20 września 2016

pechowy strzał (chwilówka)

Kraków, niedzielny poranek (jakieś około 7.30)
Wychodzę do sklepu po coś tam do śniadania. Ulice zasadniczo puste, choć może nie do końca. Mijam kota, który spieszy gdzieś w swoich niewątpliwie Bardzo Ważnych Kocich Sprawach, potem kilku wyraźnie poimprezowych kolesi, zaś po przeciwnej stronie ulicy widzę przycupniętego fragglesa. Na mój widok tenże wstaje, zbliża się, zrównuje ze mną krok. Wyprzedzając jego ewentualne słowa pytam:
- Pewnie papierosa chcesz?
- Nie, nie, nie o to chodzi, chciałbym tylko o coś zapytać, tylko nie chcę, by pan pomyślał, że jestem jakimś lumpem, ale zabrakło mi dziewięćdziesiąt groszy do busa i nie mogę wrócić do domu...
Nie przerywam mu tego goniosłowomatycznego zagajenia, tak sobie tylko pomyślałem, jakie to coraz ciekawsze nazwy handlowe wymyślają dilerzy narkotycznych trunków. "Bus"? Niby jest w tym pewien sens, ale w życiu by mi takie coś nie przyszło do głowy. Fraggles zaś kontynuuje:
- ...a jak mnie pan poratuje, dam potem za pana na mszę...
Tu mnie wmurowało w ziemię i przerywam ten słowotok:
- SŁUCHAM?!?!
Patrzę na niego, on na mnie, chyba się nieco spłoszył, tedy wyjaśniam:
- To ja cię mam poratować, a ty chcesz potem MARNOWAĆ PIENIĄDZE?!
Dalszy ciąg tej historii, zwłaszcza odpowiedź na kluczowe pytanie, czy mu coś dałem czy nie, jest kompletnie nieistotna. Istotna jest moja późniejsza refleksja, jakiego to pecha potrafią mieć ludzie. Tak fatalnie spudłować, na pograniczu samobójczego gola.

32 komentarze:

  1. Rany, no o co Ci chodzi? Taka była deklaracja, a przecież dobrze wiesz, że nic by z tego nie wyszło.
    A tak nawiasem- ogarnij się, bo być może wyglądasz na takiego, co to mszy potrzebuje:):):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mszy?... chyba czarnej...
      no pewnie, że to była pusta deklaracja... ciekawa natomiast była dalsza rozmowa:
      - jak już skołujesz jakiś hajc, kup puszkę karmy dla bezdomnych kotów...
      na co on:
      - ależ szefie, my na skłocie dokarmiamy koty...
      tu mu uwierzyłem i nawet go polubiłem :)...

      Usuń
  2. Fajnie jadą na tych gitarach. Dzisiaj czytałam o chłopaku, który ściął swoje piękne długie włosy, by je dać na peruki dla chorych. I tak sobie popatrzyłam na zespół, i wiesz, co pomyślałam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie myśl za dużo, tylko patrz na datę... obecnie Scott Ian /ten z brodą, filar kapeli zresztą/ praktykuje fryzurę praktyczną:
      https://youtu.be/Cm_sFcJGy2c

      Usuń
    2. Moment, pomyślałam o ich włosach, ale też o wszystkich takich, co to "miotła" po pas.:)

      Usuń
    3. zatem co pomyślałaś? :)...

      Usuń
  3. Anonimowy20/9/16 15:15

    Facet mi wyraźnie zaimponował!Za jedną marną złotówkę /nawet mniej!/chciał poświęcić +/- 50 zeta /tyle sobie na ogół księża liczą/. Co za przebicie!! ;)) Po.ba.s. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem jest taki mus, że pożycza się nawet na 50000%... tylko dlaczego on chciał oddać ten dług im, a nie mnie?...
      p.ba.s. :)

      Usuń
    2. Widocznie Ty masz /skoro ofiarowałeś/ a oni wciąż potrzebują! ;))) Po.ba.s

      Usuń
  4. Faktycznie przebieg rozmowy pechowy, cóż tak czasem bywa, że człowiek się zagalopuje słownie w jakiś rejon, z którego trudno wyjść. '

    Tak mi się przypomniał ten pierwszy i drugi katecheta i stąd ten temat.

    Pewnie tak mogło być, choć osobiście uważam, że chodziło o zdrowie, a potem może nawet o zasłużoną jego emeryturę, bo w wieku emerytalnym niemal na pewno wtedy był. Ot taka zbieżność sytuacji, zdrowie-praca-obecna sytuacja, która faworyzuje myślenie drugiego pana katechety.

    Cóż zawsze można przedstawić swoje zdanie na jakiś temat i czekać na odzew, po nim można poznać według mnie kto i jak się układa względem polityki, etyki i takich tam spraw. A jak ktoś wyjątkowo się szarpie by nas ,,nawracać" wiadomo już, że coś się dzieje. ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy napomknąłem o kotach dałem mu szansę wybrnąć i trzeba przyznać, że nie zmarnował jej...
      ...
      masz rację, sprawa Mojżesza polega na przejściu na emeryturę i to wyjaśnia temat... niemniej jednak pogdybać sobie można dla sportu i stąd moja hipoteza, że gdyby był młodszy, zaś przerwa w pracy była spowodowana długą chorobą, to i tak po wyzdrowieniu by nie wrócił z powodów, o których wspomniałem u Ciebie...
      ...
      nawet jeśli przedstawienie swoich racji polega na neutralnej informacji, zawsze tkwi w tym drobny element nawracania... to taka gra psychologiczna pod tytułem "nie chcę nikogo przekonywać, ale..."...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  5. Chciałabym zobaczyć twoją minę jak usłyszałeś o tym, że ma dać na tą mszę dla ciebie;-)))))
    A tak swoją drogą to nie ma nic gorszego jak religijny facet i jeszcze np. należący do kółka różańcowego, co niedziele wywalający jęzor do tzw. komunii. Jeszcze kobietom tą głupotę jestem wstanie wybaczyć choćby ze względu na ten ich syndrom sztokholmski, ale facet szwendający się po kościołachi mszach wygląda naprawdę żałośnie. Zresztą jak kiedyś się w ramach rozeznania przejdziesz do najbliższego kościoła to sam się przekonasz.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mina była zapewne /jak się teraz modnie mawia/ "bezcenna"...
      ...
      do kościołów zaglądam, owszem, jako turysta oglądający zabytki architektury i inne gadżety, więc na ludzi nie zwracam uwagi... co prawda dawno już żadnego nie zwiedzałem, ale to już osobna sprawa...

      Usuń
    2. @ Julianne- a facet niosący baldachim nad księżoszkiem? Widziałam panów, którzy oburącz trzymali tyczki baldachimu, a miny mieli tak uduchowione, że gdybym ich nie widziała w knajpie, w akcji po piwie (co drugie słowo to 'panienka' leciała), to pomyślałabym, że to cherubiny spłynęły z nieba.

      Usuń
  6. Zacytuję Wspaniałego dla którego kupowanie totolotka to podatek od nadziei, a dawanie zeta Fragglesowi to płacenie podatku od nieporysowanego samochodu. Ostatnio zostałam opieprzona przez pana, który poprosił mnie o jakieś pieniądze, dałam zeta którego mam w kieszeni na wózek, za zakupy płacę kartą i nie mam "żywej" gotówki przy sobie, gdyby nie Wspaniały chyba zaliczyłabym bęcki.
    Obdarowany pan był szczerze oburzony i rwał się do rękoczynów, bo poczuł się obrażony niską daniną. Ty trafiłeś lepiej, tylko 90 gr i jeszcze obietnica mszy i jeszcze koty dokarmia, gdzie są tacy Fragglesi? Jadę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stwierdzenie Wspaniałego ma szerszy wymiar ekonomiczno - społeczny... kiedyś mój znajomy /skrajny wolnorynkowiec zresztą/ stwierdził, że socjal to konieczny haracz płacony biednym przez bogatych, i dodał, że lepiej się to kalkuluje, niż wydatki na rozbudowę policji...
      natomiast rzeczywiście nie ma nic gorszego, jak roszczeniowy fraggles... ciekawe jest to, że tracą na tym inni fragglesi, bo po takim incydencie wielu przechodzi ochota na pomaganie im...
      pozdrawiam :)...

      Usuń
    2. Anonimowy22/9/16 00:22

      Czy mam prawo do rozporządzania prezentem danym Fragglesowi? Upoważnia mnie do prostowania mu życia? Kler, dokładka do dykty, bułka - co mnie to obchodzi?
      On Cloud Nine

      Usuń
    3. @O.C.N...
      gdy fraggles już dostał prezent, to jest to jego własność i nic donatorowi do tego, co dalej się z tym prezentem dzieje...
      ale zauważ, że tu jest sytuacja nieco inna...
      fraggles uprzedził zawczasu, jaki skutek może mieć otrzymanie tego prezentu... a to już rzutuje na decyzję potencjalnego donatora... w opisanym przypadku zapowiadanym skutkiem miało być wsparcie szkodliwej /w ogólnym bilansie/ organizacji...
      /zakładamy, że fraggles mówił poważnie, co rzecz jasna nie miało miejsca/...

      Usuń
    4. Anonimowy22/9/16 15:45

      Zakładam, że Fraggles chciał dobrze. Uznał, że taka deklaracja kogoś mile połechce. Nie miał pojęcia o Twoim stosunku do tej organizacji. Rzeczywiście, pech.
      pozdrawiam,
      On Cloud Nine

      Usuń
  7. Zwierzaki to według mnie sytuacja dobra do oceny kogoś w różnych sytuacjach. :) Bo to też wskazuje jak taka osoba do nas może się odnosić.

    No w sumie tak można się zastanawiać jak to wszystko wyglądało. Jakby nie patrzeć od jakiegoś czasu powstawały grupy nacisku na etyczne sprawy wszelakie, które teraz mają używanie wielkie. Stąd pewnie pan ,,Mojżes" dał sobie spokój z walką z wiatrakami takimi.

    Ale to od nas zależy jak sprytnie wciśniemy to ,,nawracanie" w nasz wywód. Bo ideałem byłoby ,,nawrócenie" w taki sposób, by jakaś osoba przemyślała argumenty, a po wyciągnięciu wniosków miała już zdanie na dany temat, swoje, ale zasilone w małym stopniu na potrzeby myślenia zdaniem innych. ;)

    Nikt wprost nie przyzna jakie lobby kręciło się wokół KE w tej sprawie. Swoją drogą korporacje i tak sobie poradzą, ich spece od różnych dziedzin prawa czy ekonomii nie dadzą im zginąć, bo sami by zginęli. Przynajmniej w tej firmie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, piłka należy do "nawracacza", to on decyduje, jak ją rozgrywać... natomiast zauważyłem taką statystyczną prawidłowość, że im bardziej "nawracaczowi" zależy na "nawróceniu", to często emocje biorą górę i zaczyna on tą piłkę coraz głupiej rozgrywać... cel zostaje zaprzepaszczony, a dyskusja zamienia się w kłótnię, w której już nie chodzi o żadne "nawrócenie", a rozładowanie napięcia... mało skuteczne zresztą rozładowanie, bo "nawracacz" nie widzi błędu w sobie, lecz w adwersarzu, który "złośliwie" nie chce się dać "nawrócić"...
      pozdrawiam! :)...

      Usuń
  8. Chciał zadbać o Twoje zbawienie, dobrze kombinował ale źle trafił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powinienem mieć przy sobie jakiś egzemplarz "Faktów i Mitów"... dałbym mu go w ramach działań edukacyjno - pedagogicznych i tworzenia dobrej karmy...

      Usuń
  9. Dlatego tak ważne jest, by w pewnej chwili, gdy emocje się wkradają do jakiejś dyskusji np. światopoglądowej umieć powiedzieć stop. Bo co nam po dwóch dajmy na to poszarpanych wzajemnie przez siebie stronach dyskusji. :)

    Mnie czasem interesują jego złote myśli, bo zrozumienie dróg jakimi chadza taki mózg może być całkiem niezłą zabawą. Do tego właściwie bez końca, bo czasem przeczy sam sobie, daje się ponosić emocjom, gubi w argumentach. Ale na dłuższą metę nie trawię pana TT.

    Pewnie pan TT stwierdził, że nie ma już nowych argumentów za zakazem aborcji i wprowadzeniem katolickiej odmiany prawa (może by się zwało ,,prawo biblijne"?), to zagrał w ten sposób, może narażając się na dziwne spojrzenia kolegów z tej strony sceny dziennikarskiej. Ale nie mniej zrobił się dość ,,czytany" po tym.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego, co słyszałem, to już własne grono dziennikarskie ma go dosyć?...
      pozdrawiam!...

      Usuń
  10. Dobra...nie jestem w naglacej potrzebie, wiec gruszek na wierzbie, tudziez dokarmiania kotow nie bede ci obiecywala, ale na Msze Sw. dam w twojej intencji, za Julianne tez. Tak w imie milosci blizniego...z pewnoscia nie zaszkodzi. A moze z czasem podziekujesz (-ecie)? Kto wie, kto wie...zycie bywa zaskakujace i full zasadzkas. Szybko sie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach ta miłość bliźniego... czegóż to ludzie nie zrobią w jej imię... czytałaś "Kongres futurologiczny" Lema?... tam jest taka zabawna scenka, gdy po odpaleniu BeMB /Bomb Miłości Bliźniego/ małego chłopca goni wielki policjant z wielką lagą krzycząc: "stój chłopcze, przecież ja cię KOCHAM!"...

      Usuń
    2. Uwaga mysle! :)
      Pomyliles seriale. To nie ta futurologia. To nie ten odcinek, ze jak ci TO JUZ ZROBIA to bedziesz kobieta. Spokojnie, bez obaw...odetchnij! Plotki mowia, ze sie niczego nie boisz, masz obnizony niesamowicie poziom leku:) Czyli, nie lekaj sie, Bog jest miloscia. Szkoda , ze nie wierzysz (p).
      Zaufaj mi, a nie bedziesz chadzal zima w sandalach (p):))
      Dobra koniec z tymi dyrdymalami, ale Msze macie i juz, cpun tez dostanie. Niech nie rzuca slow na wiatr...licho nie spi i czuwa:)

      Usuń
    3. A dlaczego za mnie chcesz dać na mszę? Co za wybiórczość a na całą kawiarnie to się już nie chce dać ?
      Nie trać Aniu pieniędzy , bo za mnie i za pkanalie pewnie dają inni użytkownicy blogosfery marząc zapewne o naszym nawróceniu;-))))
      Pozdrówki

      Usuń
    4. Zaplacic za msze w waszej intencji to jest wyrzeczenie, dlatego nie przypuszczaj, ze ludzi w blogosferze stac na to, ze sie im chce, i ze im tak na was zalezy aby w waszej intencji msze zamawiac:)

      Usuń
    5. @Ania...
      nie zrozumiałaś pytania Julianne, czy chciałaś nie zrozumieć?... chodziło w nim o to, dlaczego chcesz dać na mszę centralnie tylko za NIĄ dyskryminując innych komentatorów?...

      Usuń
  11. Według mnie on ma zupełnie gładki mózg. Bo mój mózg nie jest w stanie coraz częściej zrozumieć choćby drogi jaką porusza się myśl pana TT. W sumie nie dziwię się, bo część z dziennikarzy, którzy z nim współpracują mogą podświadomie wysyłać do nas ,,oczka". Ale pan TT wszystko wydaje się pisać na 100% poważnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń