietom przeżywania jakiejś mitycznej niemal tragedii w kwestii zabiegu aborcji przypominając, że panie decydujące się na zabieg nie uważają, że zabijają dziecko. Dla nich to zabieg przerywania ciąży, zrezygnowania z możliwości urodzenia, posiadania dziecka. Dodałam również stwierdzenie, że kobieta, która decydując się na zabieg aborcji jest przekonana o tym, że "zabija dziecko" nigdy takiego zabiegu nie powinna wybrać. Dlaczego? To proste - myśląc o tym, że zabijasz dziecko jesteś skazana na życie z myślami typu "zabiłam człowieka".

    Aborcja jest dramatem, jednak ten dramat leży w samym fakcie, że kobieta, która podejmuje decyzje o SWOIM CIELE, staje się nagle w oczach polskiego prawa przestępcą, który jest zmuszony poddawać się zabiegowi medycznemu w jakiś dziwnych miejscach, ukradkiem, w towarzystwie strachu i zaszczucia. "Dramat" aborcji to również kwestia tego, że to zabieg, a nikt nie traktuje ingerencji w swoją fizyczność, jak zabawy. Zawsze może dojść do powikłań - szczególnie, gdy taki zabieg musi odbywać się "pokątnie" (nie każdą kobietę stać na elegancką klinikę w Czechach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w swoich doświadczeniach zawodowych miewałem do czynienia z przypadkami "narkomanów", których problem nie polegał na tym, że byli narkomanami, lecz na tym, że otoczenie im wmawiało, iż takimi mają być... gdy jeszcze dodać do tego druga stronę medalu, że autentyczni narkomani nieraz wykazują "syndrom zaprzeczania", czasem nie sposób było rozpoznać, "who's who" i wychodziła z tego jakaś porąbana "schizofrenia" diagnostyczna...
      ...
      wbrew pozorom analogia z tematem usuwania ciąży jest tu bardzo na rzeczy... jak wspomniałem już na forum, w innym miejscu, kobieta może /choć nie musi/ źle się czuć po zabiegu z czysto fizjologicznych przyczyn... zdarzają się też /choć w cywilizowanych warunkach klinicznych niezmiernie rzadko/ komplikacje, powikłania... ale głównym DRAMATEM jest właśnie to, że otoczenie potrafi wmówić kobiecie ów dramat, że ma go przeżywać, że ma cierpieć... zaś żargon, który nazywa zabieg aborcji "zabijaniem człowieka /dziecka/" jest nader istotnym narzędziem, by z dramatu urojonego zrobić dramat realny... i na tym polega core, rdzeń owego "dramatu", o którym rozmawiamy...

      Usuń
  9. Cóż jak to mówią poczucie piękna bywa względne. Projektant pewnie nie miał problemu z tym szkaradztwem, bo po zaprojektowaniu nie musiał oglądać, podobnie ekipa budowlana. A może są ludzie, którym się podoba ta świątynia?

    I w sumie słusznie, 21 marszy to nieco za dużo jak na jedno miasto.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przeczę, że komuś zapewne ten budynek się podoba, zwłaszcza tym, którzy zarobili na jego budowie... mnie za to ciekawi nie tyle estetyka, co akustyka tego obiektu... nie chodzi bynajmniej o akustykę wnętrza, bo w czasach obecnej techniki nagłaśniania projektanci nowych budynków kościelnym mają ten temat centralnie gdzieś... mnie chodzi o komfort życia okolicznych mieszkańców, gdy huknie dzwon o niedzielnym poranku, kiedy korpoludki próbują odespać weekendowe spotkania integracyjne, nierzadko na ciężkim kacu...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  10. Słuszna uwaga moim zdaniem, jak do tej pory skupiałem się tylko na wyglądzie tej budowli oraz na wnętrzu pokazanym w TV. A uroczystości otwarcia skojarzyły mi się nadzwyczaj ponuro, te flagi porozwieszane wszędzie, masa ludzi, jakoś mi to się nie zlepiło do kupy.

    No płyta nie nowa, ale w mojej kolekcji to już tak. :) Z tego co wiem to teraz jest grupa KAT&Roman Kostrzewski. Jak często bywa pojawiły się chyba różnice nie do przejścia między członkami oryginalnej grupy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jako zdecydowany "KAT-ol" już od samego początku istnienia kapeli, co nieco się orientuję, jak to było... w sumie nie są to żadne sensacyjne wiadomości, większość jest do przeczytania w necie, zachęcam do szperania, tu więc Ci tylko mocno z grubsza, syntetycznie streszczę, jak było... w wyniku pewnych animozji /jak w wielu takich kapelach bywa/ doszło do rozłamu... po różnych zawirowaniach Roman Kostrzewski i Irek Loth /drums, czyli "serce" tego działu muzyki/ wygrali sprawę sądową o brand "KAT" i takie tam inne... w końcu dobrali nowych chłopaków i reaktywowali ekipę pod nazwą "KAT & Roman Kostrzewski"...
      rzecz jasna nie można zaprzeczyć kluczowej roli, jaką w historii kapeli odegrał Piotr Luczyk i trybut mu się należy, niemniej jednak jak najbardziej podpisuję się pod hasłem skandowanym na koncertach jako element rytuału, że "nie ma KAT-a bez Romana!"... tylko ja dodaję do siebie "i bez Irka też"... ale wiesz, jak to jest... kto tak naprawdę pamięta "fizycznych"?...
      wspomnę jeszcze, że mowy nie ma o pominięciu KAT-a w podręcznikach historii polskiego, a niewykluczone, że światowego "hard'n'heavy", a samego Romana w panteonie wybitnych poetów...
      pozdrawiam!...

      Usuń
  11. Poczytałam chociaż ten temat już mnie mgli (nie poprawiać!) miałam nie komentować ale podłączę się pod dobre stwierdzenie że ciąża to nie pryszcz w skrócie. I warto moim zdaniem skończyć z hipokryzją w nazewnictwie. Jeżeli coś żyło a w efekcie pewnych działań żyć przestaje to znaczy że zostało de facto zabite, zgładzone, zakatrupione. Czy to robak, szczur czy ludzki zarodek/embrion. Oczywiście może to być aborcja, eutanazja, eugenika może lepiej brzmi ale efektem jest śmierć. Nie bójmy się tego nazwać wprost, czasami po prostu trzeba wybrać mniejsze zło. Ktoś powie 'ale embrion to zlepek komórek', no ale dojrzały ludź to duży zlepek komórek i często całkiem durny a swobodnie lata po świecie pod ochroną ;)... A w końcu Natura/Bóg masowo bezlitośnie,eliminuje wszelkie zlepki i szafeczka gra, Świat się kręci i jest nas 7 miliardów.
    Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. długo się woziłem w sobie, czy tworzyć i wstawiać tego posta, czy nie, bo również mam przesyt tematu, ale stało się jak się stało, widać miałem swój ważny powód ku temu...
      ...
      tak centralnie to nie chodzi o terminologię, tylko o taką manipulację słowami, aby jeden człowiek mógł legalnie i bezkarnie psuć życie drugiemu... bo jak wspominam czasem przy innych okazjach, gdyby konsekwentnie realizować zakaz zabijania życia, to powinien obowiązywać powszechny frutarianizm podparty na dokładkę dżinizmem jako jedyną słuszną religią... ale to nadal jeszcze nie byłoby zadowalającym rozwiązaniem, obawiam się wręcz, że w ogóle niewiele by rozwiązało...
      pozdro :)...

      Usuń
  12. :) Ja dopiero polską mocniejszą muzykę odkryłem całkiem niedawno. Bardzo podoba mi się kawałek ,,Łza dla cieniów minionych", zawsze mam ciarki jak mało kiedy w sumie. Fakt Roman Kostrzewski jest postacią intrygującą, część osób powierzchownie ocenia go przez pryzmat muzyki i wsadza go wraz z zespołem do worka z napisem ,,sataniści". Jak dla mnie jest to żenujące, bo wiele na świecie było podobnych osądów znanych muzyków, ludzie powinni się nauczyć, że najpierw należy kogoś poznać nieco bliżej. Teraz jak mam płytę ,,Bastard" nieco bliżej poznałem ich elektryczne dzieła, bo do tej pory miałem tylko płytę akustyczną pod szyldem KAT&Roman Kostrzewski właśnie.

    Chyba w sensie kichy bardziej, wstałem i wszystko jakoś się takie bez sensu mi zdało na parę ładnych minut. Pewnie to między innymi z przesytu nowych sytuacji jakie mam na styku ja-pewne osoby. Ale wszystko się wyjaśnia raczej już.

    Japonia to stan umysłu. :) A kuchnia tamtejsza faktycznie ma ciekawe propozycje. Od jakichś 2-3 lat jaram się literaturą Japonii, zwłaszcza panem Haruki Murakami, ale nie pogardziłem też nieco starszymi dziełami. Jak dla mnie łyk świeżości.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PKanalia15/11/16 21:17

      nawet oceniając kogoś tylko przez pryzmat muzyki bredzenie wtedy o jakichś "satanistach" jest niżej żenady... pomijając rzecz jasna żartobliwe konteksty, nie dla wszystkich zresztą czytelne...
      "Łza" jest faktycznie wyjątkowo udana, ponad wszelkie podziały, czy klasyfikacje gatunkowe...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń